wtorek, 2 lutego 2016

Zotter Labooko Nicaragua 50 % mleczna z Nikaragui

Kolejna recenzja, którą muszę zacząć od słów: tę czekoladę kupiłam dość dawno, ale pozwoliłam jej spokojnie poleżeć w szufladzie, razem z innymi słodkościami. Mimo, że nie mogłam doczekać się degustacji, to ciągle odkładałam to w czasie. Nie wiem, czy ma to jakiś sens, ale ta tabliczka po prostu mnie... onieśmielała.
Dlaczego? Już wyjaśniam.
Tester czekolady, Georg Bernardini, mający na swoim koncie 2700 spróbowanych czekolad 271 firm z 38 krajów, uznał ją za najlepszą mleczną czekoladę z doskonałą harmonią słodyczy i gorzkości. W swojej książce pt. "The Chocolate Taster" ("Der Schokoladentester") nazwał ją arcydziełem. Dzięki tej czekoladzie rzekomo można poczuć najprawdziwszy smak kakao z Nikaragui.

Nikaragua, rolniczy kraj Ameryki Środkowej, jest dla mnie dość zagadkowym miejscem, jeśli chodzi o smak kakao stamtąd. Co nieco o pochodzeniu kakao, z którego wyprodukowano tę czekoladę, możecie poczytać na blogu Sex, Coffee & Chocolate (a także porównać nasze odczucia).

Zotter Labooko Nicaragua 50 % to czysta mleczna czekolada, w której kakao to aż 50 %.
Jestem wielbicielką mlecznych czekolad o podwyższonej zawartości kakao, toteż nie mogłam się doczekać porównania obu ciemnych mlecznych czekolad, które wchodzą w skład Zotter Labooko Contest Nicaragua 50 % & Ecuador 50 % (recenzja już jutro).

Rozchyliłam złoty papierek i zobaczyłam intensywnie brązową, połyskującą i idealnie gładką tabliczkę. Jej kolor wskazywał na podwyższoną zawartość kakao równie silnie jak zapach, który był wyraziście kakaowy i zarazem bardzo mleczny. W samej woni kakao można już się było czegoś doszukać. Lekka sugestia czerwonych porzeczek mogła zostać przeze mnie pominięta, gdybym dostatecznie długo nie rozkoszowała się wąchaniem czekolady.
Jej zapach był naprawdę smakowity, jednak nie zapowiadał nic, co miałoby być najlepszą mleczną na świecie. Po prostu dobra ciemna mleczna czekolada.

Przełamałam czekoladę, a wtedy usłyszałam lekkie chrupnięcie.
Pierwszy kawałek wylądował w ustach, bardzo szybko zaczął się rozpuszczać w delikatny i kremowy sposób, stając się z wolna miękką grudką, a potem jakby gęstym, niezbyt płynnym, sosem. Jednak wcale nie odebrałam jej jako idealnie kremowej czy tłustej. Wrażenie, jakie wywołała, było wręcz zaprzeczeniem tych określeń.

Wtedy poczułam... słodycz.
Dość silną, na pewno silniejszą, niż się spodziewałam, ale sprawiającą wrażenie ekskluzywnej. Nie było to biczowanie cukrem, a siła słodyczy słodkiej i tłustej śmietanki, orzechów makadamia, muśniętych słodkim karmelem w towarzystwie soczystych owoców.
Skoro już o owocach... pierwszym skojarzeniem były suszone morele, a po chwili pojawił się soczysty miąższ pomarańczy (to ważne: miąższ, a nie skórka). To była słodycz, która udawała, że zaraz przeobrazi się w kwasek (jednak tego nie zrobiła).

W pewnym momencie słodycz jakby się zagalopowała i poleciała w kierunku czerwonych porzeczek (których się spodziewałam po zapachu), które jednak skojarzyły mi się z... rozgniecionymi owocami pozostawionymi na słońcu. Basia trafnie nazwała to nadgniłą porzeczką.
Te słodkie owocowe nuty ewidentnie płynęły z kakao, z którego pochodził też lekki motyw wina, w którym nie zabrakło odrobiny cierpkości.

Gorzkość wydała mi się lekka, ale bardzo wyrazista. To była gorzkość kawy, do której dodano trochę... mleka sojowego (raz w życiu piłam coś takiego). Błąkał się tu także smak śmietanki, ale nie była to zwykła śmietanka, a taka wydobywająca się z kakao, jak w przypadku Morin 63 % Sao Tome.
Mleko (mam na myśli to zwyczajne) cudnie się z nią łączyło. Było to tłuste, naturalne mleko, jednak efektu tłustości nie dało.

Tak samo posmak śmietanki czy orzechów - również nie przełożyły się na poczucie tłustości. Czekoladę, wbrew pozorom, odebrałam jako suchą i nawet nieco surową. Chyba taki "pazurek" kakao z Nikaragui.
Po zniknięciu kawałka, w ustach pozostawało uczucie lekkiej cierpkości, jak po kawie.

Wszystkiego jest w niej bardzo dużo, co daje wyjątkowo spójny efekt. Duża ilość mleka jak zwykle świetnie łączy się z kakao, które samo w sobie serwuje nam całą paletę smaków: od słodyczy aż po gorzkawość. Słodycz jest silna, jednak czai się w niej coś surowego i prezentuje się bardzo pozytywnie. Po prostu wszystkiego jest tu dużo.

Porównując ją do tabliczki z Ekwadoru stwierdzam, że mimo tego poczucia suchości, jest słodsza, a równocześnie rzeczywiście bardziej harmonijna - duże ilości dodatków sprawiają wrażenie niesamowicie wyrównanych smakowo.
Tabliczka pełna paradoksów, niewątpliwie przepyszna, ale czy najlepsza na świecie? Według mnie jedna z najlepszych, ale nie najlepsza, co nie zmienia faktu, że trafiła na listę moich ulubionych czystych mlecznych.


ocena: 10/10
kupiłam: zamówiłam u dystrybutora
cena: 16 zł
kaloryczność: 611 kcal / 100 g
czy kupię znów: z chęcią bym do niej kiedyś wróciła

Skład: surowy cukier trzcinowy, masa kakaowa, masło kakaowe, pełne mleko w proszku, sól, wanilia

Tu macie porównanie kolorów obu tabliczek (Nicaragua to ta po lewej)

20 komentarzy:

  1. Ale harmonijna! I Ole smakow, ten miąsz pomaranczy, rozgniecione porzeczki i koncowa cierpkosc mnie calkowicie przekupily! I jeszcze ta delikatna, smietanowa tlustosc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. charlottemadness2 lutego 2016 06:43

    Tydzień temu jadłam Zotter Nicaragua-60%. I to jest najpyszniejsza mleczna czekolada (jak na razie) jaką kiedykolwiek jadłam, bomeiem przede mną jeszcze
    http://www.zotter.at/en/choco-shop/pure-chocolate/labooko/detail/product/milk-chocolate-70-dark-style-with-no-added-sugar.html
    A do niej mam duuuże oczekiwania i spodziewam się jeszcze czegoś bardziej pysznego.
    W kolejnym zamówieniu muszę zamówić 50% :> bo na razie widzę spore róznice.
    60% -procentowej towarzyszy wciąż głębia kakao od samego początku do końca.Rozpuszcza się gładko i zalepia lekko buzię.Koniec niekiedy zwieńczony jest posmakiem grejpfruta?Nutka kakao czasami przeradza się w smak kawy z odrobiną wanilii.
    Jak już mówiłam jak na razie ta tabliczka to dla mnie number one! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta 70 % czeka już na mnie w szufladzie, a 60 % koniecznie muszę kupić! Brzmi bosko i rzeczywiście nieco inaczej.

      Usuń
  3. Byłam (i jestem ;)) ciekawa jej jako Najlepszej czekolady na świecie, ale gdy mogłam ją kupić zdecydowałam się na coś mniej 'oczywistego', bo tabliczkę ryżową. Poniekąd czułam się też onieśmielona jej wspaniałością i raczej jej degustację zostawię sobie na czasy, gdy trochę bardziej wdrożę się w świat dobrych czekolad :D
    Jej opis brzmi bardzo smakowicie, ale na Twoim blogu spotkałam się z czekoladami przyprawiającymi o większy ślinotok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra decyzja. ;)
      Nic dziwnego, w końcu to nie była mimo wszystko najlepsza czekolada, jaką jadłam.

      Usuń
  4. Kwaśne owoce i kawa, to również i ja poczułam. Pamiętam swoje zaskoczenie jak taka prosta tabliczka może tak świetnie smakować. Była najlepszą mleczną czekoladą, którą ja osobiście jadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardziej smakowała ta z Ekwadoru. ;)

      Usuń
    2. Haha, mi w gruncie rzeczy też :D. Czekam na jutrzejszą recenzję, to się szerzej i tu wypowiem.

      Usuń
  5. Dawno temu, czyli kiedy? Jestem ciekawa, jak daleko sięgają nasze zbiory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle tych zamówień składałam, że nie pamiętam dokładnie, ale nie później niż w październiku. A jak tam Twoje zbiory?

      Usuń
    2. U mnie są jeszcze sprzed wakacji :(

      Usuń
    3. Ogółem sprzed lata to i pewnie u mnie się coś znajdzie, tylko np. nadziewane Zottery mają o wiele krótsze daty od większości czekolad.

      Usuń
  6. My nie mamy takiego doświadczenia z czekoladami jak Ty, także bardzo możliwe, że nas by ta tabliczka zachwyciła na tyle, że stałaby się tą najlepszą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakochałam się w tej z Ekwadoru (jutro recenzja) i w koziej. :D

      Usuń
  7. Bardzo lubię tę zotterkę, zjadłem już chyba ze trzy, a dwie podwójne wciąż mam w rezerwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno też kiedyś ją jeszcze kupię! Jest warta powrotów.

      Usuń
  8. A tak nie nawiązując do Zottera... co ogólnie dostępnego polecasz dla osoby, która przez całe życie jadła tylko mleczne czekolady typu milka, a chciałaby się przekonać do gorzkiej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej sięgnąć po Lindt'a. Jeśli przeraża Cię 70 %, możesz poszukać czegoś w serii Excellence - mają po około 50 % kakao i naprawdę ciekawe dodatki - dla każdego coś dobrego. ;)

      Usuń
    2. no właśnie kupiłam dzisiaj 70% bez żadnych dodatków, i wciągnęłam całą tabliczkę :D

      Usuń
    3. To cieszę się, że smakowała! :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)