piątek, 27 listopada 2015

Zotter Spiced Marzipan on Cinnamon Nougat ciemna mleczna z pomarańczowym marcepanem z imbirem, kardamonem, pieprzem i cynamonowym nugatem z orzechów laskowych

Wiedzieliście, że kiedyś za nielegalny przewóz goździków groziła kara śmierci? Nic dziwnego, w końcu od bardzo dawna przyprawy korzenne uważa się za bardzo niezwykłe. Jako afrodyzjaki czy kadzidła, w czasach odkrywania nowych ziem, stały się niemal tak drogie, jak złoto i srebro. Czy dziwi w takim razie fakt, że kardamon okrzyknięto królową przypraw? Jest w końcu chyba jedną z bardziej charakterystycznych i uniwersalnych przypraw.
Dlaczego to wszystko piszę? Z prostego powodu: żeby znów się nie rozpisywać jak to kocham korzenne smaki. Powiem tylko tyle, że na szczęście mam co kochać, a dzisiaj opisywana czekolada to... no właśnie, co?

Zotter Spiced Marzipan on Cinnamon Nougat to ciemna mleczna czekolada (o zawartości 50%) z pikatnym marcepanem (30%) pełnym przypraw takich jak: kardamon, imbir, pieprz z likierem, koncentratem i olejkiem pomarańczowym, a także samą pomarańczą, oraz nugatem z orzechów laskowych z cynamonem i kawałkami orzechów.


Kiedy otworzyłam złoty papierek, poczułam delikatny, aczkolwiek bardzo smakowity, zapach barrdzo korzennych pierniczków i marcepanu. Prawdę powiedziawszy, sama czekolada zbyt wiele do zapachu nie wnosiła, co mnie trochę zdziwiło, bo kiedy taflę przełamałam, zobaczyłam, jak gruba jest jej warstwa.
W każdym razie to od niej zaczęłam próbowanie, bo oddziela się dość łatwo. Jest dość twardawa, ale rozpuszcza się szybko i lekko tłustawo w kontekście pełno mlecznym i nieco maślanym. Czuć tu wyraziście mleko z silnym akcentem kakao (w końcu 50% robi swoje) i odrobiną słodyczy. Wydaje mi się, że przesiąkła nieco przyprawami korzennymi.

Wierzchniej warstwy, czyli marcepanu o żółtym kolorze, jest mniej niż nugatu a w konsystencji jest on niezbyt zbity, a miękki, miąszysty i soczysty. Przekłada się to także na smak, bowiem czuć tu wyraźnie pomarańcze, akcent ich skórki i rozgrzewający korzenno-alkoholowy motyw. Przede wszystkim działa tu kardamon i imbir wraz z bardziej słodkimi nutami. Oczywiście, że jest wyraziście migdałowy chyba już nie muszę wspominać. Osobno jest smaczny, ale na tym koniec.

Nugat jest tłustszy od czekolady i powiedziałabym, że jest idealnie maślany; kremowo-gładki, ale ma pewne urozmaicenie w postaci ogromnej ilości kawałków orzechów laskowych, które wydały mi się obtoczone cynamonem (oprócz cynamonu w całym nugacie). Ta warstwa była przede wszystkim słodko-ostra za sprawą cynamonu i bezkreśnie orzechowa, w klimatach bardzo słodkich.

Osobno wszystkie warstwy są smaczne, ale bajka zaczyna się, gdy przegryzamy się przez całą grubość. Spod mleczno-kakaowej fuzji, którą mogłam rozkoszować się dłuższą chwilę w końcu wyłania się typowy migdałowy smak marcepanu wzmocniony nutami pomarańczowo-alkoholowymi, które wraz z cynamonem z nugatu zaczęły błyskawicznie rozgrzewać. Przy tej fali ciepła wyłoniła się silna pikanteria, która tak naprawdę ukazała się dopiero w połączeniu ze wszystkim. Teraz wyraźnie mogłam wyłapać kardamonowe ciężkie nuty, podrasowane przez imbir, a wszystko ugłaskane wręcz kwiatową słodyczą.
Równolegle biegł słodko-orzechowy smak pochodzący z nugatu, a kawałki orzechów wydawały się dodatkowo napędzać cynamonową słodycz, tworząc aluzję korzennych ciasteczek z orzeszkami.
Marcepan powoli rozchodził się na boi, korzenna pikanteria wgryzała się w duet mleka i kakao, który gdzieś po bokach ciągle był obecny.

Na końcu czułam migdałowo-orzechowy smak, który pełnił funkcję bazy pod korzenno-słodką pomarańczową fuzję z nutą cynamonu i kardamonu.

Muszę przyznać, że kiedy pierwszy kawałek rozebrałam na części, troszeczkę się rozczarowałam, ale przy kęsie poczynionym przez całą czekoladę, nie miałam już wątpliwości... to pikantny ideał, w którym mimo, że wszystko jest silne, nic nie jest przesadzone i doskonale ze sobą współgra. To jedna z tych tabliczek, które trzeba jeść w całości, bo Zotter musiał tu wszystko przemyśleć. 
Zazwyczaj za silna pomarańcza tu jest tylko wyrazistym dodatkiem, a przyprawy... ah jak one podgryzają w język! Chrupiące orzechy, cynamon... zalety mogłabym wyliczać w nieskończoność.

Nie mogę nie odnieść się do Cinnamon Apple + Honey, bo to są zupełnie dwa przeciwieństwa, stanowiące doskonałą symetrię. Pierwsza czekolada jest idealnie słodko-delikatna i "milusińska", a ta.... pokazuje różki i uwodzi ostrością.


ocena: 10/10
kupiłam: zamówiłam u dystrybutora
cena: 16 zł
kaloryczność: 553 kcal / 100 g
czy kupię znów: z chęcią bym kiedyś do niej wróciła

Skład: surowy cukier trzcinowy, marcepan (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe 12%, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, koncentrat pomarańczowy, pomarańcze, syrop glukozowo-fruktozowy, likier pomarańczowy, masło, cynamon 0,3%, imbir, sól, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, kardamon, wanilia, goździki, pieprz, olejek pomarańczowy, olejek cytrynowy

21 komentarzy:

  1. Tez uweobiam przyprawy korzenne, nie wiedzialam, ze zabijali za ich przemyt :o
    Ale widze, ze ta jest ideałem, jak bardzo podoba mi sie to w twoich receznjach, ze zawsze wyobrazam sobie dokladnie smak! :) Zotter to mistrz czekolad, a nadal jest na mojej niesprobowanej liscie,, must have,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mi kradli, też bym zabijała, haha.
      Miło mi, że tak realistycznie je opisuję. ;)

      Usuń
  2. charlottemadness27 listopada 2015 05:54

    W raz z kolejną tabliczką z serii jesiennej co raz bardziej cieknie mi ślinka.Te smaki są chyba bardziej udane niż zwykle,aż za idealne ! Mam nadzieję,że jeszcze znajdzie się i tabliczka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy można w ogóle mówić o jakichkolwiek zwykłych Zotterach? Chociaż muszę przyznać, że jesienna seria idealnie wpasowała się w mój gust.

      Usuń
    2. charlottemadness27 listopada 2015 17:08

      Zawsze wypadają wspaniale, a ta seria mam wrażenie,że jest ponad idealna :D Muszę wreszcie złożyć zamówienie, bo nie skosztuję ani okruszka.. Zotter wszystko stworzył w tej serii pod me gusta smakowe.

      Usuń
    3. Czyżby czytał nam w myślach i tworzył coś pod nas? :D
      W każdym razie wydaje mi się, że przekracza własne granice, więc... już nie mogę się doczekać kolejnych smaków, jakie by one nie były.

      Usuń
  3. Brzmi jak cudowny ideał jak kochanek z fantazją....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak bardzo spodobało mi się to określenie!

      Usuń
  4. Niby pomarańcze i tak dalej to nie nasz gust ale opisałaś ją tak apetycznie i szczegółowo, że gdyby była dostępna stacjonarnie to kupiłybyśmy ją bez wahania ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już pisałam u Basi, nugat brzmi obłędnie, za marcepan z pieprzem podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten pieprz nie był taki ordynarny, tylko co nieco podkreślił. ;)

      Usuń
  6. Wyobraź sobie fochniętego dzieciaka z wydętymi ustami i założonymi rękami. Tak mniej więcej ja wyglądałam za każdym razem, jak widziałam w tym pysznym połączeniu przypraw korzennych słowo "marcepan"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może byś właśnie coś z marcepanem Zottera spróbowała? Może by Ci w takim otoczeniu różnorodnych dodatków posmakował? Ja postanowiłam na wiosnę starać się traktować truskawki jak wszystkie inne owoce w czekoladzie i nie ograniczać się w wyborze Zotterów. :D

      Usuń
    2. Wspaniała decyzja! Nie przegap Strawberry + Pinneapple and Pepper!

      Usuń
  7. Cóż tu więcej pisać... To było BOSKIE.

    OdpowiedzUsuń
  8. No proszę, nie widziałam, że goździki były zakazane :D Ja lubię dodawać je do marynowanej dyni :) Czekolada nie kusi, bo ostre smaki to nie moja bajka :( Prędzej skusiłabym się na wersję szarlotkową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jadłaś kiedyś po prostu krem zrobiony z dyni z goździkami? Też rewelacja! :D

      Usuń
    2. Nie, ale muszę spróbować :D

      Usuń
  9. No tak, pyszny Zotter i kolejny na listę. Źle, niedobrze, kusicie Wy diabły jedne. A co do wstępu, nie wiedzieć czemu, przyszła mi na myśl inna ciekawostka typu "czy wiesz, że...?". A zatem: czy wiesz, że do USA nie można wwieźć (ani sprzedawać na jej terenie) Kinder Niespodzianek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na taką czekoladę to warto się skusić.
      Czytałam coś o tym. Chyba chodzi o to, że jedzenie nie może zawierać w środku elementów nie przeznaczonych do jedzenia? Hm, biorąc pod uwagę inteligencję, to taak, na pewno by nie wykombinowali, że zabawek się nie je. :P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)