poniedziałek, 12 września 2016

Al Nassma Camel Milk Chocolate Whole Milk mleczna z wielbłądzim mlekiem

Uwielbiam mleko i produkty mleczne najróżniejszego rodzaju, o czym już pewnie pisałam. Mleko kozie, owcze (a dokładniej serwatkę) - no, po prostu kocham, dlatego też wszystkie czekolady z ich dodatkiem mnie ciekawią. Nie posiadałam się ze szczęścia, gdy weszłam w posiadanie czterech mlecznych czekolad Domori stworzonych na "niecodziennym" mleku (innym niż krowie), jednak wtedy nawet mi do głowy nie przyszło, że będę miała z czym je porównać... Dzięki ogromnej uprzejmości i niezwykłej silnej woli (w końcu wpadło mi aż pół tabliczki wraz z pięknym opakowaniem <3) Agnieszki do mojej szuflady trafiła czekolada manufaktury Al Nassma, produkującej czekolady z mlekiem wielbłądzim.

Al Nassma jest pierwszą i jedyną marką w Emiratach Arabskich produkującą czekolady z tymże mlekiem. Warto zauważyć, że do swoich wyrobów nie dodają sztucznych dodatków, a cała produkcja odbywa się w Dubaju. Ależ orientem zawiało! Tak pustynnych klimatów chyba jeszcze na tym blogu nie było.

Al Nassma Camel Milk Chocolate Whole Milk to mleczna czekolada, o zawartości 31 % kakao, z pełnym mlekiem wielbłądzim, które stanowi 21 % składu.

Kiedy spojrzałam na kolejne składniki, aż zaświeciły mi się oczy - miód i wanilia. 
Czy będzie tak błogo i dostojnie, jak zapowiada to piękne, choć skromne, klimatyczne opakowanie? 

Rozchyliłam złoty papierek i poczułam uroczy zapach, w którym przejawiały się nuty mocno orzechowe oraz mleka z miodem i przyprawami (cynamonem?). Rozchodził się od grubawej czekolady o wyrazistym, nieco rdzawym, kolorze.
Przy łamaniu napotkałam na mały opór, ale w ustach rozpuszczała się przyjemnie tłusto tworząc bagienko.

Od razu moją uwagę przykuła pewna specyfika, do której po chwili dołączyła silna słodycz. Obie niewątpliwie były dość złożone. Najciekawsze jest to, że także obie zdawały się wypływać z samego mleka: słodycz była jakby poczwórnym warkoczem smaków - mocnym splotem tej zwykłej, wanilii, miodu i... takiej naturalnie mlecznej.

Wyraźnie czułam smak łagodnego i słodkawego mleka, którego smak przypominał słodsze mleko owcze. Nie było zbyt zdecydowane, tylko stawiało pytanie: czy pokazać trochę kwasku, czy słonawości? Koniec końców, kwasek się nie pojawił, a smak popłynął w kierunku złotego sianka z lekko słonawym posmakiem. Ten odrobinkę wzmacniał kakao, które przez większość czasu schodziło na dalszy plan. Była tu nieco orzechowo-przyprawiona (ten efekt "przypraw" może i miód wywołał?) nuta, możliwe, że właśnie z kakao wypływała, bo jego smak sam w sobie trochę zanikał w ogromie mleka.

A mleko to niosło świeże orzeźwienie, wciąż z siankowatym akcentem, mimo bardzo mocnej słodyczy (która jednak wciąż zaliczała się do tej przyjemnej), a moja wyobraźnia pokazała mi obraz zachodu słońca na pustyni, kiedy to właśnie takie mleko niosłoby ukojenie po gorącym dniu. Mleko z miodem i cynamonem (oczywiście w towarzystwie czekolady)...

Tak, ta czekolada była przede wszystkim mocno mleczna i słodka. Kakao tworzyło jedynie tło, ale przy tej zawartości i tak nieźle sobie poradziło.


ocena: 9/10
kupiłam: dostałam <3
cena: -
kaloryczność: 546 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, pełne mleko wielbłądzie w proszku (21%), tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, miód, wanilia

23 komentarze:

  1. Szybko wstawiałaś tą czekoladę:) . Ta czekolada była pyszna,tłuściutka,słodziutka i specyficzna w smaku przez to mleko. Kakao to gdzieś tam daleko w tyle było. Cieszę się,że smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprzedziła w kolejce parę jedzonych wcześniej. :P
      Jeszcze raz dziękuję!

      Usuń
    2. Nie ma za co:) ja sie dzielić lubię:)

      Usuń
  2. Teraz zaczynam rozkminiać czy wielbłąda się doi podobnie jak krowę xD w końcu to dość duże i silne zwierzaki.
    Smak brzmi tak "mojo". Nawet smak wielbłąda nie brzmi mi strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w dodatku krowa wydaje mi się jakaś spokojniejsza, a to... sama bym się nie podjęła. xD
      Poczekaj no na smak wielbłąda w Domori! <3

      Usuń
  3. Wielbłądzie mleko o owczym posmaku? Nie wiem, co bym na to powiedziała, ale reszta brzmi smacznie. No, nie aż tak, by polować na czystą tabliczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, bliżej mu do owczego mleka niż np. do koziego.

      Usuń
  4. Szkoda, że to bardziej taka mleczna ciekawostka, niż pełnokrwista czekolada, gdyby tylko kakao było więcej... Z drugiej strony, nie wiem jakie to kakao, jeżeli przeciętne, to mogłoby zepsuć efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jakby kombinować z proporcjami, to raczej zwiększać mleko kosztem słodzideł, bo nawet dobre kakao mogłoby swoją mocą uszczuplić smak wielbłądzi.

      Usuń
  5. charlottemadness12 września 2016 12:56

    Czekolady z mleka koziego i owczego już za mną.Co prawda miałam okazję spróbować je tylko i wyłącznie w wersji Zottera,ale i tak zawładnęły moim sercem.Teraz czas na wielbłądzie i ośle. Kocham takie specyficzne czekolady :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych wszystkich "innych" mlecznych kozi Zotter u mnie króluje! W ogóle to jedna z moich ulubionych mlecznych.

      Usuń
  6. Jestem największą fanką nabiału i wszystkiego co mleczne i na mleku. Dlatego jestem pewna, że umarłabym ze szczęścia - bo po pierwsze wow, to od wielbłąda, a ja lubię takie niecodzienne rzeczy w codziennych produktach, po drugie wow jakie to smaczne. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś masz "wow", to zobaczysz, jutro będzie "WOW!". :D

      Usuń
  7. Fantastyczna tabliczka! Chciałam się dowiedzieć ile kosztuje, a tu dostałaś... ;-;
    Czy mleko kozie tez jest dla Ciebie tym innym, niecodziennym? Ja mam szczęście pić je codziennie i szczerze powiem, ze lepiej smakuje od krowiego.
    Jednak mleka owczego, anie wielbłądziego nie miałam okazji spróbować, a tym bardziej czekolady z nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wstępie chodziło mi raczej, że niecodzienne w odniesieniu do czekolady. Akurat kozie zdarza mi się pić (bo np. wielbłądziego nigdy nie piłam) i też je uwielbiam. Zazdroszczę, że pijesz je codziennie! Masz gdzieś kogoś z kozą? :D
      Co do owczego... owczego mleka rzekomo się nie pije, tylko serwatkę. Nigdy nie udało mi się od nikogo takiego pełnego mleka prosto od owcy nawet łyżeczki wyprosić.

      Usuń
    2. Czekolada kosztowałam 12 dolarów :)

      Usuń
    3. Jednak też nie można tego porównać nawet do Domori, bo... pewnie tam, gdzie została kupiona nie jest to wysoka cena (nie wiem, ile np. zwykła czekolada tam kosztuje), a i trzeba pamiętać, że to całe 70 g.
      (Rozpisałam się, że pierwsza myśl "ojej, sporo", ale potem już nie wydało mi się to wygórowaną ceną.)

      Usuń
    4. Czekolada była kupiona w Nepalu :) jak dla mnie to zdzierstwo bo tam bieda jest,że szok:(

      Usuń
  8. Jak Basia wspomniała niedawno o czekoladzie z mlekiem wielbłądzim to nam szczena opadła :D Dla nas istny rarytas i chciałybyśmy bardzo spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie próbowałam mleka od wielbłąda, ale czuję, że czekolada by mi smakowała (kozie wyroby smakują mi kozą, więc z dużym prawdopodobieństwem ta by mi smakowała wielbładem :D). Siankowatość brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nawet najmniejsza specyfika Ci nie straszna, to jestem pewna, że by Ci smakowała. ;)

      Usuń
  10. Wow :D Ja bym się jednak nie skusiła. Mleko wielbłądzie nie kojarzy mi się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no... nie rozumiem. :P
      Jakieś przykre doświadczenia?

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)