wtorek, 15 listopada 2016

Valrhona Blond Dulcey 32 % biała karmelowa

Osoby czytające wnikliwie i systematycznie mojego bloga (oraz mające dobrą pamięć) mogą kojarzyć, że z marką Valrhona niezbyt się polubiłam. Ich czekolady próbowane przeze mnie nie były niesmaczne, ale prawie każdej czegoś brakowało. Jednak po paru recenzjach na blogu Sex, Coffee & Chocolate postanowiłam dać Valrhonie duży kredyt zaufania i zamówiłam parę ich czekolad, które wydały się bardziej w moim guście niż jedzone już.

Valrhona Blond Dulcey 32 % to biała karmelowa czekolada zawierająca aż 32 % tłuszczu kakaowego.

Ważąca 70 g tabliczka została zapakowana klasycznie, bo w elegancką tekturkę i złotko.

Kiedy tylko to złotko rozerwałam, zobaczyłam niemal równie złotą czekoladę. Była piękna, taka właśnie złoto-beżowa z podziałem typowym dla Valrhony - niecodziennym, ale i nieprzekombinowanym. 

Zapach nie odstawał, a również robił ogromne wrażenie. Słodko karmelowy, podchodzący trochę pod skondensowane mleko, był jednocześnie elegancko stonowany i uwodzicielski. Kojarzył się z krówkami najwyższej jakości.

Przełamałam, a tabliczka lekko chrupnęła ukazując przekrój. Wreszcie zrobiłam pierwszy kęs, a czekolada natychmiast zaczęła rozpływać się jak wysokiej jakości krem ze śmietanki i masła - gładko i tłusto w przyjemny sposób.

W pierwszej chwili poczułam ogrom mleka, dosłownie morze składników mlecznych, którego fale nakładają się jedna na drugą w towarzystwie słodyczy. Silnej, ale nie przesadzonej. Czułam się, jakby w moich ustach właśnie rozpuszczała się wyjątkowo mleczna krówka w formie czekolady.

Już po chwili, smak zaczął się robić coraz głębszy, a słodycz zdawała się schodzić na nieco dalszy plan.

Zwróciłam uwagę na maślaną nutę, która kojarzyła mi się trochę z toffi, trochę z ciasteczkami. Pojawiał się tu nieco podpalany motyw, z czasem przybierający na sile. Z "pieczonego" smaku wyszedł wyraźnie przypalony, niemal słonawy, karmel.

Bogactwo karmelu ujawniło odrobinę goryczki, której się tu zupełnie nie spodziewałam. Nadała ona kompozycji dość poważnego, dostojnego wyrazu.

Pod koniec rozpuszczania się kawałka, nasilił się smak ciasteczek maślanych, które były bardzo długo pieczone, wróciły mleczne krówki z silną słodyczą, ale teraz to wszystko zostało związane odrobinką soli.

Całość była po prostu boska, zjawiskowa.

Silna słodycz została przełamana paloną goryczką i słoną nutką, które przełożyły się na "karmel do potęgi". Niezwykła głębia i elegancja. To mleczne, palone krówki najwyższej jakości w formie tabliczki. Ani przez moment nie było przesłodzenia, a z każdym kolejnym kęsem chciałam tylko więcej i więcej. 
Kurde, to chyba moja ulubiona (przynajmniej na ten dzień) biała i obecnie jedyna biała, do której chcę wrócić.


ocena: 10/10
kupiłam: naszakawa.pl
cena: 14,82 zł (za 70 g)
kaloryczność: 602 kcal / 100 g
czy znów kupię: może i tak

Skład: tłuszcz kakaowy, cukier, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, serwatka, masło, lecytyna sojowa, naturalny ekstrakt z wanilii

24 komentarze:

  1. Absolutnie BOSKA!!! Fenomen wśród bieli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O MAAAATKO, WIEDZIAŁAM ŻE BĘDĘ ZACHWYCONA! Jednak jak spojarzałam na 32% to myślałam, że Ty z kolei zjedziesz ją po całości za tę śmiesznie ,,wysoką" zawartość kakao. Spodziewałam się maksymalnego przesłodzenia, co mi akurat by jeszcze aż tak nie przeszkadzało, ale Tobie wypaliło przełyk. :D Na szczęście dla Nas stało się inaczej. Przy porównaniu do krówek mocno się zapowietrzyłam i na moment zapomniałam z ekscytacji o oddychaniu. Wiem jedno, naprawdę naprawdę ją chcę i choćby nie wiem co: zdobędę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, skąd to przekonanie, że nie lubię słodkich rzeczy. :P Ja po prostu nie toleruję przesłodzenia w czekoladach o wysokiej zawartości kakao, bo sięgając po nie zazwyczaj oczekuję czegoś innego.
      32 % kakao w białej? Toż to dużo. :D

      PS Wiem, że Ty jesteś raczej nieczekoladowa, ale... to czekolada, którą naprawdę powinnaś zdobyć!

      Usuń
  3. Na początku pomyślałem, "ble, znów biała", ale po opisie nabrałem ochoty na tę krówkę od Valrhony. Akurat do czytania recenzji otworzyłem też Valrhonę, ale raczej z przeciwnego końca skali: Abinao 85%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też ją mam, ale z długą datą, to jeszcze poczeka. ;)

      Usuń
    2. Czym robisz zdjęcia czekolad?

      Usuń
    3. Bardzo fajnie wychodzą.

      Usuń
    4. Dzięki. Uwielbiam jego jakość. :D

      Usuń
  4. O rany ta czekolada MUSI być obłędna,czytając już o mlecznej krówce jestem w niebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż czuję się jak w niebie, gdy ją wspominam. :D

      Usuń
  5. Łaaa, to może jednak zjem całą. Tylko te kalorie, ughr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalorie? Phi, to tylko 70 g, a nie jakieś 100. Przy tym smaku...

      Usuń
  6. Wygląda obłędnie:) uwielbiam karmel:) jak tylko kiedyś ją zobaczę to nie będę się zastanawiać:) to karmel w wersji de luxe;)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
  7. charlottemadness15 listopada 2016 20:34

    Taką "krówkę" to bym zjadła :>

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj kusisz! Ostatnio właśnie takie krówkowo-karmelowe smaczki za mną chodzą, ale jakoś nie mogę trafić na rzecz, która by mi ochotę zaspokoiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ostatnio to i o dobrą krówkę ciężko, a co mówić o krówkowych smaczkach, dlatego ta czekolada była dla mnie ogromnym zaskoczeniem i cudowną niespodzianką.

      Usuń
  9. Ten kolor <3 Karmelowa z Wedla pewnie może się schować i w ogóle na świat nie pokazywać :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. No kurcze. I pomyśleć, że pierwsze spotkanie z marką również u mnie było niezachwycające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej tak, niż najpierw trafić na najlepsze, a potem już tylko się rozczarowywać.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)