poniedziałek, 18 stycznia 2016

Zotter Chocolate Mint ciemna 70 % z miętową galaretką, ciemnoczekoladowym kremem z brandy i olejkiem miętowym oraz białą czekoladą

Niechęć do mięty, a zwłaszcza mięty w czekoladzie, jest dość powszechna. Ja kiedyś uwielbiałam ciemne czekoladki z miętą Goplany, a potem... potem drogi, moje i mięty w czekoladzie, się rozeszły. Z prostej przyczyny: mało jest słodyczy, które nie smakują jak pasta do zębów. Czy można więc powiedzieć, że ogólna niechęć do mięty i dla mnie się udzieliła? Raczej nie, ale to jedno z tych połączeń, na które po prostu muszę mieć chęć. Tak samo jest np. z białą czekoladą... są dni, w których nawet myśleć o niej nie mogę, a innego razu... mam na nią dziką chęć.

Przez taką nienadchodzącą chęć, dzisiaj opisywana tabliczka poleżała w mojej szufladzie dość długo, aż termin zaczął gonić. Przyszedł też chłodny, okropny piątek, kiedy czułam, że chyba bierze mnie przeziębienie i naszło mnie na miętową herbatkę. Popijając ją, już wiedziałam, czym będę się ratować w sobotni poranek.


Zotter Chocolate Mint to czekolada ciemna o zawartości 70 % kakao z ciemnoczekoladowym kremem, zawierającym 80 % kakao i brandy z trzciny cukrowej i olejkiem miętowym, miętową galaretką i warstwą białej czekolady.

Otworzyłam złoty papierek i... zapach i wygląd czekolady rozłożyły mnie na łopatki. Była piękna, lekko połyskująca, głęboko ciemnobrązowa, a zapach... zapach pasował doskonale, czułam bowiem całą kakaową symfonię. Kakao w najcudowniejszym wydaniu, podkreślone i ozdobione naturalną miętą. Taki... napar z mięty.

Przełamałam, a za sprawą bardzo grubej warstwy samej czekolady, usłyszałam przyjemny trzask. Środek wyglądał bardzo smakowicie: ciemny krem, biała cieniutka warstwa i zielona galaretka, która była rzadsza, niż się spodziewałam i... właściwie mało galaretowata. Przypominała dość rzadki dżem.
Ale po kolei.

Odkryzłam kawałek samej czekolady. W pierwszym momencie poczułam cierpkość i silny kwasek, a po chwili spłynęła gorzkość przełamana subtelną słodyczą. Pewna, niezbyt nachalna, cierpkość pozostała już do końca, ale kwasek wyczułam tylko przy pierwszym kęsie.
Rozpuszczała się w przyjemny sposób, lekko tylko maślany, pozostawiający uczucie suchości.

Przeszłam do ciemnoczekoladowego ganaszu. Był on bardziej miękki i wilgotny od czekolady, taki trochę maślany i minimalistycznie mleczny. W smaku wydał mi się nieco łagodniejszy i zarazem bardziej czekoladowy. To znaczy: w samej czekoladzie czuć moc kakao, tutaj czuć po prostu pyszną "czekoladowość". 
Czuć tu wzmożoną wytrawność, zapewne za sprawą alkoholu, którego smaku jednak nie czuć. Objawia się on jedynie jako właśnie poczucie tej czekoladowej wytrawności (takie kremu powinny być w ciemnych Lindt'ach Creation!). Jest on także nieco miętowy - takie jakby miętowe muśnięcie.

Najmniej znaczącą warstwą jest chyba część "herbacianej" białej czekolady, która jest słodka, ale właściwie nie wnosi nic do całości, bo w jej smak wgryzła się mięta.

Miętowa galaretka smakuje naturalnie, jak herbata miętowa. To napar z mięty w formie dżemu. Jest lekka i rześka, nie przytłacza ani przesadnie nie schładza.

Przegryzając się przez całość, czuć wytrawność ciemnej czekolady, goryczkę i cierpkość, która ma w sobie zarówno coś bardzo kakaowego, jak i trochę kojarzącego się z mocną, zieloną herbatą. Mięta nie zagłusza czekolady, a doskonale się w nią wplata. To ziołowa, przyjemna i subtelna mięta, jakiej jeszcze nigdy w czekoladzie nie spotkałam. Lekka słodycz sprawia, że całość smakuje jak słodkawa miętowa herbatka w duecie z ciemną czekoladą.

To bezsprzecznie najlepsza miętowa czekolada, jaką jadłam w życiu. Nie da się jej porównać z żadną inną. Teraz wiem, że po prostu muszę spróbować miętowych Labooko, mimo że wątpię, by przebiły tę.


ocena: 10/10
kupiłam: zamówiłam u dystrybutora
cena: 16 zł
kaloryczność: 393 kcal / 100 g
czy kupię znów: z chęcią do niej wrócę

Skład: masa kakaowa, surowy cukier trzcinowy, mleko, syrop glukozowy z inwertowanego cukru, masło kakaowe, pełne mleko w proszku, brandy z trzciny cukrowej, koncentrat soku cytrynowego, mięta, substancja żelująca: pektyny jabłkowe, sól, olejek miętowy, wanilia, lecytyna sojowa, cynamon

39 komentarzy:

  1. Ja jestem wlasnie jedna z osob, ktore nie lubia miety w slodyczach ;)
    Ale widze, ze Zotter postaral sie, jak zawsze, it's recenzją narobiłaś mi na take ochoty :p Mam pytanie -ty czekolady Zottera zamawiasz przez internet? A jak tak, to na ich głównej stronie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U polskiego dystrybutora, którego podlinkowałam. Tam gdzieś jest ich mail podany. ;)

      Usuń
    2. I jak piszesz na maila adres i zamowienie to wysyłają?bo tu jest tylko gdzie mozna kupic stacjonarnie ;)

      Usuń
    3. Na samym dole masz kontakt podany: adres mailowy i nr telefonu bezpośrednio do dystrybutora. Możesz napisać lub zadzwonić i uzgodnić co, jak i ile. :D

      Usuń
    4. Aaaa, rozumiem, dziekuje :)

      Usuń
  2. charlottemadness18 stycznia 2016 06:07

    Bez dwóch zdań,jest to najlepsza miętowa czekolada, jaką można znaleźć.Miętowych Labooko na pewno nie przebija, oj nie,chociaż wersja Labooko też niczego sobie.Gorzka czekolada podkreśla miętę i idealnie się z nią komponuje.I ten unoszący się herbaciany zapach <3
    Ta postać "galaretki" też pewnie została stworzona tak celowo.Nie wyobrażam sobie jej w formie bardziej stałej.IMO w takiej formie pasuje najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rety, jak to sie cudownie zapowiada:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię połączenie mięty z czekolada i zjadła bym ją z rozkoszą:). Czekam już na lato by jeść lody miętowe z czekoladą:) . Tylko czy muszę czekać? migdałków już nie ma to i lody chyba jeść w zimę mogę bez ograniczeń:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio trafiłam na promocję Haagenów i kupiłam mimo pory roku. :D Kocyk, kaloryferek i można wcinać!

      Jadłaś może czekoladowe lody z miętą? Grycana. Ciekawi mnie taka odwrócona proporcja.

      Usuń
    2. Jadłam na gałki są pyszne:) . W tej chwili bym zamarzła :( od kilku godz jest jakaś awaria w ciepłowni i nie mamy ogrzewania ani ciepłej wody a ma być - 12 stopni:( . Jadłaś czekoladeę Vivani 92% ? Kupiłam sobie dziś

      Usuń
    3. O, to muszę spróbować!
      To nieciekawie z tym ogrzewaniem.

      Niee, nie jadłam. Jak tylko otworzysz, pisz, jak wrażenia! :D

      Usuń
    4. Czekoladą dziś rozpoczęłam zimny poranek:) . Czekolada ma smak goryczki typowy przy takiej zawartości kakao,zero kwaśnego smaku,kostka się fajnie rozupuszcza,ale jak przychodzi do pogryzienia reszty to mam wrażenie ,że rozgryzam wosk,jest odrobinkę słodka na końcu,ale i w pewnym momencie czuję stęchliznę,zjadłam trzy kostki i przy każdej czułam w połowie rozpuszczania ta stęchliznę. Na szczęście szybko mija . Mimo wszystko jak spotkasz to kup ty lubisz gorzkie czekolady:)

      Usuń
    5. Z ciekawości koniecznie muszę kupić! W Kauflandzie jest, prawda?

      Usuń

    6. Tak i jeszcze z całymi orzechami jest i to na tyle:(

      Usuń
  5. Pierwszy zotter, który wcale mnie nie kusi :) jak jest jakaś, albo kiedyś będzie o smaku sernika to też od razu podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest i ja ją kocham! Jak można nie lubić sernika? :P

      Usuń
    2. Sernikowy Zotter to niebo w gębie!

      Usuń
  6. Co dzisiaj tak miętowo się zrobiło?
    Mam jak ty z miętowymi czekoladami, Dlatego wolę nie szaleć z tym smakiem, bo taki właśnie najdłużej u mnie leży. Ale wygląd miętowej części jest taki zachęcają-intrygujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jakoś dziwne zależności na blogach ostatnio. :D Prawie jak dobry i zły glina... ekhem... czekolada.

      Usuń
  7. Znowu mięta. :D Ostatnio jadłam miętową RS na przypomnienie sprzed kilku lat, ale o tym kiedy indziej. Milka o tym smaku też jest niczego sobie, choć słabsza od wcześniej wspomnianej. Mimo miłości do tamtych marek nie zdziwiłabym się, gdyby Zotter przebił je. Galaretka chyba by mi najbardziej zasmakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jadłam tę miętową Milkę i rzeczywiście nawet mi smakowała. A Zotter... przebił wszystko, co miętowego jadłam dotychczas!
      Tak, ta galaretka to majstersztyk.

      Usuń
  8. A ja uwielbiam połączenie mięty z czekoladą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale tylko kiedy mięta jest miętą.

      Usuń
  9. Z nazwy tego Zottera mogłabym wywalić brandy i miętową galaretkę i no, już było by dobrze :D Ale tak serio, jeszcze dwa dni temu hejtowałam miętę w czekoladzie, ale w sobotę koleżanka poczęstowała mnie miętowym Ritterem. Głupio mi było odmówić, no i chciałam trochę odświeżyć sobie oddech xD I zdziwiłam się, bo czekolada była deserowa, a mięta delikatna i przyjemna :o Także wyobrażam sobie, że w wykonaniu Zottera smakuje naprawdę dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie tego RS nigdy nie jadłam, chociaż teraz nie wiem, czy jest sens się na niego porywać - wiem, że po tym Zotterze zupełnie inaczej będę patrzeć na miętowe czekolady.

      Usuń
  10. Pozostaje nam uwierzyć Tobie na słowo, bo z tej czekolady to przekonuje nas tylko jej biała część, choć jak widać nie szczególnie wyróżnia się w tym zestawieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście mało elementów przekonujących. :P

      Usuń
  11. Moja brzydsza połowa wręcz szaleje za połączeniem mięty z czekoladą, ale i mnie ta czekolada bardzo kusi, z Twojego opisu zapowiada się wybornie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie dziwię się, że Cię kusi!

      Usuń
  12. Jakaś plaga. W ciągu ostatnich dwóch dni to już trzecia miętowa tabliczka, o której czytam. Nie tknęłabym żadnej z nich - ani plebejskiej Cadbury, ani mega super hiper Zottera. Jak ktoś nie lubi mięty w czekoladzie, to nie polubi, i to bez względu na jakość - tak uważam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam mam inne zdanie - nie lubię truskawkowych rzeczy, ale sądzę, że Zottery z truskawkami mogą mi posmakować. Z miętą pewnie mogłoby być podobnie. :P Dobrze jednak, że to połączenie lubię, to ten Zotter mnie nie ominął.

      Usuń
  13. Widzę, że mięta dziś króluje, ale się złożyło xD
    Zaskakuje bardzo mała kaloryczność, ale jako, że mięty w słodyczach nie lubię, próbować nie będę, uwirzę Ci, że jest pyszna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaloryczność wcale nie jest taka dziwna - większość miętowych słodyczy jest na bazie cukru, a tutaj mamy prawie samą naturę. ;)

      Usuń
  14. Dokładnie tak, ta czekolada rewolucjonizuje myślenie o miętowych tabliczkach. Wyborna!

    OdpowiedzUsuń
  15. To prawda, większość słodyczy smakuje jak pasta do zębów :/ Jednak na ta tabliczkę tez bym się nie skusiła, bo ja mięty nawet samej w sobie nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mimo, że za miętą nie przepadam jako dodatkiem (a samą piję codziennie xD) To tą czekoladę bym zjadła, bo jak jest to dobrze skomponowane to bym nawet to co nie lubię bym zjadła :) A kiedyś mi jeden czekoladowy sos mietowy smakował więc :D Zreszt tymbark jabłko-mięta to mój ulubiony, fajnie odświeża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, grunt to coś dobrze połączyć, wkomponować!
      Do Tymbarka nie mam odniesienia, bo ich nie pijam. :P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)