poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Natura Masło orzechowe z dodatkiem chili

Kocham masło orzechowe, kocham chili, ale muszę przyznać, że wcześniej nie wpadłam na połączenie jednego z drugim. Nie to, żeby coś mi tu nie pasowało, wręcz przeciwnie! Gdy tylko zobaczyłam to masło orzechowe w internecie, nie czekałam zbyt długo i zamówiłam (a przy okazji czekolady... eh, uzależnienie).

Natura Masło orzechowe z dodatkiem chili to masło orzechowe z papryczkami chili, bez żadnych innych dodatków.

Już po odkręceniu słoika, a co dopiero po zerwaniu papierka z wierzchu, poczułam cudowny, intensywny zapach prażonych fistaszków. Mocnej pikanterii nic jednak nie zapowiadało, wręcz przeciwnie - akcent papryczek chili wydał mi się bardzo łagodny.

Po zlaniu odrobiny i wymieszaniu reszty oleju, który zebrał się naturalnie na wierzchu, masło było średnio gęste, łatwe do rozprowadzania (ale nie lejące!) i pełne drobinek - zarówno orzeszków, jak i papryczek.

Łyżeczkę natychmiast spróbowałam. W pierwszej chwili poczułam wyraziste orzeszki ziemne, ich niczym niezakłócony smak. Czuć, że zostały solidnie podprażone, co stworzyło iluzję łagodnej słonawości (soli jednak nie ma w składzie).
Smaczek chili pojawił się po chwili, a zaraz za nich po ustach aż do gardła, rozeszła się ostrość. Paląca ostrość. O ile początek należał do orzeszków, tak pikanteria zdecydowanie dominowała na końcówce.

Na kanapce (chleb tradycyjnie żytni razowy) smak tego masła wydał mi się jednak bardziej złożony.

Smak papryczek chili pojawiał się bowiem od razu, lecz bez szatańskiej ostrości. Powiedziałabym, że początkowo wydawało mi się to takie... naturalnie słodkawe (choć bez cukru). Po chwili prażony smak fistaszków łączył się z papryczkami, tworząc charakterna kompozycje i znów złudzenie soli, po czym powoli narastała pikanteria. Było w niej trochę soczystości papryczek, co chyba wydobył chleb na zakwasie. Ostrość była wtedy silna, aż do końca, ale przełamana w taki sposób, że była dodatkiem (a nie zasadniczym smakiem), choć wciąż mocnym.

Spróbowałam też takiej kanapki z mandarynkami, chcąc jeszcze bardziej podkręcić soczystość. I udało się, a także przyjemnie wydobyło naturalną słodkawość masła orzechowego. Wciąż było pikantnie, ale już słabiej.

Mimo że nie jestem wielbicielką połączenia PB&J, czasami sprawdzam, czy nic się w tej kwestii nie zmieniło. Muszę przyznać, że to masło orzechowe z dżemem truskawkowym 100 % z owoców wyszło bardzo smakowicie. Takie słodko-ostre połączenie, idealnie uzupełniające się, choć sama fistaszkowość trochę uciekła na tyły.

Moją Mamę też zaciekawiło, ale okazało się dla niej o wiele za ostre, więc na swoją kanapkę czym prędzej położyła szynkę i dokroiła sobie ogórka. Trochę mnie tym zaskoczyła, a ona stwierdziła, że nie wie, jak ja to mogę jeść "na słodko".

Podsunęła mi tym pomysł, by spróbować je na kanapce z camembertem, choć bałam się, że ten ser jest za łagodny. Nic bardziej mylnego! Jego mleczność i gorzkawa skórka jakoś nabrały pełni smaku, a także maksymalnie wzmocniły (i nadały "serowego wyrazu") smak orzeszków w maśle; charakterek papryczek chili bardzo przyjemnie przy tym wyszedł, a sam tłustawy, kremowy ser sprawił, że kanapka nie była ani trochę zalepiająco-zapychająca.
Pyszne połączenie - musicie spróbować, jeśli zaopatrzycie się w to masło!
Z błękitnym serem pleśniowym wyszło ostro, a ser fajnie nadał słoności i gorzkawości, chociaż fistaszkowość uciekała. To było już bardzo wytrawne połączenie.

Trochę podejrzliwie wymieszałam je także z jogurtem greckim (jednym z moich ulubionych - YoGood) i zaskoczyło mnie, że wyszło przede wszystkim pikantnie, dopiero potem słodko orzeszkowo, a z kolei w samym jogurcie masło "obudziło" bardziej śmietanową nutę. Średnio mi to pasowało, ale już po dorzuceniu suszonych wiśni, bardziej mi smakowało. Cierpkość owoców przyjemnie wszystko zespoliła, ale masło nie było już takie wyraziste, zrobiło się mniej wyraziste.
Zdecydowanie lepiej wychodzi z chlebem.

Bardzo mi to masło smakowało i, jeśli mam być szczera, to chyba pierwsze, w którym zupełny brak soli mi nie przeszkadzał. To pewnie dzięki mocnej pikanterii, która na kanapce nieco się rozchodzi, ukazując pełny smak fistaszków.

Odkryłam, że im więcej dodatków, tym masło wydaje się łagodniejsze, więc może przypaść do gustu nie tylko wielbicielom ostrości (do których ja się zaliczam), a jest naprawdę uniwersalne. Przyznaję jednak, że większość zjadłam po prostu z chlebem, bez innych dodatków.
Ma doskonały skald i stosunkowo niską cenę. Jedyna wadą jest według mnie wielkość słoika, bo biorąc pod uwagę naturalny skład, długo nie postoi, a według mnie to raczej ciekawostka, więc wolałabym mniejszy słoik.


ocena: 10/10
kupiłam: Smakowe Inspiracje
cena: 15,99 zł (za 470 g)
kaloryczność: 576 kcal / 100 g
czy znów kupię: nie

Skład: prażone orzeszki ziemne (96%), papryka chili (4%)

15 komentarzy:

  1. Nie zachwyciło mnie to masło,już bym wolała masło orzechowo-czekoladowe z chilli .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niee, czekolady to bym tu nie chciała. :P

      Usuń
  2. Masło orzechowe z chili to już wystarczająco paskudny produkt, żeby psuć nim chleb. Po co jeszcze katowałaś biedne mandaryneczki, jogurciki i inne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pycha.
      Ty! Nie narzekaj mi na to, bo mam jeszcze kokosowe. Tobie bym te masła wymieszała. <3

      Usuń
    2. O, u Ciebie też mi się nie wyświetlają Twoje komentarze :/

      Usuń
  3. charlottemadness17 kwietnia 2017 20:42

    Rozglądam się za nim po sklepach ale nigdzie nie ma..Chyba muszę zamówić je przez internet,a raczej na pewno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, warto! Zamów przy okazji czekolady, tak jak ja, bo Original Beans są boskie.

      Usuń
  4. Kocham masło orzechowe, ale chilli nie jest tolerowane przez mój organizm zbyt dobrze ;) Pozostanę przy innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może na kokosowe tej firmy się skusisz?

      Usuń
  5. Muszę się przyznać, jestem wielkim fanem Masła Orzechowego. Chociaż na samym początku rzadko go używałem.
    Oczywiście można znaleźć bardzo dobrej jakości masła orzechowe. Ale ja preferuję aby samemu je wykonać,tylko potrzebny jest do tego czas jak wiadomo. :)
    Pozdrawiam! PS> Bardzo podoba mi się Twój wpis/recenzja na temat owego masła orzechowego. ! Jeżeli mogę Coś doradzić, mogło się pojawić również zdjęcie składu produktu i tabelki wartości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to czytać.
      Skład jest napisany, zdjęcia są niepraktyczne, bo np. na słoiku często napis jest zaokrąglony, odbija światło itp. Kalorie również podaję, a uważam, że jak kogoś bardzo ciekawi podział na białko, węgle i tłuszcz to dosłownie sekunda w googlu. Ja skupiam się na smaku. ;)

      Usuń
  6. Kupiłam to masło i jestem zachwycona! W moich owsiankach smakuje znakomicie, choć Mąż jest sceptycznie nastawiony do tego połączenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, że moja codzienna owsianka to tylko płatki i mleko (taka czysta to moja ulubiona), podzielam zdanie Twojego męża. ;P Niestety nie przekonam się, jakbym to odebrała, bo już je skończyłam.

      Usuń
  7. Jesteśmy w nim zakochane :D A my myślałyśmy, że kombinujemy z nim za dużo xD Twoje połączenia smaków to już w ogóle miazga :D Ciekawe jesteśmy jak smakuje z serem pleśniowym ale póki co się nie przekonamy, bo słoiczek już pusty :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie aż tak dużo nie kombinowałam, bo tylko te opisane próby, a tak z chlebem głównie poszło. :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)