wtorek, 25 kwietnia 2017

Legal Cakes baton Sneaky

Jako że Brownie okazało się bardziej ciastem, niż batonem, kolejnym, po którego sięgnęłam, był smak typowo batonowy. W dodatku mający być zdrową wersja niegdyś (w czasach gdy jeszcze jadłam zwykle, ogólnodostępne słodycze) mojego ulubionego batona. No dobra, miał też najkrótszą datę.

Legal Cakes Sneaky to baton nisko węglowodanowy na bazie orzechów ziemnych, masła orzechowego i otrębów orkiszowych.

Baton pachniał przede wszystkim świeżymi fistaszkami i trochę masłem orzechowym. W tle czaiła się mocno kakaowa czekolada, a gdzieś w oddali pobrzmiewała lekka zbożowość.

Był solidny i zwarty, mimo że także dość wilgotny i tłusty. Z jednej strony oblano go grubą warstwą czekolady, a w środku skrywał jakby nadzienie z masła orzechowego, w które wtopiono całe orzeszki ziemne, ale też wchodziło już w resztę batona. Miał przemieloną konsystencję, nie był gładki, a zrobiony z drobinek orzeszków i otrębów, odgrywających zaskakująco znaczącą rolę.

Czekolada była pyszna, bo delikatnie słodka (nie czuć słodziku itp.) i przede wszystkim mocno gorzko kakaowa. Rozpływała się w kremowy sposób.
Baton rzeczywiście okazał się bardzo tłusty (tłustość masła orzechowego), ale poczucie to neutralizowała ogromna ilość otrębów, które sprawiały, że kojarzył się z wodnistą, trochę glutowatą owsianką. Bardzo otrębowo zbożowy, nie przypominał jednak zwykłych zbożowych batonów. Orzeszki ziemne czułam wyraźnie, ale miały raczej mdły smak.
Baton nie był słodki; odrobinka słodyczy pochodziła tylko z czekolady.

Masło orzechowe było gęste i zalepiające, ale nie kojarzyło mi się z masłem orzechowym. Było mdłe, trochę takie orzeszkowo-fasolowe (smak jakby orzeszki były nieprażone), ani odrobiny soli czy cukru. "W ciemno" chyba w ogóle nie powiedziałabym, że ono tu było.

Jednak wszystko to smakowało mi w dziwny sposób. Ba, baton mógłby mi bardzo posmakować, gdyby nie to, że zasadniczy dodatek okazał się zupełnym niewypałem. Orzeszki okazały się bowiem strasznie rozmokłe i miękkie, a do tego mdłe w smaku. Mdłe? Kurde, one jakby w ogóle nie miały smaku.

Całość nie była słodka, kojarzyła mi się z bardzo rozwodnioną i tłustą owsianka na wodzie z bardzo mdłymi i rozmokłymi orzeszkami. Masło orzechowe w ogóle jakoś się zgubiło, również przez nijakość.

Gdyby tak dodać tu sól albo zrobić batona nie-do-lodówki... Mogłoby być cudownie! Albo zrobić warstwę niby-karmelu (w końcu to niby-Snickers, nie?) z daktyli czy coś... W obecnej formie Snickersa raczej nie przypominał, w ogóle mało przypomina batona.

Mimo wszystko, połączenie otrębów i kakao bardzo przypadło mi do gustu, orzechowa nuta mogłaby być wyraźniejsza, ale... orzeszki były wręcz obleśne. Za to, i za o wiele za mało wyraziste masło orzechowe, obniżam ocenę. To zmarnowany potencjał. Szkoda. 


ocena: 7/10
kupiłam: kawiarnia Legal Cakes w Krakowie
cena: 7,50 zł (za 100 g)
kaloryczność: 338 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: orzechy ziemne, masło orzechowe, otręby orkiszowe, odżywka białkowa, ciemna czekolada 90 %

22 komentarze:

  1. Miałam przyjemność go próbować (tak jak brownie) dzięki wymianie blogowej. Rzeczywiście orzeszki w nim to klapa - rozmiękłe a powinny być chrupiące. Dodatkowo poczułam w nim lekko kwaskowatą nutę (ale nic skisłego).
    Odnośnie słodyczy to mi słodycz z czekolady w zupełności wystarczyła a nawet przez chwilkę zrobiło mi się mdło. Jednak wątpię aby to od tej czekolady... od masła orzechowego? Masło orzechowe mogę wyjadać ze słoika i mnie nie mdli, wiec może to od orzeszków (tak jak wspomniałaś). Sama nie wiem.... Ogólnie mi smakował i to bardziej od brownie, które mnie zasłodziło, ale nad orzechami to mogliby popracować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zemdliło Cię od... jego słodyczy? Nie chcę mi się wierzyć. Założę się, że to od orzechów, bo ta ich konsystencja... uh.
      Czuję, że porządne orzechy i mógłby i dychę zdobyć. :P

      Usuń
    2. No właśnie wydaje mi się, ze nie od słodyczy i nie od czekolady ;)
      Też mi się tak wydaje - orzechy podbiłyby jego smak a co z tym idzie i ocenę ;)

      Usuń
  2. Akurat tego batona nie było, kiedy byłam w Legal Cakes ale może to i lepiej xD Kiedy my robimy ciasta z całymi orzechami to zawsze jemy je tego samego dnia dopóki orzechy są chrupiące i mają smak ;) Także ten baton na świeżo na pewno jest przepyszny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja go próbowałam świeżego! Tylko co do nich przyjechał, a oni je trzymają w lodówkach, bo to tego typu batony. Sęk w tym, że i na świeżo, i po przywiezieniu do domu orzechy były takie same.
      Ten baton byłby przepyszny, gdyby pewnie zmienili to, jak go robią.

      Usuń
    2. To aż dziwne, bo orzechy faktycznie w masie się rozmiękają ale dopiero na drugi dzień. Nie sądzimy aby wcześniej je namaczali bo po co... hm... szkoda, że taki potencjał marnują :/

      Usuń
    3. Namaczać wcześniej to pewnie nie, ale to chyba kwestia tego, że cały baton jest bardzo wilgotny, a bez sztucznych dodatków to tak pewnie przechodzi.

      Usuń
    4. A może właśnie te orzechy namoczyli w tej odżywce białkowej?

      Usuń
    5. Nie wiem, jak używa się tej odżywki, więc w sumie to możliwe (chyba?).

      Usuń
    6. W sumie ja też nie wiem... o to chyba należałoby spytać producenta

      Usuń
    7. Spytałabym, ale wiem, że wkurzyłam ich szczerymi opiniami o ich suchych i mało wyrazistych ciastach na instagramie. :P

      Usuń
    8. Przypomniałaś mi o nich (nie mam instagarama ale czytałam). Podobnie odpisują na swojej stronie na facebooku. W takim wypadku chyba ja też bym, odpuściła - szkoda nerwów a jak wiadomo "złość piękności szkodzi" :D

      Usuń
    9. Mnie tam takie rzeczy nie denerwują, raczej po prostu śmieszą, bo cóż... to oni sobie klientów zrażą. :>

      Usuń
    10. Takie podejście jest nawet lepsze :) W sumie po co się denerwować :)

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że moja sztuka była bardziej bogata w orzechy. Ogólnie mi bardzo smakował, ale jest możliwość, że coś zmienili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o ilość chodzi, to wcale bym ich - o takiej konsystencji - więcej nie chciała. Cóż, skoro to jest robione niemasowo, to możliwe, że im różnie wychodzą.

      Usuń
  4. Sneaky'ego nie jadłam, ale ta tłustość, która nie niesie ze sobą aromatu fistaszków troszkę mnie zniechęca do jego zakupu. Ale jak będę miała okazję, a nie będzie nic innego, co chcę spróbować lub lubię, to myślę, że się na niego pokuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie jest dość specyficzny, więc mimo wszystko uważam, że jak najbardziej można spróbować. ;)

      Usuń
  5. Tym razem wrażenia w 100% takie same, tylko wniosek inny, bo mnie baton nie smakował.

    Zero cukru, kapcie zamiast orzechów, ogólna "wodnistość", brak masła orzechowego i jedyny plus: czekolada, która dla mnie wcale nie była ciemna. Dla Ciebie owszem, więc niech będzie, że znów 99% zgody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, niby mleczna? Pewnie, że słodka, ale słodko-ciemna. :P

      Orzechy do wymiany!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)