piątek, 22 lipca 2016

Mount momami / Exquisit Duet Chocolate mleczna z pastą z orzechów laskowych, kawałkami ciasteczek maślanych i cynamonem oraz biała z makiem, posypane krokantem z orzechów laskowych

O Świnicy wspomniałam juz przy Dolfinie. Tak jak myślałam, nie było łatwo, zwłaszcza gdy złapał mnie grad, a rękawiczki przemokły kompletnie... Sama nie wiem, czy ciężkie łańcuchy mi pomagały czy przeszkadzały, w końcu jednak dotarłam na szczyt, a tam... Zerowa widoczność. Cóż, czasem wchodzi się gdzieś dla satysfakcji, nie dla widoków. Chociaż, gdy tylko wyjęłam czekoladę, to i chmury zaczęły się trochę rozchodzić, jednak analogicznie robiło mi się coraz chłodniej. Fakt, byłam mimo wszystko dość rozgrzana, więc oczywiście nie narzekam - wszak gdyby przypiekło słońce, pewnie bym tam nie usiedziała. Jednego jestem pewna: udało mi się, mimo niewygodnego podejścia i byłam z siebie dumna.
Mimo zimna musiałam ten szczyt jakoś uczcić i otworzyć sobie coś do chrupania na drogę powrotną, w końcu czekał mnie jeszcze spacerek do Kuźnic przez Dolinę Jaworzynkę.

Mount momami / Exquisit Duet Chocolate milk & white with hazelnut & poppy to czekolada mleczna z pastą z orzechów laskowych (3,3%), kawałkami ciasteczek maślanych (5,7%) i cynamonem oraz biała z makiem (3%), posypane krokantem z orzechów laskowych (3,3%).

Z tej serii jadłam już Mount momami / Exquisit mleczna i biała z kawałkami ciasteczek i przypraw korzennych oraz krokantem migdałowym i muszę przyznać, że była naprawdę dobra, toteż na tę nastawiłam się naprawdę pozytywnie.

Po otwarciu opakowania poczułam bardzo słodki, ciepły zapach. Mocno zaznaczony cynamon na śmietankowo-orzechowym, prażonym tle. Przy drugim wdechu poczułam coś, co już w ogóle wprawiło mnie w dobry nastrój: mak - i to w o wiele smakowitszej formie niż np. w przypadku Folkowych Mecyji od Corteza

Połamałam dość tłustawą w dotyku tabliczkę, a ta okazała się całkiem twarda. Posypka nie odskoczyła, pozostała lekko wtopiona. Podział czekolady na mleczną i białą jest dość ciekawy, bo właściwie mało jest miejsca, gdzie jest tylko mleczna, albo tylko biała. Raczej nakładają się na siebie (będę oceniać jako całość).

Całość jest dość tłusta, rozpuszcza się kremowo, mimo że jest pełna drobinek (maku, ciasteczek i cynamonu). Część biała jest chyba bardziej maślana, a mleczna bardziej proszkowa, jakby minimalnie oporna - czuć, że dodano miazgę z orzechów.

Najpierw spróbowałam samą białą. Okazała się bardzo słodka, ale równie mocno śmietankowa. Nie waliła cukrem, czuć było wanilię, ale i tak nie obraziłabym się, gdyby była mniej słodka, chociaż tutaj ogromną rolę odgrywa mak, bo świetnie wgryza się między słodycz i śmietankę takim wyrazistym, jakby wzmocnionym przez prażenie smakiem. Jest go bardzo dużo i przyjemnie strzela pod naciskiem zębów.

Część mleczno-orzechowa jest nieco mniej słodka, sprawia wrażenie bardzo korzennej dzięki sporej ilości cynamonu i chrupiących, chrzęszczących drobinek przemielonych ciasteczek maślanych, które razem z cynamonem, kojarzyły się z ciasteczkami korzennymi. Wraz z orzechowym motywem świetnie zaznaczyły sugestię kakao. Orzechy wnosiły dodatkowo "ocieplający" prażony motyw, który nasilał się znacznie przy kawałkach krokantu z orzechów laskowych. Lekko karmelowe kawałki, prażone ale nie czuć w nich mocnego palenia (kwasku, soli itp.), także były lekko słodkie. 

Przegryzając się przez całość, otrzymałam naprawdę cudownie korzenną kompozycję. Śmietanka cudnie przypasowała do orzechowo-prażonej części, może tylko niepotrzebnie jeszcze ją dosłodziła. Ciasteczka, cynamon wraz z makiem przejęły nad wszystkim dowodzenie, mimo silnej słodyczy, nie zostały zakłócone.
Wtopione dodatki sprawiają, że jest to bardziej czekolada do chrupania, aniżeli do powolnego rozpuszczania się w ustach.

Czekolada bardzo mi smakowała, mimo że okazała się trochę za słodka. Wolę ją od wspomnianej z migdałowym krokantem z racji dodatku maku. Uważam, że zdecydowanie jest tu głównym bohaterem, co mnie kupiło w ogromnym stopniu.


ocena: 8.5/10
kupiłam: Kaufland
cena: 6.99 zł (za 90 g)
kaloryczność: 489 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, pasta z orzechów laskowych 5,7%, krokant z orzechów laskowych 3,3% (prażone kawałki orzechów laskowych, cukier), miazga kakaowa, laktoza, mąka pszenna, mak 2%, masło, cynamon, lecytyna sojowa, miód, sól
masa kakaowa w mlecznej czekoladzie min. 32%; w białej czekoladzie min. 28%

17 komentarzy:

  1. charlottemadness22 lipca 2016 06:32

    Mało co ta wersja mnie kusi.Może byłabym bardziej przekonana,gdyby była wersja bez ciasteczek,bo nienawidzę swego rodzaju takich dodatków,aczkolwiek,te maślane ciasteczka na pewno coś wnoszą do smaku i komponują się z resztą dodatków :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w normalnych warunkach też nie lubię dodatków sprawiających, że ma się ochotę gryźć czekoladę, ale akurat tutaj bym je zostawiła. :P

      Usuń
  2. Ojeeeeju jak ja kocham takie twory. Kocham tabliczki, w których dużo się dzieje, bowiem ich konsumpcja nigdy nie jest nudna. Rodzi to co prawda obawę, że producenci przeholują i zamiast fajnych smaków natworzą ich tyle, że tak naprawdę czekolada jest przekombinowana i smakuje niczym, bo zamiast skupić się na konkretnych smakach rozbijają się o wiele nijakich. Tu jednak wydaje mi się, że autor naprawdę miał dobry pomysł i wykorzystał go w 100%. Mak to ciekawy dodatek, zawsze chętnie go widzę we wszystkich produktach. :D Fajnie, że biała ma tą śmietankową nutę czy też waniliową, bez której dla mnie ona nie przejdzie, a mleczna jest słodka ale nie jest nadto przesłodzona. Dla mnie połączenie super. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Tutaj wszystko było idealnie (tylko cukru jak dla mnie za dużo, ale to już inna kwestia). Co do takiej ilości dodatków, to przypominały mi się niektóre smaki amerykańskich lodów, gdzie właśnie jest tyle wszystkiego, że aż ciężko się połapać i nie dość, że mi to nie pasowało, to jeszcze irytowało. Przesadzić nie sztuka. Tym większe brawa dla momami się należą!

      Usuń
  3. Gratuluję zdobycia Świnicy. Z chmurami w górach jest ten kłopot, że wszystko zasłaniają - to już wolę upał. Czekolada wydaje się przekombinowana, ale skoro piszesz, że to działa, to w dobrze, w końcu Zotter też potrafi nieźle namieszać, a wychodzi fajnie. Będę musiał spróbować czekolady z makiem, jeszcze nigdy nie jadłem czegoś takiego i nie potrafię sobie wyobrazić jak to może smakować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :D

      Ja też czasami już chyba upał wolę, ale... Chyba wszystko od szczytu zależy. Na Świnicy to akurat upału bym nie wolała, a jakby słońce miało za mocno świecić, to w ogóle... Byłabym się, że mnie oślepi (chociaż okulary zawsze biorę, no ale wyobraźnia czase i tak swoje robi). :P


      Niektóre czekolady traktuję bardziej jako całe kompozycje, a nie czekolady z dodatkami. Hak się tak na nie patrzy, jest trochę inaczej. Właśnie ta jest tego przykładem. A wiadomo, jak kakao jest w ilości znikomej, to trzeba coś innego (dodatki) odkrywać. :D

      Usuń
  4. Może widoków za bardzo nie miałaś, ale za to widok czekolady powinien to nieco wynagrodzić. Ta tabliczka jest piękna! A smaki są na bogato. Szkoda, że (oczywiście) brak u mnie Kaufa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym widoki miała, to jeszcze o czekoladzie bym zapomniała! :P
      Taak, my i te braki sklepów w naszych okolicach.

      Usuń
  5. Forma nie moja, ale smak jak najbardziej. Zresztą tu jeszcze inny aspekt podbił moje serce, mianowicie zapach. Wytarzałabym się w nim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycisnę Ci ten zapach do flakonika i przyniosę na herbatkę. :D
      Chociaż... Gdyby były jakieś perfumy czy krem o takim zapachu mogłoby się to źle skończyć, bo pewnie bym zjadła.

      Usuń
  6. Kupiła ją m-ąc temu za 2.50 i kilka innych smaków,które za chwile wydałam innym. Tą mam jeszcze teraz otworzona ,pieknie pachnie,ale za słodka:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w ogóle miałaś szczęście z tą ceną. :D
      O tak, potrafię to sobie wyobrazić, skoro już w górach czułam, że jest za słodka. Dlatego cieszę się, że zjadłam ją właśnie w takich warunkach, bo mam miłe wspomnienia.

      Usuń
  7. Jesteśmy wielbicielkami maku dlatego ta tabliczka by nas skusiła :D Szkoda tylko, że do Kauflandu jeździmy tak rzadko, że na te czekolady się nie załapałyśmy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jakoś strasznie nierówno chyba poschodziły, bo z tego co wiem, w niektórych miastach musieli poprzeceniać, a u mnie też szybko zniknęły.

      Usuń
  8. Miałam ją w łapkach, jakoś tak przed świętami Wielkanocy, ale jakoś tak nie mogłam się przemóc, żeby ją kupić. Teraz w sumie żałuję i mam nadzieję, że piszczą je za rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takimi rzeczami to chyba już tak jest. Jeszcze widząc logo Kauflandu i tę cenę... :P Sama nie wiem, czy bym kupiła, gdyby nie wcześniejsze domysły, że to momami. Oby znów się pojawiły!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)