Pralus Fortissima 80 % to czekolada ciemna o zawartości 80 % kakao (mieszanki criollo, forastero i trinitario) pochodzącego z Ekwadoru, Indonezji i Ghany.
Po otwarciu poczułam wyrazisty, ale niezbyt mocarny zapach. Głównymi nurtami były trawa, kwiaty i wanilia o takim słodko-lżejszym wydźwięku oraz tylko co wyczyszczone mahoniowe meble.
W tle była też nuta prażonego kakao, jakieś suszone owoce.
W ustach czekolada zachowywała się trochę jak twarda tabliczka z masła, była idealnie gładka, kremowa do potęgi. Konsystencja (zupełnie nie w moim w stylu) nie wskazywała na 80 % kakao. Kojarzyła się raczej z białymi i mlecznymi.
Właśnie w tej pokrętnej nucie czekolada przemyciła naturalną słodycz fig (ale nie porzuciła śliwkowej soczystości). Ta słodycz była niby wszechobecna, ale wydawała się "ukryta".
Konsystencja i wyrównanie smaków upodobniły tę czekoladę do tych z zawartością 60 % kakao, o nutach... ja wiem? Owocowego dymu? (jak papierosy Winstony, haha). Ciekawe to było, ale jak dla mnie... wciąż za mało. Taka mieszanka ziaren zamiast dać bogactwo smaków jakoś ujednoliciła tę czekoladę, wszystko się zlało. A może to po prostu przez za duży udział tłuszczu?
ocena: 8/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: 24 zł
kaloryczność: 583 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie
Skład: kakao, tłuszcz kakaowy, cukier, lecytyna sojowa
Skład: kakao, tłuszcz kakaowy, cukier, lecytyna sojowa
Masz rację. Misz -masz w tej czekoladzie.Trochę przedobrzyli sprawę.
OdpowiedzUsuńCiekawe, jakby jakaś dzika mieszanka ziaren wyszła przy 100 %.
UsuńOjojojoj <3! W styczniu pojawi się u mnie na blogu - to jedna z czekolad, którą częstowałam na plantacji kawy... Czytając Twoją recenzję muszę przyznać rację co do tej śliwki, ale... nie będę już nic u siebie zmieniać. Boże, co za wspomnieniaaaa!!!
OdpowiedzUsuńNo, to nie mogę się doczekać! Już czuję, że wpis będzie pełen emocji i wspomnień - to lubię! (Rany, plantacja kawy? Też bym chciała jakąś odwiedzić!)
UsuńWszystkie najbliższe wpisy będą pełne emocji i wspomnień... I tak próbowałam się hamować... Jak ja pierońsko tęsknię za Kolumbią! Na tej fermie kawy to ja już bym mogła zostać na zawsze...
UsuńWygląda na to, że będę musiał nadrobić zaległości w Pralusach,jak dotąd jadłem tylko jednego mlecznego :( Może rzeczywiście takie mieszanie ziaren to nie był najlepszy pomysł, prosty smak forastero może "przykrywać" inne smaki. Ciekawe jakie są proporcje tłuszczu względem miazgi, mało który producent to podaje.
OdpowiedzUsuńMimo że czekolady z criollo często są według mnie za delikatne, to jestem pewna, że smak tych ziaren został tu zakryty.
UsuńTo koniecznie musisz się i za Pralusa zabrać! Mleczny dopiero przede mną, ale ciemne robią wrażenie (raz większe, raz mniejsze, ale zawsze jakieś).
Te akcenty kompotu z suszu i śliwek jakoś do mnie przemawiają:)
OdpowiedzUsuńJak mogłyby nie przemawiać? :D
Usuńmam tylko nadzieję, że nie było efektów jak po kompocie z suszonych śliwek xD Tą czekoladę bym raczej chciała kiedyś spróbować, może się uda.
OdpowiedzUsuńHahaha, padłam. Na szczęście nie. :D
UsuńTrzymam kciuku, żeby się udało! Pralus jest naprawdę warty odkrywania (i mają duże tabliczki, więc cenowo też się opłaca).
Kawa super, herbata super, śliwki super. W połączeniu wychodzi jakiś rozwodniony i bezsmakowy siur, na dodatek to Pralus. Ok, może jestem uprzedzona :P Wolę tę, którą komentowałam parę minu temu - z solą i karmelem.
OdpowiedzUsuńPo prostu źle zaczęłaś! Co prawda mlecznego Pralusa jeszcze nie jadłam, ale pewnie i tak pasowałby Ci bardziej niż setka. :>
Usuń