poniedziałek, 20 czerwca 2016

Pralus Bresil Forastero 75 % (100 g) ciemna z Brazylii

Próbując po kolei neapolitanki francuskiej marki Pralus, myślałam, że spróbowanie pełnowymiarowych tabliczek na długo pozostanie w sferze marzeń, a ja będę musiała ściągać je zza granicy i starannie wybierać te, które są "moje". Jednak zmieniło się to dzięki Sekretom Czekolady i wygląda na to, że z czekoladami Pralusa zaprzyjaźnię się na dobre. Od której zacząć przygodę ze 100-gramowymi tabliczkami? Szczerze? Było mi wszystko jedno, a że akurat Brazylię będę mogła porównać z Akesson's, na nią padło.

Pralus Bresil Forastero 75 % to ciemna czekolada o zawartości 75 % kakao gatunku forastero pochodzącego z Brazylii z ekologicznej plantacji Monte Alegre położonej nad rzeką Rio de Cantas na południu stanu Bahia.

Skromny beżowy papierek z niebieskim paskiem oraz tradycyjne sreberko skrywają piękną, lśniącą czekoladę o ciemnym kolorze ze zdrowym, czerwonawym przebłyskiem.

Bardzo podoba mi się wygląd pełnowymiarowych Pralusów: gruba tabliczka podzielona na proste kostki oraz tę jedną wielką z napisem - niby symetrycznie, ale jednak nie całkiem. Bez udziwnień, ale naprawdę elegancko.

Zapach, który poczułam nie zachwycił mnie jednak aż tak. Był bardzo delikatny i pozbawiony ekscesów. Wyczułam tu przede wszystkim dymno-palone drewniane nuty złączone z wiotką słodyczą (może coś jak kwiatowy - lekko przyprawiony? - miód) utrzymane w ciepłej tonacji. W czasie degustacji wychwyciłam jeszcze odrobinkę pomarańczy.

Przełamałam dość twardą czekoladę, a ta chrząknęła lekko. Spróbowałam.
Zaczęła rozpuszczać się szybko i łatwo w sposób idealnie gładki. Wydała mi się wręcz "śliska" jak mydło, ale oczywiście tak nie smakowała.

W smaku była zupełnie inna, niż pasowałoby do konsystencji. To były nuty z zapachu, ale kilkadziesiąt razy wzmocnione. Najpierw pokazał się gorzki, znacząco prażony smak. Był tak prosty, że aż zaczęłam się irytować, że chyba nie potrafię w tej czekoladzie niczego wyczuć. Trwał dłuższą chwilę, zaczął kojarzyć mi się z kawą (zwykłą: ani mleczną, ani espresso) i z jej prażonymi ziarnami.
Jednoznaczność smaku zaczęła trochę łagodnieć, do prażonych kawowych nut doszła słodycz.
Najpierw znikoma, wręcz mdła zaczęła przeistaczać się w taką... czysto owocową. Już przy pisaniu recenzji przyszedł mi na myśl blady arbuz.

Przy cały czas trwającej gorzkości, nasilił się smak owoców, a wraz z nim ich kwasek. Czekolada wydała mi się niezwykle soczysta, a kiedy poczułam kwaśno-słodkawe cytrusy, przy których chyba wyróżniłabym pomarańcze i brzoskwinie... owocowa nuta skojarzyła mi się z cytrusowością Menakao - ale tylko przez moment.
Po chwili poczułam jakiś dziwaczny, inwazyjny posmak. Coś wytrawnego, nieczekoladowego... skojarzył mi się z jakimiś strączkowymi nutami, ale nie byłam pewna, czy można je tak nazwać w 100 %-ach. Czytając później inne recenzje, natknęłam się na bloga kokobuzz, którego autor wyczuł pieczarki. To poniekąd też trafne skojarzenie, więc można tu mówić o mglistym (ale jednak) posmaku strączkowo-grzybowym.

Dziwny posmak tonął równie szybko jak się pojawiał.
Zaraz zrobiło się bardziej słodko - doszukałam się tu czarnych porzeczek.
Znów nasiliły się prażone nuty, ale teraz o orzechowym wydźwięku i nadeszła sucha cierpkość, lekkie ściągnięcie w takim... kawowym wdaniu.

Czekolada ma bardzo delikatny zapach, konsystencję, która niezbyt mi odpowiadała i smak... który jest idealnym odzwierciedleniem słów "ciemna czekolada". Jest prosty, głównie gorzki i prażony, chociaż są tu i kwaski i słodycz. Nie ma zawiłości, zwrotów akcji i wyszukanych skojarzeń.
Znalazła się tu ta dziwaczna nuta (pewnie tak żeby za nudno nie było), która mnie osobiście zaintrygowała i... nadała trochę charakterystyczności prostemu (ale jakże pysznemu) smakowi.
Chyba właśnie tą zwyczajnością i niepewnym smaczkiem mnie zdobyła.


ocena: 9/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 24 zł
kaloryczność: nie podana
czy znów kupię: mogłabym do niej wrócić

Skład: kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa

PS Wróciłam z gór i pewnie jeszcze trochę minie, nim tu wszystko ogarnę, ale... możecie się spodziewać paru recenzji z tej wyprawy. Prawda, że w kolejce są jeszcze z poprzedniej, ale musicie mi wybaczyć, bo naprawdę mam ogrom wszystkiego na głowie... A jeszcze trzeba zalać instagram tysiącem selfies. :P

17 komentarzy:

  1. Mmmm,dobra ta czekolada musi byc! :D Zjadlabym jā,bo na wyjezdzie jadlam duzo bialej i mam kchote na inna XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. Podczas mojego ostatniego wyjazdu jadłam sporo mlecznych i teraz mam dziki pęd na ciemne (chociaż akurat ta recenzja została napisana jeszcze przed wyjazdem).

      Usuń
  2. charlottemadness20 czerwca 2016 07:35

    ..''Schrupałabym'' ją w całości :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. A ja z chęcią jeszcze jedną taką. ;)

      Usuń
  3. Właśnie piję czarną siekierkę, więc ostatnie o czym marzę teraz to czekolada ciemna. :D Jednakże, ta akurat wydaje mi się całkiem przyjemna. Na zdjęciach nie wygląda na ,,suchą" a to zawsze dla mnie największy problem w tych czekoladach więc mogłabym być zadowolona. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bla, bla, bla. W czasie degustacji wychwyciłam jeszcze odrobinkę pomarańczy. Bla, bla, bla. - No to teraz pomarańczowo-migdałowy Munz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, która by Ci bardziej smakowała, gdybyś miała okazję porównać, hmmm. xD

      Usuń
    2. Na pewno obie tak samo bardzo. Już nigdy nie będę jadła żadnych innych czekolad prócz nich <3

      Usuń
  5. Czekolada ma śliczny kolor:),posmak kawy do mnie przemawia,ale intryguje mnie gdzieś w tle smak grzybowy i straczkowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie posmaki i mnie zawsze intrygują. Sprawiają, że czekolady nie są nudne. :D Bo akurat posmak kawy (mimo że kocham) po raz setny już by tak sam w sobie nie zachwycał.

      Usuń
  6. Czekolada o strączkowo-grzybowym posmaku... powiedziałabym, że to coś dziwacznego, ale ciągle mam traumę po czytaniu o grzybowym Zotterze xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejj no... tamten Zotter był smaczny! :P

      Usuń
  7. Jak na Forastero, to sporo się działo, w końcu to "najprostszy" gatunek kakao. Ale ten Akesson's z brazylijskiego kakao mnie zaciekawił, bedę czekał na recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprostszy może i tak, ale jak umiejętnie obrobiony to właściwie żaden gatunek nie jest prosty. :D
      Swoją drogą, aż boli mnie myśl o tym, co popularne koncerny robią z kakao...

      Usuń
  8. Cieszymy się, że wróciłaś cała i zdrowa (na pewno też szczęśliwa) :D Tyle recenzji mówisz? Już nam smaka narobiłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wszystkie smakowite. :P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)