czwartek, 9 marca 2017

Ehrmann Grand Dessert Chocolate Mint

Wiem, że wielu osobom połączenie mięty i czekolady nie pasuje, ja jednak je lubię. Nie zawsze, bo często zdarza się pastodozębne, ale ogółem lubię. Olga z livingonmyown ma zupełnie inny gust niż ja i nie dziwi mnie, że ona nie lubi mięty w słodyczach. Zszokowała mnie więc recenzją miętowego Grand Dessertu. Ogólnie w ich kwestii zgadzamy się dość... bardzo jak na nas, więc ten smak wydał mi się intrygujący. Czyżby naprawdę był aż tak dobry? Niestety dobrze pamiętałam, jakim rozczarowaniem okazały się ehrmannowskie desery Trio...
Sięgając po ten deser i tak umierałam z ciekawości. I z przejedzenia (więc nie wiedziałam, na ile moje odczucia będą wynikać z jedzenia samego deseru - co jeśli mnie zemdli czy coś? toż nawet nie będę w stanie powiedzieć, czy to np. od za silnej słodyczy / mięty).

Ehrmann Grand Dessert Chocolate Mint to deser mleczny o smaku czekoladowym z bitą śmietaną o smaku miętowym ważący 200 g.

Po otwarciu poczułam rześki miętowy zapach, w którym nie był ani trochę przesadzony czy sztuczny. 
Smakowitą i wyrazistą woń czekolady poczułam z kolei dopiero po zanurzeniu łyżeczki w budyń.
W trakcie jedzenia odkryłam też, że śmietanka i budyń są przedzielone cieniutką warstwą białej śmietanki, która jednak nie miała wpływu na smak.

Najpierw nieufnie spróbowałam zielonkawej śmietanki. 
Okazała się tłusta, ale raczej lekka, "chmurkowa".  

W smaku czułam śmietankę i orzeźwienie pasujące do lekkiej struktury. Ewidentnie czuć słodkawą miętę. Wydawała się dość naturalna, łagodna, w niczym nie kojarzyła się z ordynarnymi pastami do zębów, choć pozostawiała mocno chłodzący efekt. Uznałam go jednak za jak najbardziej przyjemny.

Śmietanka ta świetnie pasowała do wyrazistej czekolady, bo nią właśnie smakowała część budyniowa. Mocno czekoladowy smak z zaznaczonym kakao, ale i z przyjemną słodyczą oraz wyraźnie wyczuwalną mleczną bazą - to po prostu pyszna czekoladowa Dessella.

Po zjedzeniu pozostał cudownie miętowe orzeźwienie. Żadnych aromatów i chemii ani przesłodzenia. Deser jak najbardziej był sycący, ale w tym przypadku te 200 gramów to wcale nie za dużo - obie warstwy są idealnie wyważone, a i proporcje mają świetne, nie czułam niedosytu w stosunku do żadnej z nich. To lubię! Naprawdę nie spodziewałam się, że to okaże się AŻ TAK dobre.


ocena: 9/10
kupiłam: Piotr i Paweł
cena: 2,69 zł
kaloryczność: 122 kcal / 100 g
czy kupię znów: jeśli będę miała okazję - tak

Skład: mleko odtłuszczone 60 %, śmietanka 20 %, syrop glukozowo-fruktozowy, serwatka, cukier, skrobia modyfikowana, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 1,5 %, kakao Arriba 0,3 %, substancje zagęszczające: karagen, guma guar; żelatyna wołowa, emulgator: E472b; aromat, ekstrakt z mięty pieprzowej, barwniki: E141, kurkuma

14 komentarzy:

  1. dla mnie jak mięta to tylko w naparze na przejedzony brzuszek ;) Miętówki lubię, ale desery na bazie mięty: wafelki, batoniki, ciastka... nieee moja bajka :D Za to mój dziadek... czuł do takich słodyczy mięte :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miętówki w sensie herbaty czy te twarde cukierki? Jak cukierki, to za dzieciaka nawet lubiłam teraz ja z kolei od nich uciekam. :P

      Nawet naturalna mięta nie ma u Ciebie szans? Bo w słodyczach, to fakt, ten smak często okropnie wychodzi ( jak pasta do zębów, ale to przez sztuczność).

      Usuń
    2. Super porównanie z pastą do zębów! Na bank zaadoptuje to porównanie do jakiejś recenzji xD dzięki :D

      W sensie ziół :) Piłam ją na studiach codziennie 3 lata wraz z rumiankiem i melisą... ale mi się ,,przepiły"... dziwnie to brzmi xDD

      Usuń
    3. Przyjemność po mojej stronie. xD

      Meh, rumianku i melisy pijać nigdy nie lubiłam specjalnie, ale taak, czasem po prostu można mieć już czegoś przesyt (chociaż akurat ja latami wiele rzeczy jem / piję w ten sam sposób nawet i mi się nie nudzą, ale inne potrafią po np. miesiącu się znudzić).

      Usuń
  2. Hehe, kakao Arriba 0,3% (trzy promile!), co za hojność! Ciekawe, czy jest ktoś, kto to wyczuje? Pewnie jest to lipne Arriba, tu jest ciekawy artykuł o tym kakao: http://destination-ecuador.net/uncategorized/ecuadorian-arriba-chocolate-just-what-is-it/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet jeśli i prawdziwe (w końcu niemiecki niezły producent, a np. lidlowe czekolady też są i z arriba) to... Na pewno wersja nieplantacyjna. :>
      A czy ktoś wyczuje? Że Arriba to na pewno nie, ale pomyśl, jakby walnęli w ogóle jakiś odtłuszczony proszek to by było czuć. Ale taak, z ilością to hojnie. Nic tylko na kolana padać i dziękować.

      A artykuł zaraz lecę czytać. ;)

      Usuń
  3. Jadłabym gdyby nie żelatyna :( Przecież można zastąpić agarem nooo! :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, ale większość producentów nawet chwili nie pomyśli, by ułatwić życiem większej ilości konsumentów. Przynajmniej można się pocieszyć, że to i ich - mała, bo mała, ale zawsze jakaś tam - strata.

      Usuń
  4. Ale nas katujesz tą miętą xD Mimo wszystko nadal nie mamy ochoty na ten deser :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak zawsze przy połączeniu czekolady z miętą: zjadłabym ale tylko jeśli miałabym ochotę na takie połażenie. W innym wypadku pewnie krzywiłabym się z obrzydzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie często miewasz ochotę na to połączenie czy "odświętnie"?

      Usuń
  6. Poematy ku czci Olgi deserowo nieomylnej :D Widzisz, mnie też seria Trio obrzydziła, za to miętę kupię jeszcze nie raz. Pełna zgoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pyszne, że aż trudno się tu nie zgodzić. :D

      Usuń
  7. Czekoladki z mięta są w tej chwili u mnie na stole:) ja bardzo lubię to połączenie smaków:) . Zjadła bym ten deser ze smakiem jka bym tylko go dostała w swoim mieście.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)