niedziela, 30 kwietnia 2017

Legal Cakes baton L'Oreo

Ogółem, bez wchodzenia w szczegóły, mogę powiedzieć, że podoba mi się wariant "cookies&cream", nie latam jednak za nim, bo jest raczej nudnawy. Nudnawy, ale fajny. Samych Oreo nie lubię ze względu na obrzydliwy krem, ale słodycze, zwłaszcza te zdrowe, stylizowane na nie... jak najbardziej leżą w kręgu moich zainteresowań.

Legal Cakes L'Oreo to kokosowo-kakaowy baton na bazie mąki migdałowej z m.in. płatkami jaglanymi, daktylami, erytolem oraz oczywiście wiórkami i olejem kokosowym.

Baton pachniał tak intensywnie, że czułam go jeszcze przed otwarciem. Był to zapach kokosa, ale w sporej części pod postacią oleju kokosowego. Oprócz tego czułam mieszaninę migdałowo-mączną z czymś białkowym i kakao w tle. Przyznaję, że zapach ten był mi obojętny.

Baton okazał się bardzo miękki i wyjątkowo tłusto-mokry. O ile ciastkowa część była raczej wilgotna, ale zwarta, tak krem przypominał niegładką i bardzo plastyczną masę zrobioną głównie z oleju. Po jedzeniu czułam olej na ustach, co było okropne.
Całość bardzo chrzęściła. Częściowo pozytywnie, bo za sprawą wiórków kokosowych, które były jakby nieco podprażone, drobinek płatków, a częściowo... cukrowo. Miałam wrażenie jakby baton był pełen kryształków cukru. Nie wiem, co to było, bo baton ponoć go nie zawiera.

Abstrahując jednak od tego, skojarzenie z cukrem napędzał także bardzo słodki smak, bliżej nieokreślony.

Ciemna część mimo słodyczy, jakby próbowała udawać neutralną. Czułam tu kokosa w towarzystwie migdałowo-mącznym. Po silnej słodyczy, zaczynała wypełzać gorzkość. To było leciutkie kakao i olej kokosowy, bardziej wyczuwalny dopiero z czasem. Ta część była jednak całkiem w porządku, nawet mi smakowała.

To środek okazał się moja zmorą. Oprócz silnej słodyczy, czułam tu mdławego, naturalnego kokosa, z trochę mleczni-migdałowym posmakiem o względnie neutralnym wyrazie i mocnym smaku oleju kokosowego. Oldze kojarzył się z zimnymi ogniami, ja czułam się, jakbym jadła tłuszczową masę z wyciekającą benzyną. Wbrew pozorom, kokosowość dominowała, smak średnio mi pasował (za słodko!), ale przez konsystencję po prostu nie mogłam się na niczym skupić. Ta oleistość, ten niby-cukier...

Baton okazał się mocno kokosowy i o wiele za mało kakaowy. Jego goryczka pochodziła głównie z oleju kokosowego. Olej ten nie był  smakiem wiodącym, ale konsystencja sprawiała, że po prostu nie dało się o nim zapomnieć, a więc i na jego smaku strasznie się skupiałam, choć w zasadzie... aż tak mi nie przeszkadzał. Z Oreo łączy go to, że krem jest niesmaczny, choć w przypadku Legal Cakes zjadliwy i zdrowszy. Zjadłam, nie mam traumy, ale nie polecam. To zdecydowanie najgorszy baton tej firmy, z tych, które jadłam.


ocena: 5/10
kupiłam: kawiarnia Legal Cakes w Krakowie
cena: 8,50 zł (za 90 g)
kaloryczność: 405,5 kcal / 100 g; sztuka 90 g - 365 kcal
czy znów kupię: nie

Skład: mąka migdałowa, płatki jaglane, wiórki kokosowe, kakao, olej kokosowy, daktyle, odżywka białkowa, siemię lniane, mleko bez laktozy, erytol

12 komentarzy:

  1. "Miałam wrażenie jakby baton był pełen kryształków cukru" - !!!!!!! Dokładnie tak było, i to nie tylko w L'Oreo, bo w Chiachu również. Przeważał smak kwaśnych rzygowin (oleju kokosowego) i konsystencja chrzęszczących wiórków. Najgorszy baton z serii.

    PS Wtf, że tak się zgadzamy w recenzjach tych batonów? To przerażające, bo aż takiej zgodności nie miałyśmy nigdy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi powiedz jeszcze, co to jest ten niby-cukier. Dla mnie to trafia na listę zagadek ludzkości, takie batonowe UFO.
      Mi aż tak kwachem nie walił, wiórki jak wiórki, a zobacz, że i tak nie smakował. To jest sztuka, coś takiego skomponować.

      PS W zasadzie, to zgadzamy się głównie w kwestii czucia poszczególnych rzeczy. Niektóre w końcu Tobie przeszkadzają, a mi odpowiadają (w Sneaky'm), niektóre mi za bardzo przeszkadzają (w orzechowym), to nie jest to 100 % zgodności. Chyba po prostu za wyraziste i za proste składniki tu są, by je jakoś skrajnie inaczej czuć.

      Usuń
  2. Szkoda że taki paskudny bo miał potencjał:/ Nie znoszę kiedy coś jest zbyt tłuste:P Ale inny smak z pewnością spróbuję:)
    Pozdrawiam Gwiazdeczka*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, tłustość jedzenia potrafi mnie wykończyć jak mało co innego.
      Inne naprawdę warto próbować!

      Usuń
  3. Tego jadłam w formie ciasteczka i bardzo mi smakował. Ciekawe jak odebrałabym batona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pamiętałam to ciasteczko u Ciebie! Nawet o nie ich zagadałam, gdy kupowałam to. Od kelnerki (Kraków) usłyszałam, że to zupełna nowość i nigdy go wcześniej nie było, wiec nie dość, że świetnie zorientowana to... Ciekawa jestem, czy to różnica w gustach, czy razem z kształtem coś zmienili.

      Usuń
  4. Po prostu erytrol się im nie rozpuścił dlatego tak chrzęściło, nam też się to często zdarza w surowych wypiekach kiedy dodamy ksylitol czy właśnie erytrol bezpośrednio do oleju nie rozpuszczając go wcześniej w ciepłej wodzie.
    Jadłyśmy go i smakował nam ten migdałowy akcent ale nie było to nic szałowego ;) Coś podobnego wczoraj sobie zrobiłyśmy ale z dodatkiem dżemu truskawkowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Olgi przy Chiachu czytałam o tym, że trafił jej się kawałek nierozpuszczonej tabletki słodziku, więc myślałam, że to raczej taka forma dosładzaczy jest. A tak... ciekawe tylko, czy to miało być takie chrzęszczące, czy rzeczywiście "nie rozpuścił im się", czyli nie przywiązują wagi do wyrobu.

      Usuń
    2. Jeszcze nie spotkałyśmy się z erytrolem w formie tabletek ale kto wie, może i takie formy są. Niektórzy lubią chrupiący/chrzęszczący akcent, więc możliwe, że to było zamierzone :D

      Usuń
    3. To nie o erytolu akurat było, chociaż ja tam się nie znam.
      W chałwowym mi to jak najbardziej pasowało, ale z tłustością tego niemiłosiernie się gryzło. :P

      Usuń
  5. Mam tak samo - Oreo nie lubię, bo krem wszystko psuje (za to ciastko jest pycha!), zdecydowanie z markiz wolę HITy. I też moja sztuka L'oreo bardzo była kryształkowa :D To na pewno słodzik.
    Był tłusty, ale może dlatego, że nie jadłam go więcej niż gryza na raz, to mi ta oleistość jakoś mocno nie przeszkadzała. I także uważam, że ciemna część była znacznie lepsza :) Zakupu nie powtórzę raczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie Hity też mają okropny krem, a sam herbatnik jest nudny. Za to herbatnik Oreo rzeczywiście mniam! Kakaowo gorzkawy aż miło. :D

      Po gryzie na raz? Jesz tak tego typu batony, czy to był wyjątek dla tego konkretnie? :P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)