sobota, 1 października 2016

Piwo AleBrowar Smoky Joe [18 LAT+]

Dzisiaj przybywam z kolejnym eksperymentalnym (a może i jedynym takim) wpisem na blogu. Nie, nie zmieniam kategorii na recenzje alkoholi (a i zwyczajną recenzją tego nie można nazwać), po prostu w ręce wpadł mi niezwykle ciekawy duet, można rzecz, że dzieci dwóch polskich marek. Chodzi tu o piwo o czekoladowo-torfowych nutach zrobione na bazie jęczmiennego słodu whisky oraz o czekoladę z tym samym słodem. Dzisiaj pierwsza połowa, przeznaczona niestety tylko dla części odbiorców, więc jestem zmuszona już w tym momencie pożegnać się na dziś (zapraszam już jutro na czekoladę! a dokładniej na recenzję czekolady) z osobami niepełnoletnimi.

Uwaga! Aby formalności w świetle polskiego prawa stało się zadość, informuję, że recenzja ta jest przeznaczona jedynie dla osób, które ukończyły 18. rok życia.

AleBrowar jest małym niezależnym zakładem, który współpracuje z browarem Gościszewo. W 2012 roku założyło go trzech przyjaciół mających wspólną pasję - piwo.
Ich oferta jest dość ciekawa, pomysłowe etykiety kuszą, rozmaitość też, ale mnie niezwykle zaciekawiło jedno, konkretne piwo.

Piwo AleBrowar Smoky Joe to rzemieślniczy stout wytworzony z jęczmiennego słodu wędzonego torfem, czyli słodem whisky, o 6,2% zawartości alkoholu.

Kiedy tylko pozbyłam się kapsla i nalałam piwo do szklanki, odnotowałam dwie istotne rzeczy.
Pierwszą był wręcz smolisty kolor, który sprawiał, że piwo wydawało się niezwykle gęste. Brąz wpadający w czerń podniesiony pod światło miał jednak pewne, bliżej nieokreślone, przebłyski.
Piana była brązowawa, nie powalająco wysoka, a także z dużą ilością większych i mniejszych bąbelków.

Druga to łagodny, lekko dymny i niewątpliwie słodkoczekoladowy zapach. Dochodziły tu ekscesy delikatnej, palonej kawy, a więc i ewidentnie palone, ciepłe, klimaty.

Wreszcie spróbowałam. Początkowo poczułam subtelny smak ciemnej, ale słodkiej czekolady o akcencie rozgrzanego asfaltu i dymu.
Zaczęły nasilać się smoliste nuty, aż weszły w klimat ciepło-ciężki, jakby minimalnie przyprawiony.
Przez moment wychwyciłam kwasek długo parzonej kawy, w którym były także lżejsze przebłyski owoców. Obstawiałabym tu coś z gatunku słodko-kwaśnych owoców leśnych, z leciutką gorzkawością.

Gorzkość nasilała się, bo obecna od początku, nie dawała się wcześniej aż tak we znaki. Tutaj była zdecydowana, przyjemnie rzemieślniczo piwna i w dużej mierze kawowo-czekoladowa. Te nuty nasiliły się, podkreślone przez silne akcenty ziemi i torfu, z wyraźnie wędzonym smaczkiem.

Wędzony słód stawał się coraz wyrazistszy, ale nie doszedł do momentu, w którym miałby być przesadzony. Wybił się jednak trochę ponad czekoladę i kawę, ale złączył się z nimi, nie zagłuszając ich. Nie wiem skąd, przyszło skojarzenie z nabiałem... ale z wątłą nutą. Jakby mocna kawa pita w towarzystwie mlecznej czekolady o podwyższonej zawartości kakao.

Wszystko kojarzy się trochę z whisky, a z samym piwem... mniej niż się spodziewałam, jeśli mam być szczera. Gorzkość jest całkiem silna, ale bardzo zrównoważona ze słodyczą i przeszyta kwaskiem. Wędzonka nie przytłoczyła mnie ani przez moment (a trochę się tego bałam, mimo że lubię wędzone rzeczy).

Smakowało mi. Bardzo mi smakowało, ale raczej w kontekście ciekawostki. Ono było po prostu... inne. Rewelacyjne piwo rzemieślnicze to jedno, ale tak niecodzienne nuty - no, no - naprawdę warte spróbowania.


Skład: woda; słody - pale ale, pszeniczny, whisky malt 45 ppm, carapils, czekoladowy pszeniczny, owies, palony jęczmień; chmiele - challender, fuggles; drożdże safales S-04

12 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem konfrontacji tego piwa z Tabliczką Manufaktury.Fajnie tak porównać niby dwie odrębne produkty,ale mające coś ze sobą wspólnego :>.Fanką piwa nie jestem.Właściwie go nie pijam,a ta czekolada ma coś w sobie,że mnie bardzo przyciąga,niczym magnes. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się. Też piwa raczej nie pijam (może czasem jakieś dobre pszeniczne), ale bardzo jestem ciekaw, jak smakuje to połączenie, może zrób taką wspólną recenzję.

      Usuń
    2. Połączenie czekolady i piwa Smoky Joe jest zniewalające. Polecam wszystkim.

      Usuń
    3. "Może zrób taką wspólną recenzję" - przecież napisałam we wstępie, że to jest część pierwsza. :>

      Usuń
  2. Ja ogólnie jestem małoalkoholowa. To znaczy inaczej. Lubię niektóre trunki, ale no właśnie problem z tym słowem ,,niektóre", bo niewiele z nich jestem w stanie wypić. Wódka czysta odpada, whishy tylko z duuuużą ilością Sprite (tak wiem, bezczeszczę szlachetny alkohol RIP), wszystkie rumy i inne ciężkie odpadają, piwo to też raczej tylko smakowe. Za to wino lubię bardzo i to mój ulubiony alkohol. Zwłaszcza półwytrawne białe albo różowe. No i szampan! Dlatego czuję, że to piwo byłoby dla mnie zdecydowanie za ciężkie, bo o ile głowę mam mocną to żołądek słaby. Ale ciekawa jestem porównania płynu ze stałą czekoladą! Alkohol w słodyczach to nie moje klimaty, ale zapowiada się naprawdę ciekawie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź, jadłam jabłko czytając Twój komentarz i prawie się zakrztusiłam przy wzmiance o Sprite'cie (cholera, to się odmienia?). Jak można?! :P
      Oj, to w tym temacie siedzimy w zupełnie innych bajkach.

      Usuń
  3. Jestem w ogromnym szoku, że pijesz piwo, bo mi do tego rodzaju alkoholu nie pasujesz ;) Nie wiem, czy byłabym zachwycona, bo jednak moje kubki smakowe ciągną w kierunku jabłkowych Redd'sów, miodowej Łomży i smakowych Magnusów, ale na pewno bym spróbowała.

    PS Pomysł zaakceptowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do jakiego pasuję? :P

      Redd's to mi malinowy smakował, to nie wiem, czy z piwami nie byłoby w naszym przypadku jak ze słodyczami. :>

      Usuń
    2. Do wytrawnego czerwonego wina i sake :P

      Usuń
  4. Wraz z Mężem kochamy to piwo! Jedno z naszych ulubionych polskich. No i z czekoladą smakuje jeszcze wyborniej :).

    Nie bierz się za słodkie piwa smakowe, lepiej skup się na jakichś prawdziwych piwach, jest tego mnóstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno z lepszych! :D
      Właśnie z tymi prawdziwymi to mam problem, bo tylko na jakiś wyjazdach, często jak już jest ciemno, to nie ma mowy o zdjęciach, a u mnie w mieście nigdzie nie kupię, a przez internet... No bez przesady, przesyłki by mnie zabiły. :>

      Usuń
  5. My to w ogóle a w ogóle nie mamy doświadczenia z alkoholami także mimo ukończenia już dawno 18 lat, to nie jest to recenzja dla nas :D

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)