środa, 18 stycznia 2017

Zotter Mango and Mace ciemna 70 % z kremem z mango, orzechów nerkowca i soku cytrynowego oraz kremem z mlecznej czekolady, nugatu migdałowego, karmelu i korzenia maca

Z niektórymi owocami mam tak, że lubię je tak bardzo, że jak tylko kupię, to jem je osobno (nie dodając ich do żadnych kasz, sałatek, jogurtów itp.). Mango zalicza się właśnie do takich owoców i zawsze postrzegałam je jako owoc niepasujący do czekolady (mimo że Zotter Labooko Mango Lassi mi smakowała, chociaż chyba głównie dlatego, że to była pierwsza taka owocowa czekolada i wydała mi się po prostu bardzo niecodzienna).


Zotter Mango and Mace to ciemna czekolada o zawartości 70 % kakao z kremem z mango, czekolady Mango Lassi, orzechów nerkowca i soku cytrynowego oraz kremem z mlecznej czekolady, nugatu migdałowego, czekolady karmelowej i korzenia maca.

Po otwarciu poczułam wyrazisty zapach smakowitej, ciemnej czekolady oraz, który to nasilił się znacznie po przełamaniu, orzeźwiająco-słodki zapach mango z akcentem cytryny, przypraw korzennych i orzechów.

Czekolada rozpływała się powoli w kremowy sposób, roztaczając wokół mocny smak kakao, minimalnie dosłodzony i niemalże orzechowo-kawowy.

Po jakimś czasie spod czekolady przebiła się słodycz mango i narastała aż do chwili, w której to soczysty owoc dominuje, a wtedy doszła do niego lekka, słodka pudrowość.
W niej przemycona została także cytryna - niezwykle wyrazista i orzeźwiająca, ale ani zbyt kwaśna, ani zacukrzona. Gdy już kubki smakowe oswoiły się z cytryną, wychwyciłam także kwasek jogurtu i mocniejsze, mleczne nuty.
Żółta warstwa przypominała łagodnie słodki jogurtowo-mleczny koktajl z ogromną ilością owoców. Mimo tłustości (co prawda głównie mlecznej) wydawało się soczysto-lekkie.

Po czasie, gdy ta warstwa się nieco "rozproszyła", na wierzch wychodziła nieco korzenna goryczka, przyprawy. Zakładam, że to właśnie smak korzenia maca, jednak tutaj wystąpił w towarzystwie cynamonu, leciutko orzechowych nut (czy to nerkowce, migdały nie było czuć; tylko taka "orzechowość" w tle) oraz palonego, goryczkowatego posmaku. Było tu coś lekko karmelowego, ale bardzo palonego. 

Gdy pojawiały się te nuty, wraz z pewną szorstkością urozmaicającą gładkie i tłuste nadzienie, słodycz niemal natychmiast znikała.

Ni stąd ni zowąd robiło się gorzko w sposób palono-korzenny i czekoladowy oraz nadciągał mocny, soczysty kwach cytryny.
Na koniec to łagodna, ale charakterna ciemna czekolada zamykała kompozycję.

Muszę przyznać, że ta czekolada była bardzo miłym zaskoczeniem. Bałam się, że nadzienia będą zasłodzone, a tymczasem całość okazała się bardzo mało słodka. Pewnie, ma moment tej owocowo-pudrowej słodyczy, ale wszelkie goryczki, kwasek świetnie to przełamują.
Co prawda, nerkowców i migdałów jako takich prawie nie czułam, ale nie szkodzi. Bez nich też było pysznie, tak owocowo i z gorzko-korzennymi przyprawami.

Ta czekolada idealnie potwierdza to, że do nadziewańców świetnie pasuje ciemna czekolada, a nie mleczna, jaką Zotter coraz częściej daje. Mimo to, mam zamiar dokupić też mleczną z samym mango nadzieniem, bo tam zostało wzbogacone także o chili.


ocena: 9/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł
kaloryczność: 505 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, syrop glukozowy z cukru inwertowanego, puree z mango, suszone mango, mleko, jogurt o obniżonej zawartości tłuszczu w proszku, pełne mleko w proszku, orzechy nerkowca, koncentrat soku cytrynowego, karmel w proszku (odtłuszczone mleko, serwatka, cukier, masło), migdały, lecytyna sojowa, słodka serwatka w proszku, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier), sól, korzeń maca, pełny cukier trzcinowy, kurkuma, wanilia, cynamon, płatki róż

22 komentarze:

  1. Owocowy klimacik brzmi super. Wreszcie coś ciekawego, bo mnie przytłaczają te półkowe czekolady z nadzieniem nugatowym itd... ile można. Za to owoce super. Szkoda, że nie dało się bardziej wyczuć orzechów, ale rozumiem, że to nie one miały być na pierwszym planie stąd to może nawet dobrze. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ciekawą rzecz zwróciłaś uwagę. Jakoś nawet trudno jest mi sobie wyobrazić połączenie wyrazistych orzechów z mango. Będę musiała coś w kuchni kiedyś pokombinować. :D

      Usuń
  2. Dla mnie też była ona miłym zaskoczeniem :) Nie spodziewałam się korzennego smaku, dopiero po krótkich poszukiwaniach dowiedziałam się, że 'mace' to przyprawa pozyskiwana z osnówki muszkatołowca. Naprawdę smaczna niespodzianka, chociaż została przebita przez marakuję z tymiankiem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś myślałam, że maca to pewnie jakiś superfood bez smaku, a tu proszę. ;>
      Zdradzę, że wspomniana przez Ciebie ma 10/10. <3

      Usuń
  3. Brzmi zachęcająco, zwłaszcza ta korzenność, będę musiał jakieś zotterowe zakupy zrobić, bo z jego czekolad została mi już tylko peruwiańska setka.

    OdpowiedzUsuń
  4. charlottemadness18 stycznia 2017 18:08

    Za mango w czekoladach nie przepadam,ale takie zestawienie brzmi kusząco :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie oprócz Zottera i Lindta chyba żadnych czekolad z mango nie widziałam. Vivani słyszałam, że jest, ale na żywo nie widziałam. Masz jakieś doświadczenia?

      Usuń
  5. Myślę, że byłabym oczarowana tą tabliczką! Ma w sobie prawie wszystko co kocham ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jadłam już obie nowości z mango od Zottera i nie wiem, czy zdradzić czy wrażenia z porównania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mango Preda to przy Mango and Mace popierdółka dla dzieci :D. Smaczna, ale Mango and Mace wywarła na mnie o wieeeeeeeele większe wrażenie. A chili w Mango Preda można włożyć między bajki :P Ja nie czułam.

      Usuń
    2. O, to jednak miałam nosa! :D Nie będę się aż tak napalać na zamówienie jej, ale i tak oczywiście spróbuję.

      Usuń
  7. Pięknie wygląda ale niestety nie przepadam za mango. Zbyt bardzo smakował drzewem iglastym bym mogła ten owoc polubić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzewem iglastym? Nigdy jedząc mango nie pomyślałam nawet o tym. :P

      Usuń
  8. Ja odwrotnie niż Ty wolałabym mleczną. Ciemna mi tu jakoś nie pasuje. Poza tym martwi mnie korzenność korzenia, której nie znam, więc wolałabym nie testować żołądka na zbyt wielkim kawałku tej czekolady. Póki mam do wyboru inne, wybieram inne.

    PS Chyba zapomniałam dopisać w poprzednim komciu - wiórków, nie wiórek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wolałabyś tę jako ciemną i z korzeniem czy tę Mango Preda z chili ale w mlecznej?

      Serio? Kurde, dzięki! Całe życie mówię źle (dobrze, że nie pisałam żadnych matur, prac o wioskach kokosowych, haha). Ejj, ale wiórek lepiej brzmi. :( Ty, a właśnie! A jak z marcepanem! "Kupiłam marcepan" czy "marcepana"?

      Usuń
  9. Wolałabym inną :P

    Kupiłam - kogo? co? - marcepan.
    W sklepie nie było - kogo? czego? - marcepana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy przypadkiem obie formy nie są dopuszczalne? (Inaczej znowu ta gorzej brzmiąca według mnie jest poprawna.)

      Usuń
    2. Nie. Dwie wersje są poprawne w dopełniaczu:
      W sklepie nie było - kogo? czego? - marcepana.
      W sklepie nie było - kogo? czego? - marcepanu.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)