wtorek, 22 listopada 2016

J.D. Gross Ecuador / Ekwador 70 % ciemna z Ekwadoru z kawałkami karmelu

Tego dnia (12.10) pogoda miała być okropna i chyba ze trzy razy zmieniałam zdanie, co do tego, gdzie by tu pójść. W końcu stanęło na Rakuskiej Czubie, bo bałam się złych warunków np. na Jagnięcym. Po drodze do Białej Wody z jednej strony miałam mgłę i deszcz, a z drugiej (czyli ze strony mojego szlaku) słoneczko. Przyznam, że mnie to zaskoczyło, oczywiście pozytywnie. Droga do Zielonego Stawu okazała się strasznie męcząca, bo mimo że niemal płaska, to pokryta topiącym się śniegiem i błotem.  Od schroniska było jednak już tylko lepiej: ciepło, zero wiatru, nic nie padało, a widoki... Zapierające dech w piersiach. Droga na szczyt była wyjątkowo widowiskowa i aż dziwne, że nikogo tam nie było - brnęłam w śniegu przecinając sobie drogę. Na Rakuskim Przechodzie nie mogłam nacieszyć się widokami, ale naprawdę się wystraszyłam, spotykając ludzi (bo wcześniej naprawdę żadnych śladów nie widziałam), a gdy w końcu dotarłam na Rakuską Czube (2038 m n.p.m.), nagle nawiało chmur i nie widziałam nic oprócz starego krzyża (jakaś wyprawa krzyżowa mi w tym październiku wyszła). Jeśli mam być szczera... on też mnie wystraszył, bo jakoś wyleciał mi z głowy, a wyglądał co najmniej upiornie. Eh, no ale mówi się trudno. Najśmieszniejsze jest to, że gdy wracałam, chmury znów odsłoniły okolicę.
Czekoladę, którą specjalnie wybrałam jako zawierającą sporo cukru (zastrzyku energii) przy jednocześnie zadowalającej zawartości kakao, otworzyłam na szczycie, ale właściwie jadłam ją przez cały dzień. I muszę przyznać, że skutecznie mi ten cały dzień umiliła, mimo, że i tak był świetny!

J.D. Gross Ekwador 70 % z Kawałkami Karmelu to ciemna czekolada o zawartości 70 % kakao odmiany arriba pochodzącego z Ekwadoru z kawałkami karmelu. Tabliczka ma niestandardowe 125 g.
Tak przynajmniej jest na opakowaniu, na którym niestety nie znalazłam producenta. Wiem więc tyle, że to czekolada z Lidla (a czekolady z Lidla bardzo lubię... tylko wolałam ich anglojęzyczne nazwy).

Po otwarciu poczułam przyjemny słodki zapach wyraźnie ciemnoczekoladowy, a więc jako specyficzny duet ze sporą dawką kakao. Po porządniejszym "wwąchaniu" się czułam także lekko słodkokarmelowy motyw.
Wiem, że wygląd mojej tabliczki nie zachwyca, ale w tych chmurach zaczęło trochę kropić i... ekhem, widać. :P

Po przełamaniu i usłyszeniu charakterystycznego trzasku, zobaczyłam dość sporo złotych kawałków i wreszcie wgryzłam się w dużą i elegancką kostkę.

Czekolada nie była zbyt tłusta, ale rozpuszczała się kremowo i powoli, ujawniając chrupiąco-chrzęszcząco-rozpuszczające się kawałki karmelu.

Od początku witał mnie wyrazisty smak kakao o nieco kawowym wyrazie, ewidentnie silnie prażony. Gorzkość była łagodna, stonowana przez nieprzesadzoną słodycz. Żadnych kwasków, czy ściągania.
Powoli dochodził do niej bardziej palony posmak, może nawet ze szczyptą soli, a później nasilała się słodycz.

Słodycz w dość znaczącej części pochodziła od karmelu, którego smak był głównie słodki i palony, co wyjątkowo pasowało do "kawowej" czekolady.

Do głowy przyszło mi skojarzenie z kawą z syropem karmelowym, zbliżonym smakiem do cukierków typu Werther's Original. Całkiem silny był tu posmak masła, co kojarzy mi się bardziej z toffi niż karmelem.

Ogólnie jest to bardzo dobra czekolada zawierająca wszystko, co obiecuje opakowanie. Nie ma przegięcia w żadną ze stron, chociaż ten karmel bardziej mi przypomina toffi. Tutaj na myśl przyszła mi Cachet z karmelem - tam z tymi cukierkami mamy przykład źle dobranego karmelu do czekolady, w J.D. Gross właściwie ciężko znaleźć jakieś wady.
Mogliby jeszcze zrobić taką z karmelem i solą, to byłoby marzenie!


ocena: 9/10
kupiłam: Lidl
cena: 4,99 zł (za 125 g)
kaloryczność: 531 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie wiem

Skład: miazga kakaowa, cukier, kawałki karmelu 15% (cukier, syrop glukozowy, bezwodny tłuszcz mleczny, naturalny aromat, sól, lecytyna słonecznikowa), tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa, ekstrakt z wanilii

22 komentarze:

  1. Cieszę się. Karmel w takiej formie bywa problematyczny. A to twardy jak kamień, a to rozmiękły, a to bez smaku, a to z gorzkim mocno palonym smakiem, że wykręca twarz... Solony, nie za twardy byłby ideałem. Tu bez soli, ale i tak podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałaś jeszcze o margaryniastym! Taki też się niestety może trafić! :P

      Usuń
  2. Ostatnio jeszcze raz porownalam sobie mleczną migdałową i deserowa z orzechami laskowymi i muszę przyznać Ci rację, że migdałowa jest smaczniejsza:)cała czekolada przesiaknieta jest aromatem orzechów czego brakuje tej ciemnej:) Tej jeszcze nie jadłam ale nie raz trzymałam w rękach:) Ale ten karmel jest twardy i chrupiący czy miękki?moje zęby nie lubią twardego;)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migdały chyba po prostu są tak charakterne, że wszystko musi być pod ich dyktando. :D
      Karmel, tak jak pisałam, chrupiąco-chrzęszczący, czyli taki... jakby twarde kawałki karmelu się prawie rozpuściły i tak już zostały. Nie jest więc twardy jak np. jakieś Daimy itp.

      Usuń
  3. Ciekawe, czy to Lindl sam produkuje, czy robi to dla niego jakaś firma/firmy. Wygląda na to, że cena w stosunku do jakości jest zacna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bellarom robi producent Vivani, więc bardzo prawdopodobne, że i za J.D.Gross nie odpowiada sam Lidl.

      Usuń
    2. Doszły, są świetne! Ależ bym się w te czekolady wgryzła...

      Usuń
    3. Niedługo doślę więcej, właśnie otworzyłem Montectisti, muszę tylko zdjęcia wywołać.

      Usuń
    4. Kiedyś znalazłam informację, że za tymi czekoladami stoi Rausch Schokoladen. Zaś tą konkretną tabliczkę to pamiętam i mile wspominam :)

      Usuń
    5. Czyli jednak nie śniło mi się, że czytałam o tym u Ciebie! W końcu nie byłam pewna. :P
      Pamiętam, że kiedyś na blogach wszyscy pisali, jakie to Rausch są pyszne, a w moim Kaufie nigdy ich nie było i nie ma.

      Usuń
  4. Bardzo lubię tą czekoladę,ale i narobiłaś ochoty na nią ,jutro lecę do Lidla:)

    OdpowiedzUsuń
  5. charlottemadness22 listopada 2016 20:45

    Zwykła 70%% i tak przebija wszystko! Z resztą 70% i 60% to moje ulubione z tej serii ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim Lidlu już mają tylko Fin Carre, więc weź mi tu ochoty na nie nie rób. :<

      Usuń
  6. Tą już jadłam u koleżanki, ale ten karmel mi tu nie podszedł :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co konkretnie Ci nie pasowało? Smak czy konsystencja?

      Usuń
  7. Smakowała nam ale chyba bardziej do gustu przypadła nam ta z malinami :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jej nawet nie ma, ale może kiedyś jak pojadę do Krakowa, to rozejrzę się za nią. ;)

      Usuń
  8. Mam ją. Zawsze sądziłam, że tam jest sól, aż przyjrzałam się bliżej i rzeczywiście nie ma. Może wyczuję jej ślad, jak Ty. Jeśli będzie to tylko ślad, może być fajnie - nie hejtuję soli całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro myślałaś, że to czekolada z solą, to powiedz mi, jak ona się u Ciebie znalazła?

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)