wtorek, 3 maja 2016

Wild Ophelia 70 % Smokehouse BBQ Potato Chips ciemna z chipsami BBQ oraz pieczonymi, wędzonymi miodowymi chipsami BBQ z czosnkiem, cebulą, chili, solą, papryką, pomidorami i barbecue

O marce Wild Ophelia pisałam już przy okazji mlecznej tabliczki z wołowiną, więc nie będę się powtarzać. Jako, że co ciekawsze, często zostawiam sobie "na potem", chyba nie powinna dziwić Was dzisiaj opisywana czekolada (powinna?).

Wild Ophelia Smokehouse BBQ Potato Chips dark chocolate bar 70 % to ciemna czekolada (o zawartości 70 % kakao) z chipsami ziemniaczanymi BBQ oraz wędzonymi pieczonymi chipsami miodowymi BBQ z przyprawami takimi jak: czosnek, cebula, chili, sól, papryka, pomidory, no i oczywiście barbecue.

Ja i chips'y w jakiejkolwiek formie? Brzmi absurdalnie - nigdy żadnych chips'ów nie lubiłam i szczerze mówiąc... jakiekolwiek próbowałam może dwa razy w życiu lata świetlne temu. Jednak w czekoladzie żaden dodatek mi nie straszny, zwłaszcza, że nie są to "pierwsze lepsze chipsy", a produkowane przez "swojską" wytwórnię z St. Louis - The Billy Goat Chip Company. Ich chipsy (z ziemniaków odmiany Russet Burbank, rosnących na plantacjach Idaho) produkowane są z dodatkiem oleju canola z nasion rzepaku ze zmniejszoną ilością kwasów tłuszczowych i naturalnych przypraw bez glutaminianu sodu i innego czortostwa.

Otworzyłam opakowanie, ze sreberka wyjęłam wyglądającą bardzo przeciętnie ciemną tabliczkę o zwyczajnym zapachu dobrej, ciemnej czekolady ważącą 57 g. Nic nie wskazywało na tak kontrowersyjny dodatek.

Przełamałam i usłyszałam głośny trzask, po czym zrobiłam pierwszy kęs. 

Powitało mnie potwierdzenie zapachu, a więc porządny gorzki smak czekolady o subtelnej słodyczy. Czułam moc kakao, ale było zwyczajnie (smacznie - jakość lepsza niż np. Lindt 70 % - ale dodatków nie było czuć). 
Nagle miał miejsce delikatny przebłysk przypraw. Słodycz rozpłynęła się nieco bardziej, a przyprawy, jak gdyby wraz z nią, rozeszły się z mieszanki w poszczególne, wyraźne smaki. 

Wybiła się ostrość i zdecydowany motyw czosnku. Chili przyjemnie przypiekło (momentami naprawdę robi się dość ostro), po czym goryczka kakao wyraźniej dała o sobie znać, niosąc wędzono-słoną falę. Wyraźnie czułam na języku drobinki soli i... czekolada zaczęła odsłaniać małe, chrupiące kawałki chips'ów. 
We znaki dał się smak prażonej cebulki, i tak już delikatna słodycz zelżała jeszcze bardziej, ustępując miejsca innym smakom. 

Przy rozgryzaniu chrupaczy wyraźnie czułam smak ziemniaczano-tłustawy i trochę pieczony (pewnie chips'y - szczerze to nie pamiętam w 100 %-ach jak smakują same w sobie), ale był on naturalny, nie walił chemią i obrzydliwym starym tłuszczem. Dziwnie wpasował się w goryczkę czekolady i wcale nie wydawał się tu dziwny.
Przy nich pojawiały się nowe smaki, a mianowicie papryka i pomidory w lekko kwaskowatym wydaniu - smak kojarzący się z typowym BBQ.
Przy niektórych pojawiała się także słonawa słodycz (?), także dobrze wkomponowana.

Czekolada rozpuszczała się przyjemnie, była naprawdę minimalnie tłustawa, ale przy chips'ach pojawiało się takie trochę tłustawe wrażenie, chociaż ogółem była bardziej "przyprawowa" niż "chipsowa", co bardzo mi się podobało.
Całość pozytywnie mnie zaskoczyła. Bałam się "chipsowości", a tym czasem dodatek ten został tak wkomponowany w feerię smaków, że nie przeszkadzał mi. 

Czosnek, chili, papryka, pomidory, cebulka w BBQ-słono-wędzonych klimatach świetnie odnalazły się w czekoladzie, która była głównie gorzka i jedynie lekko słodka. Kakao pokazało moc jednoczenia takich wariactw! Wszytko było dość dynamiczne i takie... dzikie, aczkolwiek nie infantylne. Naprawdę ciekawa tabliczka.


ocena: 8/10
kupiłam: Wegmans
cena: 2.99 $ (za 57 g)
kaloryczność: 536 kcal / 100 g
czy znów kupię: chyba chciałabym do niej wrócić

Skład: ciemna czekolada (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, wanilia), miodowe pieczone chipsy ziemniaczane BBQ wędzone dymem z drewna orzesznika (ziemniaki, olej szafranowy i/lub słonecznikowy, miód w proszku [suszony syrop trzcinowy, miód], sól morska, cebula w proszku, pomidor w proszku, papryka, ekstrakt z drożdży, grzybki drożdżowe, papryczki chilli, czosnek w proszku, kwas cytrynowy, ekstrakt z papryki, naturalny aromat wędzonego dymu z orzesznika [maltodekstryna, naturalny aromat dymu z amerykańskiego orzecha białego]), chipsy ziemniaczane BBQ (ziemniaki Russet, olej canola, sól, cebula, czosnek, przyprawy, cukier), przyprawy BBQ, sól morska, masło klarowane

20 komentarzy:

  1. Chcialabym sprobowac takiej tabliczki!Nie wiem,czy dalabym rade zjesc cala,ale na pewno kawalek tak,to jest takie dziwne polaczenie,ze trzeba go sprobowac! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłabyś się, jak bardzo wciągające jest. :P

      Usuń
  2. charlottemadness3 maja 2016 07:08

    Czytając tytuł,pomyślałam-"niezłe combo" :>. W ogóle,to skojarzyła mi się ta tabliczka z majówkowym grillem itp.spotkaniach grillowych :>,chyba ze względu właśnie na te chipsy,furię przypraw.
    Chciałabym spróbować "tej wytrawności",pod taką postacią :> Ale raczej nie będzie dostępna dla mnie nigdy.
    Chipsów też nienawidzę, jak i żelków.. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na majówkowe klimaty właśnie teraz publikuję. :P

      Na żelki, te kwaśne, miałam ochotę może ze dwa razy w życiu, a tak... w ogóle dla mnie nie istnieją, ale chipsów... bleeh, samego smrodu znieść nie mogę. xD

      Usuń
  3. Jakby ktoś mi dał to z pewnością bym spróbowałam ale czy by mi smakowała to już inna kwestia xD Połączenie czekolady i czosnku jednak mnie trochę przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj to jest dobrze połączone, na dniach dodam opis czekolady, gdzie... było już... zupełnie inaczej. :>

      Usuń
  4. Jeżeli ta czekolada tylko w ułamku spełniałaby swoją nazwę to ojejjuejeueujeu jak ja bym ją chciała! :D Uwielbiam BBQ - tym sosem mogłabym się cała wysmarować i chociaż burgery jem wegetariańskie to sosik BBQ jest w nich obowiązkowy. Poza tym jestem fanką chrupaczy wszelkiej maści, więc jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, że akurat ja jestem tak zachwycona to TAK - JESTEM. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jadam burgerów, ale... też uwielbiam BBQ. Grillowany łosoś, albo krwista wołowina z BBQ... o matko! Mniam!

      Usuń
  5. Miałam napisać, że nawet mnie interesuje, ale na tapetę szybko wjechały czosnki, chilli i inne ostrości. Niet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasowałaby do Twojej chipsowej serii recenzji. :P

      Usuń
  6. Jak się czyta tytuł wpisu to naprawdę człowiek może się bardzo zastanawiać czy to na pewno recenzja czekolady :D Intrygująca, nie powiemy, że nie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skład też raczej chrupacze albo jakieś przyprawione danie sugeruje. :> Dobrze, że w smaku wciąż było czekoladowo!

      Usuń
  7. Podziwiam, bo ja bym się tego bała jeść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bać się, to można jednej białej, którą na dniach wrzucę. :P

      Usuń
  8. Chętnie bym spróbował, ale u nas raczej nie będzie dostępna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie. Szkoda, że tych żadne sklepy nie sprowadzają, a jakieś Hershey's to już w każdym większym mieście dostać można i w Polsce.

      Usuń
  9. Zaskoczyłaś mnie,że tak dawno nie jadłaś chipsów:). Ja je jem czasem. Czekolada jest bardzo ciekawa,bardzo lubię prażoną cebulkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle lat temu, że właśnie nawet nie pamiętam, kiedy to było, ale... nie wiem, czy to aż takie dziwne, skoro po prostu ich nie lubię. :P
      A prażoną cebulkę to i owszem! Jest świetna w sushi z tuńczykiem. ;D

      Usuń
  10. Z chęcią wypróbowałabym ją jeszcze raz, ale i tak wersja z beef jerky była dla mnie bardziej intrygująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie nie wiem, ale jestem pewna, że z beef jerky bardziej mi smakowała.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)