wtorek, 21 marca 2017

Zotter G.Nuss.Tafel Trauben-Nuss mleczna z nugatem z orzechów laskowych z całymi migdałami, orzechami laskowymi i nerkowca oraz rodzynkami pokryta białą czekoladą

Z serii G.Nuss.Tafel Zottera ciekawiły mnie dwie tabliczki, mimo że żadna z nich nigdy nie była jakimś tam "must have". Po bardzo pozytywnym zasłodzeniu, jakie zafundowała mi smakowita G.Nuss.Tafel Mandel, sięgnęłam też po drugą, jednak tę już otrzymałam w nowym opakowaniu. Nie wiem, czy wraz z opakowaniami zmieniono coś jeszcze, ale co tam.


Zotter G.Nuss.Tafel Trauben-Nuss to mleczna czekolada z nugatem z orzechów laskowych z całymi migdałami, orzechami laskowymi i nerkowca oraz rodzynkami pokryta białą czekoladą.
Zawiera 50 % składników kakaowych (miazgi i tłuszczu).

Po otwarciu poczułam niezwykle mocarny i smakowity, w 100 %-ach naturalny, zapach orzechów laskowych w otoczeniu mlecznoczekoladowym i nieco karmelowym. Podkreślały go wyraźne, choć raczej subtelne, przyprawy korzenne, w które cudownie wpisywały się prażone migdały. Wszystko to ozdabiał akcent soczystych rodzynek, a w tle zawisła wanilia z rześką nutą... anyżu? Predysponowało to tę czekoladę do zdobycia 10!

Tak samo jej wygląd był po prostu przepiękny. Warstewka białej czekolady otulająca tabliczkę serii NougsusNougat i całkiem sporo całych bakalii na wierzchu. 
Okazało się to dość twarde przy łamaniu, lecz w ustach rozpływało się gładko i tłusto. 

Najpierw przywitało mnie wyraziste mleko, odrobinka orzeźwiającego anyżu i jakby jedynie waniliowa słodycz. Wspomniane przyprawy świetnie się ze sobą połączyły, bo nie było ani mdląco waniliowo, ani zbyt ordynarnie anyżowo. Niezwykłe i pyszne połączenie, które jednak szybko zmieniało się w wyrazistszą mleczność.

Do mleczności dołączał akcent czekoladowy i orzechowy. Bardzo szybko to orzechy laskowe, w wydaniu błogo pralinowym, lecz nie za słodkim, zagarnęły sobie całą "scenę do popisu". Nieśmiała korzenność, która pojawiła się wraz z laskowcami, sprawiła, że zrobiło się ciepło, wręcz kontrastowo do anyżowego orzeźwienia z początku. Słodycz nieco wzrosła, ale nie nadmiernie. Liczyłam, że przyprawy korzenne też się nasilą, ale pozostawały delikatne aż do końca.

Chrupiące i wyraziste migdały i, odkrywające o wiele mniej znaczącą rolę, orzechy laskowe nieco je podkreślały i chwilowo wypychały naprzód, ale jednocześnie same za dużo sobie zaskarbiały, zaburzając wszelkie waniliowo-anyżowo-czekoladowe nuty. 

Przy słodkawym, lekko przyprawionym nugacie, najlepiej wyszły chrupiące, ale i zarazem nieco miękkawe orzechy nerkowca. Ich smak był charakterystycznie delikatny, choć świetnie wyczuwalny. Zakochałam się w tym, jak wyszły wraz ze słodkimi, średnio soczystymi (więc w sumie też nieco "chrupiącymi") rodzynkami. Miałam szczęście, że w mojej tabliczce znalazło się sporo nerkowców i rodzynek, w dodatku obok siebie.

Niestety, było też sporo miejsc pozbawionych bakalii, gdzie sam nugat orzechowy wydawał mi się mdły, jakoś brakowało mi tam nawet smaku czekolady. Czekoladowość tabliczki była podkreślana nutą prażenia wydobywającą się z całych orzechów, ale... całość tym nie przesiąkła. Smaczek ten pojawiał się tylko przy rozgryzaniu.

W trakcie jedzenia tej czekolady miałam wrażenie, że Zotterowi coś nie wyszło, przekombinował to. Nawrzucał tu bardzo dużo różnych dodatków, w efekcie czego, tak naprawdę... czułam niedosyt wszystkiego. Po recenzji Basi (której swoją drogą nie trafił się ani jeden migdał) liczyłam na mocne przyprawy korzenne, a moja tabliczka była nieco mdła, jeśli o nie chodzi (w sumie pewnie były jakieś zmiany, bo składy się nieco różnią). Pozytywnie zaskoczyło mnie jednak, jak znaczącą rolę odegrała biała, waniliowo-anyżowa, warstewka. Świetnie wyszła z nerkowcami i rodzynkami.
Wydaje mi się, ze lepiej byłoby gdyby Zotter zrobił dwie oddzielne czekolady: nugat z nerkowcami i rodzynkami w tej białej czekoladzie oraz czekoladowy nugat z migdałami,  laskowcami i przyprawami korzennymi (z lub bez białej warstwy). Niestety, tak jak jest, wszystko to ze sobą po prostu nie współgra. Wydawało mi się, że jem resztki mieszanki studenckiej i całkiem smaczną czekoladę, a nie integralną kompozycję. Smacznie, ale mogło być jeszcze smaczniej.


ocena: 7/10
kupiłam: foodieshop24
cena: 16 zł
kaloryczność: 575 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, orzechy laskowe 10%, rodzynki 7%, orzechy nerkowca 4%, migdały 4%, odtłuszczone mleko w proszku,  lecytyna sojowa, pełny cukier trzcinowy, sól, wanilia, kardamon, anyż, cynamon

15 komentarzy:

  1. Pomysł w sumie ciekawy, ale chyba mocniejsza kakaowość i może bez nerkowca, który mi jakoś nie pasuje do laskowych+migdałów+rodzynek, dałaby fajniejszy efekt. To oczywiście takie gdybanie, musiałbym spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! Właśnie nerkowce były tu z dodatków najfajniejsze. W końcu tak rzadko dają je do czekolad w formie innej niż nugat...
      Za to pełna zgoda co do mocniejszej kakaowości. Ostatnio wyjątkowo coraz częściej mi jej brakuje.

      Usuń
  2. U nas pewnie anyż by wszystko popsuł :-) ajć, szkoda że coś tu nie grało, bo faktycznie tabliczka prezentuje się naprawdę pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anyż, a może jeszcze coś by u Was nie zagrało. :P Ta czekolada jest tak poplątana, że pewnie każdy w niej bez problemu znajdzie jakiś minus, ale paradoksalnie... jest smaczna.

      Usuń
  3. Wyglada jak ideał <3 Ciekawe jak mi by smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. charlottemadness21 marca 2017 19:26

    To nie mam co żałować,że jej nie zamawiałam i dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachwyt na widok tej tabliczki niestety malał z każdym zdaniem. Szkoda, że nie było to "to"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak u mnie z każdym kęsem (nie licząc tych z nerkowcami i rodzynkami).

      Usuń
  6. Całkiem ciekawa czekolada,ale nie na tyle bym ją zamawiała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Smaczna, że nie żałowałam, że ją kupiłam, ale gdybym wiedziała jak smakuje, darowałabym sobie.

      Usuń
  7. "Mój" gastrolog ma na nazwisko Gnus, ale to taki off-top :D Skądinąd polecam, profesjonalny gość. Czekolada, jak pewnie wiesz, byłaby dla mnie czystym koszmarem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, sądzę, że i ten gastrolog mimo wszystko by Ci tej czekolady nawet jako lek (gdyby nim była) nie przepisał.
      Chyba tylko tu malin brak.

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)