środa, 7 września 2016

Mount momami / Exquisit Duet Chocolate biała jogurtowa i owocowa z owocami leśnymi posypana czerwonymi porzeczkami i malinami

Po wzmocnieniu się Ragusą na Rakoniu, wreszcie ruszyłyśmy dalej. Nie widziałyśmy nic oprócz kamieni, po których szłyśmy i.... pięknych "kryształowych" roślinek po bokach. Woda osadziła się na nich w taki sposób, że wyglądały bajkowo, magicznie. Nie mogłam się nimi nacieszyć i tak sobie pomyślałam, że cóż... gdy człowiek nie ma możliwości napawać się pięknem majestatycznych widoków górskich, na szlaku zawsze coś sobie znajdzie. Choćby taki szczegół, który w innych warunkach mógłby być kompletnie pominięty. Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy Wołowiec został przez nas zdobyty. "TO JUŻ?!" - usłyszałyśmy własne pytanie widząc kolejną uroczą słowacką tabliczkę. Zaczęłyśmy obchodzić ją dookoła szukając nazwy szczytu i w końcu znalazłyśmy - napis ledwo widoczny, wyryty w drewnie, zamiast na tabliczkach, tak, jak rozpisano kierunki. Tak, to było już. Zero widoków na panoramę, ale przynajmniej satysfakcja zdobycia i... możliwość sięgnięcia po kolejną czekoladę.

Mount momami / Exquisit Duet Chocolate white with yogurt & forest fruits to biała czekolada z jogurtem (1,6%) oraz owocami leśnymi w proszku (4%), posypana czerwonymi porzeczkami (1,4%) i kawałkami malin (0,9%).

Dlaczego wzięłam tę czekoladę? Bałam się, że będzie o wiele za słodka w normalnych warunkach, a w górach bardzo lubię przegryzać suszone / liofilizowane warzywa i owoce, więc pomyślałam, że dobrze wpasuje się w klimaty. W tym wypadku miała okazję nawet podkolorować nam ten mglisty dzień - popatrzcie tylko, jak ta tabliczka wygląda!

Gdy wyjęłam ją z folii oprócz nasycenia barw zaskoczył mnie jej silny, ale w pełni naturalny i smakowity, zapach. Przede wszystkim poczułam tu owoce leśne i świeże owoce czerwone: porzeczki, maliny z przewagą tych pierwszych. Dopiero potem coś słodko waniliowego i trochę jogurtowego.

Ugryzłam zaskakująco twardą tabliczkę, by już po chwili zaczęła się rozpuszczać w przyjemnie tłusty (znaczy się nie za mocno tłusty za sprawą składników mlecznych i tłuszczu kakaowego) sposób, w którym po chwili zaczęła ujawniać się proszkowość pochodząca najprawdopodobniej od owoców i jogurtu w proszku, a więc również całkiem pozytywna.

Zaczęłam od części, w której przeważała ta nakropkowana owocowa część.
Od razu zwróciłam uwagę na to, że zupełnie nie wydała mi się słodka. Pierwszym wyczuwalnym smakiem był raczej soczysty kwasek owoców, dopiero po chwili dołączyła do niego słodycz, jednak również owocowa. Słodycz typowa dla białej czekolady była hen daleko, daleko za jagodami i czarnymi porzeczkami, które najsilniej się tu odzywały, a ogólnie przyjemnie wychodziły z całego bukietu owoców leśnych. Maliny były tu podkręcane przez kawałki z pesteczkami, które tworzyły posypkę-kwasidło. Przyznaję, że ta część była bardzo orzeźwiająca.
Kiedy trafiałam na całą suszoną czerwoną porzeczkę, to już w ogóle... bo były one oczywiście kwaśno-słodkie, jędrne i soczyste, aż dziwne, że taki efekt mogą dać suszone owoce.

Potem zabrałam się za część głównie białą (były one tak złączone, że właściwie osobno prawie nie występowały). Tutaj od razu uderzyła mnie silna słodycz. Wyraźnie czułam tu wanilię, ale to i tak smak słodki. Trochę i jogurtowej nuty się doszukałam, ale pozbawionej charakterystycznego jogurtowego kwasku, przez co ta część kojarzyła mi się z przesłodzonym waniliowym serkiem homogenizowanym.
W połączeniu z posypką na szczęście nie było mdląco słodko, a podczas jedzenia całej czekolady w ogóle fajnie się ta słodycz przeplatała z kwaskiem owoców. Dzięki właśnie dużej ilości owoców, czekolada mimo wszystko nie sprawiała wrażenia za słodkiej. Owszem, była słodka, ale to o dziwo nieprzesłodzona biała tabliczka o soczystym charakterze.

Bardzo żałuję tylko, że nie była bardziej jogurtowa, więc po prostu muszę odjąć za to punkt...


ocena: 8/10
kupiłam: Kaufland
cena: 6.99 zł (za 90 g)
kaloryczność: 536 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy (28 %), pełne mleko w proszku, owoce leśne w proszku (syrop glukozowy, puree malinowe, puree z jeżyn, koncentrat soku z czarnej porzeczki, koncentrat soku z czarnych jagód), jogurt z mleka w proszku odtłuszczonego, czerwone porzeczki, kawałki malin, lecytyna sojowa, naturalny aromat, olejek cytrynowy

19 komentarzy:

  1. No,wyglada niczego sobie(prześliczna!),a w smaku tez nie jest najgorsza -ciekawe,czy kiedyś kupie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znowu rzucą je w Kauflandzie, polecam. ;)

      Usuń
  2. charlottemadness7 września 2016 06:34

    Sądziłabym,że wyjdzie przesłodzona.Może to znowu kwestia magii gór, albo po prostu owocowa czekolada przełamywała słodycz.:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem to na pewno ogrom kwaśnych owoców, nie tylko góry. :P

      Usuń
  3. Na pierwszy rzut oka wygląda jak źródło przesłodzenia i cukrowego zamulenia. Jednak pozory mylą. Dodatkowy plus jescze idzie za wygląd, naprawdę dopracowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, dlatego wzięłam ją w góry. Takie niespodzianki to lubię.

      Usuń
  4. Wygląda świetnie! Jak dla mnie ulubioną jogurtową czekoladą jest ta od Ritter sport :)
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, na nadziewanego Rittera to się nie skuszę. :P

      Usuń
  5. Miałam tą czekoladę w domu i ją oddałam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei oddałam jedną z tej serii (z żurawiną), bo myślałam, że będą przesłodzone, a tu co otworzę, to dobra się okazuje, więc znam ten ból.

      Usuń
  6. Ja tam właśnie pewnie wolałabym słodszą jednak z drugiej strony... do takiej czekolady zasłodzenie mi zupełnie nie pasuje. Jogurt za to o tak, jak najbardziej. Cieszę się też, że nie ma tu nic z nudnych truskawek, za to są bardzo przeze mnie lubiane maliny i porzeczki zwłaszcza właśnie w słodyczach. Jestem przekonana, że byłabym zachwycona. Wygląd na plus ale psuje radość z jedzenia, bo komplikuje mi życie, ale co tam i tak bym ją wciągnęła nosem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie wydaje mi się, by silniejsza słodycz wyszła dobrze z jogurtem i takimi owocami.
      Dlaczego wygląd tej czekolady miałby coś komplikować? :P

      Usuń
    2. Bo ja muszę mieć tabliczkę w układzie najlepiej 2x5 alb 3x5 :D Takie po cztery w rzędzie odpadają... Lubię kostki i do tego takie kwadratowe i duże żebym mogła je jeść na dwa gryzy. :D Wszelkie takie niepodzielone tabliczki ciężko mi się je, bo a to się ułamie mikro kawałek, a to za duży i już muszę gryźć więcej :D

      Usuń
  7. Sam z siebie bym nie kupił, bo biała, ale wygląda na to, że kombinacja z owowcami zadziałała, więc jak ktoś mnie poczęstuje, to nie odmówię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządne dodatki wiele robią, jednak tu także sama czekolada jest ciekawa. ;)

      Usuń
  8. Ponieważ tabliczka zupełnie nie w moim stylu, dziś w komentarzu taka luźna myśl. Co by było, gdyby nazwy szczytów były wyryte w tabliczce... czekolady? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie, którzy zdobyliby dane szczyty później ode mnie, nie zobaczyli by już tych tabliczek. ;P

      Usuń
    2. Tak przypuszczałam :D

      Usuń
  9. Jej jaka ona piękna! :D Jakby była jeszcze bardziej jogurtowa to bardzo byśmy teraz żałowały, że nie załapałyśmy się na te czekolady :)

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)