środa, 2 grudnia 2015

Folkowe Mecyje biała z makiem

Przy recenzji czekolady Zotter Blue Poppyseed / Stress Stopper napisałam, że to była najlepsza niespodzianka, jaka mi się ostatnio trafiła. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że była taka pyszna. Owszem, była smaczna, ale maku było za mało, przez co momentami jego smak gdzieś zanikał. O co więc chodziło? O to, że dzięki temu zyskałam możliwość porównania połączenia białej czekolady z makiem. W ogóle mak w czekoladzie jest rzadko spotykanym dodatkiem, nad czym, jako wielbicielka maku, ubolewam. 
Nie mówiąc już o polskim rynku... Ale... Zaraz... dzisiaj mowa właśnie o polskiej marce o nazwie Folkowe Mecyje, stworzonej, by rozpowszechniać polską kulturę ludową. "Mecyje" oznacza "rarytasy" po staropolsku, a delikatny wzór na opakowaniu nawiązuje do tradycyjnego motywu występującego na krakowskich ludowych spódnicach. 
Jeśli jeszcze nie przekonaliście się do tej marki, powiem, że stoi za nią Comedus, czyli producent czekolad Cortez. 

Folkowe Mecyje czekolada biała z makiem zawiera 33,1% masy kakaowej (tłuszczu kakaowego), 21,9% masy mlecznej i aż 10 % maku. Tę ilość, maku oczywiście, można już dostrzec przez malutkie okienko. 

Kiedy wyjęłam całą tabliczkę, okazało się, że cała jest bogato usiana ziarenkami maku. Ich zapach poczułam, kiedy zbliżyłam ją do nosa, ale... był otoczony przez przeważający słodki zapach mleka w proszku i masła. Pierwsze wrażenie było niezbyt pozytywne, ale przy kolejnym wdechu było już nieco lepiej.

Połamałam na kostki i tu doznałam szoku. Słyszałam bowiem całkiem przyzwoite trzaski, a tabliczka okazała się twarda. 

Kiedy włożyłam pierwszą kostkę do ust, minęła chwila, zanim zaczęła się rozpuszczać. Kiedy już to nastąpiło, poczułam silną słodycz i przede wszystkim smak mleka. Najpierw wydało mi się, że wkrótce całość zostanie zdominowana przez to pierwsze, ale nie. Słodki smak zrobił się cukrowy, a mimo to wciąż czułam mleko (a nie jak biała Heidi, w której słodycz jest jedynym smakiem). Tutaj też miałam pewne zastrzeżenia. Coś mi mignęło lekko "dusznym" smakiem mleka w proszku, ale po chwili przeszedł w bardziej maślane nuty. Można tu chyba nawet mówić o odrobince waniliowego posmaku. 
Czekolada jednak była tłustawa w raczej mleczny sposób, chociaż po prostu tłustą bym jej na pewno nie nazwała. 

Bardzo szybko zaczęły się jednak wyłaniać ziarenka maku - całe mnóstwo. Przez nie trochę ciężko jednoznacznie określić konsystencję czekolady, ale ogólnie była idealnie gładka, niezbyt tłusta (jak na białą) i raczej "rzadka" (a nie taka zbita). Rozpuszczanie się przyspieszyło, uwalniając smak maku - delikatny, słodkawy i taki... po prostu charakterystyczny. 
Równocześnie słodycz zaczynała już niemiłosiernie drapać w gardle.
Mak był doskonale chrupiący (nie cierpię zbyt rozgotowanej, zbyt miękkiej czy rzadkiej masy makowej), sprawiał wrażenie wręcz strzelającego. Jego smak ani na chwilę nie został zakłócony przez cukier. 

Na koniec w ustach pozostał posmak maku i cukru.

Mak z bardzo mleczną białą czekoladą łączy się świetnie, ale niestety... w tym przypadku przesadzono z cukrem. Co prawda nie zabił on smaku maku, ale to drapanie w gardle naprawdę nie było zbyt miłe. Z jednej strony smakowała mi, a z drugiej w pewnym momencie ciężko było jeść dalej przez cukier. 
Porównać ją do Zottera jest ciężko. Krem z białej czekolady miał pełny i nieprzesłodzony smak, który jednak zakłócił smak maku (a dodatkowo oczarowała mnie sama mleczna czekolada), a w przypadku Folkowych Mecyji czułam mak, czekolada miała mleczno-maślany smak, ale wszystko zepsuł nadmiar cukru. Każdy musi sam zdecydować, co woli. Dla mnie Zotter smakował bardziej.


ocena: 7.5/10
kupiłam: Tea&Tea
cena: 17.99 zł
kaloryczność: 587 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

biała czekolada (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, lecytyna sojowa, naturalny aromat waniliowy), niebieski mak 10 %
min. masy kakaowej: 33,1%
mlecznej: 21,9%

23 komentarze:

  1. charlottemadness2 grudnia 2015 05:45

    O tej marce słyszę po raz 1-wszy. Muszę "prześwietlić" ich ofertę.Aż tak się nie "napaliłam" , bo wyszła kiepsko- za cukrowo, a szkoda.Za dużo cukru im się sypnęło..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to sobie tłumaczę, że w końcu to biała czekolada. Myślę, jestem prawie pewna, że mleczne i ciemne wypadają lepiej.

      Usuń
  2. Nie slyszalam nigdy o tej firmie I na poczatku myslalam, ze to bedzie cos, extra,, bo jest duzo maku. Ale tez nie mozna przesadzic, powinni ja lekko,, odslodzic,, zeby byla zjadliwa(chociaz ja mam bardzo wysoki prog slodyczy, to mysle o innych, np.o tobie ;D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że i o mnie pomyślałaś! :D No, właśnie... jak ktoś ma wysoki próg słodyczy, to może zjeść coś mniej słodkiego, ale jak ktoś jest raczej wrażliwy na zbyt dużą dawkę cukru... to już potem się skręca z nadmiaru!
      No nic, pokładam duże nadzieje w makowych Zotterach.

      Usuń
  3. Uff, co za ulga! Gdy w poprzednim wpisie wspomniałaś o najlepszej niespodziance już myślałam, że chodzi Ci o fakt, że może kolejny makowy Zotter, czyli Grey Poppy With Cherries w przeciwieństwie do Blue Poppyseed jest nietrafiony... A ja się na Grey Poppy With Cherries napalałam strasznie i odwlekałam zamówienie, póki ta czekolada nie przyjechała do Polski. Na szczęście mam ją już, czeka cierpliwie na swoją kolej, a dzięki Twej dzisiejszej recenzji kamień spadł mi z serca :D.

    Od Corteza jeszcze nic nie jadłam, choć gdy dorwę gdzieś mleczną ze śliwkami, cynamonem i całą ekipą smakowitości - pewnie nie pogardzę. Ten wariant niespecjalnie mnie kusi, choć edycja Folkowe Mecyje powinna być dostępna na każdym polskim lotnisku - nie ma bata! Mi już szkoda by było tej kasy na taki wątpliwy mimo wszystko wynalazek. Choć dodatek maku wypada pięknie, tego nie można tej tabliczce odmówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, tyle emocji Ci dostarczyłam! :P Ja się bardzo na tego Zottera napaliłam i już go zamówiłam. Oj nie mogę się doczekać, kiedy skompletują moje zamówienie.

      Mam tą mleczną ze śliwkami i cynamonem, ale po tej postanowiłam zrobić małą przerwę od Corteza - mam nadzieję, że tamte nie będą takie słodkie.
      Taak, powinna być bardziej rozpowszechniona, mimo że nie jest najlepsza. Jestem tylko ciekawa, czy inne np. z pestkami słonecznika są tak samo przesłodzone.

      Usuń
    2. Ja nie miałam już nic zamawiać, ale nie przeżyję bez tych nowości o których ostatnio pisałyśmy :P

      Usuń
    3. Ja się już załamałam nad moim zakupoholizmem i się poddałam, nie walczę już z nim. Teraz tylko dat pilnować!

      Usuń
  4. Nie przepadam za makiem, ale ta czekolada wyglada pieknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, mi też bardzo się podoba.

      Usuń
  5. Akurat względem maku mam podwyższoną tolerancję cukru. Znaczy jeżeli coś mam mak to łaskawszym okiem patrzę na zacukrzenie. :D Ale powiem, że takiej tabliczki nie kojarzę, całkiem ładna i dobra na prezent dla cudzoziemca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja też i np. łazanki to uwielbiam straszliwie słodkie, ale tutaj cukier wręcz wgryzał się w mak.

      Usuń
  6. Już widzę, że nie podoba mi się w tej tabliczce cukrowość, nawet jeśli cały czas towarzyszy jej mleczność. No i jest zbyt jednolita, twarda, zwykła. Za to "mecyje" mówiła moja babcia :)

    Miałam Cię już wielokrotnie spytać: czy "dla mnie smakuje" to jest jakiś regionalizm? Jeśli nie, to może to być zwykły błąd, ale oprócz Ciebie widziałam, że jeszcze paru osobom zdarzyło się użyć takiego zwrotu. Wiesz, słownikowo "dla mnie" = "według mnie", czego nie da się zastosować w zdanie "według mnie Zotter smakował bardziej". Google nie pomogło, dlatego pytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tym nigdy się nie zastanawiałam, chociaż w Suwałkach często mówi się właśnie w ten sposób, np. "Tobie nie smakuje, a dla mnie smakuje (bardzo)". W ogóle często używa się tu zwrotu "dla kogoś" zamiast "komuś", pewnie ze względu na położenie i no cóż - "ściana wschodnia", tereny zaboru rosyjskiego, a w rosyjskim właśnie "dla" funkcjonuje.

      Co do czekolady... niby cukrowa, ale spokojnie... nie była tak mdląca jak biały Ritter z orzechami. :P

      Usuń
  7. W chwili obecnej czekolada nie dla mnie jak przeczytałam,że drapie w gardło...brr . Ja dwa dni temu miałam usunięte migdałki to teraz mogę jeść płynne jedzenie a słodycze nie wiem kiedy bo słodkości raczej podrażniają gardło:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, u Ciebie ciągle coś się dzieje uniemożliwiającego jedzenie słodyczy... współczuję! :(

      Usuń
    2. Chyba dam radę jeszcze ok 10 dni i będzie dobrze:)

      Usuń
  8. Pierwszy raz słyszymy o tej polskiej marce czekolady :) Opakowanie jest takie proste, ładne i wręcz urzekające :) Marzyłaby nam się taka tabliczka pod choinkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno byłby bardzo miły polski akcent. :D

      Usuń
  9. Amazing post dear! You have a wonderful blog:)

    www.bloglovin.com/blog/3880191

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko podoba mi się <3 a ta dawka cukru to marzenie! Chcę taką na święta <3 Jeszcze biała... A mak pokochałam odkąd moja mama właśnie na święta namaczała mak w mleku do makowca... i był tak pyszny i rozpływający się w ustach.,. Właśnie musze ją zmoleścić o niego w tym roku xDD

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)