piątek, 8 lipca 2016

Zotter Jellied Strawberries mleczna z truskawkowym kremem, truskawkową galaretką i białą czekoladą

Niektóre smaki lubi się od dziecka, do innych trzeba dojrzeć... Przy całej mojej miłości do truskawek, nigdy nie lubiłam słodyczy truskawkowych, za to chętnie sięgałam po np. marcepanowe Merci. Już jako dziecko byłam inna, a teraz cóż... jak inni dojrzewają do chałw, marcepanów, alkoholu... tak ja chyba dojrzałam do truskawkowych słodyczy - oczywiście tych dobrej jakości.


Zotter Jellied Strawberries to mleczna czekolada, o zawartości 40 % kakao, z truskawkowym kremem, białą czekoladą i truskawkową galaretką.

Już od momentu rozchylenia papierka poczułam zapach truskawek w otoczce z dobrej, mlecznej czekolady. Niby nic takiego, ale to było tak słodko naturalne, że wydało mi się nadzwyczaj smakowite. 

Przełamałam, a wtedy nasiliła się woń truskawek. Graniczyła między świeżymi, surowymi, a trochę dżemowo-konfiturowymi. Galaretka trochę się wyciągnęła i przerwała.

Bogaty przekrój pełen żywej kolorystyki zachęcił mnie do szczegółowego spróbowania wszystkiego.

Mleczna czekolada jest bardzo dobra: kremowo-tłusta (ale bez przesady), bardzo mleczna, z akcentem kakao o łagodnie orzechowej nucie i silnej, lecz dobrze utrafionej słodyczy.
Ganasz znajdujący się pod nią jest nieco mniej tłusty, a bardziej ślisko owocowy. Ma łagodny, głównie słodki smak truskawkowo-mlecznego koktajlu. Odrobinka owocowego kwasku jest zalewana smakiem waniliowo-śmietankowym, pochodzącym od płatka białej czekolady, który osładza kompozycję i trzyma wszystko (tu już mówię o konsystencji).

Galaretka jest bardzo, bardzo soczysta i naturalna - pełna pestek. Mimo silnej słodyczy, kwasek nie odszedł w niepamięć. To dojrzałe truskawki - ich pełen smak, niczym nie przysłonięty. Właściwie nic więcej w tej galaretce nie ma. Bosko!

Gdy przegryzałam się przez całość... dopiero ciekawy smak odkryłam!

Spod bogato mleczno-kakaowej czekolady nagle wyłania się kwasek truskawek, do którego natychmiast dołącza śmietankowo-waniliowa słodycz, a słodki mleczno-truskawkowy koktajl, łącząc się z czekoladą nasila orzechowy posmak, co w końcu przekłada się na smak bardziej podchodzący pod kompot czy konfiturę z truskawek.

Zaraz potem wzmacnia się soczystość - to galaretka się trochę wysuwa. Gdy trochę się rozpuściła, czułam się, jakbym tylko co rozgryzła surową truskawkę. Ten sok, to słodko-kwaśne orzeźwienie!

Za sprawą białej czekolady i kremu znów nieco nasila się słodycz. Czekolada trochę się rozwaliła, a wszystkie poszczególne elementy smakowe się połączyły. 
Akcent kakao z orzechowo-wytrawną nutą gdzieś zanikł, słodka kompozycja zaczęła w końcu robić się coraz bardziej słodka, aż ganasz i biała czekolada opuściły galaretkę, pozostającą w ustach najdłużej. To sprawiło, że po tej fuzji kakao, kompotu truskawkowego, koktajlu truskawkowo-mlecznego, pozostałam właściwie z truskawkami. Soczystymi i świeżymi - aż nie mogłam się nadziwić, jak też Zotter zamknął je w tej galaretce.

Ta czekolada to potęga truskawek. Zotter przedstawił tu właściwie wszystkie "sposoby na truskawki", w zgrabnym przejściu i połączeniu. Samej czekolady było w sumie niewiele, ale także dużo wniosła.


ocena: 9/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł
kaloryczność: 453 kcal / 100 g
czy kupię znów: raczej nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, truskawki (12%), pełne mleko w proszku, syrop fruktozowo-glukozowy, suszone truskawki (4%), miazga kakaowa, koncentrat truskawkowy (4%), odtłuszczone mleko w proszku, koncentrat cytrynowy, słodka serwatka w proszku, pełen cukier trzcinowy, pektyna jabłkowa, lecytyna sojowa, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana), sól, suszone jagody, wanilia, cynamon

19 komentarzy:

  1. charlottemadness8 lipca 2016 06:26

    Czekolada w sam raz na pocieszenie,gdy kończy się sezon truskawek ;)
    Ten przekrój..Brak słów,by to opisać..
    PS;Już nie będę się powtarzać po raz kolejny,że ją mam xd.Dobrze o tym wiesz :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i ciągle się zastanawiam, jakim cudem jeszcze ją masz. :P

      Usuń
    2. charlottemadness8 lipca 2016 20:25

      Degustację zaplanowałam na jutro,na chwile ciszy i spokoju ;)

      Usuń
  2. O jejku,ale a czekolada musi być pyszna!Wyobrazilam sobie podczas czytania....I want it! *.* Badzo mi sie podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak obrazowo udało mi się ją opisać. :D

      Usuń
  3. Zgadzam się z charlotte, truskawek już w ogóle nie mogę u siebie dostać :(, więc taką tabliczkę z chęcią bym przygarnęła :) Szkoda tylko, że nie kosztuje tyle ile kg truskawek w sezonie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak naprawdę zjadłam ją, gdy u mnie dopiero zaczynały się truskawki pojawiać. :P
      PS U mnie jeszcze gdzieniegdzie są, bo na moich terenach to jeszcze na działkach mieli. Hm, chyba jedyna zaleta mieszkania w podlaskim - sezonowe owoce pojawiają się tu najpóźniej, więc najpierw są sprowadzane, a potem "nasze" i sezon trwa dłużej, hihi. ;>

      Usuń
  4. Kolejny Zotter do przetestowania... ależ tego jest :) Mam nadzieję, że nie przesadzili ze słodyczą jak w czarnoporzeczkowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... trochę słodko jest, ale mi tam pasowało. ;) Niedługo może i ja zamówię ten z czarnymi porzeczkami, bo je uwielbiam i wierzę, że mi posmakuje mimo silnej słodyczy. Nawet jeśli nie będzie to 10/10, to i tak może być pysznie. :D

      Usuń
  5. Chyba nigdy nie dorosnę do truskawkowych słodyczy, nawet na samo wyobrażenie smaku lekko mnie wzdryga. Mam blokadę, o zrobić. Ale mogę przyznać,że przekrój wygląda pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, to pierwsze zdanie dziwnie brzmi. :P Po pierwsze wygląda, jak napisane przeze mnie rok temu, a po drugie... taak, dorastanie do truskawkowych zamiast do alkoholowych, marcepanowych itp. haha.
      Co zrobić? Otworzyć umysł na potęgę Zottera!
      Krwiście. :3

      Usuń
  6. Pesteczki truskawek lubię, bo fajnie strzelają. W ogóle to truskawki to jedne z nielicznych owoców, które kocham w stanie pełnego dojrzenia (albo nawet przejrzenia - im słodsze i ciemniejsze, tym lepiej), bo resztę wolę twardą i lekko niedojrzałą. Coś czuję, że to byłby Zotter z hodowli, w której biega dużo chi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawki to mogę jeść kilogramami! Zawsze podczas sezonu staram się nadrabiać za cały rok, haha, więc poniekąd... dobrze, że trwa tak krótko. :> Właśnie pestki w truskawkach też lubię, ale w tej czekoladzie nie były takie fajne.

      Usuń
  7. Ja przeciwnie. Nigdy nie lubiłam świeżych truskawek, za to czekolady czy lody o tym smaku jak najbardziej xD Tak czytam, zerkam na zdjęcia, dalej czytam i przyznam, że z dużą chęcią bym jej spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tylko uwaga... bo to ni czekolada truskawkowa ni prawie surowa truskawka wsadzona w tabliczkę. :P Nie no, jest przepyszna, więc na pewno i Tobie by smakowała!

      Usuń
  8. Powiem Ci że u mnie sytuacja była taka sama. Wszyscy zajadali się nugatową Merci, a ja zawsze zjadałam tą najmniej lubianą - marcepanową :D Truskawkowe czekolady tez były dla mnie be, bo nigdy nie lubiłam tego co udawało truskawkę pod postacią żelu/dżemu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzą, co tracą z tą marcepanową Merci! Ale niech tracą, więcej dla nas, haha.
      Truskawki po prostu nie da się udawać. Z bananami sprawa wygląda podobnie, ale jak ktoś do słodyczy doda najprawdziwsze owoce... mm. :D

      Usuń
  9. Jak jest naprawdę dobra jakość owocowego nadzienia to i my na maliny w takiej postaci byśmy się skusiły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, grunt to jakość składników.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)