sobota, 11 lutego 2017

wafelki Princessa Kokosowa, Ryelands Chocolates Kokosowy, Alek Kokosowy, Milka Nussini Cocos

Po porównaniu kwadratowych wafelków orzechowych (i jednym spóźnionym) postanowiłam skorzystać z okazji porównania także różnych dostępnych kokosowych. Gdyby nie moje wyjazdy, nie byłoby to możliwe, więc możecie mi wierzyć, że opisanie tej zbieraniny trochę odę mnie wymagało.
Kokosowe Princessy były kiedyś moimi ulubionymi wafelkami, jednak odkąd zmienili je pogarszając smak i konsystencję jakieś trzy lata temu (?), obraziłam się. Na potrzeby tej recenzji z pełną świadomością tego, co mnie czeka, kupiłam. Chcę się mieć do czego odnosić przy zamienniku również popularnej marki oraz no-name'ów (albo raczej "name'a" - w końcu Alek - i propozycji Tesco).
Wiedząc jednak, że sama wafelkom nie podołam, a także mając świadomość, że ostatnio "odleciałam od tak przyziemnych słodyczy", do degustacji zaprosiłam mamę; sobie zagarnęłam po kawałku każdego wafelka (średnio 1/3), a całość rozwlekłyśmy w czasie, by się nie zacukrzyć.

Zaczęłam od klasyka. Nestle Princessa Kokosowa to wafelek przekładany kremem kokosowym, oblany białą czekoladą ważący 36 g.


Princessa pachniała bardzo, bardzo słodko i kokosowo, ale w sumie smakowicie.
Miała dziwną, bardzo "napowietrzoną" strukturę przez co wydaje się nijaka, za lekka i niespójna; nie była chrupiąca, za to strasznie się kruszyła. Tłusty krem i czekolada szybko się rozpływały, wafelek chrzęścił i pozostawał bierny.

Także w smaku był właśnie bierny, nijaki, nie odznaczał się. Przede wszystkim czułam słodką białą czekoladę, lekko sztucznie waniliową, ale głównie po prostu słodką ze słabym kokosowym posmakiem.
Zabrakło mi tu właśnie wyraziście kokosowego smaku, jakiejś wafelkowości, konkretu. To takie... bardzo słodkie coś i tyle.
Pod koniec gryzienia kęsa zaczynał mi dokuczać jakiś kwaskowaty posmak, jednak myślałam, że to już mi coś odbija, ale Olga utwierdziła mnie w przekonaniu, że kwasek autentycznie tam był.
Nawet nie cień dawnej Princessy. Myślę, że po szeregu "dobrych zmian" nie zadowoli już ani wielbicieli wafelkowych kremów, ani warstw waflowych.


ocena: 4/10
kupiłam: Tesco
cena: 0.89 zł (24,72 zł / kg)
kaloryczność: 564 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: biała czekolada (31%) (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, oleje roślinne (palmowy, shea, illipe), serwatka w proszku (z mleka), emulgator (lecytyny), aromat), mąka pszenna, olej palmowy, serwatka w proszku (z mleka), cukier, odtłuszczone mleko w proszku, maltodekstryna, wiórki kokosowe (2%), substancje spulchniające (węglany amonu, węglany sodu), emulgatory (lecytyny, E 476), naturalny aromat, sól

---------------

Ryelands Chocolates (dla Tesco) Wafelek Kokosowy czyli wafel przekładany kremem kokosowym w białej czekoladzie waży 50 g.


Po otwarciu poczułam zapach waniliny, aromatów, silną słodycz i słaby akcent kokosa.
Wafelek okazał się twardawy i zwarty, raczej się nie kruszył. Mimo ogromnej ilości kremu całkiem nieźle chrupał.
A skoro już o kremie: był straszliwie tłusty, także w smaku. Jego ilość przełożyła się na to, że wyraźnie czuć aromaty, sztuczność, czyli i taki chemiczny kwasek, i słodycz. 

Po pierwszym gryzie i oswojeniu się z chemią, wyczułam także i kokosowy posmak, ale był strasznie mdły i zasłonięty przez słodycz i smak nijako mleczny, nasilany przez tłustą białą czekoladę.
Strasznie słodki i tłusty, przez co nie dałam rady zjeść mojej części (około 15 g). Pozostawił posmak sztuczności, z czym dopiero kubek herbaty sobie poradził.


ocena: 2/10
kupiłam: Tesco
cena: 0.95 zł (19,99 zł / kg)
kaloryczność: 553 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: biała czekolada 31,2 % (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, serwatka w proszku, olej palmowy, laktoza, lecytyna sojowa, polirycynooleinian poliglicerolu, aromat), mąka pszenna, olej palmowy, cukier, serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, wiórki kokosowe 3%, skrobia ziemniaczana, olej rzepakowy, lecytyna sojowa, aromat, sól, substancje spulchniające (węglany sodu, węglany amonu), jaja w proszku

---------------

Jago (dla Aldi) Alek Kokosowy w białej czekoladzie to po prostu wafel przekładany kremem kokosowym w białej czekoladzie o wadze  40 g.


Alek miał nienachalny słodko kokosowy zapach.
Twardawy, konkretny wafelek w pierwszej chwili wydał mi się trochę wiórowaty w smaku, ale przy drugim kęsie wyraźniej pieczono "wafelkowy" i nieco przełamujący silną słodycz białej czekolady.
Przez słodycz nie czułam żadnych obrzydliwych posmaków, a po drugim kęsie wyczułam nawet kokosowy smak. Chyba tutaj tę kokosową nutę podkreślał lekki posmak wafelka. 

Biorąc pod uwagę poprzednio opisane, był dość wyraźny, jednak to wciąż nie był "wyrazisty kokosowy smak".
Nie wydał mi się tłusty, a taki całkiem ok.
Mimo że wciąż było za słodko, to ten wafelek okazał się najbardziej stonowany.


ocena: 5/10
kupiłam: Aldi
cena: 0.79 zł (19,75 zł / kg)
kaloryczność: 563 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: biała czekolada 30 % (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, serwatka, olej palmowy, laktoza, lecytyna sojowa, E476, aromat), olej palmowy, mąka pszenna, cukier, wiórki kokosowe (3,6%). serwatka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, skrobia ziemniaczana, olej rzepakowy, lecytyna sojowa, sól, aromat, substancje spulchniające (węglany sodu, węglany amonu), jaja w proszku

---------------

Mondelez Milka Nussini Cocos to wafelek przekładany kremem kokosowym, oblany białą czekoladą z wiórkami kokosowymi.
40 g


Milka pachniała bardzo słodko, ale i bardzo kokosowo.
Wafelek był lekko chrupiący, a wiórki kokosowe pod czekoladą na wierzchu nasilały chrzęszczenie. Dodatkowo wiórki nadawały poczucie kokosowej naturalności.
Podobała mi się struktura tego wafelka. Był co prawda delikatny, a czekolada z wiórkami nieco odpadała, ale warstwy waflowe były dość grube, kremu nie napchano aż tak dużo, dzięki czemu nie odebrałam tego jako zbitki tłuszczu.

W smaku było bardzo, bardzo słodko, ale i kokosowo. Smak białej czekolady był jednak głównie słodyczą. Nie czułam sztuczności, ale zacukrzenie.
Całość wydała mi się raczej mleczno-kokosowa, chociaż niezaprzeczalnie kokosowa. Te wiórki to bardzo dobry pomysł. Nie wiem, czy bez nich w ogóle było by tego kokosa czuć, ale muszę pochwalić za ich ilość (najwięcej z opisanych).


ocena: 6/10
kupiłam: Scrummy
cena: 3.75 zł (dostałam rabat, ale tej ceny nie liczę, bo to wafelek sprowadzany, więc to nie cena producenta)
kaloryczność: 515 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie
Skład: cukier, mąka pszenna, olej palmowy, serwatka w proszku, tłuszcz kakaowy, wiórki kokosowe (4,5%), maltodekstryna, odtłuszczone mleko w proszku, masło klarowane, olej rzepakowy, skrobia ziemniaczana, lecytyna sojowa, aromaty, substancje spulchniające: wodorowęglan sodu, wodorowęglan amonu, sól.


Trudno tu mówić o tym, który smakował mi najbardziej, bo wszystkie były o wiele za słodkie i o wiele za mało kokosowe. Coś jednak napisać trzeba.
Najbardziej smakował mi Alek (najtańszy ze wszystkich), bo wafel odegrał sporą rolę, czuć w nim (mimo cukru) białą czekoladę i troszeczkę kokosa (chociaż wciąż za słodki i za mało kokosowy na 6) oraz Milka - miała dobre rozwiązanie z wiórkami, dzięki czemu była najbardziej kokosowa, ale i strasznie słodka. Princessa ani wafelka, ani kremu nie miała dobrego (i mówię tu o smaku i strukturze), a wafelek dla Tesco miał strasznie dużo kremu przez co czuć w nim sztuczne posmaki i tłustość, a nie smak kokosa czy białej czekolady.
Mamie smakował ten z Tesco, bo właśnie było w nim "dużo słodkiego kremu", Milkę uznała za "ok", Princessę za "niezłą tylko przez sentyment", a w Alku narzekała na "za mało kremu".

Princessa, "Tesco", "Aldi", Milka
Reasumując: jeśli kogoś najdzie na słodkiego wafelka, spokojnie może sięgać po marketowe zamienniki (jeśli lubi słodkie kremy i nie przeszkadza mu ich tłustość / sztuczność - z Tesco; jeśli jak ja woli konkretniejsze wafle - z Aldi), bo aż tak drastycznie się nie różnią. Szczerze? Wszystkie według mnie są kiepskie i mało kokosowe, głównie białoczekoladowe.

23 komentarze:

  1. charlottemadness11 lutego 2017 07:35

    Ojej, dla mnie te "porównania" byłyby śmiercią na miejscu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem silna! Przeżyłam specjalnie, by to napisać. xD

      Usuń
  2. Nawet nie masz pojęcia jak szeroki uśmiech mi towarzyszy od kiedy zobaczyłam co dzisiaj jest recenzowane i przez całą recenzję nie zmalał ani ociupinkę. Nie dość, że moje ulubione z całej gamy produktów - wafelki, to jeszcze o ukochanym smaku - kokos. Dodatkowo to recenzja porównawcza, a takie lubię najbardziej, bo przy tego rodzaju nawiązaniach jednego do drugiego jesteśmy najtrafniej w stanie wychwycić różnice - te na plus i minus i ostatecznie wybrać faworyta. Ja mogę odnieść się wyłącznie do klasyka czyli Princessy i zagranicznego Nussini, bo tylko te jadłam. Powiem tak, Princesse jadłam ostatnio parę lat temu, więc przypuszczam, że jeszcze przed zmianą. Stąd też w rankingu wafelków stała u mnie wysoko, właściwie wyżej się nie da, była numerem 1 (choć nie samotnie, bo chociażby ze zwykłymi orzechowymi Grześkami). Teraz... skoro mówisz (i nie ty jedna), że tak bardzo się zmieniła to musiałabym spróbować, aby przekonać się osobiście. Jednak... nie chcę tego robić, bo boję się rozczarowania i zatarcia tego dobrego wrażenia. :D Dlatego od dawna omijam ją szerokim łukiem.
    Nussini - że słodko, to było do przewidzenia bo to Milka. Ewidentnie czuć jednak kokos - wiórki na górze są genialnym rozwiązaniem i smakowym i wizualnym. :-) Kremu sporo, stąd nie jest to lekki wafelek, ale tłustawy i zapychający. Na szczęście ten krem jest smaczny, więc nie stanowi to problemu, można zjeść ze smakiem chociaż nieco bym go odjęła. Wtedy jednak nie byłby batonem jak na twory od Milki przystało, więc rozumiem zabieg producenta i bycie konsekwentnym.
    Czuję, że spodobałby mi się ten z Aldi - bo jest chrupki i leciutki taki jak to w wafelkach lubię najbardziej. Niestety nie mam Aldi. :< Może jednak znajdę go w jakimś innym dyskoncie? Albo jego zamiennik, wiem że Kaufland robi podobne cuda.
    Recenzja mega! Nie pogniewałabym się za więcej takich. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Skoro lubisz ten smak i w ogóle, to lepiej sobie nie psuć wspomnień. Ja ostatnio, zakochana w Princessach Dark, musiałam parę innych sprawdzić i... cóż, chyba tylko te Dark im wychodzą. Nie wiem, skoro latami robili także pyszne białe kokosowe... po co ta zmiana? Przecież to strata zysku, bo założę się, że nie Ty jedna je omijasz bojąc się zmienionego smaku. A jeszcze ile osób, tak jak ja, po spróbowaniu tej już nigdy nie wrócę do tego smaku... [*] dla starej, dobrej kokosowej Princessy.

      Z tą Milką to ciekawa sprawa, bo lata temu jadłam tą łaciatą i biała wydawała mi się mniej cukrowa od mlecznej... W tym wafelku to też właśnie bym trochę kremu odjęła ALBO trochę wiórek bym w nim umieściła (tym samym zmniejszając ilość samego kremu).
      Wątpię, bo Alek jest produkowany dla Aldi coś jak Roger dla Lidla. Może jednak tego producenta... Tylko nie wiem, czy wtedy to byłoby w 100 %-ach to samo.
      Kaufland? Tam to nigdy nie widziałam, u mnie mają te swoje tylko kakaowe. Jednak... ja już mam dość białych kokosowych. xD Ogólnie kokosowych - zdradzę, że jest jeszcze recenzja kokosowych w mlecznej (póki ogarnę zdjęcia i wszystko, pewnie dopiero na początku kwietnia).

      Nie wiem, czy dam radę więcej takich recenzji robić, bo te i wspomniane w mlecznej mnie wykończyły. xD Będzie jednak jeszcze konfrontacja Grześki i Prince Polo (kakaowe), Princessy Dark i Kit Katy, bo te są już napisane (a Kit Katy tylko kupione).

      Usuń
  3. O ja Cię... ale połechtałaś moje ego... recenzja porównawcza- czyli moje ulubione! Kilka wafelków na raz... i to plebeszczaków! I jeszcze odkryłam tajemnicę jak robisz zawsze zdjęcie odgryzionego wafelka i nie żałujesz wcale tego :> Po prostu ,,od-gryzasz" i nie zjadasz od razu! Czemu sama na to nie wpadłam xD A zaproszenie na degustacje mamuśke- geniusz ;) Pozytywnie mnie zaskoczyłaś tymi no-name wafelkami... Alek kusił wielokrotnie... ale no-name... A tu takie zdziwko! ;D Pewnie u mnie dostały by wysokie noty, ale u takiego konsera nie ma miejsce na pitu-pitu :D Dzięki za tą recenzję! Swiat to doceni xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze tak, haha! xD Czasami ułamuję kawałek ręką, a potem dogryzam zębami, żeby ładniej wyglądał, serio. A ten "od-gryziony" sobie potem zębami rozwarstwiam, bo strasznie nie lubię słodyczy traktować nożem. Czuję się wtedy, jakbym do jakiegoś obiadu zasiadała.

      Koneserskie narzekanie, ale właśnie - udało mi się wyłonić coś, co innym może bardziej posmakować. :D Poluj na Alka, bo jestem strasznie ciekawa Twojej opinii!

      PS Pamiętasz swoją "bitwę" Prince Polo i Grześków karmelowych? Biorę się za kakaowe, haha.

      Usuń
    2. Oooo dzięki za wtajemniczenie, nie ukrywam, że mnie to bardzo ciekawiło! :D Hahaha ^^

      Alek niestety napaliłam się na chłopaka, ale boję się, że zanim zajdę do Aldi to będą wakacje- bo wymówka-wymówką godni xD

      PS Och! Nie mogę się doczekać! Będzie ubaw po pachy :D Powodzenia i siły bo Ci się przyda xD

      Usuń
    3. Wakacje? A co za problem! Niech się facet cierpliwości uczy, jak kocha to poczeka. xD

      O tak, siła, siła i jeszcze raz siła. Jakby co, napiszę recenzję jako zombie!

      Usuń
    4. hahaha trzymam za słowo :D ;)

      Usuń
  4. Ale poświęcenie z Twojej strony xD Już myślałyśmy, że posługując się Tobą znajdziemy idealny kokosowy wafelek na wymianę z Princessą (bo też mamy na nią focha) jednak szkoda, że żaden wariant specjalnie nie zachwycił. Ale wersję Milki miałyśmy okazję jeść i faktycznie też odebrałyśmy go raczej pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak wszystko w świecie słodyczy potrafi zaskoczyć. :P Nigdy Milki bym o to nie podejrzewała, ale dobrze wiedzieć, że nie tylko mi tak prawie smakowała. xD Ah, to określanie takich rzecz "raczej pozytywnie", "prawie smakowała", haha.

      Usuń
  5. Dobrze, że ja juz takich wafelków nie jadam :D Princessę kocha mój tata i je na potęgę, a ta Milka kiedyś kusiła mnie w Netto, ale odpuściłam...szkoda czasu i wolę zjeśc coś lepszego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.
      A on jada je od lat? Nie czuje różnicy? O.o

      Usuń
    2. Też mnie to zastanawia! Je on je od wielu lat, ba, jadał nawet gdy miały stare opakowanie i nic :D

      Usuń
    3. Ja jadałam tylko w czasach starego opakowania, o to było coś - opakowanie brzydkie i tanie, a wafelek pycha. Musieli zrobić odwrotnie! (Chociaż mi osobiście to nowe się nie podoba - jest za "babskie").
      Może ma tak jak mój? Lubi jasne wafelki, a jedząc często nie umie nawet określić, czy szamie akurat śmietankowe, czy cytrynowe.

      Usuń
  6. Dawno takich kokosowych wafli nie jadłam. W ogóle zasmuciłaś mnie wiadomością, że Princessa się tak zepsuła :( Pamiętam jej kokosowy aromat z dzieciństwa. Z tej czórki chyba bym wybrała Nussini, właśnie za te wiórki na wierzchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I lepiej dalej ich nie jeść.
      Mam wrażenie, że Princessy zmienili już z szatą graficzną. Tak swoją drogą, wydaje mi się, że im je ładniejsze robią, tym słodycze wewnątrz gorsze.

      Usuń
  7. Podsumowanie idealnie oddaje każdy opis wafla. Tyle narzekania to jeszcze nie widziałam u Ciebie nigdy :D
    W opisie Princessy zabrakło mi wzmianki o delikatnie stetryczałym waflu (chyba że oddaje to zdanie "nie była chrupiąca", acz nie jestem pewna) i kwasku nadzienia (nie czułaś?!).
    Milka u mnie niebawem, więc niczego nie piszę.
    Pozostałych nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie była chrupiąca = wafel był stetryczały, a kwasek... Myślałam, że to ja mam jakiś niesmak z żołądka od np. chemii, haha. Nie pisałam o tym, bo uznałam, że to moje dolegliwości (mama żadnego kwasku nie czuła).
      W takim razie czekam na Milkę u Ciebie.

      Usuń
  8. Ale mam braki żywieniowe - spośród tych wafli jadłam tylko Princessę... W sumie to jak jadłam ją ostatni raz to ciągle mi smakowała - ciekawe jak będzie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich braków to tylko pozazdrościć. :P

      Usuń
  9. Za każdym razem jak widzę u ciebie rezencję takich zwykłych słodyczy to sprawdzam, czy aaby czasem nie weszłam na innego, podobnego bloga xD
    Z tego jasno wynika, że Princessy za żadne skarby nie kupię. Czego oczy nie widza i tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta i później w sklepach strach cokolwiek brać. Aż się dziwię, że takie szczęście miałam, że w porę w Dark się zaopatrzyłam (Tobie jednak też radzę :P).

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)