środa, 8 lutego 2017

Chateau Bakaliowa mleczna z rodzynkami i całymi orzechami laskowymi

Jakiś czas temu otrzymałam kilka czekolad z orzechami i bakaliami, które postanowiłam sobie trochę zestawić z racji tego, że do takich połączeń przekonałam się stosunkowo niedawno - taak, wychowana na czystych czekoladach, nie mam z rodzynkowymi propozycjami ani ciepłych, ani zimnych wspomnień. Skoro była Bellarom z rodzynkami i orzechami laskowymi, to i Chateau (skoro mam) pominąć nie mogę!


Chateau Bakaliowa to czekolada mleczna z rodzynkami (19%) i całymi orzechami laskowymi (14%).

Nie wiem dlaczego, ale jakoś wyjątkowo podoba mi się opakowanie. Ta kolorystyka, nienachalna grafika... jest śliczne!

Po otwarciu poczułam zapach rodzynek, orzechów laskowych i prostej, mlecznej czekolady.
Przy łamaniu okazała się ona dość twarda, najeżona wręcz ciągnącymi rodzynkami i, jak się okazało, w dużej części połówkami orzechów (a nie całymi). W ustach rozpuszczała się bezproblemowo, raczej nietłusto i odrobinę proszkowo.

W smaku była mocno słodko-mleczna, ale na sposób dość "dziecinny", bo nie było tu ani odrobiny kakao (chyba, że jako takie "słodkie kakałko"), ani wyrazistej, głębokiej mleczności podchodzącej pod śmietankę jak w Bellarom o tym samym smaku.

Nie było jednak cukrowo, bo czekolada odrobinę nasiąkła dodatkami, więc jej słodycz nabrała trochę rodzynkowego wyrazu. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że nawet jakiś odrobinkę waniliowy posmaczek tu wyłapałam.

Dodatki bardzo "wgryzły się" w samą czekoladę, pewnie za sprawą ich formy. Bardzo słodkie rodzynki były bowiem zaskakująco "świeżo" owocowe, takie soczyste i miękko rozchodzące się, w czym przypominały daktyle.
Bardzo mi to przypadło do gustu, bo fajnie współgrały z czekoladą, nie były "dorzucone bez ładu".

Orzechy z kolei były bardzo łagodne, wydawały mi się minimalnie prażone (albo i nawet nieprażone wcale), ale miały bardzo świeży smak. Dzięki temu, że dużo tu było połówek udało mu się przeniknąć do samej czekolady i trochę wynagrodzić mi brak kakao.
Dodatki nie przysłaniały czekolady, jednak mimo wszystko stanowiła tylko tło dla nich.

Podobała mi się spójność kompozycji. Łagodne dodatki nie zakłóciły czekolady, a połączyły się z nią, ale... troszeczkę mi brakowało bardziej "czekoladowego" smaku, którego nie zabrakło Bellarom (chociaż ona zarazem była troszeczkę za słodka). W Chateau dodatki świetnie się zgrały (zwłaszcza rodzynki), ale orzechy chyba wolałabym odrobinkę bardziej podprażone.

Za kakao i prażone orzechy Bellarom postanowiłam przyznać dodatkowe pół punktu, chociaż obie czekolady są naprawdę bardzo podobne (na poziomie wartym pochwały). Mam jednak taką uwagę, by kupując, zwracać uwagę, czy chcemy bardziej świeże orzechy (wtedy polecam Chateau), czy prażone (Bellarom).


ocena: 8/10
kupiłam: Aldi (Tata kupił)
cena: -
kaloryczność: 528 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: cukier, rodzynki (19%), orzechy laskowe (14%), pełne mleko w proszku (13,9%), tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, maślanka w proszku, lecytyna sojowa, wyciąg z wanilii

21 komentarzy:

  1. charlottemadness8 lutego 2017 07:31

    Gdybym miała wybierać,przystałabym bardziej na Bellarom ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale bo wszystkie orzechy lubię mocno prażone i koostki. :D

      Usuń
  2. Podoba mi się ta harmonia w tej tabliczce. Wszystko pięknie współgra i jest na odpowiednim poziomie. Nikt nie wybija się na przód i nie zostawia w tyle rywali. Jedzenie jej kojarzy mi się z takim leniwym, spokojnym popołudniem kiedy siedzimy wygodnie w fotelu i możemy rozkoszować się ciszą z kubkiem kawy.
    Fajna fajna, co prawda dopiero co pisałam u Olgi, że nie cierpię bakalii, ale ta forma nawet kusi mnie do tego stopnia, że po kostkę bym sięgnęła. To na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kostkę to tu trudno. xD Cały pasek jak już.
      O, właśnie że nawet nielubiane rzeczy czasem też mogą posmakować. Pod warunkiem oczywiście udanej kompozycji.

      Usuń
  3. kurde... nie wiem co ponownie mnie dziwi... że sama z siebie ją spróbowałaś chociaż mogłaś oddać mamie czy fakt, że naprawdę jest pyszna... ajć... nie przestajesz mnie zadziwiać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? Ja chciałam te czekolady. Bellarom i Chateau są przepyszne! Widać ich zacne, krótkie składy to klucz do sukcesu. ;)

      Usuń
    2. nic, nic. Mimo wszystko mam zaciesz :D :)

      Usuń
  4. Faktycznie, chciałoby się rzec, że "najeżona bakaliami" :) Naprawdę nie przeszkadzałby mi tu brak wyczuwalnego kakao (nawet się nie spotkałam z ciemnymi, bakaliowymi czekoladami), a dominację śmietankowości uznaję za zaletę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, śmietankowość to zaleta, ale lubię jak w czekoladach czuć kakao i wcale nie mówię o ciemnych. ;)
      A właśnie i ciemną z bakaliami bym zjadła! Tym bardziej, że nigdy takiej nie widziałam. :P

      Usuń
  5. Aldi mam dość daleko, ale może w końcu się tam wybiorę:) Lubię takie czekolady, w które mogę się wgryźć:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kostki-drobnica albo cieniutkie "rozwałkowane" tabliczki to zło! :D

      Usuń
  6. Mimo, że kiedyś nienawidziłam takiego typu czekolad to teraz bym spróbowała...ostatnio bardzo lubię się z rodzynkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dzieciństwa raczej mamy tak, że czekolad z bakaliami unikamy xD Właściwie to nie wiemy dlaczego, bo w sumie rodzynki od jakiegoś czasu już lubimy :P
    Tabliczkę tej firmy zdecydowanie chciałybyśmy spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tym mnie w paru komentarzach zaskoczyłyśmy, bo kto jak kto, ale Wy to raczej bakaliowe klimaty macie w paluszkach przez te wszystkie swoje cudne słodkości. :P
      Warto, jeśli kiedyś miałybyście okazję.

      Usuń
  8. Tą jadłam z pewnością. Pamiętam, że dostałam ją na urodziny od ojca. Było to w okresie przedblogowym, więc szybko pożarłam tabliczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo smaczna. I to jest prezent! A nie jak ludzie czasem kupują Milki i im się wydaje to takie "ekskluzif".

      Usuń
  9. Nie lubię takich "studenckich" czekolad .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z wieloma do czynienia nawet nie miałam. :P Za to przypomniałaś mi te Studentskie... oj, to to paskudy!

      Usuń
  10. Nie przepadam za czekoladami z siekanymi orzechami, ale kiedy do towarzystwa pojawiają się rodzynki, zmieniam zdanie. Kiedy orzechy występują w formie całych kulek, jest jeszcze lepiej. Nie mam porównania do jakiejkolwiek tabliczki Ch., ale skoro nie leży daleko od B., to na pewno biegałoby po niej dużo cziłkowych łapek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też za bardzo siekanymi orzechami nie przepadam, ale w przypadku Chateau... a to już za parę dni. ;P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)