sobota, 28 maja 2016

Wegmans Dark Chocolate with Raspberry flavored flakes 61 % ciemna z chrupkami o smaku malinowym

Czytając to, co tutaj piszę, na pewno można wywnioskować, jak bardzo lubię słodycze. Właściwie nie potrafię się oprzeć, gdy ktoś częstuje mnie czekoladą, której nigdy nie jadłam. Albo raczej inaczej: nie chcę się opierać. W końcu nie ma dwóch takich samych czekolad (powiedzmy), a już tym bardziej, jeśli chodzi o amerykańskie czekolady, w porównaniu do polskich.
Tą czekoladą zostałam poczęstowana, a właściwie to sama się poczęstowałam, i właściwie dopiero w tym momencie dowiedziałam się o jej istnieniu.

Wegmans Dark Chocolate with Raspberry flavored flakes 61 % to czekolada deserowa z zawartością 61 % kakao, chciałoby się powiedzieć: "z malinami", ale nic bardziej mylnego: z kawałkami o smaku malin. Prawdę powiedziawszy, nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek jadła właśnie czekoladę z malinami w kawałkach. Byłam jej bardzo ciekawa, chociaż głównie dlatego, że biorąc kawałek czekolady myślałam, że będę miała do czynienia właśnie z prawdziwie malinową czekoladą.

Tę czekoladę pozwoliłam sobie otworzyć zaraz po przyjeździe ze sklepu, a także zrobić parę zdjęć, żeby nikt nie zauważył (co mi się i tak nie udało). Przywitał mnie naprawdę przyzwoicie kakaowy zapach z nutą pewniej owocowości.

Wielka, kwadratowa kostka, czyli w mojej ulubionej formie, powędrowała do moich ust. Pierwszą rzeczą, jaką wyczułam była gorycz, sucha i nieostra. Czekolada sama w sobie miała całkiem sporo niezbyt przesadnej tłustawości, więc nie mogę powiedzieć, że miała suchą, czy pylistą konsystencję. Wyobraźcie sobie teren, na którym ciągle pada, a pewnego lata przychodzi straszliwa susza. Powietrze jest tak suche, że na języku można poczuć dziwaczną, przytępioną gorycz. Ta czekolada z początku przypominała coś takiego, jednak w wersji nieco osłodzonej.
Wyczułam tu w pełni stonowaną słodycz, której nie było za dużo, ale która swoje robiła, jak należy. Taka odrobinę maślano-karmelowa słodycz dodała tej tabliczce znacznie łatwiej przyswajalnego charakteru.
Gdy nadszedł kwaśny posmak cytryny, jakoś nie byłam zaskoczona. W tym smaku było coś takiego, że od razu miałam przed oczami cytryny, sok z nich, ich skórkę. Byłam pewna, że ten kwasek nie wziął się z kakao.
Byłam pewna, dopóki nie połączył się z kakao. Wtedy kwasek przybrał bardziej ziarnistą postać. Zaczęło mi się to podobać, gdy wreszcie czekolada odsłoniła małe, z początku straszliwie kwaśne, kuleczki.

Rozgryzłam je, a od nich rozszedł się słodko-kwaśny smak malin, zmieszanych z cytryną. Oba te smaki były przesadne, zbyt ostentacyjne. Smak malin też nie był tym, na co liczyłam. To nie były świeże, choć suszone maliny, a chrupiące kulki, udające je. Gdy spojrzałam na skład, stwierdziłam, że to kolejny produkt, na który można łatwo się naciąć. Nie wiem, mimo, że nie lubię podrabianych owoców w słodyczach, tak to... nie było aż takie złe. Ten, w końcu malinowy, smak zgrywał się z kwaskiem, który opisałam wcześniej i ciekawie to wyszło, jeśli przymknąć oko na sztucznawą słodycz.
Pod koniec, gdy kawałek czekolady prawie zniknął, a ja myślałam, że nic już mnie nie zaskoczy, poczułam nawrót goryczki, jednak znów niezbyt silnej. Była to gorycz trochę pod kawę pochodząca.

Reasumując, ta czekolada jest smaczna, ale w swojej prostocie nie skrywa niczego, co by jednak przyciągało. Myślę, że po jakimś czasie mogłaby zanudzić swoim poprawnym smakiem. Maliny mnie nieco rozczarowały, ale nie mogę narzekać - bądź, co bądź była nawet prawie smaczna.


ocena: 6/10
kupiłam: poczęstowałam się, ale została zakupiona w Wegmans
cena: 1.99 $ (chyba; ja nie płaciłam)
kaloryczność: 530 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie i sama bym jej nie kupiła

23 komentarze:

  1. Myślałam,ze bedzie bardzo dobra?w końcu malinowe chrupki to taki niecodzienny dodatek....ni trudno,sa inne dobre malinowe czekolady ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chyba po prostu żadne chrupki w czekoladzie nie przejdą po prostu. :>

      Usuń
  2. charlottemadness28 maja 2016 07:08

    Sama nazwa ..z chrupkami o smaku malinowym wskazuje,że nie będzie to coś za nadto naturalnego.Sama czekolada może i nie jest tragiczna w odbiorze ale moim zdaniem te "chrupki" psują wszystko.Mogli się pokusić o naturalne kawałki malin :>
    No cóż,poczęstować się zawsze można.Można na tym zyskać i nie :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba, że był zamysł czekolady właśnie z takimi barwionymi, sztucznymi chrupkami-kulkami... Wiesz, o co chodzi? xD Chociaż w takim wypadku to jeszcze gorzej.

      Usuń
  3. charlottemadness28 maja 2016 07:11

    No cóż sama nazwa wskazuje,że nie będziemy mieli do czynienia z naturalnymi malinami.Sama czekolada może nie jest tragiczna w smaku ale moim zdaniem te "chrupki" psują wszystko.Mogliby się pokusić o naturalne kawałki malin..
    No cóż częstując się czymś dotąd nie jedzonym można też zyskać ale nie w tym przypadku :v

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje smaki malin nie lubię w słodyczach,jednyny wyjątek do Fig Bar:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi nawet o te z najprawdziwszymi malinami?

      Usuń
    2. Nie jestem fanką malin nawet w ciastach. Maliny jak już to takie prosto z krzaczka bo nawet te kupione w pudełeczku już są kwaśne.

      Usuń
    3. Jak ja dawno takich z krzaczka nie jadłam!
      Mi z kolei kwasek tych z pudełeczek jak najbardziej pasuje, ale jak już są "własne", to zawsze od kobiet na rynku kupuję, mm. :D

      Usuń
  5. Tak popatrzyłam na skład tych płatków i się lekko skrzywiłam. Zdecydowanie lepsze byłyby tu liofilizowane kawałki malin. Z drugiej strony jadło się gorsze rzeczy, z gorszym składem, a ta czekolada raczej do drogich nie należy, więc te cząstki można wybaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie by mnie prawie na pewno zadowoliły, ale... Dobrze, że koniec końców nie wyszło strasznie źle.

      Usuń
  6. Gorycz i dwa rodzaje kwasu, super. Idę zmienić oceny Zotterom na 1 chi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś wypisać smaku malin samego w sobie. W chrupaczu. To dopiero zarzut.

      Usuń
  7. Przynajmniej ma ładne opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się ostatnio wystrzegam wszelkich czekolad z owocowymi ''chrupkami'', bo własnie często zawodzą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak częstują czekoladą niedostepną w Polsce to grzech odmówić. :P

      Usuń
    2. To prawda! Ja ostatnio byłam poczęstowana czekoladą z Francji i się mega jarałam...ach, te bloggerskie zboczenia :D

      Usuń
    3. Taa, a potem można np. się jeszcze wymądrzać "nie to, co z Francji", "meeh, Amerykanie mają paskudne / pomysłowe czekolady". xD

      Usuń
  9. Oj szkoda, że nie ma tutaj prawdziwych malin, bo choć nie przepadamy za słodyczami z tym owocem to zawsze chodzi nam tylko o ten sztuczny aromat malinowy, z prawdziwymi owockami sprawa ma się zupełnie inaczej (kochamy je <3) ;) To nie jest tabliczka dla nas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też nie, chociaż strasznie jej nie wspominam. Fakt, aromaty zamiast prawdziwych owoców strasznie drażnią.

      Usuń
  10. Aaaa czuję takie rozerwanie! Z jednej strony - boskie opakowanie, z drugiej - 'chrupki o smaku malinowym'. To tak do siebie nie pasuję, myślałam, że poczytam o czekoladzie-cud :P Ale dla papierka bym kupiła, bo zacny ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi aż taki piękny się nie wydaje, ale to dobrze, bo go nie dostalam - tylko kawałek czekolady, haha. Ale przynajmniej wiem, co skrywał.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)