wtorek, 5 stycznia 2016

Schuetzli ciemna 74 % z migdałami

Ostatnio znalazłam kolejną wadę zimy. Wbrew pozorom nigdy nie przeszkadzały mi zimowe ciemności, bo najzwyczajniej lubię mrok, ale ostatnimi czasy coś się zmieniło. Dalej lubię nieprzeniknione ciemności (i najlepiej ulewę / śnieżycę za oknem), ale mam problem ze światłem do zdjęć. Pomyślałby ktoś kiedyś o tym? Kiedy mam czas na czekoladę, brakuje mi odpowiedniego oświetlenia. A ja tak uwielbiam czekoladę dobrze obejrzeć (np. przekroje Zottera), złapać smakowite ujęcia... Między innymi z tego powodu (drugi, główny, to brak czasu), zdecydowałam się w ciągu zalatanych dni sięgać po te przyziemne (chociaż mam nadzieję, że wciąż smaczne), propozycje.

Schuetzli Dark Chocolate with Almonds to po prostu czekolada ciemna o zawartości 74 % kakao z migdałami. "Czy można chcieć czegoś bardziej pewnego, żeby ze smakiem przekąsić na rozluźnienie w tornadzie obowiązków? Pewnie można, ale na ten moment ta czekolada musiała wystarczyć" - to właśnie pomyślałam, sięgając po tę czekoladę. Dopiero przy robieniu zdjęć zobaczyłam, ile zawiera kakao.

Otworzyłam niepozorne opakowanie składające się z papierka i sreberka i zobaczyłam bardzo ciemną czekoladę z kilkoma migdałami. Przez myśl mi przeszło, że chyba punkty polecą za taką skąpą ilość dodatków. Przewróciłam tabliczkę - oczywiście, tanio wyglądające kostki. Zapach? Już znacznie mniej "tani". Właściwie to nawet dość bogaty, aczkolwiek w granicach normalności. Był wyraźnie gorzki, jakby lekko przypalony.

Z niemałym trudem połamałam dość grubą czekoladę. Trzaskała aż miło. Ze dwie kostki trafiły się bez migdałów. Na razie mi się to nie podobało.

Ugryzłam pierwszą kostkę. Od razu poczułam silną gorzkość z lekko cierpkim efektem. Skąpa, minimalna słodycz zawisła nad całością, a później, wraz z gorzkawą niby-smugą czekolady, po ustach rozszedł się smak lekko przypalonego bardzo czekoladowego ciasta.
Kolejnym skojarzeniem były długo palone ziarna kawy.
Rozpuszczała się łatwo, ale powoli. Tak jakby odchodziły od niej kolejne, lekko tylko lepiące, czekoladowe warstwy. Było w nich coś trochę maślanego, po prostu ułatwiającego rozpuszczanie się. Nie odnotowałam tu żadnej szorstkości czy pylistości, ale pozostawiała po sobie efekt suchości w ustach.

Wracając jednak do smaku... To była po prostu głębia i moc kakao. Zamaszysty cios gorzkości, zarówno tej "przypalonej" jak i czysto kawowej, po czym nadchodziła odrobinka słodyczy.
Lekki posmak spalenizny wchodził w bezdenną gorzkość kawy, a po chwili, gdy trafiłam na migdał i go rozgryzłam, rozchodził się w tym delikatny i charakterystyczny smak migdałów. Lekko chrupiące, z pełnią smaku - dodawały tej czekoladzie bardzo przyjemnego akcentu.

Ta czekolada pokazuje, że piękno tkwi w prostocie. Przepyszna, wyrazista czekolada wydała mi się lepsza od 70%-owego Lindt'a, a na pewno bardziej gorzka w przyjemny, kakaowy sposób z akcentami kawowymi i lekko palonymi. Migdałów jest mało, ale... stanowią one bardzo przyjemne urozmaicenie, a czekolada nawet bez nich byłaby przepyszna.
Zaskoczyła mnie zupełnie. Nie spodziewałam się takiego smaku w tej cenie. Owszem, w składzie jest też odtłuszczone kakao, ale musi go być bardzo mało, bo nie psuje smaku. Jedno jest pewne: za tyle, lepszej czekolady się nie znajdzie.


ocena: 10/10
kupiłam: Lidl
cena: 3.55 zł
kaloryczność: 558 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

37 komentarzy:

  1. Jejku, jestem tak zla na siebie, ze na tygodniu alpejskim przeszlam kolo nich obojetnie :( Ale na nasteonym napewno kupie tą i ta bialą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno zrobię zapas tej ciemnej. :D

      Usuń
  2. charlottemadness5 stycznia 2016 06:02

    Chyba w następnym tyg.alpejskim się za nią rozejrzę.Za te grosze wydaje się być perełką.Daje mi do myślenia fakt,że stwierdziłaś,że może być lepsza od 70%-owego Lindt'a .Ciekawe :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi rzeczywiście smakowała bardziej. ;)

      Usuń
  3. Pluje sobie w brodę, zę jak rok temu widziałam te czekolady w sklepie 75% była dla mnie za bardzo poza strefą bezpieczeństwa żeby kupić, a przy ostatniej okazji nawet nie byłam w Lidlu. Nie mam :( pozostaje czekać na kolejny rzut tych czekolad do Lidla.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam kilka razy na przecenie po 2zł i zastanawiałam się czy nie kupić.... nie kupiłam i teraz żałuję - może następnym razem się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! - Będę to powtarzać do znudzenia. :D

      Usuń
  5. W naszym lidlu (Szwajcaria) czekolada ta byla w stalej ofercie po 1 franka. Kilka miesiecy temu ja wycofali (podobnie jak trzy inne z tej serii). Nie wiem, jak mogi zrobic cos tak glupiego, bo ta czekolada byla cudowna, uwielbialam ja ja i cala moja rodzina. Ubolewam nad tym bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka niepozorna a z tego co widać warto się na nią skusić :) Zdecydowanie musimy po nią sięgnąć następnym razem, choć wszystkie wersje nas kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musicie! Z tych co jadłam, ta mi zdecydowanie najbardziej smakowała.

      Usuń
  7. Białą kocham i jeżeli w tej zachowali poziom to ja wiem, że nawet jeżeli to ciemna i nawet jeśli ma duże chrupacze, których ja nie znoszę w czekoladach akurat to by mi to smakowało. Dobrze, że to migdały bo zwykłych orzechów laskowych raczej bym nie zniosła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli co, przy najbliższej okazji kupujesz? :D

      Usuń
  8. Wreszcie czekolada, która jest dla mnie rzeczywista, a nie stanowi stwora z opowieści fantasy (jak pozostałe). Jadłam ją, nawet całkiem niedawno (oczywiście recenzja dopiero w lutym). Nie pamiętam, czy dodałam zdjęcie ukazujące pełnię tyłu tabliczki, ale mogę Ci zdradzić, że u mnie było tak samo mało migdałów i tak samo w ostatnim rzędzie nie było ich wcale (te dwie kostki bez dodatku to chyba standard). Nie czułam w niej ani kawy, ani spalenizny. Ot, dobra tania ciemna czekolada. Jeśli mam być szczera, Wedel smakował mi bardziej (i pachniał duuuużo intensywniej). W tej najbardziej wkurzyła mnie żałosna liczba migdałów. Cena nie usprawiedliwia skąpienia na składnikach (patrz: zdjęcie na opakowaniu).

    P.S. Co do wstępu: lato złe, bo się topią. Zima zła, bo za ciemno do zdjęć. Wiosna zła, bo się chce jeść lody, a nie czekolady. Jesień zła, bo się wtedy czekolady pije. Nic, tylko usunąć blogi... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie przez sentyment do Wedla. :> A Lindt 99 % dalej dopiero przed Tobą? Jak będziesz zamawiać Zottery skusisz się też na coś bardzo ciemnego? Jestem bardzo ciekawa Twoich opinii.

      Co do PS: Taak, teraz to by dla mnie było jak usunięcie sobie części życia albo... rąk. xD

      Usuń
    2. Nie wykluczam, że przez sentyment. Tak, 99% nadal przede mną (nawet nie mam jej jeszcze w domu :P Mam tylko 90%). A na Zottery nie wiem, na jakie się skuszę. Na pewno jakieś z fajnymi kremami (ganaszami <3).

      P.S. Dla mnie to samo.

      Usuń
    3. Bierz malinowo-kokosowego Zottera. xD

      Usuń
    4. No, no. W pierwszej kolejności :D

      Usuń
  9. Smak przypalonego czekoladowego ciasta, analogiczny zapach.. Zakochałam się od pierwszego przeczytania i bardzo, bardzo pragnę ją mieć *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie masz innego wyjścia jak tylko czyhać na tydzień alpejski. :D

      Usuń
    2. Czyli nic prostszego, bułka z masłem!
      Znając moje szczęście będzie najwcześniej za pół roku. :')

      Usuń
    3. Ja tam liczę, że na wiosnę znowu będą mieli zapał i tygodnie przez jakiś czas będą regularnie. :P

      Usuń
  10. A ja jej nie kupiłam bo była taka... taka zwykła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ja mam manię kupowania, bo mi też mogłaby wydać się za zwyczajna. :P

      Usuń
  11. Chodziłam koło tej czekolady i chodziłam i w końcu nie wzięłam, a wychodzi na to, że powinnam była. Następnym razem kupię, jak będzie w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jadłam ją jesienią 2013 w Górach Sowich, wprost na szlaku. Wtedy nie jadłam aż tak wielu ciemnych czekolad i pamiętam, jak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dziś pewnie bym jej nie kupiła przez wzgląd na kakao w proszku (no jednak w składzie jest wysoko, nawet przed tłuszczem kakaowym). Nie kojarzę, czy i u mnie tak poskąpili migdałów. Wiem, że było ich dla mnie za mało, ale mi ich zawsze mało :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby całkiem wysoko, ale o dziwo w tym przypadku jakoś mi to nie przeszkadzało, chyba było go jednak na tyle mniej, by nie narzucać się zbytnio temu nieodtłuszczonemu kakao. Jest duży kontrast między tą, a Lindt'em z odtłuszczonym kakao.

      Taak, migdałów zawsze może być więcej, nawet jakby mieli je na siłę doklejać jakoś. xD

      Usuń
  13. Na bank ją kupię przy następnej okazji! Do tej pory żałuję, że nie wzięłam wszystkich smaków, ale cóż, chyba bym nie przejadła :D Obecna ilość czekolad w moim domu mnie lekko przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile ich masz? Pewnie i tak nie więcej niż ja. :P

      Usuń
    2. Obecnie mam 40 tabliczek (bez komentarza...)

      Usuń
    3. Mam dwa razy więcej. :>

      Usuń
    4. ufff.... mam mniej, kamień z serca! Ale chciałabym tą mieć w swoich zbiorach, narobiłaś mi na nią ochoty... I faktycznie ta cena. Może następnym razem naprawdę się na nią skuszę :)

      Usuń
    5. Naprawdę warto! Może otworzy Ci drogę do mniej cukrowych rzeczy. :P

      Usuń
    6. hahaha to brzmi jak zapowiedź czegoś nowego! Mam się bać? :D

      Usuń
    7. Pustki w portfelu i bankructwa przez dobre czekolady. xD

      Usuń
    8. O.o (wypuszcza szklankę z rumiankiem)... nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)