niedziela, 27 marca 2016

Menakao Dark Chocolate 80 % Robust & Bold ciemna z Madagaskaru

Od początku mojej przygody z czekoladami Menakao coraz bardziej zakochuję się w ich niezwykle charakternych tabliczkach. To obecnie jedna z moich trzech ulubionych czekoladowych marek, obok Zottera i Domori. 
Odkrywanie czystych tabliczek zaczęłam od najłagodniejszej czyli od Menakao 72 % Deep & Fruity, w końcu jednak nie chciałam już dłużej zwlekać (co jest trochę paradoksalne, bo tabliczki, co do których mam ogromne oczekiwania często ciągle odkładam w czasie) i z szuflady wydobyłam kolejną.

Menakao Dark Chocolate 80 % Robust & Bold to ciemna czekolada o 80 %-owej zawartości kakao, której wszystkie składniki pochodzą z Madagaskaru.

Otworzyłam piękną tekturkę, kojarzącą mi się trochę z książką skrywającą wielką tajemnicę, i z czarnej folii wyjęłam tabliczkę ciemnej czekolady o lekko czerwonawym odcieniu.

Od samego początku poraził mnie jej intensywny zapach. Głównie cytrusy, ale pod nimi także czerwone owoce, dzikie kwiaty i akcent ziemi. Już w czasie degustacji wydawało mi się, że mój nos przez moment wychwycił jeszcze lekko orzechowy akcent, jakby wyłaniający się spod tej ziemi.
Trzymając ją w rękach miałam wrażenie, że jest bardzo sucha. Przełamywaniu towarzyszyły zdecydowane chrząknięcia, które nasilało skojarzenie z wilgotną ziemią, a nie z czymś suchym i pustym, co trzaskałoby donośnie.

Kiedy pierwszy kawałek znalazł się w ustach, przez moment "w powietrzu" zawisł silny kwach, który już po sekundzie diametralnie się zmienił. 

Czekoladzie wcale nie spieszyło się z rozpuszczaniem. Była oporna, jakby dzika. Rządząca się swoimi prawami. Najpierw wydała mi się bardzo sucha, a przy tym pylista i chropowata. Wręcz szorstka, co dawało efekt surowości.

Kwach przeszedł w bardzo, bardzo soczyste cytrusy. Takie, na których myśl, zbierają się hektolitry śliny. Prym wiodły tu cytryny, bezpośrednio za nimi były grejpfruty, a na końcu sok z lekko kwaśnej pomarańczy. Chyba odrobina skórki także zawitała.
Cytryny weszły na wyżyny swojej wyrazistości, ale wtedy dołączyła do nich goryczka: trochę jakby skórki pomarańczy, a potem w dużej mierze soczyście grejpfrutowa. Wszystko było wyraziste, jak świeże owoce.

Kawałek zmieniał się z szorstko-suchego w szorstki, ale bardziej piaszczysty, by po chwili być niczym mokra czarna ziemia. Nie było tu mowy o gładkości czy delikatności.

Zaczęły pojawiać się bardziej "ciemne" nuty, czyli takie palone, przynoszące poczucie gorąca. Na pewno nasilała je konsystencja. Lekka ziemistość, przywodząca na myśl także pikantne przyprawy, razem z szorstkością tworzyła niezwykle dziką, nieokiełznaną i wybuchową mieszankę. 
Nadszedł posmak kawy, szybko wchodzący w wyraziste espresso, a w końcu w same gorzkie kawowe fusy. Zdecydowany, mocny smak.
Tuż obok tego, przy goryczce, pojawiała się lekka słodycz, taka charakterystyczna dla słodko-kwaśnych porzeczek, czy innych czerwonych owoców.

 Czekolada zaczęła się nieco "wygładzać" i powrócił kwasek o nieco innym charakterze. Szybko skojarzył mi się z twarogiem, a lekko lepki kawałek powoli zniknął. Posmak obecny przy tym, Basi skojarzył się z kapustą z grzybami, ja bym poszła raczej w kierunku młodej kapusty z twarogiem, ale niewątpliwie była tu jeszcze zagadkowa, nie do końca odgadniona, nutka.
W ustach pozostał posmak grejpfruta i kawy, albo raczej fusów wypitych przez przypadek. 

Całość jest charakterna, odważna i dzika. Szostka, nieuładzona, a przy tym soczysta i w pełni owocowa. Kwasek nie jest ordynarny, ale jest mocny i wyrazisty. To samo z gorzkością. Złożona gorzkość grejpfruta i kawy, nie mówiąc już o elementach ziemistych i ostro-rozgrzewających. Dla mnie to synonim Madagaskaru i tego, jaki szaleńczy i dziki jest.
To jakby mocniejsza wersja 72 % Deep & Fruity, bardziej gorzka. Smaki po prostu piorunują i sprawiają, że chce się więcej i więcej.
Zakochałam się po prostu. Jak 72 % zasługuje na dychę w swoim przedziale procentów, tak ta jest idealną 80 %-tką.


ocena: 10/10
kupiłam: dostałam z Sekretów Czekolady
cena: -
kaloryczność: 604,4 kcal / 100 g
czy znów kupię: tak

Skład: ziarna kakao z Madagaskaru, cukier trzcinowy, czysty tłuszcz kakaowy

22 komentarze:

  1. Niby ciemna więc nie moja, ale jej przekrój i solidna grubość mnie zachwyca tak czy siak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że ta grubość... jest tylko pozorna. :P Niestety, bo to akurat bardzo malutka tabliczka (25 g).

      Usuń
  2. Zdecydowanie moja ulubiona Menakao!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obydwie z Basia zachecacie do czekolad tej firmy,jak czytam to chce nawet! :D Bede musiala sie za takimi rozejrzec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, bo są wyjątkowe!

      Usuń
  4. Ta czekolada zrobiła mi mętlik w głowie. Sama nie wiedziałam co o niej myśleć. Z jednej strony mi smakowała, a z drugiej nie smakowała tak jak inne czekolady do tej pory. To był szok dla moich kubków smakowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że jest zupełnie inna od reszty czekolad. Może drugie podejście by coś dało? :D

      Usuń
  5. charlottemadness27 marca 2016 09:33

    Czas się ogarnąć i pomyśleć nad zamówieniem ^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Bierz od razu wszystkie, bo na pewno Ci posmakują. :D

      Usuń
  6. Jadłam niedawno jedną M. i - jeśli po niej mogę wydać opinię o marce - zgadzam się z Twoim zachwytem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One po prostu nie mogą nie smakować. To była mleczna, czy coś konkretniejszego? :D

      Usuń
    2. Nic Ci nie powiem, a kysz! :D

      Usuń
    3. Oho, to pewnie setka. xD

      Usuń
  7. Na razie miałem okazję zetknąś się z dwoma mlecznymi (obie z solą, jedna dodatkowo z orzechami laskowymi) Menakao i ich 72%. To dobre czekolady, zwłaszcza mleczne z solą to było świetne połaczenie. Jednak jeśli chodzi o czekolady z madagaskarskiego kakao, to moim zdaniem Cluizel robi lepsze, mleczna od Pralusa to też rewelacja. Mam nadzieję, że uda mi się spróbować Akesson's, też w pewnym sensie, madagaskarskiej firmy. Tej 80 jeszcze nie widziałem, ale jak dopadnę to kupię, żeby mieć porównanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akesson's, od razu piszę, to u mnie także 10/10. Jedna z ulubionych firm obecnie, co na blogu będzie widoczne w kwietniu i maju. :D
      Neapolitanka Pralusa z Madagaskaru chyba smakowała mi najmniej ze wszystkich, więc tu podchodzę trochę sceptycznie. Może kiedyś spróbuję znowu, w końcu wszystko może się zdarzyć.
      Myślę, że ja po prostu jestem wielbicielką takiego szorstkiego wydania Madagaskaru, jakie reprezentuje Menakao.

      Usuń
    2. Czy to był mleczny Pralus? Bo ciemnego nie próbowałem, tylko mlecznego, a mleczny jest rewelacyjny. Cluizel ma też dwie czekolady z Madagaskaru, ciemna jest dobra, ale bez szału, za to mleczna to rewelacja (lepsza niż Pralus, może ze względu na wyższą zawartość kakao). Na recenzje Akesson's czekam z niecierpliwością, sam jeszcze jej nie mam, moze kiedyś :)

      Usuń
    3. No właśnie ciemny Pralus (http://chwile-zaslodzenia.blogspot.com/2015/12/pralus-madagascar-75-ciemna-z.html). Mleczny Pralus z Madagaskaru czeka na mnie w szufladzie i chyba przesądzi o tym, jak szybko (i czy w ogóle) do ciemnego w wersji 100 g wrócę.

      Usuń
  8. O to to jest przykład czekolady na którą póki co nie będę się porywać :P Brzmi zbyt dziko, zbyt egzotyczne, a za mało czekoladowo - narazie jestem na etapie akceptowania kwasku w czekoladzie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ci powiem, że to nie jest zwykły kwasek... to nuta, w której człowiek od razu się zakochuje! :D

      Usuń
  9. Jak widać jest to bardzo charakterna tabliczka :)

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)