poniedziałek, 17 października 2016

Domori Donkey's Milk (Cioccolato al latte d'Asina) mleczna 45 % z oślim mlekiem

Nie lubię momentów, gdy kończy mi się jakaś seria słodyczy w szufladzie. Po tym, jak w moje ręce trafiła prawie cała oferta Domori, mogłam w nich przebierać, wybierać, jak mi tylko się podobało. Podobnie z nadziewanymi Zotterami, po danym zamówieniu czuję, że mam czekolady nadziewane dodatkami na każdą okazję... A tu ostatnio coraz mniej Domori, coraz mniej Zotterów... Prawda, że mam wiele innych czekolad, ale nie umiem pozbyć się takiego żalu, jaki zaczął rosnąć w moim sercu: otóż przyszło mi sięgnąć po ostatnią z mlecznych Domori, dla mnie chyba najbardziej zagadkową.

Domori Donkey's Milk (Cioccolato al latte d'Asina) Cacao Criollo 45 % to mleczna czekolada o zawartości 45 % kakao criollo z mlekiem oślim, stanowiącym 22,5% czekolady.

Po otwarciu poczułam ciekawy zapach, któremu jednak daleko było do typowej mlecznej czekolady. Poczułam się, jakbym wąchała jakieś orzechowe-ryżowe mleko i orzeszki ziemne. Pojawił się nawet wyraźny akcent soli, a kakao... było bardzo, bardzo daleko w tle. 

Wygląd czekolady mnie nie zachwycił, bo wydała mi się jakaś blada, pomyślałam, że na pewno jest miękka (mimo że nic nie wskazywało na to, że jest tłusta). Przełamałam, a ta... głośno trzasnęła.
Okazała się dość twarda, ale w ustach ustąpiła i rozpuściła się... także w dość dziwny sposób.
Okazała się przede wszystkim mało tłusta, choć dość lepiąca, a przy tym... nieco wodnista, rzadka. 

Od samego początku na prowadzenie wyszła silna słodycz. Sekunda, dwie i smak zrobił się czysto karmelowy. Ta wyrazistość karmelu miała w sobie coś delikatnie palonego, może odrobinkę miodowego. Z czasem dotarł do tego smak mleka, ale nie taki typowo mleczny. Wydał mi się odrobinę orzechowy, może owsiany czy ryżowy (nie znam się za bardzo na tych mlekach). Przez parę sekund pomyślałam o "futerkowej nutce" zwierzaka, ale zaraz utonęła w orzechach i karmelu.
Smak orzechowy odegrał tu chyba największą rolę spośród tych "innych mlek", bo związał się z nutką kakao, która to z kolei też wydała mi się wręcz mglista.

W tym czasie, słodycz trochę zmieniała swój wyraz, bo... przez pewien czas robiła się taka "zimna", jakby słodzikowa. Wrażenie to na pewno napędzała rzadka konsystencja, ale po chwili znów to karmel odwracał uwagę.

Na koniec do karmelu doszedł akcent słonawości, takie mlecznej, a w ustach pozostał słodki posmak, nie wskazujący jednak na czekoladę Domori.

To, co przeczytałam potem w internecie o mleku oślim, pasuje do tej czekolady. Ponoć jest bardzo słodkie i mało tłuste, przez dużą zawartość laktozy i wody, a także bardzo przypomina ludzkie.
Trochę żałuję, że była tak słabo kakaowa, ale zdaję sobie sprawę, że większa ilość kakao zaburzyła by smak mleka. Konsystencja okazała się taka sobie.
Ogółem smakowała mi najmniej ze wszystkich mlecznych Domori, ale to chyba przez słodycz, bo ostatnio szukam coraz mniej słodkich rzeczy. A tu mimo, że nie zacukrzona, to jednak ta słodycz mleka... Tak czy inaczej, to wciąż bardzo dobra czekolada!


ocena: 8/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 21,25 zł (za 25 g) - dostałam zniżkę od sklepu
kaloryczność: 581 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko ośle (22,5%), masa kakaowa, lecytyna sojowa

12 komentarzy:

  1. Czekolady z mleka oślego, wiebłądziego,to te do których wciąż dążę.Mam nadzieję,że niedługo ich spróbuję :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, bo opinii o tego typu czekoladach w internecie jest o wiele za mało!

      Usuń
  2. Mimo, że wypadła słabiej to i tak jestem bardzo ciekaw smaku oślego mleka w wydaniu Domori, wkrótce ją kupie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewątpliwie konieczna do spróbowania!

      Usuń
  3. Przyznam, że ze wszystkich Domori na pierwszy rzut oka to ta najbardziej mnie zaciekawiła. Trochę szkoda, że nie wszystko tak zachwycająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tych mlecznych też mnie, przynajmniej przez jakiś czas, najbardziej ciekawiła... No, a teraz przynajmniej wiem jak jest.

      Usuń
  4. Niewątpliwie intrygująca :-) smak oślego mleka oczywiście jest nam nie znany ale poczuć go w towarzystwie kakao bardzo byśmy chciały :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, trzeba jakiegoś osła (oślicę! ...tutaj pomyłka byłaby okrutna dla kubków smakowych) skołować.

      Usuń
  5. Mleko ośle całkowita dla mnie nowość ,ale tu za słodko jest w tej czekoladzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapomniałam o Zotterach. Rzeczywiście coraz mniej ich u Ciebie. Oślą Domori bym zjadła. No, spróbowała, bo to jednak czysta mleczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mi się skończyły i zwlekałam z zamówieniem, żeby mi duuuuża paczka przyszła. Nie lubię bawić się w kupowanie np. trzech-czterech tabliczek przez internet (sknera ze mnie, kosztów przesyłek się boję).

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)