sobota, 23 kwietnia 2016

Chocolove xoxox Ginger Crystallized in Dark Chocolate 65 % ciemna z imbirem

Będąc w Stanach, zgadałam się z jedną osobą o czekoladach. Nie ukrywam, że je uwielbiam, a jako, że ciężko trafić na kogoś, kto ich nie lubi... rozmowa jakoś poszła, mimo, że jestem istotą aspołeczną. Usłyszałam, że muszę spróbować czekolady z imbirem, skoro jeszcze takowej nie jadłam. Na co moja reakcja była oczywista: "imbir?! MUSZĘ!". Uwielbiam jego pikanterię, jako dodatek do czegokolwiek. 
Tak też, gdy moja ciotka kupiła sobie czekoladę, dość popularnej firmy w USA, właśnie z imbirem... Wybłagałam chociaż rządzik, a później, tłumacząc na skróty po co, urządziłam całą sesję. 

O co chodzi, czyżby jakaś kolejna odważna amerykańska firma? Z tego, co zdążyłam wyczytać, czekoladnikiem i założycielem Chocolove jest Timothy Moley, który rzekomo przypomina Willy'ego Wonkę ("chudy, ekscentryczny i z krzywym uśmiechem")... od 18 lat jedzący dwie tabliczki czekolady każdego dnia. Nie wnikam w to, ale przejrzałam ofertę czekolad na stronie Chocolove i przyznam, że większość mignęła mi gdzieś w sklepach w Stanach, ale... jakoś do mnie nie wołały. Smaki ciekawe, lecz w tej cenie... nie byłam do nich przekonana. Czy był to mój największy błąd w życiu, czy słuszna decyzja, miałam okazję sprawdzić przy okazji Chocolove xoxox Ginger Crystallized in Dark Chocolate 65 % Cocoa Content, czyli czekolady ciemnej, z zawartością kakao równą 65 % , z kandyzowanym imbirem. 


Po otwarciu opakowania, odkryłam, że w środku rzeczywiście czai się wiersz, a także, co chyba oczywiste, czekolada owinięta w sreberko. Kiedy się go już pozbyłam, zobaczyłam bardzo ciemną, wręcz czarną, tabliczkę. Kostki wyglądały, według mnie, tanio i badziewnie. Zapach był po prostu zwyczajny. Przeciętna czekolada deserowa. 

Pierwszą kostkę umieściłam w ustach i... uderzyły mnie dwie rzeczy: słodycz i gorzkość. Wraz z procesem rozpuszczania się, tylko przybierały na sile. Słodycz rozchodziła się w ustach, dochodziła aż do gardła i drapała je lekko. Nie cierpię tego uczucia w ciemnych tabliczkach. 
Wydało mi się, że pod tym cukrem coś starało się ukryć. Czyżby to była...? Tak, gorzkość - na szczęście jakaś tam w końcu też się pojawiła. Ona zajęła się zalepianiem ust, chociaż w zasadzie kiepsko jej to szło - było dość tłustawo, za sprawą tłuszczu kakaowego na szczęście.
W pewnym momencie zrobiło się nawet trochę cierpko. Była to prosta, przyjemna kakaowa nuta. Przez moment wybiła się ponad słodycz.

Zaczęłam właśnie rozmyślać nad tym, że i w słodyczy czai się też pewien przyjemny szczegół, gdy znów stała się po prostu cukrowa, a na języku wyczułam jakiś kawałek. Było to coś słodkiego, chrupiącego. Miałam wrażenie, że gryzę cukier, ale... przy tym gryzieniu właśnie wyszła na jaw mgiełka czegoś ostrzejszego. 
Gdy schrupałam kawałki, w ustach pozostał tylko suchawo gorzkawy posmak.

Gdybym miała oceniać samą czekoladę... dałabym jej 7, ponieważ była całkiem smaczna, mimo, że momentami robiło się za słodko. W tej późniejszej gorzkości po prostu było coś naprawdę dobrego, a słodycz... porównując nasze sklepowe deserówki, czy "gorzkie" tabliczki - wypadła zaskakująco dobrze. 
Ogromnym minusem jest jednak dla mnie rzekomy imbir. W życiu nie powiedziałabym, że on tam jest, gdybym nie wiedziała co jem. Jakaś mgiełka, nutka, której nie wyłapałabym, nie skupiając całej uwagi na czekoladzie. W dodatku te kawałki były jakieś zacukrzone, co dodatkowo wzmocniło słodycz, osłabiając wszystko, co w tej czekoladzie smaczne.
Od czekolady w tej cenie, oczekiwałam o wiele więcej.


ocena: 5/10
kupiłam: Graul's (została tam zakupiona; ja się tylko poczęstowałam)
cena: około 6.5 $ (za 90 g... no i nie ja płaciłam)
kaloryczność: 533 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: ciemna czekolada (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, wanilia), kandyzowany imbir (imbir, cukier)

22 komentarze:

  1. Dziwna ta czekolada,nie bede jej szukać,jak kiedys bede w stanach XD Czuje,ze mi by nie smakowała :p

    OdpowiedzUsuń
  2. charlottemadness23 kwietnia 2016 06:33

    Szata graficzna czekolady ładna,ale środek go nie odzwierciedla smakowo tym razem :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zawsze w takich sytuacjach tak bardzo szkoda ładnych opakowań...

      Usuń
  3. Miałam inną wersję smakową czekolady tej marki i mi tez tyłka nie urwała. Była taka dość przeciętna. A wierszyk spowodował tylko przewrót oczami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam właśnie, że u Ciebie jakąś widziałam... Może Amerykanie lubią taką "szaloną" nijakość? :P

      Usuń
  4. Kolejny przykład przerostu formy nad treścią.

    Rzadko kiedy mam okazję porozmawiać z kimś o czekoladzie. Wczoraj miałam taką możliwość. Kilka godzin. Z trzema osobami z wiekszym doświadczeniem niż ja. Z degustacja i zakupami (i znów fortuna zainwestowana w czekolady...). Kurde, muszę częściej bywać w Łodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzie w łodzi można się tak obkupic w czekolady?

      Usuń
    2. Widziałem zdjęcia tych czekolad, zazdroszczę :)

      Usuń
    3. Basia, Yaros... czy tylko ja nie wiem, o co chodzi? :P
      Dobra, chyba nie chcę wiedzieć, bo umrę z zazdrości. A swoją drogą, fortuna zainwestowana w czekolady... to dobrze zainwestowana fortuna!

      Usuń
    4. Ej no, ja też Ci zazdroszczę tych czekolad, co widziałam na Twoim instagramie!

      Yaros wie o co chodzi, bo ma mnie w znajomych na facebooku ;).

      Sa, na pewno w U Milscha. Poza tym, w Łodzi mieszka właściciel internetowego sklepu Sekrety Czekolady.

      Usuń
    5. Żebyś Ty wiedziała, ile mnie te czekolady nerwów kosztowały, to byś tak nie zazdrościła! :P

      Usuń
  5. Za samo opakowanie czekoladka ma u mnie plus, gdyż uwielbiam pocztówki i listy, a opakowanie właśnie je przypomina. Imbir też zajmuje wysoką pozycję na liście moich super smaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super smaki... szkoda, że go tu ani trochę nie czuć.

      Usuń
  6. Zacukrzona ciemna czekolada z imbirem, którego niby jest mało, ale jest - mmm, to coś dla mnie. Czuję, że mogłabym się podpisać pod wstępem dzisiejszej recenzji. A sucho-gorzki posmak? Nic lepszego <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie nie, imbir lubię ale tylko w kuchni Wschodu oraz w kubku z sokiem z cytryny. :D Kiedyś jeszcze całkiem smakowało mi piwo imbirowe, teraz już dla mnie jest za mocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się, go tam nie czuć, Ty byś chyba tego wadą nie nazwała. :P
      Piwo? Ale takie rzemieślnicze? :D

      Usuń
  8. Tylko opakowanie nas tutaj zachęciło :) Za imbirem nie przepadamy aż tak a za takim przecukrzonym imbirem to już w ogóle :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Bleh, aż mam ciary! Czekolada kompletnie nie w moim stylu :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładnie wygląda opakowanie:) . Bardzo lubie imbir więc tą czekoladę pewnie bym kupiła gdyby była u nas dostępna w sklepach stacjonarnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I byś się nacięła, bo imbiru nie czuć. :>

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)