wtorek, 15 marca 2016

Zotter Chilli Bird's Eye ciemna 70 % kremem sojowym z chili i brandy

Zauważyłam, że właściwie nie jestem w stanie porównać czekolad z chili, których próbowałam, bo... każda z nich jest zupełnie inna. Intrygujące, prawda? To tylko zaostrzyło mój apetyty na czekolady z tym dodatkiem.
Tym razem przyjdzie mi spróbować tabliczkę z chili "Bird's Eye", czyli afrykańską papryczką o, rzekomo, niesamowitej ostrości. Zotter już nie raz przyprawiał nią swoje czekolady, ale w znikomej ilości. Tutaj... Założę się, że tutaj jest inaczej.


Zotter Chilli Bird's Eye to ciemna czekolada, o zawartości 70 % kakao, z ciemnoczekoladowym sojowym kremem z chili i brandy.
Zakochałam się już w samej prostocie dodatków i opakowaniu!

Gdy rozchyliłam złoty papierek, zobaczyłam dość cienką (jak na nadziewane czekolady Zottera) tabliczkę o intensywnie ciemnobrązowym kolorze, a do mojego nosa dotarł zapach głęboko kakaowy, z akcentem alkoholowej wytrawności (który właściwie mógłby pochodzić i z samego kakao).
Przełamałam. Tabliczka jest dość twarda, mimo że jedynie górna warstwa czekolady jest dość gruba.

Od niej zaczęłam, jak zwykle.

Momentalnie, po znalezieniu się w ustach, kawałek zaczął się rozpływać w idealnie gładki i kremowy sposób, jednak wcale mu się nie spieszyło. Powoli eksponował swoje walory smakowe, zaczynając od wyraźnie gorzkiego i złożonego smaku. Była to gorzkość z najwyższej półki, kryjąca w sobie odrobinkę kwasku, z lekką cierpkością. Odrobinę tylko uładzona przez delikatną słodycz i minimalnie przesiąknięta nutą alkoholu.

Nadzienie na początku wydało mi się rozczarowaniem. Zbita i gumowata masa, mimo pewnej suchości, będąca dość tłusta. Na szczęście nie można jej odmówić bogato kakaowego smaku, który wraz z chili i brandy, rozwijał się najlepiej, kiedy przegryzałam się przez całość.

Kiedy wierzchnia warstwa powoli się rozpuszczała, w ustach rozchodziła się cudowna gorzkość o lekko wiśniowym wydźwięku z kwaskowatym akcentem kierującym się w stronę cytrusów (grejpfruta?) i... półsłodkiego wina. 

Spod czekolady zaczęło wyłaniać się także nadzienie. Przy przyjemnie kremowej czekoladzie wydawało mi się mniej suche. Dodatek alkoholu potęgował akcent wina, a w gardle zrobiło się przyjemnie ciepło.
Z ciepła zaczęło wyłaniać się lekkie drapanie. Coraz wyraźniejsze i mocniejsze. 
Czekolady było coraz mniej, nadzienie wychodziło na prowadzenie. Zrobiło się wytrawnie, oczywiście ciągle gorzko. Nieśmiała orzechowa nutka, otulona przyprawami... Coś bardziej czekoladowego... Skojarzyło mi się z zupełnie niesłodkimi pierniczkami, do których doszła potem nuta suszonych śliwek, i... szczypanie w język.
Oto w gardle zaczęło robić się gorąco! Ostrość bardzo szybko przybrała na sile.
Lekkie uczucie ściągania w ustach, rozgryzłam drobinki chili i... poczułam ogień. Zrobiło się niezwykle ostro - prawie łzy napłynęły mi do oczu.

Później znów wyszedł smak kakao, pikanteria zelżała. Do tego stopnia już nie doszło - zakładam, że w jednym miejscu zebrało się tak dużo chili.
Nie zmienia to jedna faktu, że cały czas ostrość stoi na naprawdę porządnym poziomie. Do tego gorzkie nuty, podkreślane przez brandy i delikatna słodycz.

Po ostatnim kęsie w ustach pozostało poczucie suchości i lekkie ściągnięcie, a w sercu żal, że to już koniec.

Nie ma tu mowy o subtelności czy łagodności w kwestii chili - ta czekolada jest bardzo ostra, chociaż nie aż tak, jak Vosges. Nadrabia jednak boskim smakiem kakao, jego głębią, która wcale nie sprawia wrażenia zakłócanej. Alkohol cudownie to wszystko podkreślił, chociaż jest on tu drobnym dodatkiem. Słodycz jest minimalna, co bardzo mi się podobało.
Przyznam, że widziałabym tu bardziej wilgotne nadzienie (jak np. w Zotter Scotch Whisky), ale nie można mieć wszystkiego - smak powala i tyle. 


ocena: 10/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł
kaloryczność: 474 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

Skład: masa kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, syrop fruktozowo-glukozowy, proszek sojowy (soja, maltodekstryna, syrop kukurydziany), brandy z cukru trzcinowego, sól, chili Bird's Eye (0,1%), lecytyna sojowa, wanilia, anyż , cynamon

21 komentarzy:

  1. Łoj, jak tak mocno ostra, to bym nie zjadla-zawsze potem boli mine gardlo i brzuch :( Ale fajnie o takiej poczytac i utwierdzic sie w przekonianiu, ze Zotter to mistrz XD

    OdpowiedzUsuń
  2. charlottemadness15 marca 2016 06:34

    No właśnie :"to uczucie,gdy nie pozostaje już okruszka" xd
    Zajadam śniadanie i mam ochotę na taki "deser" w postaci takiego Zottera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie Zottery mogłabym jeść dosłownie codziennie - poniekąd dobrze, że nie mam takiej możliwości. :>

      Usuń
    2. charlottemadness15 marca 2016 21:42

      Gdyby były tańsze..To bym częściej pozwalałabym sobie na taką przyjemność.
      Ile razy w tyg/tabliczek pozwalasz sobie na takie z "wyższej półki"?Dla mnie dzień bez czeko,to dzień stracony,więc czasem zamieniam na "lepszą gorzką sprawdzoną tabliczkę"(bo mleczne itp jadam zazwyczaj w weekend)

      Usuń
    3. Z wyższej 2, czasem 3 razy - tylko w wolne dni.

      Chciałabym kiedyś móc sobie pozwolić na wyższą półkę na co dzień... marzenia! :P

      Usuń
  3. Fajna czekolada chyba ją zamówię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwiłam się, że nie jest aż tak wilgotna jak byś chciała, bo nadzienie właśnie wygląda na takie naprawdę ,,mięsiste". Oczywiście czekolada ze względu na minimalna słodycz średnio dla mnie ale jakbym już miała próbować jakieś bardziej wytrawnej to z pewnością bym wybrała taką lub podobną. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie trochę za ostra, ale świetna. Jak ktoś ma ochotę na mocne chili, to jest idealna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko sam krem sojowy w nazwie nas zainteresował :P Reszta już wskazuje na to, że od tej tabliczki mamy się trzymać z daleka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem prawie pewna, żeby mi smakowała. Jedyne wątpliwości nasuwa obecność alkoholu, ale dodatek chili nieco przechyla szalę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkohol zdecydowanie nie jest tu niepotrzebnym składnikiem - to cudowna kompozycja i myślę, że także Tobie bardzo by smakowała.

      Usuń
  8. Cóż, szczypanie w język to ostatnia rzecz jaką chciałabym czuć przy jedzeniu czekolady :D Piękny ma ten krem w środku, ale no nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu ją mam! Nie mogę się doczekać degustacji. Mam nadzieję, że sprosta moim wymaganiom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem niemal pewna, że sprosta. :D

      Usuń
  10. Brzmi ciekawie, na serio bardzo ciekawie.. Chociaż ostrość. No nie wiem. Opakowanie przyciąga, jedno z ciekawszych opakowań Zotterów - jak dla mnie.
    Ale brendy.. Ono tam jest.. No nie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też mi bardzo, bardzo się podoba. Ono jest takie... kuszące. :D

      Usuń
  11. Wiesz co? Ja też zauważyłam, że nie jestem w stanie porównać jedzonych przeze mnie czekolad/produktów z chili. Szokujące, co? Pewnie zbierasz szczękę z ziemi, przepraszam, ale musiałam to wyjawić. Tak bardzo bym jadła... Nuty alkoholowe niepotrzebne, a pfe, tylko czekolada, chili i więcej chili! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamienić proporcje chili i kakao specjalnie dla Ciebie trzeba by było. :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)