środa, 9 grudnia 2015

Zotter Labooko Sheep's Milk mleczna 36 % z owczym mlekiem

Dłuższy czas temu zachwycałam się czekoladą z kozim mlekiem Zottera i... do dziś doskonale pamiętam jej smak. Co więcej, utrzymuje się na liście ulubieńców, jeśli chodzi o mleczne tabliczki, bo nie dość, że ma naprawdę dużo kakao, to jeszcze ten kozi smak... Dziś, po długiej przerwie, postanowiłam wrócić do mlecznych ciekawostek Zottera.
Mleka owczego nigdy nie piłam. Jadłam sery z mleka owczego (nie tylko oscypki), ale mleka nigdy nigdzie nie widziałam. Rzekomo ma słodkawy lekko orzechowy smak.  Nie mam pojęcia, ile w tym prawdy, ale po "koziej" nucie w mleku kozim, po owczym spodziewałabym się czegoś znacznie subtelniejszego.Jeśli o sery chodzi, to mają słodkawą, specyficzną nutę - może i nabiałowo-orzechową.
Zotter Labooko Sheep's Milk / Schafmilch to czekolada mleczna, o podwyższonej zawartości kakao - 36 %, z mlekiem owczym. Kupiłam ją razem z kozią tabliczką, ale z niewiadomych powodów zostawiłam ją na "kiedy indziej". Mleko owcze chyba po prostu wydawało mi się mniej ciekawe od koziego, ale ostatnio... po prostu chciałam coś mlecznego i niestandardowego.

Zacznę od samego opakowania, które przedstawia urokliwą kobietę odzianą w owcze skóry. Jej twarz jest delikatna, ale widać po niej pewne zacięcie, co doskonale pasowało mi do smaku serów owczych. Niby delikatne, ale z charakterkiem. Czy tylko ja mam takie odczucie?

Po rozchyleniu złotego papierka zobaczyłam tabliczkę znacznie ciemniejszą i poczułam zapach o większym nasileniu, niż się spodziewałam. Kolor zdawał się należeć do ciemnej mlecznej czekolady, a jednak 36 % to nie szaleństwo. Przełamałam - trzask rodem ze znacznie ciemniejszych tabliczek. A zapach... zapach w ogóle był cudny. Niby subtelny, ale wyrazisty i pełny. Przede wszystkim kakaowo-mleczny. W tym, ten drugi motyw miał w sobie pewną specyfikę. Nie tak silną jak "kozi" zapach, ale słodko-tłusto naturalny. Przed oczami stanęło mi stadko owieczek na zielonym polu.

Wreszcie poczyniłam pierwszy kęs. Długo trwało, nim zaczęła się rozpuszczać, ale już od pierwszych chwil miałam poczucie, że obcuję z czymś bardzo naturalnym i nieprzetworzonym. Z kolejnymi chwilami robi się coraz bardziej tłusto mazista, nie wychodząc ze sfery lekko proszkowej.
Smak pozostawał delikatny, choć, podobnie jak zapach, wyrazisty. Zacznę od kakao. Czułam tu jego cierpkość, chociaż tabliczka nie jest gorzka. Ta cierpkość jest właściwie porządniejsza niż w większości przesłodzonych deserówek - bardzo na plus.
Świetnie się komponuje ze słodkością, która jest całkiem silna i składają się na nią dwa motywy: jeden naturalny, taki mleczny, a drugi typowy dla lepszych czekolad - wyrafinowanie słodki, odrobinę karmelowy i jakby "stłumiony". 
Podobnie jest z tłustością, bo czekolada ta jest bardzo tłusta. Maślana i przede wszystkim mleczna, bo jak wiecie (albo nie) mleko owcze jest dość tłuste. Właśnie to tutaj czuć. Taką tłustość mleka, a nie maślanej grudy.

Gdy tak pozwalałam się rozpuszczać któremuś już kawałkowi, ni stąd ni zowąd pojawiła się sól. Odrobinka, to prawda, ale genialnie weszła razem z goryczką i smakiem mleka owczego, które w tym momencie wydało mi się słodkawe i na swój sposób dziwne... może minimalnie orzechowe, albo jak takie... siano? 

Całość jest straszliwie delikatna, ale ma niemały charakterek. Kakao, ogromna ilość mleka o efekcie orzechowo-słodkawym, podkreślone przez słodycz z wyższej półki i ubrane w tłusto-maślaną fuzję. Niewątpliwie pasuje tu określenie: specyficzna subtelność, bowiem czuć tu owczą nutę, ale jest ona nieporównywalnie bardziej przyjazna dla niektórych niż kozia specyfika. Osobiście preferuję ordynarną kozio-kakaową czekoladę, ale ta również bardzo mi smakowała.
Dodatkowy punkt za interesujący zabieg z właśnie owczym mlekiem.


ocena: 9/10
kupiłam: LeChocolat
cena: 18 zł 
kaloryczność: 628 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, masło kakaowe, masa kakaowa, owcze mleko w proszku (12%), sól, wanilia

29 komentarzy:

  1. Ten Zotter xiekawi mnie d bardzo dawna, musi byc pyszny!! Tez nigdy owczego mleka nie pilam, ale musi byc calkiem dobre, skoro pyszna czekolada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu uwielbiam mleko! Każde. :D Ta czekolada jest bardzo ciekawa, po prostu trzeba ją spróbować!

      Usuń
  2. charlottemadness9 grudnia 2015 05:52

    Mam tą tabliczkę jeszcze od mojego 1-go zamówienia Zotterów :v , czyli "kupę" czasu.Nie wiem czemu ją tak odkładam w czasie.Jej koleżankę z koziego mleka wpałaszowałam b.dawno temu,a ta wciąż czeka na lepsze chwile.Z koziego mleka bardzo przypadłą mi do gustu.Lubię ten słonawy smak w kozich wyrobach i w tej tabliczce miał miejsce.
    Po recenzji Basi powinnam się nie zastanawiać, tylko jeść, a Twoja recenzja również utwierdza mnie w przekonaniu,że ta tabliczka nie ma "leżakować" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wino, im dłużej poleży, tym potem smaczniejsza się wydaje. ;P Czasami niektóre czekolady u mnie muszą swoje odleżeć i tyle, nie wiem dlaczego.
      Dwie takie recenzje, to teraz to już musisz ją otworzyć!

      Usuń
  3. Zwróciłam uwagę na kaloryczność, mleko owcze jest aż takie tłuste? Nie kojarzę picia owczego mleka, kozie na pewno, ale owcze? Nie wiem. Jednak Zotter jak to Zotter, ciekawi i z opisów wygląda na to, że słusznie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jest. Właściwie to krowie też jest tłuste, a w sklepach mamy wersje odtłuszczone, nawet standardowe 2%.
      Myślisz o spróbowaniu tej tabliczki?

      Usuń
    2. Tak, mleko owcze jest bardzo tłuste. Jest też bardzo smaczne :D. Pisałam o tym zresztą na moim blogu - piłam mleko owcze, jadłam też jogurt i kefir. Ser owczy nawet sama robiłam. Ma niepowtarzalny smak - tak jak piszesz Kimiko, jest on delikatny i charakterny zarazem. Kojarzył mi się zawsze z przytulaniem mięciutkiej owieczki :D. Słodkawo-orzechowy, błogi smak.

      Usuń
    3. A Ty! Napisałaś ten komentarz mniej więcej w momencie, kiedy wróciłam do Twojej recenzji. :P
      Mnie ciekawi to: "bardzo tłuste", ale w odniesieniu do czego? Np. do krowiego prosto od krowy? Po tej tabliczce wypiłabym sobie całą szklankę takiego owczego! :D

      Usuń
    4. Tak, jest bardziej tluste od mleka prosto od krowym. Jest przy tym bardziej aksamitne i aromatyczne. Dla mnie bardzo błogi smak.

      Usuń
    5. Na słowo "aksamitne" aż mi ślinka leci! :D

      Usuń
  4. Ta Pani z opakowania jakoś tak mi się skojarzyła z Tobą :) chodzi mi tu o twarz i o grzywkę:). Czekolada bardzo interesująca lubię mleko kozie to i owcze chętnie bym spróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście! To znak, że to po prostu czekolada dla mnie. :D

      Usuń
  5. A tak z ciekawości, jadłaś kozi jogurt? Dla mnie, pomimo wielkiej miłości do koziego sera, nie do przełknięcia >.<
    Ten Zotter niesamowicie mnie ciekawi, chyba najbardziej z tych.. 'Wydziwionych' mlecznych :D Zastanawiam się, czy w pierwszej kolejności sięgnąć po niego, czy po tą wychwalaną 50%(?) Nicarague..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam dwa: jeden zwykły (był bardzo smaczny), a drugi z brzoskwiniami - paskudztwo, ale ze względu na owocowe glutki.

      Tej jeszcze nie próbowałam, ale czeka na mnie w szufladzie. Poradzić mogę tylko tyle, że... sama zawsze zaczynam od mlecznych "udziwnionych".

      Usuń
  6. Obrzydzają mnie te inne niż krowie mleka, pewnie przez złe doświadczenia z kozim serem żółtym. Czego byś nie napisała, i tak robi mi się niedobrze. To fizyczny odruch nie do powstrzymania, a nie wybrzydzanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony rozumiem, z drugiej... dużo tracicie, dziewczyny. :P

      Usuń
  7. My też do dzisiaj wspominamy tą wersję z kozim mlekiem <3 Zostałyśmy na nim wychowane dlatego ten smak nad nie odrzucił :) Z owczym nie miałyśmy nigdy nic wspólnego, więc tym bardziej tej tabliczki jesteśmy ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko wypróbuję kilka ciekawych firm z wyższej półki, chyba zacznę do ulubieńców wracać i kozią na pewno jeszcze nie raz kupię. :D
      Mniej charakterna, ale także przepyszna - warto, naprawdę warto, kupić.

      Usuń
  8. Kozia tabliczka była po prostu bardziej odjazdowa. Ta miała w sobie jednak również wiele uroku, choć zupełnie odmiennego. Jestem nieziemsko ciekawa, jak wypadną mleczne czekolady Domori i jakie będzie konfrontacja naszych wrażeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już jestem po owczej Domori. :D I powiem... albo nie, na razie nic nie powiem, trzeba budować napięcie, haha.

      Usuń
  9. aj spróbowałabym z mlekiem kozim, wiesz nigdy nie miałam z nim do czynienia, więc mnie intrygujesz :D Jedynie z jogurtami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mlekiem kozim była charakterniejsza. :D
      Serio nie miałaś z nim do czynienia? Akurat kozie to czasami w sklepach (Kaufland!) widuję, więc no, ekhem... biegiem do Kauflandu!

      Usuń
    2. zawsze szukam wymówek! Słowo, sojowe, ryżowe okej... Ale kozie :D Jogurt jadłam i ser i się wystraszyłam, ale kto wie, może jeszcze się przekonam :D

      Usuń
    3. Ja z kolei na te wszystkie ryżowe uwagi nawet nie zwracam, bo po składach... nie kuszą. :P
      Ale co, ser Ci nie smakował w ogóle?

      Usuń
    4. gdybym składy czytała :D

      Ech... co będę Cię czarować, jadłam go 4 lata temu i oddałam tacie ;) Ale oscypki lubię od czasu do czasu ;)

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)