środa, 20 lipca 2016

Bonne Maman Lemon and poppy seed butter galette cytrynowe ciastka maślane z makiem

Stałym, albo chociaż uważniejszym czytelnikom, może nie umknął fakt, że od czasu do czasu i ja lubię zjeść coś innego niż czekolada. Rzadko, bo w większości ogólnodostępnych słodyczach przeszkadza mi a to słodycz, a to chemia, a to tłuszcz, więc po prostu ich nie kupuję. Ciastek itp. nie piekę, bo nie jestem aż taką fanką słodyczy, jak samej czekolady. Chyba więc mogę powiedzieć, że jestem niedzielnym słodyczożercą, jeśli chodzi o rzeczy inne niż czekolada.
Będąc w Warszawie zdarza mi się zajechać do sklepu Scrummy, żeby coś tam sobie kupić, na okoliczność takiego dnia jak ten... kiedy np. zaczyna mnie męczyć ogromna ochota na dobre ciastka.

Bonne Maman Lemon and poppy seed butter galette, czyli ciastka maślane z cytryną i makiem, które mają całkiem dobry skład, taki domowy, są ponoć tradycyjnymi francuskimi ciastkami "galette". Chyba nie zdziwi Was w takim razie, że nazwa firmy znaczy tyle co "Babunia".

W kartonie znajduje się 10 sporych ciastek (łącznie 140 g), zapakowanych po 2 w przezroczystej folii. Podoba mi się takie rozwiązanie, bo nie ma przymusu, że trzeba zjeść wszystkie "bo stwardnieją / zmiękną / zdechną".

Po rozerwaniu folii poczułam silny zapach cytryn i aromatu cytrynowego, który szybko rozniósł się po pokoju. Zbliżyłam ciasteczko do nosa i poczułam "mączną" nutę domowych ciastek. Po chwili zapach cytryn trochę złagodniał. 
Ciastka wydały mi się tłuste, kruche i delikatne, ale po przełamaniu czy ugryzieniu odkryłam, że "nie aż tak". To znaczy są kruche, ale nie rozlatują się, nie ma problemu z okruszkami. Nie rozlatują się po zamoczeniu w herbacie, a w ustach przyjemnie miękną i... tak, są dość tłustawe, ale w naturalnie maślany sposób. Gdy je gryzłam wydały mi się dość twarde, a mak przyjemnie co i raz chrzęścił.

W smaku zdecydowanie najlepiej czuć tu cytrynę. Przypomina to trochę taką "babkę cytrynową", jest to smak owocu, jak i aromatu, ale w żadnym wypadku nie przypomina cytrynowych płynów do naczyń itp. Po zamoczeniu w herbacie - czuć moc! Wtedy ciastka wydają się jeszcze naturalniejsze, miałam wrażenie, jakbym piła herbatę z cytryną. Mniam! 
Nie są jednak kwaśne, a zaskakująco... neutralne. Słodycz bowiem jest trafiona w samo sedno, nie narzuca się. Podobnie zresztą jak masło, które czuć wyraźnie, ale nie przesadzono z nim.
Najsłabiej czułam mak. Momentami był zagłuszany, ale po takiej ilości... nie dziwię się. Trochę szkoda, że nie dali go więcej.

Ciastka z czystym sumieniem mogę polecić. Smakują "domowo" (jakby nie patrzeć i tak wiele osób używa do wypieków tych wszystkich olejków cytrynowych, migdałowych itp.), żaden smak (czy to kwasek, czy słodycz) nie są tu przesadzone. Całość jest przystępna, ma dobrą konsystencję, świetnie łączy się z herbatą, tylko tego maku mogłoby być więcej (chociaż i tak jest ok), oraz no... wolałabym, żeby mimo wszystko zamiast aromatu cytrynowego dać większą ilość puree.


ocena: 8/10
kupiłam: Scrummy
cena: 8,99 zł (dostałam rabat)
kaloryczność: 506 kcal / 100 g; 141,7 kcal / 2 szt. (28 g)
czy kupię znów: nie

Skład: mąka pszenna, masło (28%), cukier, puree z cytryny (3%), naturalny aromat cytrynowy, mak (2%), sól, proszek do pieczenia (węglany sodu, kwasek cytrynowy), świeże jaja, odtłuszczone mleko w proszku

21 komentarzy:

  1. charlottemadness20 lipca 2016 06:36

    Rzadko kiedy jadam słodkości typu ciastka etc. Musi najść mnie niezła "chcica" by jakiegoś dnia zamiast czekolady zjeść ciastko,ciasto itp.Jak już to częściej piekę sama,albo kupuję słodkości w Bioway lub Bio Piekarnia Ziarno.Przynajmniej wiem,że w tej piekarni mam spradzone produkty,wszędzie pisze skład i bułki nie są jak gąbka i ciągną się jak guma..Chleb jest chrupiący.Ceny nie są tragiczne.Nawet możliwe jak na jak na bio piekarnię.Słodkości też mają dobre.Polecam chlebek daktylowy,drożdżówki.
    Wracając do prezentowanych ciastek..Wyglądają zachęcająco,nawet skład nie jest zły.Z pewnością przydało by się tylko więcej puree z cytryny zamiast aromatu.:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest kwestia tego typu, że w mieście nie mam żadnych fajnych sklepów czy piekarni z tego typu rzeczami, a w sumie... wszelkie chlebki i drożdżówki to nie moja bajka. Raz na rok, jak nie rzadziej, dobrą bym zjadła, ale zazwyczaj nawet o nich nie myślę i zapominam o istnieniu tego typu słodkości. :P
      Z typowym dla sklepowych ciastek składem bym ich nie kupiła. :>

      Usuń
    2. charlottemadness20 lipca 2016 13:45

      U mnie czekolada musi być co dziennie i koniec :P Bez dobrego razowego/żytniego chleba sobie życia nie wyobrażam.Drożdżówki itp. dobrej jakości jadam od tzw "chcicy",ale takie "must" zdarza się raz na kwartał albo rzadziej.Gdy nie zjadłam chociaż kawałka w ciągu dnia czekolady,to czuję,że czegoś mi brakuje :v

      Usuń
    3. U mnie też w zasadzie jest codziennie. Wyjątek to dni, w które zamawiam sushi (bo to są tak gigantyczne porcje, że nic więcej prawie tego dnia nie daję rady wcisnąć), czy jestem na wyjeździe u kogoś (noo, bo jak nie mam dostępu do moich czekolad to raczej nie dziwne). :> I ten tego... chyba to po blogu widać - normalnie czekolada życiem. :P

      Usuń
  2. Lubie bardzo mak,a w takim połączeniu na pewno by mi posmakował ^.^

    OdpowiedzUsuń
  3. Kooocham babkę cytrynową <3 Trochę dziwnie, ale totalnie o tym zapomniałam xD Twój opis mi przypomniał i oczywiście ślinianki zaczęły pracować. Kurczę, byłam w Scrummy tak z miesiąc temu i tych ciastek nie widziałam :( W ogóle zaskoczyło mnie to, jak totalnie nic mnie tam nie pociągało xd Zły ze mnie człowiek, mieć taki sklep pod nosem a w ogóle się nim nie jarać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam je wiele miesięcy temu, więc pewnie już po prostu ich nie mają. A poza tym... tam rzeczywiście nic aż tak ciekawego nie ma, tylko ciastka tej firmy fajne są (a że miałam przez jakiś czas zniżkę, to trochę skorzystałam). :>

      Usuń
  4. Z całą pewnością mogłabym je zjeść do herbaty. Tylko maku trochę żal, ale i tak lepsze słabo wyczuwalne ciemne kuleczki niż mocno wyczuwalne wiórki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się! Chociaż akurat w tych ciastkach wiórek za nic bym nie chciała. Nie z tą cytryną.

      Usuń
  5. Taka ocena ciastek z twojej strony to najlepsza zachęta. Szkoda tylko, że cena jest wysoka, ale w końcu jak jakość jest dobra to i cenę czasami można przełknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno łatwiej przeboleć, gdy cena idzie w parze z jakością (dalej nie mogę się nadziwić cenom rzeczy pokroju praliny Lindt'a).

      Usuń
  6. Fajnie,że są pakowane osobno:)dobre rozwiązanie dla tych co nie pochłaniają paczki na raz;)też nie przepadam za ciastkami ale takie bym zjadła:) np do kawy lub herbaty:) ja dla odmiany lubię czasem upiec sobie biszkopty:)wtedy wiem że nie ma w tym żadnej chemii:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem człowieka nachodzi i na coś kompletnie nie w jego stylu, ale przynajmniej dzięki temu nie jest nudno (i chyba właśnie dzięki temu zdobywa się wiedzę, czego się nie lubi. :P ).
      Ja nie lubię piec i nawet nie mam składników odpowiednich w domu (np. nie używam cukru), a poza tym... jak się coś piecze, to raczej większą ilość, a jak np. najdzie mnie na dwa-trzy ciasteczka, to wiadomo. :P

      Usuń
  7. Babkę cytrynową lubię ale tylko kiedy nie jest wysuszona na wiór. A że często jest to zwykle ich nie jadam. Jestem pewna, że by mi smakowały, bo to mniej więcej moje smaki są. Nie za tłuste, lekko maślane, kwaskowe, super. Też bym dosypała tam jeszcze trochę maku, który notabene jest ciekawym rozwiązaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie suche babki itp. to okropieństwo. Zawsze mi się przypomina taki keks, jaki moja Babcia piekła - suchy na amen i wszędzie pełno suchych okruchów. Nigdy nie jadłam, bo nie lubię, ale to nawet wyglądało... jak taki bułko-piasko-kamień, haha.

      Usuń
  8. Co prawda my nie używamy nigdy w swoich wypiekach tych najpopularniejszych olejków ale skoro tutaj cytryna jednak też się pojawiła to nawet z chęcią dałybyśmy szansę tym ciasteczkom :D Wyglądają bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie nie rozumiem, po co ludzie te olejki dodają, ale... wiem, że np. jedna z moich znajomych nie wyobraża sobie upiec ciasta bez olejku migdałowego. Każdy ma jakieś swoje przyzwyczajenia. :D

      Usuń
  9. Nigdy nie sięgam po cytrynowe smaki, bo ich wyjątkowo nie lubię, ale na pewno gdyby ktoś czestował to bym wzięła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzadkość, taki Twój komentarz pod czymś cytrynowym! :D

      Usuń
  10. Bardzo chętnie bym zjadła takie ciasteczka z makiem:) . Oglądałam te ciasta na stronie u chłopaków,ale cena mi się nie podobała:). wolałam zamówić kolejne opakowanie M&M's Peanut Butter dla mnie są wspaniałe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś mi też bardzo smakowały, ale teraz jakoś wyjątkowo nie lubię draży i tych ich kolorowych skorupek... Zmienia mi się ten gust, zmienia. :>

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)