czwartek, 16 lutego 2017

wafelki Princessa Dark Orange, Cherry

Do wafelków Princessa nie jestem zbyt przywiązana. Kokosowa była co prawda lata temu moim ulubionym wafelkiem (przez jakiś czas), ale np. mleczna nigdy mi nie smakowała; nie wiem, czy kiedykolwiek jadłam orzechową. Co więc skusiło mnie na kupienie tych dwóch? Są ciekawe, inne. I za to mają dodatkowy punkt już na samym początku. Jeszcze kiedy częściej jadałam wafelki ubolewałam, że zazwyczaj są czekoladowe, orzechowe, mleczne... W dodatku, o czym przekonałam się przy teście kokosowych wafelków, jedne od drugich niewiele się różnią.
A przecież tyle smaków można wymyślić! Orzechowy z orzeszkami, mleczny z cynamonem, czekoladowy z suszonymi / kandyzowanymi owocami... Mogę tak w nieskończoność. Ludzie, jakbym ja wymyślała smaki wafelków, byłoby tego pełno, dla każdego coś miłego.
A tak... Ekhem, halo Nestle, dla mnie też coś takiego się znajdzie?

Princessa Dark Orange to wafel przekładany kremem o smaku pomarańczowym, obsypany dropsami czekoladowymi (11%) i kostką pomarańczową (2%), oblany czekoladą deserową (42,7%).


Po otwarciu poczułam silny zapach pomarańczy w towarzystwie bardzo słodkiej, ale niewątpliwie ciemnej czekolady. Co ciekawe, nie było w tym nachalności aromatu.

Wafelek wyglądał pięknie, był solidnie najeżony i bardzo ciemny. Kremu było w nim w sam raz: nie za dużo, nie za mało. Trochę ubolewam nad ilością pomarańczowych kawałków w stosunku do dropsów czekoladowych - tych drugich było o wiele więcej.
Struktura wafelka była dość konkretna, poczucie chrupkości wzmacniały kawałki na jego wierzchu. Bardzo mi to odpowiadało. Krem był bardzo tłusty, podobnie w sumie jak czekolada, ale jakoś schodziło to na dalszy plan. Mam co prawda pewne zastrzeżenia do samych dropsów, bo one były aż nieco plastelinowe, ale przy smaku całości, nie przeszkadzało mi to za bardzo.

Same warstwy waflowe miały neutralny smak. Krem był raczej łagodny, znacząco słodki (ale nie cukrowy) i pomarańczowo-czekoladowy. Wydał mi się odrobinę soczysty i taki na granicy naturalności, a sztuczności. Ta druga była na tyle delikatna, że całość wypadła bardzo w porządku.

Smak cytrusów nasilały pomarańczowe kawałki, będące czymś przypominającym kandyzowane skórko-galaretki. Właśnie taki smaczek skórki cytrusowej się tu pojawiał, chociaż i element galaretek był obecny - jednak nie w wydaniu inwazyjnego aromatu.
W całości znalazło się sporo cytrusowego kwasku, orzeźwienia, co świetnie wyszło z ciemną czekoladą. Jej smak był bardzo wyrazisty, czuć kakao, mimo że słodycz była dość silna.

Całość nie wyszła przesłodzona. Ciemna czekolada była kakaowa i dobra jak na wafelek (nie czuć w niej odtłuszczonego kakao), co świetnie pasowało do cytrusowego smaku. Nie był może aż tak jednoznacznie pomarańczowy (bardziej właśnie cytrusowy), ale na szczęście nie był też zbyt sztuczny.
Ten wafelek uważam za bardzo udany. Prawda, że wolałabym tu widzieć po prostu skórkę pomarańczy, albo chociaż nieco lepsze dropsy, ale i tak bardzo mi smakował.


ocena: 9/10
kupiłam: Kaufland, Tesco
cena: 1,29 zł
kaloryczność: 541 kcal / 100 g; sztuka (33g) - 178 kcal
czy kupię znów: tak

Skład: czekolada ciemna (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, oleje roślinne: palmowy, shea; tłuszcz mleczny, emulgatory: lecytyny, E476; ekstrakt wanilii), dropsy czekoladowe (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa), olej palmowy, mąka pszenna, cukier, serwatka w proszku, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; puree jabłkowe, syrop glukozowo-fruktozowy, syrop glukozowy, koncentrat soku pomarańczowego (0,1%), błonnik pszenny, substancje spulchniające: węglany amonu, sodu; regulator kwasowości: kwas cytrynowy; naturalny aromat pomarańczowy, skrobia, pektyny, emulgator: lecytyny, E476; sól, barwnik: kurkuma

---------------
Po drugi sięgnęłam z nadzieją i lękiem. Kocham wiśnie, więc bałam się, że mnie rozczaruje, ale z drugiej strony... skoro pomarańczowy aż tak mi smakował... Może jednak było na co liczyć?
----------------

Princessa Dark Cherry to wafel przekładany kremem o smaku wiśniowym, obsypany dropsami czekoladowymi (11%) i kostką wiśniową (2%), oblany czekoladą deserową (42,7%).


Po otwarciu poczułam wyrazisty zapach wiśni z odrobiną alkoholu w ciemnej czekoladzie. Było słodko, dość wytrawnie i... przyjemnie. Nie czułam sztuczności, co zachęciło mnie do szybkiego spróbowania.
Konsystencja wafelka jest bardzo podobna do pomarańczowego, tylko cząstki wiśniowe wydają się odrobinkę bardziej galaretkowate.

Tu również same warstwy waflowe w smaku nie odegrały zbyt dużej roli, może tylko neutralizowały słodycz, która jednak i tak nie był przesadzona. Ta pochodząca z tłustego kremu wydała mi się taka... jak kandyzowanych wiśni w likierze (bo właśnie taką wiśniowość się tu czuło) i trochę czekoladowa. Krem był mocno wiśniowy, ale ogółem raczej łagodny w smaku, dzięki czemu nie czułam tu zbytniej sztuczności.

Świetnie pasował do słodkiej, choć wyraźnie ciemnej czekolady. Akcent kakao świetnie wyszedł w połączeniu z kwaskiem wiśni, nasilającym się przy kawałkach zatopionych w wierzchu. Okazały się zaskakująco soczyste i mocne w smaku na niesztuczny sposób. Dropsy z wierzchu były tu jedynym punktem, bo wyszły nieco plastelinowo, ale i tak fajnie to wszystko także i dzięki nim, chrupało.

Zaskoczył mnie smak tego wafelka. Był słodki, owszem, ale miał wytrawny charakter. Kwasek wiśni był jakby otoczony odrobinką alkoholu (choć nie ma go w składzie), a mimo to nie wyszło "tanio" czy sztucznie.
Trudno mi tu znaleźć jakiekolwiek wady, tym bardziej, że w tym przypadku w ogóle wydawał się... zaskakująco naturalny jak na taki skład. Nic nie było tu zbyt nachalne. No, może tylko dropsy mogłyby być mniej plastelinowe, ale to taki drobiazg, że przymknęłam na to oko.

Sama siebie zaskoczyłam tym, że następnego dnia poszłam do sklepu po kolejne. Ulubiony wafelek? Obecnie na pewno!


ocena: 10/10
kupiłam: Kaufland, Tesco
cena: 1,29 zł
kaloryczność: 541 kcal / 100 g; sztuka (33g) - 178 kcal
czy kupię znów: tak

Skład: czekolada ciemna (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, oleje roślinne: palmowy, shea; tłuszcz mleczny, emulgatory: lecytyny, E476; ekstrakt wanilii), dropsy czekoladowe (miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa), olej palmowy, mąka pszenna, cukier, serwatka w proszku, puree jabłkowe, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, odtłuszczone mleko w proszku, syrop glukozowo-fruktozowy, syrop glukozowy, aromat naturalny, puree wiśniowe (0,1%), regulator kwasowości: kwas cytrynowy; substancje spulchniające: węglany amonu, sodu; substancja utrzymująca wilgoć: glicerol; błonnik pszenny, pektyny, emulgatory: lecytyny, E476; sól, koncentraty roślinne: marchwi, czarnej porzeczki, borówki

----------
Otwarcie przyznaję, że te wafelki mnie zszokowały. Nigdy nie pomyślałabym, że coś tak zwykłego i sztucznego może okazać się tak smacznym. Bardziej bałam się wersji wiśniowej, a okazała się smaczniejsza i "naturalniejsza". Może oba były troszeczkę za tłuste (ale to w końcu wafelki, nie można od takich za wiele wymagać), ale wyraźnie czuło się tytułowe smaki, przy czym nie wydały się "sztucznie podkręcone na maxa", a gramatura oraz konkretna struktura wafli i dodatków - bardzo na plus (a właśnie ona bardzo mnie zawiodła w kokosowej - niegdyś mojej ulubionej).
Oba bardzo mi smakowały, jednak to wiśnie postanowiłam wyróżnić dziesiątką za "alkoholowy" akcent. Co więcej, wracałam do każdego z nich już kilka razy i... za każdym tylko utwierdzałam się w przekonaniu o ich świetności.

27 komentarzy:

  1. Mój Mąż również był zaskoczony, że te wafelki tak fajnie wypadły. Ja ich nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męża trzeba słuchać! :P Pewnie i tak tego nie zrobisz, ale muszę to napisać: spróbuj! :D

      Usuń
  2. Nie jadłam ani jednego, ani drugiego.. jakoś nie przekonały mnie do siebie te smaki, ale cieszę się, że Tobie smakowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mam tak, że czasem jakiś smak po prostu na wygląd mi nie odpowiada.

      Usuń
  3. charlottemadness16 lutego 2017 08:06

    9 i 10 za wafelki,->"zakupię ponownie -tak". Jestem w szoku :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet kilka sobie jeszcze na zapas kupiłam. To tak jak w przypadku Rizera - wątpliwe, niepozorne, a jednak pyszne (od wspomnianego nawet lepsze).

      Usuń
  4. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, że Ty odebrałaś je tak dobrze, bo że one są smaczne to tak podejrzewałam, bo Nestle to jednak dobry producent tylko tworzy produkty mało ,,wyszukane", takie tylko dla zaspokojenia słodyczowego głodu. Wiedziałam więc, że tutaj też zachowa się bezpiecznie i czekolada nadal będzie słodka, krem tłustawy, a dodatki mało charakterne, ale to nadal jest z jego strony fajny eksperyment i cieszę się, że się udał. Bardziej kusi mnie cytrus, bo to coś nietypowego w wafelkach, wiśnie są bardziej wyraziste i trochę boję się ze skojarzeniami z czekoladkami z alkoholem.
    Znów recenzja z serii moich ulubionych, ach czuję jakbym już miała urodziny, a nie za 10 dni :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie bardzo się zdziwiłam, bo uważam Nestlé za kiepską firmę, a Princess nigdy, oprócz kiedyś kokosowej, nie lubiłam, więc... :O
      Ty pewnie gorzej byś wiśniową odebrała, ale to nie było aż tak mocne skojarzenie, by miało Ci przeszkadzać. Tak sądzę. ;)
      To taki wcześniejszy prezent! Spełnienia marzeń i wielu pysznych słodyczy oraz... mnóstwo smacznego nabiału. xD

      Usuń
  5. Wow:)niespodzianka:)myślałam, że owocowe dodatki wypadną słabo a tu proszę 10 i 9!Jak będę w sklepie to na pewno poszukam i kupię aby sama spróbować i ocenić;)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, polecam z całego serca!
      Myślę, że tak dobrze wyszły, bo właśnie nie były mocno owocowe, a czekoladowo-owocowe. Zazwyczaj niestety takie słodyczy są wypchane aromatami, więc te są... No, może nie białymi, a owocowymi, krukami ;)

      Usuń
  6. Z wafelków jadam tylko Knoppersy. Swego czasu lubiłam jeszcze Princessę Kokosową, ale ostatnio nawet ona mi już nie specjalnie smakuje dlatego nawet nie pomyślałam o tym, żeby spróbować tych dwóch. Zdecydowanie wyróżniają się oryginalnością na tle wszystkich kokosowych, orzechowych i mlecznych.
    Mimo, że połączenie owoców i czekolady nigdy mnie jakoś wyjątkowo nie kusi to po przeczytaniu Twojej recenzji poczułam, że może jednak warto dać im szansę... :P Ostatnio zauważyłam, że bardzo zmienia mi się smak, więc kto wie, może też się zakocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kokosową też kiedyś lubiłam, ale jadłam parę tygodni temu (recenzja też jest) i była po prostu obrzydliwa.

      To naprawdę warto, tym bardziej, że kosztują grosze, a tak... może akurat!

      Usuń
    2. Wersja pomarańczowa już zakupiona i czeka na degustację :D

      Usuń
    3. Wiśniowej będzie przykro! :(

      Usuń
  7. ciekawe ciekawe, uwielbiam wafelki, na 100% by mi smakowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba kupić, bo nie wiadomo, kiedy mogą zniknąć! :P

      Usuń
  8. Och orgazm na miejscu xDD Mogę już umrzeć szczęśliwa :D Od dziś będę odpalać sobie zawsze recenzje by się dowartościować jak mi zajdziesz za skórę xD Jedna z moich ulubionych recenzji ^.~ A zapas tych princess mam na czarną godzinę, a rzadko ponawiam zakup- są super, a teraz ponadto mam ratyfikację jakości od samej Ciebie mwah! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też rzadko ponawiam zakupy, jeśli o słodycze chodzi, ale te... kurde, jak znikną ze sklepów i wyjem zapas, to chyba się poryczę. :<

      Cieszę się, że aż tak recenzja się podoba. <3 Przy takich wafelka nie mogłoby być inaczej!

      Usuń
    2. Hahaha zrobię wtedy napad na fabrykę Nestle i je dla nas zdobędę :D <3

      Usuń
    3. Napad niee... Porwijmy "góry", uwięźmy gdzieś i niech je robią tylko dla nas. <3

      Usuń
    4. ooo... Ty jak coś powiesz <3 :D

      Usuń
  9. Mam tą wiśniową i serio się cieszę :D Muszę jak najszybciej ją otworzyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie też się cieszę i rozumiem, że recenzja będzie? :D

      Usuń
  10. Już u Olgi pisałam, że akurat te nowości/limitki jakoś mnie nie zainteresowały. Za to jakby wypuścili wersję z cynamonem to byłabym pierwsza przy kasie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Spodziewałam się, że ta recenzja będzie bluźniercza, i jest ;)

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)