piątek, 30 grudnia 2016

Manufaktura Czekolady Ekwador 60 % + mleko i wanilia mleczna z Ekwadoru z wanilią

Po tylu czekoladach Manufaktury Czekolady, ile już zjadłam, mogę śmiało powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych marek, obok Akesson's, Menakao, Domori i Zottera. Dlaczego więc jeszcze nie przetestowałam całej ich oferty? Odpowiedź jest prosta i dziwna. "Bo są łatwo dostępne". Tak, są w Polsce i wystarczy je zamówić przez internet. Za innymi się uganiam, czekam, aż pojawią się w Sekretach czy na foodie24, martwię się, jak długo będą dostępne, a Manufaktura... zawsze jest. Ta czekolada wyróżnia się trochę z oferty, bo za wiele mlecznych nie mają. Dlaczegóż by więc jej nie spróbować w miarę szybko (w szufladzie czekała "tylko" pół roku)?

Manufaktura Czekolady Ekwador 60 % + mleko i wanilia to mleczna czekolada o zawartości 60 % kakao z Ekwadoru z wanilią.

Czekolada zapakowana jest w elegancki kartonik i sreberko zamknięte hermetycznie.

Po otwarciu opakowania zobaczyłam bardzo ciemną tabliczkę, która wyglądała jak wszystkie inne Manufaktury. Tak, jak wszystkie inne ciemne, bo nie powiedziałabym, że to mleczna. W sumie, nawet po jej powąchaniu, bo zapach miała głównie kakaowo-waniliowo. Był to zapach dość podpalany, kwieciście-ciężkawy i nawet wanilia dała się temu ponieść; sama w sobie, jako "dosładzacz", nie była taka wyczuwalna.

Czekolada okazała się bardzo twarda. Trzasnęła, jak nie trzaskają nawet niektóre ciemne czekolady.

Wreszcie spróbowałam. Rozpuszczała się wręcz opornie, zaskakująco szorstko nawet jak na Manufakturę. Kojarzyła mi się z ziarenkami piasku, chwilami z papierem ściernym. Odebrałam ją jako zupełnie nietłustą, suchą. Sprawiło to, że wydała mi się niegrzeczna, wręcz buntownicza. Podobało mi się to!

W smaku najpierw pojawiała się gorzkość kawy, takiej prawdziwej wręcz gęstej esencji. Otaczał ją palono-prażony smak napędzany przez poczucie suchości.
Z czasem właśnie z niego wyłoniła się leciutka nuta przypraw. Te były już nieco słodkawe, ale wciąż gorzkie. Postawiłabym na kardamon.

Z czasem kawa zaczęła zmieniać się w wyraźną ziemistą nutę, ale i słodycz jakby się ośmieliła. Zaczęła coś działać w tle. Częściowo, podobnie jak zapach, poszła w kierunku lekko waniliowym, ale kojarzącym się z kwiatami wanilii, a nie przyprawą samą w sobie. W dużej mierze była zwyczajna, ale bardzo subtelna, jakby tylko się "podkradała" do kubków smakowych.

W tym czasie, gdy ziemistość grała główną rolę, pojawił się lekko cierpki posmak nabiału. Na końcówce można by tu chyba nawet powiedzieć o mglistej, nieoczywistej i prawie nieobecnej, kwaskowatości nabiału, ukrytej za mocniejszymi smakami.

Gdy czekolada już niemal znikała, nasilał się kawowo-ziemisty smak, a gdy już ani odrobinka nie została... robiło się słodko i dopiero czułam wyraźny posmak mleka.
Ten mleczny akcent kojarzył mi się z czekoladami ciemnymi o mlecznej lub śmietankowej nucie. Początkowo bowiem bardzo trudno go w ogóle uchwycić.

Przyznam, że bardzo mi ta czekolada smakowała. Jest zupełnie inna niż wszelkie łagodne i kremowe Domori, inna niż kefirowo-cytrusowa Menakao, inna niż kremowe Zottery (nawet ten bez cukru "dark style" 70 %). Ona jest po prostu specyficzna. Cudownie ziemisto-kawowa, gorzkawa, ale jednak z elementem łagodzącym. Na pewno dobra dla kogoś, kto dopiero chce przekonać się do ciemnych czekolad.
Mi mimo wszystko była ciutkę za mało mleczna (bo mleko co nieco ujęło kakao, a samo aż tak wiele nie wniosło), oraz, jeśli to ma być czekolada z wanilią jako z dodatkiem, można by jej dodać więcej, bo również była wyczuwalna jako wątła nuta.

Tak czy inaczej, to pyszna czekolada, jaka by ona nie miała być (ciemna? mleczna? z dodatkiem? tylko z nutami? who cares...). Jest po prostu inna i tyle.


ocena: 9/10
cena: 16,90 zł (za 50 g)
kaloryczność: nie podana
czy kupię znów: nie

Skład: ziarno kakao, cukier, mleko w proszku, laska wanilii

16 komentarzy:

  1. charlottemadness30 grudnia 2016 06:49

    U mnie finisz był istnie mleczny i waniliowy.Czasami nawę robili mi się za slodko :-o ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dawno ją jadłaś? Może trafiły nam się jakieś z innych partii.

      Usuń
  2. Hahaha dla Ciebie łatwo dostępne to zamówienie przez Internet, a dla mnie to to co znajduje się na dole w spożywczaku na moim osiedlu. :D Dla mnie wszystko co przez Internet jest niczym sprowadzane z innego Wszechświata - stąd nigdy nie robię takich zakupów. :D Chociaż dobra dobra, dzisiaj właśnie nastąpił przełomowy moment w moim życiu, że za duplikat karty zapłaciłam szybkim przelewem przez PayU! No normalnie zaznaczę to sobie w kalendarzu. :D
    Przechodząc do meritum. Niby to po prostu mleczna czyli dla mnie sooo boooring, ale ta wanilia, która jest u mnie ulubionym smakiem sprawia, że zapominam o braku innych ewentualnych walorów w postaci dodatków podkręcających czekoladę i chcę ją bardzo, bardzo mocno. Tylko chciałoby się więcej tej wanilii, o wiele więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś strasznie żałowałam wydawać na przesyłkę, ale u mnie w mieście jest taki problem, że nigdy nie wiadomo gdzie co będzie i czy w ogóle będzie, więc nie lubię zakupów. Zaczęło się od lakierów i ciuchów (zakupy robię może raz czy dwa razy w roku, a i tak ich nie cierpię - wolę nawet te jedyne w roku zrobić przez internet), a teraz... biorąc pod uwagę rozsmakowanie się w czekoladach tego typu... :D

      Właśnie to jest piękne w ciemnych mlecznych: mimo wszystko nie są nudne.

      Usuń
  3. My mamy zaledwie trzy tabliczki w szafce a i tak pół roku co najmniej czekają na otwarcie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umarłabym! Albo... natychmiast zamówiłabym dużo, dużo więcej. :P

      Usuń
  4. Mam już ją od jakiegoś czasu na liście must have :D
    Mamy inne pojęcię "łatwo dostępna". Jeżeli nie mogę jej kupić w sklepie stacjonarnym to u mnie zalicza się do "upierdliwe do kupna" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w mieście, już nawet pomijając słodycze, prawie wszystko jest trudno dostępne przez Litwinów wykupujących wszystko. Czasami w poszukiwaniu głupiego brokuła trzeba po całym mieście latać. :<

      Usuń
  5. Papierek od niej mam w kolekcji, czyli ją kiedyś jadłem, ale to było z rok temu i smaku już nie pamiętam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego każdą lubię bardzo dokładnie opisać. ;)

      Usuń
    2. Ja tak ładnie opisywać nie potrafię, ale zacząłem im robic zdjęcia, to może łatwiej skojarzę smaki :)

      Usuń
    3. Zanim zaczęłam prowadzić bloga, to robiłam sobie w zeszytach notatki o jedzonych słodkościach. :P

      Usuń
  6. Dziś jest ten dzień, w którym czuję się na Twoim blogu tak, jak czuć się nie lubię, czyli jak wieczna malkontentka. Same recenzje czekolad nie dla mnie. Przecież narzekanie na słodycze nie leży w mojej naturze. Jadam Sękacze. Sękacze...!!! A mimo tego Twoje czekolady wywołują we mnie jedno wielkie nie :( Podejrzewam zatem, że Ty podobnie czujesz się u mnie.

    PS Ale do jednego jest zgoda - opakowania tej serii czekolad na 6 chi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem czytając Twoje recenzje mam coś jeszcze takiego: zaślinię się, bo brzmi pysznie i w ogóle, ale dopiero potem dociera do mnie, jak bardzo odmiennie ja bym to odebrała.

      O! Zawsze jakieś "ale" się znajdzie. :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)