piątek, 3 marca 2017

Zotter Labooko Belize Toledo 82 % ciemna

Ostatnio przekonałam się, że nie lubię Labooko Contest. Stresują mnie i męczą, że każdej tabliczki mam tak malutko i gdy sięgam po jedną, w mojej głowie pojawia się przymus niemal natychmiast spróbowania drugiej. Wolę mieć po 70 g każdej i degustować je sobie jak mi się chce. Porównując - owszem, ale... jakoś bardziej po swojemu. Co nie zmienia tego, że kilka Labooko właśnie w formie Contest do mnie trafiło. Między innymi ta.
Dlaczego zaczynam niej? Bo naczytałam się, że kakao z Belize jest najdroższym, z którego Zotter robi swoje czekolady, a chcąc zrobić prawdziwie "tamtejszą", pierwotną (Farmerzy Toledo kultywują tradycję uprawy kakao według Majów w jukatańskiej dżungli w Ameryce Środkowej w Belize), na dwa tygodnie wyjechał do miejsca, gdzie rosną te kakaowce. Cząstka kultury Majów w tabliczce? Dlaczego nie?

Zotter Labooko Belize Toledo 82 % to ciemna czekolada o zawartości 82 % kakao pochodzącego z Belize.
Czas jej konszowania wynosił 21 godzin.

Po otwarciu zobaczyłam bardzo ciemną, ale jakby nieco soczystą, czekoladę.

Poczułam zapach pasujący do tego, co widziałam. Był bardzo soczysty, choć jednocześnie prażony. Wyraźnie czułam słodycz pomarańczy i jakiś leśnych, czerwonych owoców, ale także moc kakao, która przejawiała się w dość dziwny - zbożowy? -  sposób. Kojarzyła mi się ze splotem damskich, a więc kwiecisto-owocowych perfum, z męskimi, będącymi synonimem przydymionych skór i podpalanych... słodów?

Przy łamaniu okazała się twarda, znacząco trzasnęła, a przekrój wydał mi się nieco ziarnisty, jednak w ustach rozchodziła się niezwykle gładko i przyjemnie - taka kremowa smoła.

W smaku najpierw raczyła słodyczą, którą przypisałam pomarańczom i ... jakby truskawkom? Suszonym?! Nie wiem, jakimś takim owocom, a już po chwili nadeszła smoła, także w smaku.

Smoła i rześkość, a więc mocny kontrast. Sama smoła zaskakująco szybko zmieszała się ze słodyczą, wydając całe mnóstwo nut, które określiłabym jako gorzko lub kwaśno owocowe. Były to cierpkie, ciemne winogrona, skórka pomarańczy, ale i coś lżejszego. Pomyślałam przez dłuższą chwilę o jabłkach, a biorąc głęboki wdech znowu przyszło skojarzenie z truskawkami, ale teraz już mniej wyrazistymi, bo niedojrzałymi. W dodatku w otoczeniu innych niedojrzałych owoców ze smaczkiem... Jakby ktoś próbował tę niedojrzałość ukryć, zalewając je śmietaną. Kwaśnawą, a nie taką słodziutką i leciutką.

Równocześnie część smolistości połączyła się z dość mocno prażoną nutą. Zrobiło się wędzono-prażono-palono. Niewątpliwie to tu "roślinnawa" nuta znalazła upust. Słody wydały mi się... może nie do końca gorzkie, nie do końca inwazyjne... Nie wiedziałam, jak je określić. "Soczysty" nie pasuje mi do słodu... rzekłabym więc "nasączony", ale to też nie było do końca to.

Prażenie znacząco nasilało się od połowy degustacji i trwało najdłużej. W pewnym momencie łączyło się z drugą nutą - śmietaną. Dawało to efekt mocno palonego i wręcz kwaśno-gorzkiego karmelu. Mniej więcej taki posmak pozostawał po zakończeniu degustacji.

Ta czekolada to po prostu prażona moc kakao! Palona, ale gorzko-kwaśna jakby jedynie w owocowym wydaniu i z dużym udziału "wytrawniejszego" karmelu, śmietany, mimo że w sumie i słodyczy tu nie brakowało.

Nie lubię śmietany, a niedojrzałe owoce leśne nie wydają się "moją" nutą w czekoladzie, ale to wszystko było tak wyważone (kakao było chyba doskonale uprażone i konszowane właśnie do tych nut, żeby pokazać je z najlepszej strony i ani nie zabić, ani nie zostawić "niedomówień"), że... aż sama jestem pod wrażeniem, jak bardzo mi smakowało.
Na blogu Chocolat Indulgence spotkałam się z opinią, że Zotter nie wykorzystał tu całkowicie potencjału ziaren. Ja mam jednak wrażenie, że gdyby nie to prażenie, słodowe nuty nie wyszły by aż tak "na wierzch", a nie wiem, czy czekolada by mi smakowała aż tak, gdyby poszła bardziej w śmietanę i te niedojrzałe owoce.
Ja uważam, że wyszła doskonale!


ocena: 10/10
kupiłam: foodieshop24.pl
cena: 16 zł (za obie oczywiście)
kaloryczność: 606 kcal / 100 g
czy kupię znów: z chęcią bym do niej wróciła

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, sól

15 komentarzy:

  1. charlottemadness3 marca 2017 06:44

    Zdecydowanie jedna z lepszych Labooko.Zamówiłam ten contest już dwukrotnie.Zasługuje na szczerą 10!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Marzy mi się taki 100 gramowy grubasek tej czekolady. <3

      Usuń
  2. Ta smietana trochę mnie odstręcza, bo od razu w myślach mam Fantasie i ten jej kwach. :D Z drugiej strony jednak mówisz o wyważeniu, więc może nie przytłoczyłaby mnie ta obecność. Ciekawa czekolada, wyraźnie kakaowa, dla fanów ciemnej jak znalazł. Ja jeszcze pozostanę trochę w cieniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantasię jadłam może raz w życiu i była okropna, więc nie ma co się bać, bo to zupełnie co innego.

      Usuń
  3. Na razie jadłem tylko Belize Special i bardzo mi smakowała, tę tabliczke też mam, ale data ważności to listopad, więc jeszcze troche poleży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja znam takie leżakowanie czekolad? :P

      Usuń
  4. Pewnie ile ludzi tyle opinii :) 10/10 to świetna rekomendacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mooże opinii, wyczutych nut, ale ciężko jest sobie wyobrazić jakaś niższą ocenę u kogokolwiek. ;)

      Usuń
  5. Nie znam się za bardzo, ale nie czułam niedosytu po degustacji tej czekolady. A nie, w sumie czułam, bo też dysponowałam wersją contest i próbując tabliczki o różnych porach dnia, wyczułam bardzo różne nuty i teraz nie zaznam spokoju dopóki nie kupię pełnowymiarowej xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach te przyzwyczajenia. Ja też lubię, jak jest tak, a nie inaczej. Duża tabliczka to za dużo, mała za mało. Każda z nas ma swój system, co jest chore, ale jednocześnie fajne ;)

    Ten tydzień nie jest dla mnie tak łaskawy jak poprzedni. Czekolady bym nie chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie chcę myśleć, jak nudno by było, gdyby dni wszystkich ludzi wyglądały zupełnie tak samo.

      I dobrze, bo więcej jej dla mnie.

      Usuń
  7. Ah, co to była za czekolada! Jadłam ją już dawno, ale do dziś miło wspominam ten Contest... http://theobrominum-overdose.blogspot.com/2015/07/zotter-peru-criollo-cuvee-82-ciemna.html - co byś powiedziała na nuty siana? W naszych recenzjach widzę wiele podobieństw, nie wiem, czy siano nie jest jednym z tych skojarzeń, którego szukałaś pisząc o roślinności i prażoności zarazem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, racja! Siano tak, ale takie jeszcze nie do końca zupełnie suche.

      Usuń
  8. Z jednej strony chciałabym a z drugiej trochę bym się jej obawiała, że będzie zbyt "dojrzała" jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)