środa, 5 października 2016

Zotter Labooko Contest Miracles and Tales mleczno-biała i mleczny nugat z orzechów włoskich z cynamonem i kawałkami orzechów

Dziś opisywana czekolada jest dobrym przykładem na opisanie mojego nastawienia do Labooko Contest: z jednej strony mogę spróbować dwie czekolady za jednym zamachem, z drugiej... mam tylko 35 g czekolady, na której mi w tym przypadku zależało i aż 35 takiej, która mnie nie interesuje.

Zotter Labooko Contest Miracles and Tales to połączenie dwóch czekolad: Milky White czyli mleczno-białej o zawartości 35 % kakao słodzonej cukrem muscovado oraz Cinnamon Nuts, czyli nugat z orzechów włoskich w formie tabliczki z kawałkami karmelizowanych orzechów i cynamonem.

Łatwo się domyślić, dla której tabliczki ją kupiłam. Po prostu nie mogłam się doczekać zestawienia Cinnamon Nuts z Nougsus WalnutNougat, bo składy się trochę różnią, czyli nie jest to jedno i to samo.

Zaczęłam jednak od tej, znajdującej się w stałej ofercie, czyli od Milky White.

Od razu po rozchyleniu papierka poczułam wyraziście waniliowy zapach, zarysowujący się na błogo mlecznym tle. Do tego dochodził uroczy i słodki czekoladowy akcent, na pewno nie była to chamska słodycz, a mimo wszystko aromat był bardziej białoczekoladowy.

Kolor, ciemnokarmelowy, ewentualnie bardzo jasno brązowy, sugerował jednak mleczną czekoladę, w której można było dostrzec kropeczki wanilii.

Łamiąc nie natrafiłam na żaden opór, czekolada wydała mi się wręcz miękkawa. Ugryzłam, a kawałek natychmiast zaczął się rozpuszczać. Tak jak się spodziewałam, był tłusty i nieco proszkowy.

Od samego początku rozchodził się smak ogromnej ilości pełnego mleka, tłustej śmietanki i moc wanilii. Pyszna, biała czekolada, do której już po chwili dołączył smak karmelu i taki "dziecinnie czekoladowy". 
To były nieprzesłodzone kinderki z mocno mlecznym kremem ze wspomnień (nie te rzeczywiste) wzbogacone o rozwijający się karmel, łagodnie wchodzącym w nuty wręcz nieco miodowe. Te pasowały świetnie do czekoladowego (tak, czekoladowego, bo nie mówimy tu o akcencie kakao, którego nie ma) smaku przyprawionego dosłownie szczyptą cynamonu.

Całość była urocza, błoga i bardzo słodka, ale nie aż tak słodka, jak można by się spodziewać. Cukru samego w sobie tu nie czułam, to była kompozycja bogatego, głębokiego karmelu i wanilii. 
Z jednej strony ciężko mi sobie wyobrazić lepiej wykonaną mleczno-białą czekoladę, z drugiej nie smakowała mi aż tak, żeby wystawiać jej 9 (ale ogólnie ostatnio białe coraz mniej mi smakują). 
Osobiście wolałabym nieco więcej miazgi kakaowej w miejscu tłuszczu kakaowego.


ocena: 8/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł (za obie oczywiście)
kaloryczność: 576 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: tłuszcz kakaowy, surowy cukier trzcinowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, syrop fruktozowo-glukozowy, słodka serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, cały cukier trzcinowy, wanilia, lecytyna sojowa, sól, cynamon


Następnie sięgnęłam po ciekawszą, a już na pewno zapowiadającą się na bardziej "moją".
Cinnamon Nuts po rozchyleniu papierka natychmiast prawie zwaliła mnie z nóg swoim mocnym, obłędnie cynamonowo-orzechowym zapachem. Czułam głównie cynamon, potem zaś ewidentnie prażone orzechy, całość zamknięta w słodkiej mlecznej kompozycji.
Czekolada miała rudawy (powiedziałabym, że wręcz cynamonowy), ciemniejszy od wyżej opisywanej, kolor, a spod niej wyglądały kawałeczki orzechów.

Przy przełamywaniu czekolada lekko chrupnęła i już po chwili się w nią wgryzłam, by mogła zacząć leniwe rozpuszczanie się w tłusto-kremowy sposób. Bardzo szybko zaczęłam natrafiać językiem na drobinki orzechów, ale najpierw to smak czekolady w pełni mi się zaprezentował.

Dotarła do mnie silna słodycz natychmiast stłumiona przez pylisty, mocny i, jak wydało mi się w pierwszej chwili, zupełnie niesłodki cynamon. Dopiero po chwili dołączyła do tego jego lekka słodycz oraz silna pikanteria zmieszana z lekką goryczką. W tej goryczce pojawiła się palona nuta, a wraz z nią z cynamonowej toni zaczęły wyłaniać się orzechy włoskie. Poczułam wyraźnie nutkę ich goryczkowatej skórki. Smak wypływał z samej tabliczki, był wszechobecny.

Orzechy czułam coraz wyraźniej i wyraźniej, aż w końcu przegryzły się przez cynamon i jakby utorowały drogę dla minimalnie karmelowej słodyczy i czekoladowego smaku samego w sobie. Ta w pewnym momencie także zrobiła się naprawdę mocna; przy drobinkach orzechów nasilał się karmel, owszem, ale bardzo palony.
Same kawałki nieco nakręcały smak orzechów, ale nie jakoś przełomowo - były po prostu za malutkie i stanowiły głównie chrupiący dodatek.
Pod koniec rozpuszczania się kawałka, spod całej silnie słodkiej i pikantnie-gorzkawej kompozycji wyłaniało się minimalne orzeźwienie (które pochodzi zapewne od odrobiny anyżu, którego samego w sobie nie czuć).

Ta czekolada była mocno słodka, ale równie mocno cynamonowo-orzechowa. Muszę przyznać, że bardzo mi smakowała, ale i tak coś bym w niej zmieniła. Na pewno wolałabym większe kawałki orzechów, bo te momentami trochę denerwowały (są, ale czasami słabo je czuć) i jak zwykle z chęcią czułabym tu także kakao.


ocena: 9/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł (za obie oczywiście)
kaloryczność: 616 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, orzechy włoskie (19%), pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, proszek sojowy, cynamon (0,7%), lecytyna sojowa, sól, wanilia, anyż

22 komentarze:

  1. Milky white widziałam i jakoś specjalnie mnie nie interesowała,natomiast Miracles and Tales pierwsze co na oczy widzę.:> Czuję się jakoś zacofana :P,bo nigdy jej w ofercie nie widziałam, a wygląda i brzmi smakowicie.Jedynie,co mi się narzuca,to fakt,z którym się zgodzę,że mogliby dać większe orzechy,wtedy to już na prawdę byłaby "bomba" smakowa :>.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona była dość dawno i jakoś szybko zniknęła, taka limitka na jakiś tydzień czy dwa.

      Usuń
  2. Mając do wyboru jedną z dwóch na 100% wybrałabym orzechowo-cynamonową. I chociaż mleczno-biała również lekki ślinotok spowodowała to jednak ta druga tabliczka wydaje się bardziej moja

    OdpowiedzUsuń
  3. Obie mi sie podobają:),druga ma ten kusząc cynamon,ale i coś co mnie irytuje pokruszone orzechy i to bym w niej zmieniła i była by idealna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi orzechami to rzeczywiście powinni pójść albo w jedną, albo w drugą stronę (albo w ogóle albo o wiele większe).

      Usuń
  4. Nie przepadam za twardymi kawałkami, ale takie orzechy to jak najbardziej chętnie przytulę. Cynamon kocham i w słodyczach wydaje mi się bardzo fajnym rozwiązaniem, które może dużo namieszać. Tutaj wszystko wydaje mi się w miarę wyważone. Wolałabym więcej orzeszków, jak szaleć to szaleć. Całość jednak bardzo poprawna. Druga tabliczka też ciekawa i nawet chyba powiem Ci, że wydaje mi się trudniejsza - ciężko bowiem zrobić dobre połączenie mlecznej z białą, ja się z takim jeszcze nie spotkałam. Tutaj wyszło tak bardzo pode mnie - słodko i bez szaleństw, ale mam wszystko co potrzebuje: mleko, śmietanka, wanilia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jeśli się nad tym zastanowić, dobra mleczno-biała to wyzwanie. W sumie nawet po jej zjedzeniu ciężko mi określić, od kiedy czekolada byłaby już tłustą mleczną, zamiast biało-mleczną. :> W Odette jadłam świetny deser, taki właśnie idealnie wyważony, na bazie czekolady Valrhony i zaczęła mnie naprawdę ciekawić ich Dulcey. Słyszałaś o niej? Trochę z innej bajki, ale wydaje się taka "Twoja".

      Usuń
  5. Chyba Zotter w tym sezonie nowości powypuszczał, to tego contest też nie widziałem. Obie ciekawe, bo w tej pierwszej zainteresował mnie ten czekoladowy smak bez kakao, poza tym czasami lubie dla odmiany zjeść coś bardzo słodkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie. To stara nowość, która zniknęła parę miesięcy temu.

      O, a ja myślałam, że nie jesz tych takich słodszych czekolad. :P

      Usuń
    2. Jak dobre, to może być nawet słodkie. Staram się unikać, ale czasem potrzeba trochę cukru :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, ale już Cię uspokoję i zdradzę wcześniej, że Nougsus lepszy.

      Usuń
  7. Dobrze, że jadłam kolację na słodko, bo zaśliniłabym sobie klawiaturę xD Przy ostatniej Heidi chyba dobrze wyraziłam swoją sympatię do włoskich, więc nawet nie będę mówić jak BARDZO chciałabym tą czekoladę zjeść :> Muszę znaleźć (hop hop? xD) motywację żeby wreszcie wybrać się do sklepu z Zotterami i kupić Contest tych dwóch 62% India i Los Pinos, a do tego gdyby ten zestawik był.. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. O i zapomniałam, bardzo podoba mi się opakowanie *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz co liczyć na ten zestaw, bo zniknął już bardzo dawno temu. :( A szkoda.

      Opakowanie jest boskie! Ono przesądziło o zakupie.

      Usuń
  9. Szkoda, że orzechy włoskie są tak rzadko wykorzystywane do czekolad. Z cynamonem to dla nas byłaby prawdziwa miazga :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie orzechy są rzadko wykorzystywane w czekoladach... Głównie producenci zostają przy całych laskowych i zadowoleni. :/

      Usuń
  10. Po tą z orzechami bardzo chętnie bym sięgnęła. Szkoda, że nie można ich zakupić oddzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I że teraz już nawet tej Contest nie ma. :<

      Usuń
  11. Ja nie wiem, którą bym wolała. Po smaku chyba tę drugą, ale ma rozdrobnione orzechy, a tego - tak jak Ty - nie lubię. Zresztą ze względu na cenę i fakt, że i tak ich już nie ma, nie muszę teoretyzować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdybyś miała... którą zjadłabyś najpierw? ;P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)