sobota, 28 stycznia 2017

GJ GACA Chałwa Lniana cytrynowa

"Lubię, ale jem bardzo rzadko" - ah, o jak wielu rzeczach mogę tak powiedzieć! Chałwa jest jedną z nich, bo zazwyczaj w sklepach nawet na nie nie patrzę, a jakoś do robienia mi się nie spieszy. Część z Was pewnie już wie, że lubię ciekawostki i dziwności, więc akurat chałwa z chili Gaca zwróciła moją uwagę. Okazała się tworem tak niecodziennym, że postanowiłam kiedyś spróbować i inne smaki. Jako, że dostrzegłam niektóre stacjonarnie - i to w promocji (z krótką datą) - postanowiłam się skusić na brzmiącą najciekawiej.

GJ GACA Chałwa Lniana cytrynowa to chałwa zrobiona na bazie żurawiny, orzeszków ziemnych i siemienia lnianego z sokiem cytrynowym.

Wyjątkowo nie podoba mi się opakowanie, a właściwie napis na nim. Nie rozumiem, dlaczego zrobili taki "cień" - patrząc na to mam wrażenie, że dwoi mi się w oczach.

Po otwarciu poczułam silny zapach orzeszków ziemnych oraz (słabszy) gorzkawo-kwaskowaty, bardzo rześki.

Chałwa nie była zbyt tłusta, sprawiała wrażenie trochę lepiącej (jak suszone owoce) może nawet trochę suchej (również jak owoce).
Nie kruszyła się, ale i specjalnie zwarta nie była, mimo że dość mocno przemielona i sprasowana. Wyróżniały się tu mimo wszystko skórki żurawiny i kawałeczki orzeszków.

W smaku najpierw poczułam przede wszystkim żurawinę - kwaskowatą i lekko cierpką. Nieodłącznie trwała przy niej lekka słodycz doskonale wchodząca w naturalny smak owocu. Szybko pojawiał się również cytrynowy kwasek, który to niezwykle napędzał soczystość chałwy. Wraz z jedzeniem wydawała się coraz bardziej soczysta, również pod względem konsystencji. 
Spod kwasku cytryny wychodził lekki smak orzeszków ziemnych i czegoś... wytrawnie neutralnego, gorzkawego. Ta trochę dziwna neutralna gorzkawość nasilała cierpkość żurawiny i ciekawie się z nią łączyła.

Na końcówce było jeszcze bardziej żurawinowo i trochę fistaszkowo. 

Całość była naprawdę znikomo słodka i bardzo suszono owocowa. Podobał mi się tu kwasek cytryny, ta goryczka (czarny bez? siemię lniane?) była taka "inna", ale... smakowało mi to jako ciekawostka nie do powtórzenia. Można raz trochę zjeść, podzielić się z kimś "zobaczy, jakie dziwne" i tyle. Z chałwą w ogóle się nie kojarzy.
Nie wiem czy smakowała mi bardziej niż chałwa z chili tego samego producenta, bo była po prostu zupełnie inna.


ocena: 8/10
kupiłam: Lewiatan (taki z ofertą rozszerzoną)
cena: 9,99 zł
kaloryczność: 366,75 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: żurawina suszona i kandyzowana (żurawina, cukier trzcinowy, kwas cytrynowy, olej słonecznikowy, koncentrat soku z czarnego bzu), orzechy arachidowe, siemię lniane (11,2%), sok z cytryny (3,3%)

14 komentarzy:

  1. Nigdy nie widziałam takiej chałwy. :D Zawsze wydawało mi się, że jest ona biała, taka niczym puch. Ta wydaje mi się zbita, gliniasta no i z pewnością nie jest biała. :D Cytryna, żurawina to fajne dające nutę orzeźwienia pomysły, bo przecież chałwa idzie w stronę raczej zamulającej. Podoba mi się to co tu widzę, nawet jeżeli nie wiem nadal co to dokładnie jest. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z sezamu jest biała. To w sumie nie chałwa, nie wiem dlaczego tak to nazwali. :P Sami pewnie nie wiedzieli i tyle. Ważne, że fajne!

      Usuń
  2. Przez wzgląd na cytrusowe nuty póki co odkładamy jej zakup w czasie ale spróbujemy kiedyś na pewno, bo to w końcu sok z cytryny a nie kandyzowana skórka czy sztuczny aromat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie. Tym bardziej, że przy żurawinie to już zupełnie innego wydźwięku ten kwasek nabiera.

      Usuń
  3. Nie za bardzo umiem sobie wyobrazić połączenie orzeszków ziemnych z kwaskowatą, orzeźwiającą cytryną :) Ale o tych chałwach słyszałam i na nie polują, ale niestety bezskutecznie :) Właściwie, patrząc na skład, to jest bardziej baton z suszonych owoców niż chałwa - w każdym razie, żurawinę uwielbiam, więc myślę, że całość by mi podpasowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście mało to chałwowe, ale i tak polecam. :P

      Usuń
  4. Mam 3 chałwy tej firmy i czekają na testy/opublikowanie. Tego smaku akurat bym nie chciała, ale reszta zapowiada się super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście mało chałwowa ta chałwa. Kojarzy mi się bardziej z tworem a la raw barowym. Ale kupiłabym i tak, z ciekawości.

    PS Pisałam Ci, że kupiłam tego chałwowego batona z Tesco, którego Ci zawsze polecałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie chałwa, ale fajne to.

      Nie pisałaś, ale... gadaj lepiej, kiedy otwierasz! Ciekawi mnie, czy dalej będzie Ci smakował, chociaż za wiele mi to nie da, bo ostatnio znowu patrzyłam i dalej go w moim Tesco nie było.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Sami pewnie nie wiedzą, ale ja bym jednak chyba chałwą tego nie nazwała.

      Usuń
  7. Widziałam w eko-sklepie i nawet przymierzałam się do kupna, jednak, mimo braku sezamy w składzie, bałam się, że będzie smakować jak chałwa. Może jednak zaryzykuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo do prawdziwej chałwy temu tworowi daleko, a jest ciekawy i smaczny.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)