niedziela, 31 stycznia 2016

Belgian Famous Chocolates ciemna z zieloną herbatą i maltitolem bez cukru

Wreszcie recenzja, o której wspominałam przy Zotter Goji Berries in Sesame Nougat. Jadłam ją dzień później, więc... miałam lepiej niż dobre odniesienie do tego, jak powinna smakować czekolada z zieloną herbatą.

Jednak najpierw krótka historia o bezmyślności, czyli jak to pewnego dnia zostałam z podejrzaną "dietetyczną" czekoladą, zamiast jakąś słodką pysznością...
Podczas jednego z moich wyjazdów (cholera, to było już rok temu), jak zwykle zajechałam do Almy, żeby w jakieś czekoladowe ciekawostki zainwestować. Kupiłam wtedy Dolfina z herbatą i uznałam, że herbata wydaje się naprawdę ciekawym dodatkiem, a także, że warto byłoby sprawdzić jak zielona (którą pijam codziennie) sprawdza się w czekoladzie. Wzięłam do rąk Dolfina i właśnie tą, po czym uznałam, że Dolfin jest ciekawszy (ładniejsze opakowanie mnie skusiło). 
Potem, już w samochodzie, ze zdziwieniem odkryłam, że na sklepową półkę odłożyłam nie tę czekoladę, co chciałam.

Ze złością wrzuciłam potem czekoladę do szuflady ze słodkościami, nie wiedząc jeszcze, ile będzie musiała tam przeleżeć, aż zacznie gonić mnie termin.
W końcu już musiałam ją otworzyć.
Belgian Famous Chocolates No Sugar Added Dark Chocolate with Green Tea to nic innego, jak ciemna czekolada (zawartość kakao to marne 53 %) z zieloną herbatą (1%) bez cukru. Zamiast niego, dodano tam słodzik, maltitol, o którym słyszę po raz pierwszy w życiu. Stanowi on aż 43 %.
Tak, odkryłam to dopiero w dniu otwierania czekolady. Cudownie.

Po rozerwaniu sreberka zobaczyłam zwyczajną, ciemną czekoladę o skąpym zapachu. Ani jej kolor, ani ogółem wygląd, ani zapach nie kusiły. Wszystko to było nieco mdłe. Kolor - niby ciemny, ale jakiś taki bez wyrazu. Zapach? Czułam tu przeciętną deserówkę z dziwnym ziołowym i jakby wymuszonym orzechowym akcentem oraz słodyczą, w której coś mi nie grało.

Chcąc połamać ją na kostki, natrafiłam na opór - jest bardzo twarda i głośno trzaska. Wreszcie coś, za co mogę ją pochwalić.
Kiedy kawałek znalazł się w ustach, przez długi czas pozostawał tam i wydawał się nie mieć smaku. Po paru sekundach jednak coś ruszyło. Przy kolejnym kęsie odkryłam, że ssanie tej czekolady to najlepszy sposób na nią, bo inaczej długo trzeba czekać, by zmieniła się w miękką grudkę, jak gdyby opływającą czymś, co przypominało słodkawą wodę. Można się tu doszukać pewnej pyłowości i zwykłej tłustości, albo bardzo do takiej zbliżonej. To dość dziwna konsystencja, ale właściwie... tę dziwność od biedy można wrzucić do kategorii "neutralna"; nie jest paskudna.

Od czekolady od samego początku rozpuszczania ("opływania"?) rozchodzi się gorzkawość z lekko ziołową nutką i słodkawością. Gorzkawość jest tu wyraźnie kakaowa, może nawet można doszukać się tu lekko orzechowego akcentu, ale... jest dość płaska. Po prostu.
Po pewnym czasie dochodzi do niej ta słodkawość, która jest przeraźliwie nijaka. Wydała mi się nieco chłodząca, coś jak mięta, jednak smakiem miętowym bym tego nie nazwała. Tylko taki orzeźwiający efekt. Czekolada na pewno jest bardzo delikatnie słodka, ale wynika to z tego, że jest mdła, a nie "nieprzesłodzona". Ta słodycz wcale nie jest specjalnie przyjemna... ona jest po prostu "słodzikowata" i dziwna. Kojarzy mi się z czymś, co ma udawać smak ziołowy, a jest sztuczne.
Ta słodycz nie jest specjalnie paskudna czy coś, ale niecodzienna i niepasująca do tego płaskiego w smaku kakao.

Gdyby była to jedynie czekolada ze słodzikiem zamiast cukru, można by ją uznać za w miarę w porządku dla kogoś, kto rzeczywiście ma problem z cukrem, a boi się większej zawartości kakao. Można by się do takich czekolad przyzwyczaić (chociaż sama wolałabym po prostu przestać je jeść), jednak... samej czekolady ze słodzikiem w życiu bym nie kupiła.
Ja kupiłam ją dla zielonej herbaty, której...
Tu nie było w ogóle czuć. Ani odrobiny. Ani akcentu. Ta ziołowość na pewno nie miała nic wspólnego ze smakiem herbacianym.

Konsystencja? Kiepska, ale to na pewno wina maltitolu. Słodycz? Nieprzesadzona, ale też nie dobra. Osobiście, gdybym musiała ograniczać cukier, wybrałabym czekoladę z np. 85 % kakao, szukając czegoś delikatnie słodkiego i bogatego w jakiś smak. Bo to właśnie o smak chodzi! A tutaj... tu smaku ogółem zabrakło. Herbaty w ogóle nie czuć, a reszta jest w smaku mdła i płaska.

Kilka osób próbowało się z nią zmierzyć i nikomu specjalnie nie smakowała.
Oceniam ją jednak jako czekoladę ze słodzikiem (gdyby na tym jej opis się kończył, byłoby 6/10 - w końcu mogłam zwrócić uwagę na to, co jest napisane na opakowaniu) i zieloną herbatą (za brak której poleciały dwa punkty). Do Zottera nie ma co porównywać: tam zielona herbata jest, a tu... tylko teoretycznie.


ocena: 4/10
kupiłam: Alma
cena: 5,99 zł (chyba)
kaloryczność: 471 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

skład: masa kakaowa, słodzik: maltitol 42 %, tłuszcz kakaowy, zielona herbata w proszku 1%, lecytyna sojowa, naturalny aromat: wanilia

28 komentarzy:

  1. Teraz to sie uklada w logiczna calosc :D
    A czekolada dziwna, na pewno smakuje inaczej niz taka z cukrem, w sensie,, inna slodycz,,. Ja tez jakbym miala odwyk, to bym predziej jadla gorzka :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta, niezłe puzzle mi z tych recenzji wyszły. :P

      Usuń
  2. charlottemadness31 stycznia 2016 06:10

    A to Ci pech!Musiałaś być na prawdę zamyślona/zabiegana,że nie dojrzałaś, co kupujesz :P Ale zdarza się ;)
    Po takich "perełkach" nie ma się czego spodziewać.Że też wymyślają takie jałowe czekolady ;/.
    Po za tym nieźle jak na "dietetyczną" czekoladę--> 43% zawartości słodzika..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabiegana niestety prawie zawsze na zakupach na tych wyjazdach jestem. :( Wolę mieć więcej czasu na chociaż chwilę wytchnienia w restauracji czy przy kawie, niż w sklepach.
      No właśnie dlatego te "dietetyczna" też w cudzysłów biorę. Niczym płatki czy batony fitness - taka mi to dieta. ;>

      Usuń
  3. Aj, nie dość, że słodzik to jeszcze nielubiany w słodyczach dodatek zielonej herbaty. Samą markę kojarzę, zwykła ciemna z pomarańczą była niezła jak na tak tanią tabliczkę, ale raczej nie na tyle bym miała się skusić na kolejną tabliczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczę to ciężko byłoby chyba zrobić tak, żeby jej nie czuć było. :P

      Usuń
  4. Czekolada z maltitolem od Belgiana.. To nie mogło się udać xd Nie dość, że ta firma nie zachwyciła mnie połączeniem gorzkiej 72% z kawałkami kakao (a jakie super to połączenie!), to jeszcze ten nieszczęsny maltitol, którego w czekoladzie próbowałam raz i bardzo niemiło to wspominam >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna firma w ogóle... ktoś oprócz "słodyczowych" bloggerek próbuje te czekolady? xD
      A jaką z maltitolem Ty jadłaś?

      Usuń
  5. Oglądałam ją ostatnio i w końcu nie kupiłam, widzę, że to był dobry wybór. Zamiast niej wzięłam Vanini 86%, ale jeszcze jej nie próbowałam, chcę najpierw zmęczyć J. D. Gross 60%, która jest dla mnie o wiele za słodka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio też kupiłam dwie Vanini i prawdę mówiąc... nie wiem czego się spodziewać, ani po samej czekoladzie, ani po dodatku (rozmaryn).

      Usuń
  6. Dietetyczna czekolada? Takiej nie widziałam, ale bez cukru juz kilka. Może may kiedyś spróbuję. Słodycze /czekolady jesz codziennie?
    Nienawidzę, kiedy zdarza mi się coś takiego. Ja słyszałam o malitolu, a nie malitolu. Chyba, że gdzieś była literówka.
    1% herbaty to prawie brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5-6 dni w tygodniu. :D Chociaż zdarza się i cały tydzień bez słodyczy.
      A tak, w jednym miejscu (pod koniec) recenzji rzeczywiście zdarzyła mi się literówka.

      Usuń
    2. Wygląda na to, ze nie tylko Tobie. ;-;
      Mój smartphone mnie chyba nie lubi...

      Usuń
  7. Ja z maltitolem jadłam tą czekoladę: http://theobrominum-overdose.blogspot.com/2015/10/torras-biaa-z-maltitolem-i-jagodami-goji.html i choć traktuję ją jako jednorazowy wyskok, to i tak oceniam ją pozytywnie (bo spodziewałam się czegoś milion razy gorszego). Dla mnie Goji Berries in Sesame Nougat jest niemalże ideałem jeśli chodzi o czekoladę z zieloną herbatą - na Dolfinie się zawiodłam. Po tą Belgian na pewno nie sięgnę, bo...

    ...idźta w cholerę z takimi niby-prozdrowotnymi czekoladami, na które i tak czy siak producent szczędzi składników. Dla mnie to tak jak dla Ciebie ta sama działka, co fit-płatki i batoniki. Dopiero co zakończyłam degustację surowej Pacari 70% ze spiruliną - to się nazywa ekstremalnie prozdrowotna czekolada! Bez chodzenia na skróty, bez uładzenia, bez ściemy :D. Jej posmak w buzi mi pozostanie chyba do końca dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ bym jej spróbowała!
      Niestety, obecnie mam mocno ograniczone perspektywy, jeśli chodzi o kupowanie lepszych czekolad - nie mam gdzie. :(

      Usuń
    2. Straciłam zaufanie po numerze z Amedei i robalami. Po tym żadnego "przykro nam" czy coś nie było, bo napisałam, że czuję się nieźle wyrolowana. Kupiłam Amedei Gianduja, zamiast której przysłano mi zestaw mniejszych czterech różnych (z początku nie miałam nic przeciwko), ale potem okazało się, że ten zestaw był w fatalnym stanie i odebrałam to jako takie "upchnięcie komuś babola".

      Usuń
  8. Byłam dziś w Almie, przy półce z czekoladami przestałam jakieś 10 minut ale żadnej nie kupiłam. Nic mi nie podeszło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno lepsze, niż np. miałabyś trafić na taką paskudę, jak ta recenzowana!

      Usuń
  9. Maltitol jest cukrolem, jak ksylitol. Maltitolu nie próbowałem, ksylitol jest niezły i zostawia taki fajny, "miętowy" efekt chłodu (bez smaku mięty oczywiście), ale do czekolad jakoś nie bardzo pasuje. Na pocieszenie mogę dodać, że Manufaktura Czekolady wypuściła właśnie swoją Porcelanę 70% Wenezuela, postarali się, wewnątrz opakowanie jest takie hermetyczne sreberko a nie folia, skład to miazga, cukier i tłuszcz kakaowy. Cena około dwa razy niższa od Amedei czy Domori, ale nie wiem, ile ziarna sprowadzili, więc trzeba szybko kupować. Ja już mam i właśnie zjadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do ksylitolu - manufakturowy Ekwador 80% z ksylitolem konieczny do wypróbowania, super sprawa :)

      Usuń
    2. Muszę się wreszcie za Manufakturę wziąć!

      Yaros, dzięki za cynk o Porcelanie!

      Usuń
  10. Musisz być nieźle zakręcona skoro kupiłaś nie tą tabliczkę co miałaś xD Zielona herbata w proszku tylko 1%? Wow to faktycznie nic dziwnego, że szału nie było :P Czy naprawdę robiąc tą czekoladę nikt nie pomyślał o tym, że tego dodatku, który ma być kluczową rzeczą przyciągającą potencjalnego klienta jest dużo za mało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no co Wy! 1 % to jest to! Konsumenci będą zachwyceni, a producenci się wzbogacą. xD

      Usuń
  11. Błe, takich niewypałów to ja nie lubię :/ Dużo negatywnego czytam o tej firmie i totalnie mnie do siebie zniechęciła...ten smak w szczególności :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma-badziew. Tylko się dziwię, jakim cudem oni wciąż na rynku się utrzymują.

      Usuń
  12. Haha. Mogę podsumować: smakowała tak, jak wyglądało opakowanie :P W ramach współpracy dostałam kilka czekolad ze słodzikiem (innym) i cholernie się ich bałam, ale pierwsza już za mną i zdradzę, że było dobrze. A Tobie, oraz pozostałym królikom doświadczalnym, współczuję przejść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię, że bardzo ważna jest ilość słodzika i jakość kakao... Tutaj, przy tej Belgian... taak, jest czego współczuć!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)