środa, 1 lutego 2017

Pacari Raw 70 % ciemna surowa

Pacari jest jedną z tych marek, za którymi dosłownie szaleję, mimo że... jadłam dopiero jedną ich czekoladę. Wyglądają jednak tak ciekawie, są prawie nie do zdobycia, a to wszystko potęguje moje zainteresowanie nimi. Pierwsza próbowana (Pacari Los Rios Ecuador 72 %) była jednak "przypadkową" tabliczką; dopiero dziś przeczytacie, co wynikło ze spróbowania jednej z moich wymarzonych.

Pacari Raw 70 % to ciemna czekolada o zawartości 70 % surowych ziaren kakao.

Po otwarciu pięknego sreberka poczułam niezwykle intensywny i smakowity zapach. Miał w sobie coś surowego i niezwykle winnego, taninowego. Odnalazłam tu także ciepło, w wydaniu bardzo ziemistym oraz kwasek owoców. Nie wydał mi się jednak świeżo owocowy, a taki... Taki trochę zleżały? Oprócz tego troszeczkę gorzko-neutralne orzechy.

Tabliczka miała ciepło czerwony kolor, ale przez brak połysku odebrałam ją jako dość chłodną, a może raczej orzeźwiającą. Przy łamaniu, a była bardzo twarda, usłyszałam jakby pusty trzask.
Przekrój okazał się ziarnisty, jednak w ustach rozpływała się gładko, dość kremowo, ale nie tłusto.

Przy pierwszym kęsie poczułam cierpkość wina. Zaraz wyróżniłam, że było to na pewno wino słodkie, może o kwiatowych nutach.
Z czasem jakby rozpłynęło się na boki odsłaniając ziemię, bagno - takie mokre i zapleśniałe, fermentujące. Wino zaczęło tracić swój pierwotny charakter, jak takie długo otwarte, zleżałe.
Wciąż jednak czułam pewną kwiatowość... o cierpko-kwaśnym motywie. Jak zapleśniałe płatki kwiatów z... czymś oleistym?

To "oleiste coś" po chwili przybrało wyrazisty, jednoznaczny smak orzechów brazylijskich. Od nich było już blisko do wytrawnych smaczków mających mało wspólnego ze słodyczami, a dużo ze starością i pleśnią. Poczułam bowiem nutę kojarzącą mi się ze starymi szparagami i brukselką - ugotowaną i zostawioną na bardzo długo. Wiem, że brzmi to obrzydliwie, ale paradoksalnie, wcale takie nie było.

Podczas gdy te nuty się rozwijały, cały czas czuwała nad nimi dzielna, niewzruszona słodycz. Na szczęście była subtelna, choć miała charakterek... sama nie wiedziałam czego. Jakiegoś syropu? Likieru? Miodu?

Równocześnie z tymi dziwnymi, wytrawnymi nutami rozwijał się kwasek. Z jednej strony był mało owocowy, a bardziej octowy, na pewno po części pleśniowy, a z drugiej... od tego octu odchodziła nutka owoców w occie. Myślę tutaj o egzotycznych, jędrnych i całkiem słodkich owocach.

I właśnie ta nuta ciekawie to spajała, bowiem to wszystko zataczało krąg - mamy w końcu złączenie słodyczy (mówiłam już, że i ona była złożona, mimo że delikatna?).
To kolejna trudna do nazwania nuta. Myślałam tu o dzikich jagodach i truskawkach... ale takich spleśniałych? Albo raczej jako smak lekko zepsutej maślanki? Truskawkowa maślanka? Hm... 
A obok jednak nieuchwytne owoce egzotyczne nadające słodkiego kwasku tym pleśniom. Jakieś żółte owoce na pewno. Może mango? Cytrusy? Dłuższą chwilę jakbym czuła brzoskwinie... morele? Nie, znowu to raczej zepsuta maślanka morelowo-brzoskwiniowa.

Na koniec zrobiło się bardziej przyjaźnie słodko, a gdy ostatnio kawałek się rozpłynął, pozostałam z posmakiem orzechów i słodkich owoców.

Przyznam, że z taką czekoladą jeszcze się nie spotkałam. Była niecodzienna, a przy tym idealnie wpasowująca się w mój gust. Lubię dziwne, skrajne smaki. Ona właśnie taka była. Wino, pleśń, orzechy brazylijskie i owoce w occie - mniam! Czytając recenzje w internecie mam jednak wrażenie, że ludzie czują podobne smaki, ale kręcą tak naokoło opisując je, jakby żeby pominąć zasadniczy charakter tej czekolady, który jest zapleśniało-zepsuty. Ktoś mógłby powiedzieć, że albo ludzie nie chcą się do tego przyznać, albo mi trafiła się stara czekolada, jednak porównując moje odczucia z recenzją Basi, doszłam do wniosku, że po prostu ta czekolada ma taki charakter i... jestem pewna, że chcę poczuć ten charakter w tabliczce 100 %.


ocena: 10/10
kupiłam: Sekrety Czekolady
cena: nie znam detalicznej (składałam bardzo duże zamówienie)
kaloryczność: 597 kcal / 100 g
czy znów kupię: tak

Skład: surowe ziarna kakao, pełny cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa

21 komentarzy:

  1. Ta czekolada ewoluuje pod czas jedzenie raz słodka,a raz kwaskowa,wytrawna by znowu wrócić do słodkiej nuty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wstręt do maślanki od czasu kiedy jako 14 latka postanowiłam spróbować diety 10 dniowej (będąc takim chuchrem nie pytaj dlaczego, chyba po prostu poszłam śladem za wszystkimi koleżankami...). Przez pierwsze 2 dni jesz TYLKO kefir. :D Rano dnia 2 na widok kefiru mnie już odrzucało, więc wylałam resztę kubeczków przeznaczonych na ten dzień (chyba z 5 litrów) do zlewu. :D Haha taki człowiek to był głupi - nigdy więcej jakiejkolwiek ,,diety". :D Więc pojawienie się w tekście słowa maślanka już mi obrzydziło całą resztę do tego stopnia, że nawet gdyby w reszcie składała się z nadzienia karmelowego, nugatowego, zawierała cudownie prażone orzechy i inne cuda wianki - nie przekonałoby mnie nic do niej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, to jak ja miałam jakieś 14 lat to z koleżanką postanowiłyśmy NIC przez 3 dni nie jeść (ona chciała schudnąć, a ja oczywiście żeby "wspierać"), potem dorwałyśmy się u niej do jakiejś kiełbasy brata i Ty nie pytaj... :> Zgadzam się, człowiek był głupi i aż dziwne, jak przeżył, haha. Nie dziwię się więc, że aż do tego stopnia sobie tak coś obrzydziłaś... Aczkolwiek... że akurat maślankę?! ;P

      Usuń
  3. Czekolada niezwykle intrygująca:) Jednak zaplesniale nuty nie są dla mnie;) Czekolada dla prawdziwych koneserów:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
  4. Surowe są w taki charakterystyczny sposób kwaskowate, ale Pacari robi też świetne niesurowe czekolady. Jednak mistrzostwo osiągnęli z czekoladach z naturalnymi esencjami owocowymi lub ziołowymi, zwłaszcza tych nowych. Udało im się uzyskac efekt soku owoców w czekoladzie, to trudno opisac, ale to dosłownie smak płynnego, chłodnego soku połaczonego z czekoladą, czuję się go, tak jakby się go piło, ale nie ma tam żadnego płynu. Oczywiście to są pełne czekolady, nie nadziewane. Nie wiem, jak oni to robią, ale na mnie wywarło to ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jadłam ich jedną niesurową i po prostu ogólnie kocham Pacari. Już nie mogę się doczekać, aż uda mi się kupić więcej ich tabliczek!

      Tak swoją drogą, w SuroVital jakoś aż tak tego kwasku nie czuć, nudniejsze są (ale także smaczne - no ok, ta którą jadłam, bo tylko jedną dotąd jadłam).

      Usuń
    2. W Surovital też czuć, choć słabiej, porównaj z jakąś "zwykłą". Ale jednak to nie ten poziom co Pacari, niestety.

      Usuń
    3. Napisałam, że "aż tak nie czuć", a nie "nie czuć wcale". :P

      Usuń
  5. charlottemadness1 lutego 2017 13:06

    Ciekawe jaką "diablicą" okaże się ta stóweczka :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię wszystko, by ją zdobyć. <3

      Usuń
    2. A wiesz, że jest też kawowa Pacari?

      Usuń
    3. Wiem, wiem. Śliniłam się ostatnio do ich całej oferty wybierając tabliczki, które chciałabym zamówić u podanego przez Ciebie źródła. ;>

      Usuń
  6. Tak jest! Bagno, starość, pleśń a szczególnie stara brukselka i szparagi to coś co chcemy poczuć w czekoladzie :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, prawie oplułam monitor czytając Wasz komentarz. :P No... tak w skrócie i w oderwaniu rzeczywiście dziwnie (co najmniej dziwnie) to brzmi.

      Usuń
  7. To było oczywiste, że polubisz się z takim dziwadłem :D Spróbować może i bym spróbowała, ale kostkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tekst w stylu mojej mamy by pewnie padł: "Mogę wypluć?". xD

      Usuń
  8. Zapleśniałe płatki kwiatów, stara ugotowana brukselka i zepsuta truskawkowa maślanka... tylko przepoconych skarpet brakuje do tego bukietu xD Ale ostatecznie mi się podobają perfumy które niektórym kojarzą się z trupami i domami pogrzebowymi, wiec nie mogę gadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zapachy jak z domów pogrzebowych są fajne, jakkolwiek to brzmi! Właśnie czasem dziwne rzeczy potrafią naprawdę się spodobać. :D

      Usuń
  9. Zatęskniłam za nią po przeczytaniu Twojej recenzji...

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)