środa, 24 lutego 2016

Willie's Cacao Venezuelan Gold Rio Caribe 72 % ciemna z Wenezueli

Po bardzo przyjemnej degustacji Willie's Cacao Venezuelan Gold Las Trincheras 72, tylko utwierdziłam się, że tak, William Harcourt-Cooze rzeczywiście potrafi zrobić rewelacyjną czekoladę. O jego firmie pisałam trochę przy okazji białej czekolady. Przede mną została jeszcze jedna tabliczka o tej samej zawartości kakao, także z Wenezueli, ale z innego regionu, bo z okolic małego rybackiego miasteczka Rio Caribe.

Willie's Cacao Venezuelan Gold Rio Caribe 72 to ciemna czekolada o zawartości wenezuelskiego kakao 72 %.

Z kartonika, tak jak poprzednio, wydobyłam tabliczkę w złotku, które to po chwili rozerwałam.
Poczułam bardzo delikatny zapach, w którym przewijały się orzechy, migdały, słodycz masy makowej z bakaliami i coś trochę kojarzącego się z produktami "o smaku bananowym". Oczywiście wszystko to wydawało się być zatopione w bezkresną głębię kakao, jednak, jak pisałam na początku, było bardzo subtelne.
Kolor tabliczki był brązowy, ale wpadający w nieco szarawy odcień.

Przełamałam i tak jak poprzednio udało mi się to dopiero po użyciu siły, ale w końcu... tak! głośny trzask i pierwszy kawałek spoczął w ustach. 
Wraz z nim rozlała się gorzkość, bo konsystencja była bardziej przyjazna od Las Trincheras 72 - taka bardziej tłustawo-kremowa, aczkolwiek wciąż nieco smolista i minimalnie chropowata, albo raczej jedynie proszkowa.
Gorzkość ta przypominała bardzo silnie pieczone orzechy i migdały. Takie zbyt długo trzymane w piekarniku, które zdążyły już nabrać miejscami czarnego koloru. Był to smak bardzo ordynarny, który po chwili przeobraził się w motyw, kojarzący mi się najpierw ze starą drewnianą chatą, albo i skansenem, a potem ze spalonymi deskami. Węgiel, popiół. Nad tym wszystkim zawisła zapowiedź kwasku, który jednak nie nadszedł.

Znów wyłoniły się orzechy i zbyt długo prażone ziarna kawy - ale nie sama zaparzona kawa. W ich towarzystwie też nasiliła się słodycz, która na początku gdzieś tam w tle zanikała. 

"Spalona" nuta poszła w kierunku papierosów i tabaki z takim lekkim kwaskiem niedojrzałych śliwek i czegoś, czego niestety nie udało mi się nazwać. 

Ta czekolada na pewno jest silniejsza w smaku od Las Trincheras 72, ale... nie znaczy to, że była bardziej gorzko-głęboka w smaku. Właściwie można ją porównać do czegoś spalonego - smak niknie w posmaku wywołanym zbyt długą obróbką. Czuć siłę, ordynarność, ale wydaje mi się, że bogactwo kakao trochę się tu zagubiło. Nie mówię jednak, że mi nie smakowała! Po prostu wolę tamtą, bo mimo że delikatniejsza, była... wyraźniejsza.
Do głowy przyszło mi coś takiego: to tak, jakby porównywać wódkę i whisky: to pierwsze, podobnie jak Rio Caribe, wydaje się bardziej jednoznaczne i ordynarne, niż drugie, co wcale nie przekłada się na odbiór.
(porównanie - Rio Caribe oczywiście po prawej)


ocena: 8/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 12 zł (za 50 g)
kaloryczność: 537 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: masa kakaowa, cukier trzcinowy, masło kakaowe

27 komentarzy:

  1. Spalona czekolada z kakaem w labiryndzie-tak bym to nazwala. Jakbym miala kupic ktoras z tych czekolad, to po przeczytaniu wszystkich recenzji postawilabym na biala(ja jestem tez fanka bialej czekolady, wiec zawsze na nia stawiam <33)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo ocen, gdybym znów miała po którąś sięgnąć... pewnie bym i tak wybrała ciemną, bo właśnie na czyste białe miewam ochotę niezwykle rzadko. :P

      Usuń
  2. charlottemadness24 lutego 2016 06:43

    Szkoda,że tak fajne nuty szybko nikną w posmaku przez zbyt długą obróbkę czekolady.Palone nuty i posmak kojarzony ze starą chatą są jednymi z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham palone nuty, jednak właśnie... łatwo tu przesadzić.

      Usuń
  3. W porównaniu tych czekolad najbardziej podoba mi si fakt, że mimo, że tamta była delikatniejsza to jednak miała w sobie coś bogatszego. To powinna być cenna rada dla twórców czekolad, że czasem nie muszą kombinować jak koń pod górkę, aby z czegoś prostszego zrobić coś wyjątkowego. Po tamtej bym leżała, ta pewnie by mnie jeszcze ,,dobiła" swoją mocą. :D Kiedyś do nich dorosnę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogatsza? To doskonałe określenie. Tutaj wyszło trochę tak, jakby przypalili pewne nuty, co nie zmienia faktu, że obie były pyszne.
      Wierzę, że do nich dorośniesz, bo naprawdę warto!

      Usuń
  4. Czy to sen, czy ja czytam o czekoladzie przesadnie palonej? :0 Nie sądziłam, że to możliwe. Wolałabyś żeby pod tym względem była delikatniejsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delikatnejsza to mimo wszystko trochę nieodpowiednie słowo. Powiedziałabym raczej, że wolałabym, żeby była minimalnie mniej palona, ale równocześnie chciałabym, żeby zachowała swój charakterek.

      Usuń
    2. Nie na temat, ale P.S odnośnie rozkminy o gorzkim Ritter Sporcie: zgadnij kogo właśnie spotkałam na sklepowej półce xD :")

      Usuń
    3. Haha, naprawdę? I co w końcu zrobiłaś?

      Usuń
    4. Kupiłam, oczywiście tylko jako przeciwwagę do wiosennej limitki biała czekolada-jogurt. W sumie bardziej się dziwię czemu wzięłam tą drugą (jakie to będzie słodkie!), ta 72% była mi chyba przeznaczona xD

      Usuń
    5. Ja tą limitkę chciałam swego czasu kupić na współkę z Mamą, ale... w końcu nie wiem, czy w ogóle chcę ją próbować, mimo że podobna mleczna mi nawet smakowała (jak na jakość RS).

      Usuń
  5. Ale jarałybyśmy się tym jakbyśmy mogły obie tabliczki tak razem porównać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjarałybyście się ze szczęścia jak nuty spalenizny z tej czekolady. :P

      Usuń
  6. Wy wszystkie się zmówiłyście się dzisiaj i opisujecie rzeczy, które włączają w moim organizmie receptor "chce to". Tak, chce węgiel, chce popiół, chce mocno zjarane orzechy i tytoń! Musze coś przypalić, bo mnie to będzie męczyć cały dzień.
    Nieco się zdziwiłam tym, że tak "charakterna"czekolada nie pobiła tej delikatniejszej wersji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie jest charakterna czekolada, a trochę przesadzona czekolada. :P

      Usuń
  7. Miałem pecha z tą firmą, obie tabliczki, które kiedyś próbowałem (jedna z orzechami laskowymi, druga Madagaskar) były przechowywane przez jakis czas w zbyt wysokiej temperaturze. Pojawił się przez to charakterystyczny efekt "blaknięcia" smaku i tak naprawdę nie wiem jak smakowały (coś się dało wyczuć, ale nie był to oryginalny smak czekolady).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle dodatek w stylu orzechy jakoś mi nie pasuje do tego typu czekolad - zaburza ich delikatniejsze nutki. Strata spora, jednak jak będziesz miał okazję, śmiało sięgaj po te dwie zrecenzowane!

      Usuń
  8. Cóż mogę napisać - muszę koniecznie porównać je ze sobą i zestawić z Twoimi recenzjami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Białą opisywaną przez ciebie ciągle pamiętam o wiele bardziej bym tamtą zjadła z rozkoszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się coś pokręciło i napisałam raz jeszcze o tej białej czekoladzie co post wcześniej:P

      Usuń
    2. Każdemu się zdarza; bądź co bądź, czekolady bardzo podobne, a... o białej grzechem by było zapomnieć. :P

      Usuń
    3. No właśnie weszłam na komentarze pod czekoladą i myślę sobie,że chyba nie wysłałam komentarzu a wiem,że pisałam. Bardzo mnie zmyliły opakowania:)

      Usuń
  10. Ponieważ i tak żadnej nie spróbuję, to zaufam Ci na słowo, że tamta lepsza. Zresztą owsianka brzmi lepiej niż sfajczone papierochy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale owsianka też trochę sfajczona. :P
      Nigdy nie mów "nigdy"! A może kiedyś też się właśnie w takie ciemne wciągniesz? W inny życiu? :>

      Usuń
    2. A może nawet w tym. Jak mówisz, nigdy nic nie wiadomo ;>

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)