czwartek, 17 listopada 2016

Zotter Labooko Cheeky Fruits biała ryżowa z malinami, mango, pomarańczą i cytryną

Owocowe Labooko zawsze najmniej mnie ciekawiły. Właściwie... mogłabym się bez nich obejść. Dlatego też nie rozpaczam, że wiele zniknęło z oferty, ale w przypadku akurat tej, cieszę się, że jeszcze się na nią załapałam. I cieszę się też, że wydano ją w wersji Contest razem z Apple and Sea Buckthorn with Vanilla, bo jako osobne tabliczki bym ich nie kupiła. Mimo, że naprawdę wyróżniają się z oferty owocówek.
Zotter zastosował tutaj inny sposób produkcji. W Labooko Fruit wszystkie składniki są od razu łączone, co znaczy, że proszek owocowy dodaje się już do konszowania. W Cheeky Fruits najpierw zrobili czekoladę, po czym dodali drobinki suszonych owoców.

Ze wspomnianego Labooko Contest Love, na początek wybrałam tę, ponieważ biały ryżowy Zotter ostatnio bardzo mnie rozczarował przy okazji Mitzi Blue Starry Sky, chociaż przyznaję, że i tak długo się wahałam.

Zotter Labooko Cheeky Fruits to czekolada biała ryżowa z malinami, mango, pomarańczą i cytryną.

Rozwinęłam papierek i zobaczyłam uroczą czekoladę koloru pudrowego, ale dość intensywnego malinowego różu, z odrobiną beżu i jaśniejszymi miejscami. Całość była upstrzona drobinkami owoców, co nadało jej wyjątkowo zwariowanego wyrazu.
Zapach tego wszystkiego poczułam jednak dopiero po zbliżeniu do nosa i porządnym wdechu.
Było słodko, tak trochę waniliowo-pudrowo, i niewątpliwie owocowo. Tutaj pojawia się ciekawa kwestia, bo była typowo owocowa soczystość, ale i motyw cukierków owocowych.

Przełamałam, a tabliczka nie stawiała oporu. Zaczęła dopiero w ustach, bo jej rozpuszczanie się było dość specyficzne. Przede wszystkim, była chropowata, szorstka, a nie proszkowa (chociaż proszkowa minimalnie też), co zawdzięcza ogromnej ilości drobinek owoców (w tym może ze dwóm-trzem kawałkom pestek malin). Chwilami robiła się bardziej wodnisto-soczysta, przy jednoczesnym zachowaniu maślanej tłustawości.

W pierwszym momencie poczułam lekką słodycz podchodzącą pod malinowowo-landrynkową. Ten jej cukierkowy charakter szybko jakby... opadł jak kurtyna, schodząc do poważniejszego smaku, nieco waniliowego.
Tutaj poczułam się, jakbym rozgryzła jakiś soczysty owoc, a ten eksplodował. Kilka różnych smaków zaatakowało mnie z wielu stron. Kwaski, soczyste i cytrusowe, kwaski wszędzie! Migały niczym tysiące światełek na tle słodko-malinowym. Ten był tu chyba najbardziej jednostajnym smakiem, głównym i cały czas obecnym w tle. Na przodzie a to wyskoczył kwasek cytryn, a to soczysta słodycz pomarańczy, a to... specyficzna nuta mango. Ten owoc najbardziej wnikał w smak samej ryżowej czekolady, która cały czas próbowała się jakoś przebić.

Trochę roślinny posmak ryżu świetnie pasował do owoców, zwłaszcza do mango, ale to wanilia i tłuszcz kakaowy sprawiały, że kojarzył się trochę z deserkiem ryżowym, ryżem ugotowanym na mleku-śmietance czy czymś takim.

Słodycz cały czas rosła, łączyła się ta waniliowa z owocową. Kawałki owoców niby były kwaskowate, ale nie przebijały słodyczy. Właściwie... one też pewną wnosiły. Prawda, że jedynie naturalnie owocową, ale w pewnym momencie miałam mały przesyt słodyczy, każdego rodzaju, mimo że w sumie sporo było tu owocowego kwasku.

Ta czekolada w sumie mi smakowała, ale przeszkadzała mi jej konsystencja i końcowa słodycz (nie zjadłam tej 35 g tabliczki, a wierzcie, że potrafię na raz zjeść naprawdę dużo czekolady).
Smak był niewątpliwie niecodzienny. To taki waniliowy deser (ryż?) ugotowany na mleku ryżowym i solidnie zalany słodko-kwaśnymi owocami. Ogromną ilością malin, trochę mniej mango oraz pomarańczami i cytryną.
Była dość soczysta, ale nie aż tak mocno orzeźwiająca, jak się spodziewałam.
Nie wiem, po prostu coraz mniej białych czekolad mnie zadowala.


ocena: 7/10
kupiłam: foodieshop24
cena: 16 zł (za całe Contest oczywiście)
kaloryczność: 561 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, napój ryżowy w proszku (ryż, olej słonecznikowy, sól), maliny w proszku 2%, suszone mango 2%, proszek pomarańczowy 2% (koncentrat soku pomarańczowego, mąka ryżowa), proszek cytrynowy 1% (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), lecytyna słonecznikowa, sól, wanilia

18 komentarzy:

  1. Porównanie do ryżu z owocami baaaardzo na plus. Takie ryże kocham, a owoców kochać się nie da. Zarówno oba elementy osobno jak i w konfiguracji. :D Tabliczka jest bardzo zwariowana, dlatego też może i nieperfekcyjna. Jednak chyba nie taki był zamysł, mamy tu zabawę smakami, dlatego daleko jej do idealnie wyważonej, klasycznej czekolady. Mi się podoba, bo to coś nieoczywistego. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo nie lubię wyważonych, wolę dynamikę, ale ta była jakaś taka nudna na swój przewrotny sposób. ;>

      Usuń
  2. Nie kusi mnie,ale kolor ma ładny:) . Ja teraz jem ryżowa ichoc choco cookie . Pierwsza kostka mi nie smakowała ,ale wzięłam kolejną i już mi smakowała,nawet ciut żałowałam,że 80% czekolady dałam męzowi do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś chciałam ją kupić, ale uznałam, że skoro z ryżowymi czekoladami nie mam doświadczenia, to lepiej darować i teraz, po dwóch Zotterach, i tak się cieszę. :P
      A po pierwszej kostce nie pasował Ci smak czy konsystencja?

      Usuń
    2. Sucha konsystencja bez cienia czegoś tłustego :(,ale ciasteczka pokruszone były pyszne:)

      Usuń
  3. charlottemadness17 listopada 2016 18:14

    Co raz to łaskawiej,patrzę na owocowe wersje Labooko.Być może na jakąś się skuszę następnym razem.:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno zrażam się do ryżowych itp.
      Co do owocowych... łe, na mnie i tak szału nie robią.

      Usuń
  4. My byśmy pewnie się w niej zakochały :-D Czaruje nas taki ryżowo owocowy deser zamknięty w tabliczce czekolady <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli czekolada mało przypomina czekoladę? :P

      Usuń
  5. Gdyby nie pomarańcza i cytryna, to byłabym nawet zainteresowana...w końcu wegańska! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wtedy niewiele by już zostało. :P

      Usuń
  6. Mnie Cheeky Fruits niezwykle urzekła. Zakupiłam nową Mizti Blue inspirowaną tą czekoladą - ciekawe, czy też mi na tyle mocno przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ją! I trzymam się z daleka, mimo że ta taka zła nie była. :P

      Usuń
    2. Ojj no co Ty :( Ja się jaram na myśl o jej zjedzeniu!

      Usuń
  7. Tą bym spróbowała z chęcią, ale już widzę zachwyt na twarzy Olgi na wspomnienie malin i kwasku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ble, ja już chyba żadnej ryżowej nie spróbuję z chęcią. Bez chęci to nie wiem, jak przez pomyłkę kiedyś coś kupię... xD

      Usuń
  8. Już tytuł mnie obrzydził, recenzja była tylko gorsza :D Jeśli ktoś mnie nienawidzi, śmiało może mi ją podarować - zrozumiem ten wymowny gest.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)