sobota, 26 marca 2016

Hershey's Nuggets Milk Chocolate with Toffee & Almonds mleczna z toffi i migdałami

W mojej szufladzie ze słodyczami dalej zalega parę rzeczy z USA. Niektóre kupiłam sama, niektóre dostałam jako "słodka wizytówka Ameryki". Cieszę się z jednych i drugich (mimo że te drugie są kiepskiej jakości - chcę jednak mieć dokładny przekrój "słodyczy Ameryki"). O tyle, o ile np. wciśnięte mi dwa pozostałe Clif Bar'y oddałam mamie po tym paskudztwie, draże i batony Reese's po  jednym gryzie / drażu wywaliłam do kosza, tak wszystkie przywiezione czekolady na blogu się pojawią.


Dzisiaj o czekoladkach, które jadłam ostatnio około 5 lat temu (podczas poprzedniego pobytu w USA) i w których wtedy się zakochałam. Co ciekawe, mleczne i ciemne "czyste" wydawały mi się wtedy okropieństwem nad okropieństwami. Tę pakę kupiłam na prośbę Mamy "tylko pamiętaj o tych pysznych czekoladkach!", licząc się z tym, że większość powędruje właśnie do niej, ale... byłam za bardzo ciekawa jak je teraz odbiorę, a mniejszych niestety nie było.

Hershey's Nuggets Milk Chocolate with Toffee & Almonds to mleczna czekolada (w formie czekoladek) z toffi i migdałami, a dokładniej z siekanymi smażonymi migdałami.

Skład przeczytałam dopiero w domu, więc nie dość, że zniechęciło mnie samo słowo "smażone" (tam jest "roasted in", czyli tyle co "prażony w", a moje doświadczenie mi mówi, że "prażone w..." to to samo co "smażone"; dodatkowo wstęp piszę po spróbowaniu, a i dalszy mnie w tym utwierdza... - "i / lub", ah ta precyzja).

Po otwarciu torby okazało się, że czekoladki nie przetrwały podróży. To chyba jeden jedyny produkt, który tak wygląda - czekoladom nic nie jest, a tu... sami widzicie.

Kiedy rozwinęłam złoty papierek, poczułam zapach mleczny z pewną dziwną nutą. Nie były to czyste rzygi, jakie czułam w przypadku czystej mlecznej Hershey's (jestem już "po" chociaż recenzja jeszcze przed Wami), ale taka nuta... mało czekoladowa i podjeżdżająca pod plastelinowe wymiociny.

Pierwszy gryz. 

Czekolada okazała się twarda, a także dość powoli rozpuszczająca się. W konsystencji bardzo przeciętna, zwyczajna: tłustawa w maślany sposób, lekko proszkowa.
Jest jej dużo, więc trochę mija, nim odsłania dodatki. Jak smakuje? Słodko. Nie tam zaraz cukrowo, ale jest bardzo słodko. Oprócz tego jest znacząco mleczna i maślana. Nie jest to wyrazista czy głęboka mleczność, a taka właśnie najzwyklejsza, przeciętna i bardzo proszkowa.

"Chrupaczy" na szczęście jest dużo, bo takie zwykłe kiepskiej jakości czekolady od dawna już mnie za bardzo męczą. Są to kawałki migdałów (duże, średnie i malutkie) oraz kawałki dość twardego toffi. Jednymi i drugimi czekolada trochę przesiąkła, dzięki czemu nieco przełamywały jej słodycz.

Migdały miały w sobie taki trochę smażono-tłusty element, co mi jakoś tak średnio pasowało, ale nie zabrakło im też wyrazistości smaku migdałów samych w sobie. Przyzwoicie chrupały.
Tak samo z resztą toffi, które nie było ani tak twarde jak w Daim'ie, ani tak włażące w zęby jak w Toblerone. Konsystencję miało zbliżoną do migdałów, a smak... też był taki lekko tłusto-"smażony", może minimalnie jakby słonawy, ale w gruncie rzeczy te kawałki były po prostu karmelowe. Niestety, tak, jakby do karmelu tego dodano stary tłuszcz w ilości znikomej, ale jednak.

Przez te tłusto-smażone nuty i kiepską czekoladę, czar wspomnień prysnął. Nie były obrzydliwe w stylu "zabierzcie je ode mnie!"; jako coś słodkiego do pochrupania bez rozmyślania nad tym pewnie by zdały egzamin, ale ja takich bezsensownych chrupaczy nie szukam. Na pewno jest to jednak jeden z lepszych wariantów Hershey's.
I tak, po chyba trzech sztukach resztę oddałam mamie - była zachwycona. ;)


ocena: 6/10
kupiłam: Welgreens
cena: 3.50 $
kaloryczność: 526 kcal / 100 g; 4 szt (38 g) - 200 kcal
czy kupię znów: nie

26 komentarzy:

  1. Z Herhseysa jadlam tylko czekolady,ktore musze przyznac bardzo mi smakowaly .Po tej recenzji wiem,ze nie bede poszukiwala takich czekoladek,bo tez nielubie ,,roasted,, orzechow XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meeh, mi ich chyba tylko jedna czekolada smakowała, ze względu na kakaowe ciasteczka. Reszta próbowanych... no porażka. :P

      Usuń
  2. charlottemadness26 marca 2016 06:43

    Meh..A myślałam,ze zaszalejesz z jakąś dobrą czeko,tak jak wczoraj,a tu cukierasy :P.W sumie bliżej im niż dalej do czekolady ale nie w moim stylu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je traktuję jako czekolada w innej formie... ale kiepska czekolada. :P

      Usuń
  3. Wredna część mnie czeka z niecierpliwością na recenzję mlecznej Hersheys >:3 To musi być prawdziwy koszmarek xD Z tymi czekoladkami o tyle lepiej, że mają jakiekolwiek umilacze w postaci migdałów, szkoda tylko, że daje od nich smażeniem. Herhsyes, you're doing it wrong xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam mleczną z niesmażonymi migdałami i wiesz co? Ja już wolę chyba, żeby oni całą czekoladę usmażyli. Te nieprażone / niesmażone migdały tylko wydobyły z tej czekolady to, co najgorsze. Ty lepiej czekaj na ciemną Hershey's... To jest dopiero kpina.

      Usuń
  4. Mój mózg się zawiesił po informacji, że wyrzuciłaś Reese's... znaczy co???? ;-;
    Mam wrażenie, że ta czekolada by mi smakowała. Może nie szałowo, ale tak na szybko to czemu nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbowałam draża Reese's i reszta wylądowała w koszu - cukier i tłuszcz, masło orzechowe chyba się wystraszyło i uciekło, tylko jego kolor został. Jeden z batonów Reese's smakował jak... mieszanka cukru i plasteliny, mimo że tylko zahaczyłam o to zębem nieufnie - nie dałam rady więcej, a czekolada Reese's... oj, ta była tak obrzydliwa, że jeszcze nie skończyłam edytować posta z nią - mam trochę traumę.

      No takie 6/10 - można zjeść, tragedii nie ma. :D

      Usuń
  5. Ja oczywiście wolałabym gdyby było nadzienie, bo jak mantrę powtarzam, że twarde chrupacze w czekoladach to absolutny grzech. NIEMNIEJ oczywiście to wygląda tak bosko, że miałabym gdzieś moją zasadę. :D Liczyłam na lepszą notę, bo to osławiony Hersheys do którego Amerykanie niemalże się modlą, jednak z drugiej strony zauważyłam, że ta czekolada u nas z kolei nie wzbudza takich zachwytów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, bałabym się jakiegoś kremowego nadzienia w wykonaniu Hershey's.
      Taki paradoks: niby Amerykanie modlą się do Hershey's, ale jakoś tego nie zauważyłam. Może jakieś dzieciaki tak, dlatego internet jest tego pełen... tam raczej Godiva i Ghirardelli cieszą się powodzeniem. :P Przynajmniej tak z moich obserwacji wynika.

      Usuń
  6. A fuj, prawie jak horror :) Dobrze, że miałem pod ręką Arabian Dates with Mint, żeby odpędzić smakowe koszmary :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam, nie było aż tak źle, aczkolwiek Arabian Dates with Mint to wyjątkowo dobry pomysł! Zapadła mi w pamięć. :D

      Usuń
  7. O, to widzimy, że będzie grubo! :D Czekamy na te "perełki" :)
    A dzisiejsza słodkość kusi nas jedynie do spróbowania ;) Chociaż możliwe, że i my oddałybyśmy resztę komuś z rodziny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że głównie po to, żeby oddać się kupiło. :P

      Usuń
  8. Ja lubię tą czekoladę w wersji białej, kiedyś gdzieś znalazłam bez cukru i bardziej mi smakowała niż zwykła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę, że jakieś 5-6 lat temu jadłam tę bez cukru, ale... z tamtego czasu zupełnie nie pamiętam jej smaku.

      Usuń
  9. Aż jestem ciekawa co tam nawypisywałaś na resztę. Nie lubię formy czekoladek, ale jestem pewna, że mi i tak posmakowałyby bardziej.
    Nie mogę tylko pojąć jednego, wyrzuciłaś Reese's?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym miesiącu pewnie komplet koszmarków Hershey's pojawi się na blogu. :>
      Tak, Reese's to największa pomyłka na świecie. Rok temu te babeczki miały u mnie 10/10, ale ich draże i baton... no nie, po prostu nie na moje nerwy i kubki smakowe. :P A do tych babeczek wolę po tym już nigdy nie wracać.

      Usuń
  10. Jadłam białą z ciasteczkami i bardzo, bardzo mi smakowała. Słyszałam, że te mleczne, czy tam oryginalne wersje mają dość specyficzny smak i nie każdemu przypadnie do gustu. Tę bardzo chętnie bym spróbowała, zawsze to coś innego i zachwycam się tymi małymi czekoladkami, ich kwestią wizualną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie i mleczne i ciemne Hershey's mają w sobie coś specyficznego.
      Biała... kiedyś bardzo mi smakowała, ostatnio znowu spróbowałam i... no po prostu nie. :P

      Usuń
  11. Wyjątkowo nie lubię tej czekolady, bo tak mi wali plastikiem, że szkoda gadać :P Jedynie w Reese's jestem w stanie ją znieść choć i tak wolałabym w moich ukochanych babeczkach jakąś dobrą niemiecką czekoladę zamiast tego badziewia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? W Reese's ona wydaje mi się jeszcze gorsza, co więcej, miałam czekoladę Reese's i... miałam wrażenie, że tam to skumulowało się wszystko, co najgorsze można wsadzić do czekolady.

      Usuń
    2. Serio, serio, bo dużą tabliczkę od Reese's wspominam z łezką w oku tak mi tęskno...co robi nadzienie z człowiekiem :D

      Usuń
    3. No tak, co innego czekolada z nadzieniem, które człowiekowi smakuje, a co innego czekolada sama w sobie.

      Usuń
  12. Brzmi to gorzej niż obleśnie, aż się dziwię podsumowującej szóstce. Ostatnie zdanie... czy nasze mamy są tą samą osobą? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada jest przeciętna, jak na tę cenę przystało (340 g za 3,5$), migdały ok, chrupiące słone toffi lubię, tylko element smażony spowodował obniżenie oceny, więc ja się tej mojej szóstce nie dziwię. :P Smaczne nie, ale obleśne też nie.

      Na szczęście są dwie, bo jedna nie przejadłaby wszystkich naszych niechcianych słodyczy!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)