sobota, 17 października 2015

lody Ben & Jerry's Cookie Dough

Jak już pisałam przy Haagen-Dazs Caramel Cone, małe opakowania lodów są bardzo na rękę dla mojej osoby, chcącej spróbować jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Niestety nie wszystkie smaki takich firm jak Haagen-Dazs, czy Ben & Jerry's są dostępne także w wersji mini, nad czym ubolewam. Wytłumaczyłam sobie jednak, że przynajmniej mam okazję spróbować smaki, które wydałyby mi się zbyt proste, by kupić je w wersji 0.5 litra.

Lody Ben & Jerry's Cookie Dough, lody waniliowe z ciasteczkami z czekoladą, wydają się wyjątkowo proste i podobne do lidlowych Cookie Dough. W dodatku są dość znanej i promowanej w internecie firmy, więc ciekawiło mnie, jak je odbiorę.

Otworzyłam pudełeczko i powąchałam. Jakaś tam słodkawa nuta była, jak to w przypadku lodów tego typu. Bądź, co bądź, zapowiadało się nieźle, więc spróbowałam, zaczynając od masy lodowej.

Dość miękka, to znaczy nie wyginająca łyżki, ale zbita i gęsta. Bardziej mleczna, niż śmietankowa, a co za tym idzie - nietłusta. Niestety, dla mnie lody te wydały się dość proszkowate. Nie było tu doskonałej gładkości, a taki niezbyt przyjemny proszek.
Słodycz wyłaniała się z tego wszystkiego, ale granicy normy jeszcze nie przekroczyła. Nadała lodom słodyczy dość dosadnej, ale jakby wiedziała, kiedy powiedzieć sobie ''dość''.
Smak waniliowy był tylko mgiełką, opiewającą to wszystko. Owszem, wolałabym prawdziwą wanilię, ale tak jak było, było jak najbardziej w porządku.

Ciasteczka, których w całym pojemniku było raczej małe, wielkością nie grzeszyły. Wtopione w lody, były miękkie i wilgotne. Chrzęściły odrobinę pod naciskiem zębów, ale tylko trochę. Te były właśnie takie ''chrzęszczące'' jakby po prostu z cukrem przedobrzyli. Na dowód tego, oprócz maślanego smaku ciastek, stała właśnie słodycz. Niestety, opis ciastek na tym się nie kończy. Sprawiały one wrażenie lekko surowych, niedopieczonych (WAŻNE: te smakowały, jakby były po prostu lekko niedopieczone, a nie porządnie "zakalcowe", surowe, ta "niedopieczoność" mogła nawet umknąć przez smak wszystkiego wokół), ale ten fakt może zostać nawet niezauważony przez niektórych.

O wiele więcej, niż ciastek, w lodach znalazłam czekolady. Mało tego; nawet wielkość kawałków czekolady była przewyższająca ciastka. A smak?
Powiem tak: czekolada pobiła ciastka na głowę. Chrupiąca, nawet przemrożona zachowała swój smak. Ja pozwoliłam większości kawałkom swobodnie się rozpuszczać. W przeciwieństwie do lodów, czekolada nie miała w sobie nic z proszku, a w zasadzie... Z tłustawości też nie bardzo, chociaż do tego określenia zdecydowanie byli jej bliżej.
Kawałki są ciemne, co przełożyło się także na smak: gorzkawość była daleko przed cukrem, lecz mimo goryczki nie było tu mowy o żadnej suchej cierpkości (która dla mnie by nie przeszkadzała). Ta czekolada była naprawdę smaczna i stanowiła dobry kontrast dla mało wyrazistych lodów.

Całość jest prosta i smaczna. Tyłka może nie urwało, ani w ziemię mnie nie wbiło, ale wspominając lidlowe lody, muszę przyznać, że te są lepsze od McEnnedy; mniej słodkie, a czekolada jest naprawdę trafiona. Ciastka przypominają niedopieczone ciastka, są o wiele gorsze od cudownej nowej wersji lidlowych pod szyldem Gelatelli.


ocena: 8.5/10
kupiłam: Walgreens
cena: 1.19 $
kaloryczność: 280 kcal / 120 ml
czy kupię znów: nie, ale bym się poczęstowała

28 komentarzy:

  1. Nieeee, dlaczego znowu robisz mi smaka ma moje ukochane lodziki? Dobrze, że juz skoczyly się lody ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze, to nie zaśliniłam się na ten wariant smakowy :P Szkoda,ze to już koniec "lodowych wariacji". Liczyłam jeszcze na jakiś wariant z masłem orzechowym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie ma do czego się ślinić. :P
      Przyznam, że miałam "znudzenie materiału" w kwestii lodów z masłem orzechowym, a chciałam wszystkiego spróbować po trochu i... w sklepach jakoś nie było tego tak dużo, jak myślałam.

      Usuń
  3. O, wreszcie jakieś lody z USA które kompletnie mnie nie kuszą :o Podekscytowana byłam jak kupowałam te lidlowskie, po czym okazało się, że kompletnie mi nie smakują - takie tam proszkowate i słodkie, bleh :P
    A zima faktycznie się zbliża, więc może nie czas na lody ale.. Zawsze czekam na twoje recenzje starego, poczciwego Grycana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam napisane recenzje lodów Grycana, ale... właśnie ze względu na porę roku na razie sobie trochę poczekają. ;)

      Usuń
  4. Nie chce sprawiać wrażenie, że się wymądrzam, ale nie rozumiem "zarzutu", że ciasta są niepopieczone. Przecież one takie powinny być.
    A skoro to wyrzuciłam z siebie to muszę powiedzieć, że cieszę się, ze to koniec lodów. Nie dlatego, zę mi się twoje recenzję nie podobały (bo było wręcz odwrotnie). Tylko dlatego, że nie będziemy się już męczyć z niemożnością spróbowania tego. Czekolady, batony, cukierki - wszystko to można sprowadzić, ale lodów już nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawało mi się, że cookie dough to po prostu surowe ciasto( ciastka?), zakalec, a te odebrałam jako po prostu "lekko niedopieczone", czyli takie po prostu blade ciastka. Osobiście to rozgraniczam.

      Chyba właśnie dlatego w USA jadłam niemal same lody, a resztę słodyczy przywiozłam ze sobą. ;P

      Usuń
  5. Takie proste połączenie w sam raz nadaje się na wersję w małych kubeczkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, pół-litrowego na pewno bym nie kupiła. ;)

      Usuń
  6. Swietna cena:) ja mieszkam w Szwajcarii i ta mala porcyjka kosztuje tutaj 5 frankow (a frank drozszy od dolara). To sa szczyty:) bylam w Anglii i tam tez sie zdziwilam, ze na przyklad hagen daazs sa tansze niz w Polsce nawet, nie mowiac juz o tej chorej cenowo Szwajcarii:) Trafilam na Twojego bloga kilka dni temu za posrednictwem posypanej cukrem i wydaje mi sie, ze zostane tu na dluzej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu mało osób je kupuje, a i tak chcą jakoś zarobić na sprowadzaniu? Tak czy inaczej taka cena to już zdzierstwo.

      Bardzo mi miło, że blog się spodobał. ;)

      Usuń
  7. Nie jadłam jeszcze nic o smaku Cookie Dough, pierwszym produktem pewnie będzie wspomniany w recenzji lód z Lidla. Później z chęcią spróbowałabym B&J, ale wiadomo... Polska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Lidla na szczęście też trzymają poziom.

      Usuń
  8. To chyba jedyny smak lodó firmy Ben & Jerry's, ktory nie zrobił na mnie wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  9. To były pierwsze Ben & Jerry's jakie jadłam, nigdy nie zapomnę tego smaku. Dla mnie były przepyszne.

    A cookie dough to właśnie surowe ciasto. To nie są właściwie lody z ciastkami, a z surowym ciastem, więc nic dziwnego, że ono wydawało się niedopieczony i cukrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym to nazwała zakalcem i dalej uważam, że te kawałki były po prostu cukrowe. Nie czepiałam się tego, że są niedopieczone (chociaż wspomniałam, że osobiście takie wolę), a właśnie, że za słodkie, bo czułam się, jakby kryształki cukru chrzęściły mi pod zębami.

      Widać nie dla fanki solidnych wypieków taki smak. ;)

      Usuń
  10. Te są chyba najbardziej zachwalanym smakiem, ale szczerze? Jakoś mocno mnie nie kuszą. Ja to marzę o wersji z Reese's...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba to, że są najbardziej zachwalane dodatkowo podziałało na mnie, że wyłapywałam najmniejszy minusik.

      Usuń
  11. Nie pragnę ich tak bardzo jak większości poprzednich. Nie powinno Cię zdziwić, jeśli ja też napiszę, że cieszy mnie ostatnia recenzja lodów z USA, nie będziesz już kusić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te to trochę taki zwyklak, ale i tak były smaczne.
      Taak, moje wspominanie pełne tęsknoty też dobiegło końca. ;)

      Usuń
  12. Te cookie dought to w nich te "niedopieczone" chrząkające ciasteczka :D

    Spróbowałabym i z chęcią porównała do tych Lidlowskich :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale one były cukrowo-chrzęszczące, a nie tylko niedopieczone. :P
      Ogólnie można rzecz, że mniej więcej tej sam poziom, co lidlowe.

      Usuń
  13. jadłam lidlowe, ale trudno mi uwierzyć, że są na takim samie poziomie... O matko, szczerze to bałabym się je kupić, bo wyjadłabym całe opakowanie i zdechłabym xDD Ale przydałby się mniejsze kubeczki i jeszcze w Polsce! Ale to byłoby zbyt piękne >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zjadłam całe opakowanie... miało w końcu 120 ml. :P
      A w Polsce chciałabym jakiekolwiek!

      Usuń
  14. Dobrze, że w końcu są Ben And Jerry dostępne w Polsce na razie w Warszawie w Ch. Panorama Al. witosa 31 . Ja uwielbiam Cookie Dough

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?! Przy najbliższej okazji muszę tam zajrzeć!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)