poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Legal Cakes baton Brownie

W kwestii batonów, o ile wszelkie orzechowo-bakaliowe "prasowanki" lubię, tak białkowych i słodzikowych nie cierpię. Żadna filozofia. Jeśli zaś o ciasta chodzi, to ogólnie jestem "nieciastowa", ale raz na miesiąc lub dwa, podczas wizyty w Krakowie, muszę zaliczyć a to sernik, a to brownie w moim ulubionym punkcie. Takie ciasta lubię, ale też nie za często.  Ciekawostki, nowinki także, więc gdy w Krakowie otworzyli Legal Cakes, pognałam tam podczas zimowego pobytu. Rzuciłam się na ciasto marchewkowe i Banoffee, które okazały się drogimi paskudami, na których mini-recenzje zapraszam na instagrama. W marcu jednak udzieliła mi się radosna, wiosenna atmosfera i postanowiłam dać szansę ich batonom, o których czytałam wiele dobrego. Niestety mają krótkie daty, trzeba trzymać je w lodówce, więc moje degustacje były trochę utrudnione. Spróbowałam każdego batona po kawałku w dniu zakupienia, a potem, dnia kolejnego przewiozłam je przez całą Polskę w normalnej temperaturze i zjadłam na przestrzeni kilku dni, codziennie inny i od razu piszę, że wytrzymały to wszystko bez problemu. Przed jedzeniem wyciągałam je z lodówki na jakieś niecałe pół godziny.
Zaczęłam od brownie, bo jak już pisałam, w Krakowie zawsze zachodzę na brownie (do Sweet Life) - tym razem postanowiłam zastąpić je batonem.

Legal Cakes Brownie to białkowy baton na bazie czerwonej fasoli i bananów z ciemną czekoladą 90 % i kakao.

Po otwarciu poczułam bardzo intensywny, świeży i naturalny zapach. Prym wiodły tu słodkie, bardzo dojrzałe banany. Zaraz za nimi czułam ciemną czekoladę, z kakao i pewną roślinną wytrawnością.

Baton był dość ciężki, a przy tym miękkawy, przypominający solidny i zarazem piankowy sernik. Raczej rwał się, niż łamał. W ustach rozpływał się i równocześnie rozchodził w sposób typowy dla takiej masy z fasoli (niby gładka, ale jednak z drobnymi skórkami) i bananów, przypominał nieco mączną, zwartą i solidną piankę. Okazał się nieco tłustawy, bardzo mokry. Polubiłam się z tą konsystencją. Mam jednak opory przed nazywaniem tego tworu batonem, bo w ogóle z batonem się nie kojarzy.

W smaku, podobnie jak w zapachu, przodowały bardzo słodkie banany, których jednak słodycz nie była jedyną. Niewątpliwie ją podkręcono, ale nie w oczywisty sposób (w składzie jest wanilia) - jedząc czułam tylko, że "nie tylko banany tu słodzą".
Wyraźnie czuć także gorzkość kakao, wręcz leciutką cierpkość. Kakaowa wytrawność została maksymalnie podsycona fasolą, o takim "orzechowo wytrawnym" smaku oraz pewną mącznością czy  też kaszowością. Kaszy jaglanej jako takiej nie czułam, tylko taką "kaszowatość", co w sumie i tak przyjemnie wyszło.

Ta kaszowatość, ogólna mokrość i tłustawość sprawiały, że baton kojarzył się z zalepiającym sernikiem, który za sprawą fasoli był nieco wręcz gumiasty.
Fasola okazałą się dość istotna, jednak w smaku nie grała aż tak dużej roli. Smak to duet słodkich bananów i ciemno czekoladowego "sernika". To taki.... Wegański sernik? Z brownie aż tak mi się nie kojarzył, ale i tak bardzo mi smakował. Silna słodycz spokojnie mogłaby opierać się tylko na bananach, ale ogólnie i tak było dobrze. Wytrawna gorzkość świetnie z nią sobie poradziła.


ocena: 9/10
kupiłam: kawiarnia Legal Cakes w Krakowie
cena: 7,50 zł (za 130 g)
kaloryczność: 188 kcal / 100 g; sztuka 130 g - 244 kcal
czy znów kupię: bardzo możliwe

Skład: fasola czerwona, banany, odżywka białkowa, kakao, ciemna czekolada 90 %, kasza jaglana, wanilia

22 komentarze:

  1. Mój baton był zdecydowanie za mało kakaowy :D I nie był tłusty, ale porównanie do wegańskiego sernika jest idealnie trafione. Ciekawa jestem, jak odebrałaś inne batony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go nie traktowałam jako batona, który ma być głównie kakaowy, bo reszta smaczków też była smakowita, a tak mogła uciec. Rzeczywiście jednak mógłby być bardziej kakaowy (uparcie powtarzam, że w miejsce słodyczy). ;)

      Usuń
  2. Jadłyśmy go :) Bardzo nam smakował, bo do złudzenia przypominał nam nasze ulubione babeczki z fasoli jakie same często robimy :) Dlatego mimo, że jest pyszny to więcej go nie kupimy, bo możemy zrobić sobie takie cudo w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej sytuacji się nie dziwię. To jak tam, kanapa i półeczka w lodówce wolne? Wprowadzam się, będziecie mnie takimi babeczkami karmić!

      Usuń
    2. Ja praktycznie mieszkam w mieście, które jest jak wieś, ale czy lubię... Oj tam, dobre jedzonko lubię! :P

      Usuń
  3. Wygląda całkiem nieźle, szkoda że cena taka wysoka :)
    http://nazywamsiemilena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, ten baton to poezja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. charlottemadness24 kwietnia 2017 21:41

    Jadłam podobne cudo,tylko z WypiekAna *_* Idealne brownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne? Jak idealne brownie to chyba nie aż tak bardzo podobne, bo to nie takie brownie wyszło. :P

      Usuń
  6. Jadłam, ale dla mnie zdecydowanie za mało kakaowy i na moje kubki smakowe za słodki, ale nie mogę powiedzieć, ze nie smaczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też pisałam, że jako brownie to może nie bardzo (bo właśnie mało kakaowy), ale ogólnie potraktowałam go jako taką całą "czekoladowo sernikową" kompozycję, a nie zwykłego batona kakaowego, no i fakt, jeśli o słodycz chodzi - też się zgadzam. ;)

      Usuń
    2. Co do brownie to dopiero niedawno zjadłam je po raz pierwszy (jako ciasto) i masz rację... batona też mi nie przypomina. Czy sernik? Nie wiem, bo dawno jadłam sernik ale konsystencja ciekawa ;)

      Usuń
    3. Powinni po prostu mieć więcej różnych batonów. :D I takich mocno, mocno kakaowych i takich jakiś fasolowo-"sernikowych" i co dusza zapragnie.

      Usuń
    4. Tak by było najlepiej :) A jeśli bardzo kakaowe to na prawdę "bardzo" - tak by była moc :D No i gdyby jeszcze z ceną nie szaleli za bardzo :)

      Usuń
    5. Akurat ich batony przy tym smaku (przynajmniej zadowalający, w kilku przypadkach pyszny) to jeszcze znośnie... ich ciasta mnie rozwalają. :>

      Usuń
  7. 99% tej recenzji równie dobrze mogłam napisać ja. 1% to: słodkie banany, których jednak słodycz nie była jedyną. Niewątpliwie ją podkręcono, ale nie w oczywisty sposób (w składzie jest wanilia) - jedząc czułam tylko, że "nie tylko banany tu słodzą".

    Konsystencja, chłodek i smak tego batona wymiatają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czułaś żadnej innej słodyczy niż bananów? Ja założę się jeszcze, że tam jakiś słodzik czy coś od czekolady było czuć. Chyba, że odżywka białkowa też ma swoją słodycz... :P

      Zgadzam się! Wymiatają sobie duuużo miejsca w moim serduchu. :D

      Usuń
  8. Ale mi narobilas apetytu na tego batonika. Chyba, że upiekę sobie brownie z fasoli bo kiedyś się nim zajadalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak umiesz i jest komu zjeść, to dlaczego nie? :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)