czwartek, 20 kwietnia 2017

Alter Eco 70 % Cocoa Dark Salted Burnt Caramel ciemna z Ekwadoru z solonym, palonym karmelem

Po niezłej, ale nudnej czekoladzie z karmelem i solą Gepa, wciąż czułam niedosyt, jeśli chodzi o ten smak. Na szczęście, nadeszła pora na kolejną czekoladę z USA kupioną mi, jako coś, co wydaje się być w moim guście. Pośrednik jak najbardziej tu trafił, bo po Alter Eco 60 % Cocoa Dark Quinoa (która okazała się bardzo dobra, smaczna, ale niezbyt mi pasowała, bo nie lubię chrupaczy w czekoladach) bardzo chciałam spróbować inne czekolady tej firmy.

Alter Eco 70 % Cocoa Dark Salted Burnt Caramel to ciemna czekolada o zawartości 70 % kakao z Ekwadoru z solonym, palonym karmelem.

Po rozerwaniu sreberka poczułam wyrazisty zapach kakao, maślany motyw kojarzący się z maślanym blokiem czekoladowym wysokiej jakości i jakby figową słodycz (chociaż te figi to może raczej bardziej życzenie, bo to bardzo, bardzo wątła nuta).

Przy łamaniu, cienka tabliczka bardziej strzelała niż trzaskała ze względu na całe mnóstwo sporych kawałków karmelu zatopionych w niej. Także w ustach dodatek strasznie się odznaczał, bo kremowa czekolada rozpuszczała się bardzo szybko ujawniając go. Miałam wrażenie, że jak na taką cieniutką tabliczkę, karmelu było za dużo, bo jakby właśnie przez niego szybko miękła, zmieniała się w bezkształtną grudkę. Oczywiście jej silna - według mnie o wiele za silna, bo wręcz nieco ulepkowata - tłustość też się na to przełożyła. 

Nie najlepsza konsystencja na szczęście nie wpływała na smak. Ten już od pierwszej chwili wydawał się rześki i soczyście owocowy. Poczułam cytrusy, choć już sekundę później, gdy zaczynały bardziej przypominać suszone skórki cytryn, zorientowałam się, że ta nuta jest poniekąd... słonawa. Nie słona, ale taka... solna, słonawa... Kojarzyło mi się to z sodem, z czasem w ogóle z jakimiś grotami i minerałami... ale jakimiś cytrynowymi (?). Chyba właśnie sól Guerande pokazała, co potrafi. 

Nutę skórki cytryny opływał i rozpływał się wokół cudownie, ale nie nazbyt, gorzki smak kakao o opalano-prażonym charakterze. Kakao wydawało mi się tu stateczne, utrzymywało się w ciężkawym (przyprawionym?) klimacie i jakoś nie przypisałabym mu tej owocowej nuty, bo były trochę jakby obok siebie. Ogólnie czekolada sprawiała wrażenie opalanej. 
Nawet słodycz była opalana. Właśnie: opalana, a nie palona, taka dość karmelowa, ale też nie całkiem. I wydawała się wypływać z samej czekolady. 

Słodycz, którą czułam przy kawałkach karmelu była zupełnie inna. A właśnie... te kawałki. Ich smaczek ujawniał się niezwykle szybko. To była taka subtelna słonawość, dłuższą chwilę robiąca uniki. Gdy jednak w końcu czekolada odsłaniała dodatek, zaczynało robić się śmietankowo-maślanie, ale nie tak bardzo słodko. Kawałki te rozpuszczały się dość szybko, nie chrzęściły, były z całą pewnością chrupiące, ale nie przyklejały się do zębów. Ja pozwalałam im się rozpuszczać, bo wtedy na końcówce wyłaniało się nieco więcej soli. Podczas gryzienia było bardziej śmietankowo-słodko.

Na koniec pozostawał posmak cytrusowej słonawości i opalanego, nieco karmelowego, kakao. Znikał jednak bardzo szybko, chociaż poczucie słonawości pozostawało. Było jednak raczej neutralne.

Ta czekolada była... intrygująca. Maślano-śmietankowy karmel, mimo że było go bardzo dużo, nie odegrał aż tak istotnej roli - a przynajmniej tak się wydawało. Nie było słono, ale miałam wrażenie, że to sól Guerande jest tu główną bohaterką. Te soczyste nuty minerałów (cytrynowe groty xD) wydawały się właśnie solnego pochodzenia, bo stateczna, mocno kakaowa czekolada robiła jakby za tło. Czuć, że była smakowita, ale wycofana. Podobał mi się cały opalany klimat, ale nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jedząc ją byłam zadowolona w 100 %-ach. Tłustość i miękkość niestety cały czas mnie drażniły.


ocena: 8/10
kupiłam: Wegmans (chyba; ktoś mi kupił)
cena: nie znam, ale chyba coś koło 4 $ (za 80 g)
kaloryczność: 550 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, kawałki solonego karmelu (cukier, syrop glukozowy, masło, śmietanka, woda, sól). tłuszcz kakaowy, tłuszcz mleczny, sól morska Guerande, naturalny aromat

10 komentarzy:

  1. Bardzo interesująca, na amerykańskim rynku jest dużo fajnych, małych firm produkujących dobrą czekoladę. Tutaj zainteresowała mnie ta sól, ale za karmelem to nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domori użyło tej samej soli, ale według mnie Alter Eco lepiej wykorzystała jej potencjał, więc nie dziwię się, że Cię zaciekawiła.

      Usuń
  2. Żyłam w przeświadczeniu, że karmel sam w sobie jest tak palony, że bardziej nie można bo stanie się niejadalny, a jednak :P Tak czy inaczej, połączenie smaków dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmel to przecież palony cukier, ale Amerykanie często stosują tę nazwę, jak im się podoba i często robią raczej toffi, bo z masłem, śmietanką, dlatego też to takie trochę nie wiadomo co. :P

      A i może być przecież bardziej lub słabiej palony!

      Usuń
  3. Niby smacznie wygląda i apetycznie czyta się opis ale chyba ostatecznie nie byłyby to nasze smaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie podoba mi się forma karmelu, ale reszta super! Oj spróbowałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepszy taki niż lejący i klejący. :P

      Usuń
  5. Mmm, cóż za pyszna czekolada o smaku cennych minerałów i naturalnych złóż ziemi.

    Skoro dla Ciebie było za dużo karmelków, to ja bym skonała. Już konam. Jedno wielkie niet.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)