wtorek, 8 marca 2016

Vosges Mo's Milk Bar mleczna 45 % z wędzonym bekonem i wędzoną solą morską

Bekon stał się dla niektórych kręgów symbolem przekąski godnej bogów. Dla mnie to tłusty kawałek mięsa... który, jako osoba bardzo mięsożerna, dobrze zrobiony lubię. Nie wariuję na jego punkcie, ale tak jak z burgerami, raz na bardzo długi czas, zjadłabym z ochotą. Jednak nie jem. W moim mieście w ogóle nie ma co mówić o dobrych burgerach (a co za tym idzie: bekonie). Czy podjadłam więc dobry bekon w Stanach? A skąd!
W bed&breakfast na Alasce prawie wszyscy próbowali przyrządzić typowo amerykańskie śniadanie, a bekon smażony przez nich był miękki i ociekał tłuszczem. Paskudztwo. Jeden dzień przez takie jedzenie byłam kompletnie wyłączona ze zwiedzania czegokolwiek. W życiu jadłam dobry bekon tylko raz. Wysmażony na chrupko i sprawiający wrażenie mięsnego "suszczyka", a nie mokrego, tłustego plastra tłuszczu. To było w warszawskim BarnBurgerze, gdzie też byłam tylko raz, no ale... żeby zdobywać kulinarną wiedzę, nie trzeba wszystkiego próbować więcej niż raz, prawda? 
A tak się składa, że do czekolady z mięsem wracam już... któryś raz z kolei. 

Vosges zostało stworzone przez Katrinę Markoff, podobnie jak Wild Ophelia. Myślą przewodnią Vosges Haut-Chocolat było jednak włączenie w czekoladę smaków ze świata, która przyszła jej do głowy po powrocie z podróży po Wietnamie, Chinach, Japonii, Tajlandii i Australii. Sama nie jestem przekonana do tej "ideologii". Ja tu widzę jedynie czekoladę z dodatkami, których po Ameryce można by się spodziewać.

Vosges Mo's Milk Bar to mleczna czekolada (o zawartości 45 % składników kakaowych; a 37 % miazgi kakaowej) z wędzonym bekonem i solą morską wędzoną (na drewnie olchowym).

Otworzyłam kartonik i rozerwałam sreberko, po czym zaciągnęłam się zapachem... głównie mlecznej czekolady, takiej, która zawiera większą niż standardową ilość kakao.
Znalazł się tu także bardzo wyraźny wątek bekonu, czegoś wędzonego, albo raczej kopconego, soli... taki kojarzący się z niezłym barem z burgerami.

Połamałam na kostki, ugryzłam pierwszą z nich. Najpierw po ustach rozeszła się słodycz, a potem smak mleka, tłustego i naturalnego. Słodycz, o lekko waniliowym posmaku, nasiliła się lekko podrapując w gardle. Efekt ten zamaskowała lekka goryczka kakao, która jednak nie była aż tak silna, na ile wskazywałoby 45 %.

Czekolada jest tłustawa w całkiem uroczy, maślany sposób, chociaż nie jest to gruda masła, nie zalepia. Maślany posmak czuć, połączył się z mlekiem na tyle, że właściwie stanowiły jedność.

W końcu językiem wyczułam mnóstwo małych, twardych kawałków, a wraz z nimi dużą ilość soli. Wędzony posmak rozszedł się, wpasowując się w mleczno-kakaowy bukiet i zagłuszając przesadną słodycz. Czuć smak dobrze wysmażonego, choć wciąż tłustego bekonu. Ten mięsny smak jest silny, jednak nie zagłusza czekoladowej kompozycji. Świetnie łączy się z goryczką kakao. Było co chrupać, w każdej kostce jest ogromna ilość chrupiących kawałków.

W końcu zrobił się bardzo słono, bekonowo, ale wciąż miałam pełną świadomość, że obcuję z mleczną czekoladą.

Gdyby nie kakao, cukier, masło i mleko z dobrym bekonem nie wypadłyby dobrze, ale to właśnie ta goryczka kakao spaja poszczególne składniki w całość. Soli nie pożałowano, co dodatkowo wzmacnia mięsną nutę i samo kakao. Słodycz w końcu przestaje drażnić, ale w gardle cały czas lekko podrapywała. 

Osobiście wolałabym, gdyby było więcej kakao samego w sobie, a nie w postaci masła kakaowego i żeby mleko było o wiele wyraźniejsze od maślanego posmaku. Mogliby też zrezygnować chociaż z odrobiny cukru.
Ogółem jednak stwierdzam, że to udana kompozycja bekonu w czekoladzie. W sumie wyszło lepiej, niż w zotterowym Mitzi Blue, ale Wild Ophelii nie przebiło.


ocena: 8/10
kupiłam: Wegmans
cena: 6.99 $
kaloryczność: 558 kcal / 100 g
czy kupię znów: z chęcią powtórzyłabym zakup

Skład: mleczna czekolada (cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, lecytyna sojowa, wanilia), nieprzetworzone gotowane kawałki bekonu (wieprzowina, surowy cukier),  sól morska

31 komentarzy:

  1. Koedys juz chyba receznwoalas czekolade z bekonem, pamietasz jak smakowala? Ktora lepsza? :)
    Ja to bekonu osobiscie nigdy nie lubilam, w ogole jakos teraz jem mniej miesa (nie, nie wegetarianka, bo jesc jem, ale tylko na obiad :p) chociaz jakby byla tam tylko wedzona sol, to by mi sie czekolada spodobala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnosiłam się w tej recenzji i porównałam. :P

      Usuń
    2. Ach, przepraszam, nie przetrawilam tej informacji XD

      Usuń
  2. charlottemadness8 marca 2016 06:39

    I znowu mięcho :v
    Chyba już wiesz,ze nie dla mnie takie rarytasy :>
    Sama w sobie wygląda ciekawie i z chęcią zakupiłabym komuś ją,kto zna się na czekoladach i lubi takie eksperymenty czekoladowe :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem.
      Chciałam je wrzucić tak blisko siebie, jako takie ''różne mięsne możliwości''. :P

      Usuń
    2. charlottemadness8 marca 2016 20:02

      Dużo jeszcze takich "różnych mięsnych możliwości" ? ;)

      Usuń
    3. Mięsne zakończone, ale będą z ciekawymi przyprawami jeszcze. ;)

      Usuń
  3. Dla mnie ciągle smak mięsa i słodkiej mlecznej czekolady jakoś się nie dodaje. Znaczy dodaje, ale wynik wychodzi nie do końca właściwy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieludzko Ci zazdroszczę tych amerykańskich wynalazków! No ale skoro Wild Ophelia lepsza, to ufffff, jej probowalam :D. Może bardzo dużo nie tracę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo Twoich starań nadal nas nie przekonałaś do mięsnych tabliczek ;) Dla nas połączenie mięcha z czekoladą powinno nie istnieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj tam i skazałybyście osoby takie jak ja na brak tego typu połączeń? :P

      Usuń
    2. Dla nas mogłoby nie być ale Ty możesz spokojnie się nimi zajadać albo kup czystą tabliczkę i owiń plastrami gorącego i wypieczonego bekonu! Wow jakie to musi być dobre! ;D

      Usuń
    3. Nie... plastry bekonu w takich proporcjach z czymkolwiek mi nie leżą. :P

      Usuń
    4. To dobrze dla Ciebie, bo to znaczy, że jeszcze na mózg Ci nie padło :P

      Usuń
  6. Ja też jestem mięsożercą, ale wszystko z taką zawartością tłuszczu, zwłaszcza widocznego!!!, mnie brzydzi. Bekonu nigdy nie jadłam wysmażonego i na wszelki wypadek nie dam sobie wysmażyć (żeby nie polubić :P). Czekolada mnie nie interesuje, tym bardziej że poza mięchem ma szereg innych uchybień. Inna sprawa, że ja bym ich nawet nie odnotowała, ale wystarczy mi Twoje delikatne narzekanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też brzydzi ogromna ilość tłuszczu w czymkolwiek, ale... z mięsa można wykroić, haha.

      Usuń
    2. Z usmażonego bekonu nie wykroisz. Musiałabyś wykroić cały bekon i zjeść zawartość pustego widelca :D

      Usuń
    3. Z usmażonego nie, ale jakbym miała smażyć bekon, zrobiłabym to najpierw! O tak, ta wiedza kulinarna. :>

      Usuń
  7. Ah, taki dobrze wysmażony na sucho bekon w ciemnej czekoladzie z solą byłby idealny, ale ta tabliczka brzmi zbyt słodko i tłusto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego żałuję, że nie udało mi się jej dorwać w wariancie ciemnym.

      Usuń
  8. Znowu z mięsem? To mi się z Ameryką kojarzy, a dokładniej z U.S.A.
    ,,To było w warszawskim BarnBurgerze, gdzie też byłam tylko raz, no ale... żeby zdobywać kulinarną wiedzę, nie trzeba wszystkiego próbować więcej niż raz, prawda?" Czasami trzeba, uwierz. Zależy też w jakim sensie.
    Za mięsem nie przepadam, a co za tym idzie, za bekonem też nie. Mogłabym jednak spróbować czekolady z kurczakiem i masłem orzechowym, o ile ktoś taką stworzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma prawo się tak kojarzyć - w końcu to typowa amerykańska czekolada.
      Napisałam ''nie trzeba wszystkiego'', co nie oznacza, że wszystko wystarczy zjeść tylko raz, by wyrobić opinię. Jak pewnie zauważyłaś, pisałam o burgerach, bekonie itp. a tu kręgi się zawężają. :P

      Usuń
    2. No, czyli mój tok myślenia wprowadził mnie na dobrą drogę. ;)
      Zgodzę się, ale też może być tak, iż w jednym miejscu (niech już będzie przykład z bekonem) coś jest dobrze zrobione, choć w drugim również, ale nieco inaczej.

      Usuń
    3. Tak, tak, ale wtedy to już kwestia czy smakuje mniej, czy bardziej. Dotyczy to bardziej złożonych dań niż taki bekon... Tu bardzo łatwo i bardzo szybko można sobie wyrobić opinię (jak np. ja: tłusty - nie cierpię; dobrze wysmażony - w porządku). :P

      Usuń
  9. Nie kusi, po jednej z ostatnio testowanych świec zapachowych (która miała pachnieć brzozą, a śmierdziała na potęgę tanią wędzonką) mam traumę i unikam wszystkiego, co wędzone :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takiej świeczce... ciężko się dziwić. :P

      Usuń
  10. Super czekolada tu mi pasują te dodatki jak są tylko w towarzystwie czekolady:)

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)