środa, 14 września 2016

Zotter Buttered Bread with Apricots mleczna 40 % z nadzieniem morelowym i maślanym ze schnappsem z białego chleba i polentą

Są takie czekolady Zottera, które bardzo mnie ciekawią, są takie sezonowe, na które tylko czyham, ale są też takie, na które decyduję się tylko dlatego, że właśnie są sezonowe. To ostatnie dotyczy dzisiaj opisywanej, bo... jakby to ująć? Nie cierpię białego chleba, a morele... niby nic do nich nie mam, ale nie jadam i specjalnie mnie do nich nie ciągnie. Czy w takim razie ta czekolada ma u mnie szanse? No cóż, w końcu to czekolada i w dodatku Zotter. Sezonowy.


Zotter Buttered Bread with Apricots to mleczna czekolada o zawartości 40 % kakao z nadzieniem morelowym i maślanym ze schnappsem z białego chleba i polentą (włoska potrawa z mąki lub kaszy kukurydzianej - taka papka).

Po rozchyleniu papierka poczułam bardzo słodki i smakowity zapach. Była to mieszanina nienachalnego alkoholu, kwaskowatych moreli, ogromnej ilości cynamonu i płatków róż; wszystko to otulone mocno mleczną i słodką czekoladą.

Przegryzając się przez całość, najpierw czułam bardzo dobrą, lekko karmelowo słodką (zapewne za sprawą cukru trzcinowego) czekoladę o wyraziście mlecznym smaku i akcencie kakao, do której bardzo szybko dołączała ciepła gama cynamonu, alkoholu i kwiatów-owoców (prawdopodobnie przesiąkła nadzieniem, bo kiedy oddzieliłam kawałek, także je czułam).

Smak czekolady zniknął zaraz jak rozpuściła się w przyjemnie kremowy sposób ujawniając... niezwykle obrzydliwe nadzienie. Jedna warstwa (owocowa) była tłusta i śliska (rozpuszczała się wolniej), a także zupełnie gładka, a druga (ta dolna, biała) gładka, ale najeżona małymi twardymi kawałeczkami i ulepkowato tłusta. Jak masło z idealnie wmielonymi dodatkami. W smaku wyglądało to na szczęście nieco lepiej.

Gdy czekolady robiło się coraz mniej, zaczęły przebijać się smaki nadzienia poczynając od niezbyt mocnego alkoholu, który był tu bardziej alkoholowym akcentem, niż smakiem samym w sobie, a po chwili także morele.
Zaraz za nimi wypłynęła silniejsza, nieco kwiatowa i na pewno orzeźwiająca, słodycz. Zrobiło się trochę soczyście; słodycz stała się bardziej owocowa (morelowa, ale właściwie mogłaby to być jakakolwiek mieszanka brzoskwiń, mango, moreli itp., bo to nie był wyraziście morelowy smak) i wypuściła trochę typowego dla moreli kwasku. Hamowało go jednak masło, sprawiając, że całość wydawała się "cięższa"

Jedynie przez parę sekund mogłam czuć te smaki oddzielnie, bo kwasek niemal natychmiast połączył się z alkoholem, tworząc złudzenie owocowej brandy. Smaki warstw idealnie się ze sobą łączyły i uzupełniały się, chociaż nie miały niestety możliwości zaprezentowania się w pełni przez nijaki smak masła.

Góra była słodka na sposób nieco soczysty, ale i lekko czekoladowy. Sama w sobie wydała mi się nieprzesłodzona, ale i tak dość mdła i wcale nie taka mocno owocowa.
Dopiero alkohol z części bardziej białej wydobył morele z powyższej. Ta (dolna) sama także nie smakowała najlepiej, bo w kosztowaniu przeszkadzała mi konsystencja. Czułam tu alkohol, migdały, silną słodycz, ale... wszystko na niezwykle mdłym tle masła. 

Z czasem alkoholowa nuta stała się silniejsza, a z nią przyszło skojarzenie z nieco mącznym marcepanem. Przy nim mignął posmak cynamonu.

Gdy tylko moje kubki smakowe zaczęły przyzwyczajać się do smaku "morelowego brandy" (nie był zbyt silny, mówię po prostu o przyzwyczajaniu się w kontekście "jedzeniu dalej" a nie odkrywaniu "co mnie czeka?")  i chciałam skupić się na migdałach, ponad wszystko wyszedł nijaki smak masła i wzmocniła się dziwna nijaka kaszowa-mączność.

Wspomniane kawałeczki są... żadne. Twarde i po prostu irytują tym, że są. Długo nie mogłam zgadnąć, co to ma być. Kawałki polenty? Wydało mi się to jakieś mączne i mdłe. I tyle. Przegryzając się przez całość łudziłam się, że to morele, bo kwasek czasem się nasilał, ale jednak niezależnie od nich.

A właśnie: czasem się nasilał. Na koniec nawet w towarzystwie smaku mlecznej czekolady, która znów przyniosła różano-cynamonowy akcent. Przynajmniej końcówka by mnie ucieszyła, gdyby... nie fakt, że czułam na ustach tłuszcz nadzienia. Fu. Masło bardzo stopowało smakowitość. Wciąż miałam w pamięci dobrą morelową warstwę z Zotter White Poppy with Cinnamon and Apricot Spirit, i muszę zauważyć, że były bardzo podobne, tylko że właśnie... w dzisiaj opisywanej wszystko popsuło masło.

Smaki tej czekolady ("morelowa brandy", czyli akcenty moreli i alkoholu idealnie współgrające, róże-cynamon, marcepanowe nuty) byłyby cudowne, gdyby nie mączność, tłustość, a właściwie nawet ulepkowatość, i ogólna nijakość. To trochę jak ładny i delikatny rysunek na pomazanym, okropnie wykonanym tle bez żadnego ładu, w którym zupełnie niknie, momentami nawet nie widać "co to jest?".

Zmarnować taki potencjał... i to nie jest to, że nie cierpię masła, bo mimo że go nie cierpię, to potrafi mi posmakować coś bardzo maślanego, ale umiejętnie zrobionego (np. Zotter Coffee Toffee). Bałam się tu alkoholu z białego chleba i moreli (za którymi nie szaleję, by miały mnie przekonać do białego chleba), a wykończyło mnie... zupełnie co innego. Gdyby było tu czuć np. "chleb z masłem i morelami" byłoby o wiele lepiej niż "masło z odrobiną moreli".


ocena: 5/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł
kaloryczność: 506 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, syrop fruktozowo-glukozowy, schnapps z białego chleba (5%), miazga kakaowa, mleko, migdały, puree z moreli (3%), masło (2%), suszone morele (2%)odtłuszczone mleko w proszku, słodka serwatka w proszku, kasza kukurydziana, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon, płatki róż, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana)

19 komentarzy:

  1. Nie,nie Chcialbaym go spróbować ;p Po pierwsze-nie lubię moreli,a po drugie-po takiej recenzji poprostu nie chce :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, chociaż akurat ja i tak mam wewnętrzny przymus próbowania wszystkich Zotterów.

      Usuń
  2. charlottemadness14 września 2016 07:03

    Jadłam ją 2 tyg temu i bardzo się na niej zawiodłam.Kupiłam ją z czystej ciekawości.Bardziej kręciło mnie w niej nadzienie morelowe niż maślany schnapps z białego chleba i polenty.Wyszło na prawdę kiepsko.Jak dla mnie za tłusta i momentami nijaka w smaku.Najgorszy nadziewaniec jaki jadłam w swej karierze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przekombinowali z tą czekoladą. Wiem już czego unikać.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://theobrominum-overdose.blogspot.com/2014/09/zotter-marillen-butterbrot-mleczna.html To był jeden z moich pierwszych Zotterów i... hmm, całkiem możliwe, że dziś odebrałabym go inaczej. Jakże trudno mi się odnieść do niektórych dawnych recenzji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to rozumiem. Jednak biorąc pod uwagę, jak odebrałyśmy wielbłądzią Domori i grzybowego Zottera, możliwe, że to tylko różnica gustów w pewnych kwestiach.

      Usuń
    2. EJJJ!!! Wielbłądzia Domori była zajebista!

      Usuń
    3. Pełna zgoda, ale chodziło mi o to, jak ją odebrałyśmy. Porównywałaś recenzje? :P Jakbym o dwóch zupełnie innych czekoladach czytała!

      Usuń
  5. Czekolada ciut dziwna,ale już bywały dziwniejsze smaki czy ja bym ją kupiła pewnie nie bo moreli nie lubie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupując przynajmniej byś się nie zawiodła. :P

      Usuń
  6. Jak przeczytałam opis to moje pierwsze słowa to: WTF? Co to za składniki. :D Zotter znowu trochę kombinuję i widzę tu przerost formy nad treścią. Nie mówię, że to nie mogłoby się udać, ale jednak widzę tu chyba zbyt wiele przypadku, a nie rozważnego dobory składników. :D Ciekawość jednak wbija mnie w fotel i na pewno musiałabym spróbować. Nawet jakby tam dali trawę i ogórki kiszone to spróbowałabym, a wtedy to chyba nawet jeszcze prędzej. Masełko brzmi super, ale na ciepłej bułce. Polenta jest super smaczna, ale raczej na obiad. Morele za to to dla mnie strzał w 10, bo je uwielbiam, a w słodyczach nie występują praktycznie prawie nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórki kiszone? A to akurat mogłoby być dobre! Z ciemną czekoladą zwłaszcza.
      Chyba poszukam jakiś przepisów na polentę, bo z tego co widzę, często występuje w nowościach Zottera. Wierzę, że z innymi składnikami może wyjść lepiej.
      Morele to dałabym chyba jednak do lżejszego połączenia. Może coś jogurtowego? O, to by było coś dla nas, wielbicielek nabiału. :P

      Usuń
  7. Jak będzie okazja skosztować, to czemu nie, ale zamawiał go nie bedę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie tej czekolady osobno jeszcze przed spróbowaniem bym nie zamówiła, ale jak już zamawiałam wszystkie, to... nie żałuję. :P Przynajmniej za jedną letnią nie będę tęsknić.

      Usuń
  8. Morele wręcz uwielbiamy ale w takim miksie smaków czułyśmy, że to nie może się udać :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ups., widać nawet Zotter potrafi coś popsuć :/ Sama nazwa smaku mnie już przeraziła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bo jedna z warstw była zrobiona ze ślimaka, nie doczytałaś.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)