poniedziałek, 1 maja 2017

Legal Cakes baton Chiacho

Bohatera dzisiejszej recenzji zostawiłam na koniec z dwóch powodów. Jednym była najdłuższa data, a drugim to, że uznałam tego batona za najciekawszego. Mógł albo bardzo mi nie smakować, bo czytałam, że bardzo słodki i typowo słodzikowo-białkowy, albo mnie zachwycić, gdyż to niewątpliwie dziwny twór, a zauważyłam, że w sumie w takim (znaczy się dziwnym) jedzeniu gustuję.

Legal Cakes Chiacho to baton na bazie mąki migdałowej i nasion chia z m.in. masłem orzechowym i czekoladą 90 %.

Po otwarciu poczułam smakowity zapach... chałwy. Z leciutkim, migdałowym akcentem. Bardzo mi się to spodobało, podobnie jak wygląd i struktura batona.

Okazał się solidny, zbity, ale także bardzo kruchy. Był wilgotny i tłustawy, chociaż w trakcie jedzenia odnotowałam też pewną mączność. Skrywał pełno drobinek orzechów i ziarenek, które strzelały przyjemnie, jednak nie tym mnie kupił. On chrzęścił. W pierwszej chwili skojarzyło mi się to z kryształkami cukru, ale tak gryz po gryzie, przekonałam się, że i pod względem konsystencji przypomina chałwę - chrzęszczącą chałwę! Prawdopodobnie to zasługa chia, które wyszły tu rewelacyjne, co przyznaję z zaskoczenie, bo normalnie nie lubię ich konsystencji.

Smak? To samo! Skojarzenie z chałwą przyszło od razu. W pierwszej chwili zwróciłam uwagę na coś kojarzącego się z sezamową goryczką, akcent migdałów, ale potem słodycz zaczęła znacząco rosnąć. Była coraz silniejsza, aż całość zrobiła się zasłodzona - zupełnie jak typowa chałwa. W tej słodyczy odnotowałam lekką słodzikowość, ale ogółem smak słodziku nie grał większej roli. Słodycz tak, słodzik nie - dziwne. Podobnie z poczuciem, że jem coś sezamowego... bez sezamu w składzie. Za to z nutą odżywki białkowej, która... może właśnie tę goryczkę sezamu udawała? Na pewno przełożył się na nią olej kokosowy - sam w sobie jako smak nie wyczuwalny.

Na drugim planie pojawiały się orzeszki ziemne (nie powiedziałabym, że to masło orzechowe), które z ogólną konsystencją i słodyczą kojarzyły mi się z Michałkami, zwłaszcza gdy trafiłam na miejsce bardziej oblane czekoladą.

Ta właśnie czekolada również wnosiła odrobinę gorzkości dzięki dużej zawartości kakao. Sama w sobie była prawie niesłodka i smaczna, choć bardzo prosta. To delikatny dodatek, ale jakże udany.

Przyznaję, że Chiacho bardzo mnie zaskoczyło swoją chałwowością. Było zasłodzone, ale i z goryczką, oraz tłusto-chrzęszczące jak na chałwę przystało. Obłędne w swojej chałwowości. 
Masło orzechowe odegrało znaczącą rolę, chociaż pojawiało się tu jako po prostu smak fistaszków. Odrobinka czekolady świetnie wszystko podkreśliła. To było tak zasłodzone, słodzikowo-białkowoodżywkowe i mączno-tłuste (nienawidzę wszystkich tych wymienionych cech!), a jednocześnie tak przepyszne, że pozwolę sobie nazwać to boską i uzależniającą obrzydliwością, smakowitym i niespotykanym dziwadłem. 
Zjadłam z dziką przyjemnością i mogłabym zjeść duuużo więcej (gdyby nie stopień słodyczy, ale to było pożądane zasłodzenie). To w końcu oryginalny baton zdecydowanie warty swojej ceny.


 ocena: 10/10
kupiłam: kawiarnia Legal Cakes w Krakowie
cena: 9,50 zł (za 90 g)
kaloryczność: 477,7 kcal / 100 g; sztuka 90 g - 430 kcal
czy znów kupię: tak

Skład: mąka migdałowa, nasiona chia, olej kokosowy, masło orzechowe, erytol, odżywka białkowa, agar, czekolada 90 %

29 komentarzy:

  1. Nigdy chałwy nie lubiłam ale jej smak w wersji niesłodzonej w tego typu produktach (czy też tahini) mi pasuje... lubię tę goryczkę :) Ten baton mnie nie kusi - padłabym z przecukrzenia ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A możesz jeść tahini tak samo? Jak masło orzechowe? xD Ciekawi mnie, bo mi trochę to aż pod jakieś mięsne smaki podjeżdża i mimo że kocham sezam i jego goryczkę, to nie aż taką samą w sobie, jako czysta pasta. Jednak często używam do różnych dań (ale wiadomo, wtedy nie takie samo tahini, nawet na np. kanapce z kukurydzą).

      Ty na pewno być padła. :P

      Usuń
    2. Mogę i uwielbiam - czasem dodaje do niego kakao :D Ale tahini, tahini nie równie.... to od Primaviki w małym słoiczku mi nie smakuje (czuć tak jakby spalony sezam ;/)
      "Mięsne smaki"??? Szczerze??? Nie zauważyłam, ale też mięso jadłam tak dawno, że dobrze nie pamiętam jak ono smakuje. A jesteś w stanie określić co to dokładnie za smaki? Pasztet, podroby, kurczak? :P
      Czyste tahini jest dla Ciebie zbyt gorzkie? :) Sama zauważyłam, że w zależności od producenta tahini jest mniej lub bardziej gorzkie - czasem wręcz przypalone. Może nie trafiłaś na idealne tahini dla siebie? Albo tak jak mówisz, jego smak i goryczka jako czysta pasta nie są dla Ciebie :) A połączenie tahini z kukurydzą ciekawe :) Ja tahini lubię też jeść z warzywami :)

      Usuń
    3. Pasztetów, podrobów i kurczaka akurat nie jadam, ale tahini z Lidla kojarzy mi się z czymś z tych klimatów jedzone tak osobno właśnie (coś jakby przypalona skóra kurczaka?). :P Nie jest zbyt gorzkie, tylko jak kojarzy się ze spalonym mięsem to fu.

      U mnie tahini nie ma specjalnie gdzie i kupić, więc nawet nie szukam, sama sobie czasem podprażę sezam i zmielę, jak mi do jakiegoś dania potrzebne jest, ale żeby myśleć o tym jako o tahini to... to nie myślę, bo to trochę inna konsystencja wychodzi. To pewnie też kwestia tego, że ogólnie nie lubię jeść czegoś ze słoika tak osobno. Niektóre masła orzechowe mogę np. migdałowe Primaviki, ale jakbym miała tak jeść czyste masło orzechowe nawet bez soli to nie. :> Jakoś mi za nudno.

      Usuń
    4. W Lidlu jest tahini? Ale chyba takie słodzone? :)
      Nie wiem jak smakuje przypalona skórka z kurczaka, nie pamiętam też jak smakuje przypalone mięso, ale przynajmniej wiem co masz na myśli ;)

      W moim mieście z tahini kupi tylko to od Primaviki ;/
      Widzę, że umiesz sobie poradzić :)
      Ja masło orzechowe bez problemu wyjadam ze słoika i to te bez soli, bo sól mi przeszkadza :P Co osoba to inne upodobania :D

      Usuń
    5. Wczoraj odpisywałam na ten komentarz, ale nie wiem czy dodało odpowiedź ;)

      Usuń
    6. Jest, 100 % sezamu. Słodzonego bym nie kupiła. Ono pojawia się jak jest tydzień związany z Azją, ja mam takie w słoiczku jakieś "1001 i jednej nocy", oferta "1001 smaków" czy coś takiego.
      Z tym kurczakiem... to też tylko takie moje wyobrażenie. Nie cierpię kurczaków, a przypalonej skóry już na pewno za żadne skarby świata bym nie zjadła, ale... no, dobrze, że wiesz. :P Takie skojarzenia w ogóle mam odkąd Mama jadła przy mnie jakieś Lay'sy "kurczak z przyprawami" i to tak cuchnęło, że myślałam, że pawia puszczę.

      Otóż to. Ale to dobrze, bo inaczej nie było by o czym blogów pisać i nie byłoby sensu komentować. :P

      Blogger coś wariuje i w dodatku niektóre komentarze muszę aż zatwierdzać z zakładki ze spamem.

      Usuń
    7. Dziękuję za informację :)Przy najbliższej okazji zerknę ;)Wiem, że w Tygodniu Greckim jest tahini z kakao (słodkie) i w grupie wegan robi ono furorę, ale to ja wolę do zwykłego tahini dodać kakao i tak też robię :D (nie słodzę:P)
      Wiem, wiem.... niedługo będę otwierać słoiczek z tahini i podczas degustacji zwrócę uwagę, czy coś z tą skórką jest na rzeczy :D
      Pamiętam, że kiedyś (dawno temu:P) ktoś w mojej rodzinie jadł chipsy o takim samym smaku - co do smrodu się zgadzam :P

      Dokładnie :) Osobiście lubię powymieniać się "wrażeniami" i opinią na temat danego produktu. Zawsze ciekawiej :D

      Tylko tak dzisiaj,czy już wcześniej miałaś podobne problemy?;/

      Usuń
    8. Też nie lubię słodzonych wszelkich past. A kakao jakie używasz? Te takie odtłuszczone czy pełne? Wypytuję tak, bo ciągle słyszę, że ze mnie dziwadło z tymi upodobaniami i jak już dorwę kogoś, kto też ma takie konkretne przyzwyczajenia, to ciekawi mnie. :P

      Tylko teraz (wczoraj właściwie).

      Usuń
    9. Kakao kupuję takie jakie mogę kupić u siebie w mieście (jest to kakao z Biedronki), ale chciałabym kiedyś spróbować takiego nie odtłuszczonego. Jestem ciekawa smaku i mam nadzieję, że kiedyś zobaczę je na eko półce w Tesco lub Stokrotce. Pewnie jest znacząca różnica w smaku i po jego spróbowaniu już te tradycyjne by mi nie smakowało ;)

      "Dziwadło z upodobaniami"... Skąd ja to znam? :P Każdy ma inne upodobania i to nie oznacza, że jest "dziwadłem" :)
      O ile pytanie nie pójdą w stronę zbyt prywatną, możesz pytać :)

      Usuń
    10. Jeszcze tak w temacie czekolad. Zauważyłam, że w sklepach stacjonarnych można trafić na ciemne tabliczki bez dodatku odtłuszczonego kakao, ale tabliczki z wyższą zawartością kakao (takie od 80%), bardzo często już te kakao mają, nawet jeśli pozostałe tabliczki od tego samego producenta w składzie go nie mają (trochę namieszałam, ale mam nadzieję, że zrozumiałaś o co mi chodziło ^_^ ). Tabliczki z J.D.Gross te do 70%, chyba tego kakao nie mają, ale już 81% niestety tak ale mimo tego na początku zeszłego roku uważałam ją za smaczną (teraz to nie wiem, bo od tamtego czasu jej nie jadłam, jeśli nie dłużej). Szkoda, że producenci podbijają cyferkę kakao, które często psuje smak czekolady. Chyba lepiej trochę dopłacić do czekolady i mieć tabliczkę dobrej jakości, niż kupować tabliczkę pozbawioną głębi smaku lub w ogóle smaku...

      Usuń
    11. Jak smakuje Ci odtłuszczone, to nie wiem, czy tak na pewno warto eksperymentować z prawdziwym, bo później władujesz się w to, co ja, że teraz odtłuszczone strasznie mi przeszkadza i wszędzie, nawet jego odrobinę, wyczuję. W porównaniu z pełnym ma taki... płaski smak. Znaczy... właśnie np. z tahini, albo z moją gliniastą papką z sezamu, co jest trafniejszym określeniem, itp. (bo w końcu tahini samo w sobie ma mocny smak) to jeszcze może być, ale tak... już czasem wolę używać karob, chociaż ten z kolei jest mi za słodki, ale uwielbiam to, co robi czasem z konsystencją (tak "zakremia", jak to nazywam).

      Taak, to jest największa wada tych tańszych bardzo ciemnych. Ostatnio jednak co prawda kupiłam Tesco finest 78 % właśnie z odtłuszczonym kakao, ale była z kakao z Ugandy (a to taka rzadkość!) i w pięknym opakowaniu, więc nie mogłam się powstrzymać. A kiedyś, pamiętam, w jednej czekoladzie było odtłuszczone, ale go nie czułam, czyli musiało być malutko, to łudzę się, że i tu tak będzie. No, ale jakby nie patrzeć... wolę posmak odtłuszczonego kakao (w końcu to i tak tylko taki bardziej płaski, kwaskowaty posmak) niż jakieś margaryny czy cukrowość. :D

      Usuń
    12. Mimo wszystko uważam, ze warto spróbować - nawet by z ciekawości poznać smak ;)

      W sumie to też zależy od producenta i tego skąd te kakao oraz miazga kakaowa pochodzą (tak jak napisałaś). Jestem ciekawa jak odbierzesz tę czekoladę - z przyjemnością przeczytam recenzję ;) Może kiedyś spróbujesz J.D.Gross 81%- nawet pomimo tego, że jest tam odtłuszczone kakao :) Margaryna to najgorsze zło w czekoladzie :P

      Usuń
    13. Ja sobie gadam, ale też jestem za ciekawska, by nie spróbować tak czegoś.
      A wiesz, że nawet ją ostatnio też kupiłam? Właśnie, żeby porównać, jak bardzo jest wyczuwalne w jednej i drugiej.

      Usuń
    14. Tylko czasem nie ma funduszy albo możliwości.... ale jak nie teraz to za jakiś czas :)
      Na prawdę? Jasnowidz ze mnie? :D Chętnie przeczytam recenzję :) Będziesz porównywać tabliczki J.D.Gross (nie chodzi mi o jakiś ranking na blogu), czy masz na myśli równiez tabliczkę z kakao z Tesco? ;)

      Usuń
    15. Z funduszami to fakt, ale każdy ma swoje priorytety. Ja dla dobrego jedzenia z wielu rzeczy zrezygnowałam, czego moja Mama pojąć nie może. :P

      Jasnowidz, albo mały wybór takich czekolad w sklepach. xD Znaczy mam zamiar powrzucać je po prostu po kolei jako recenzje na bloga, bez żadnego rankingu. Odnosić się pewnie będę tylko w kilku zdaniach, bo i to z ocenianiem czekolad w skali mam mały problem, bo ogólnie tak kocham czekoladę, uważam, że każda jest inna i upychanie je w jakieś ramy to tak trochę... :P Parę z Tesco jest jednak już na blogu (wszystkie z 9-10 jak na ich przedział ceny i jakości :D).

      Usuń
    16. Czasem też warto zapłacić więcej aby zjeść coś na prawdę smacznego :)

      Jestem ciekawa, czy zabraknie Ci czekolad to testowania i recenzowania :D W takim razie uzbrajam się w cierpliwość :) Każda czekolada jest na swój sposób wyjątkowa? Coś w tym jest: inny rodzaj ziaren kakao, inna produkcja, producent... porównywać chyba można czekolady tej samej marki :)

      Usuń
    17. Na pewno nie zabraknie, przecież cały czas wychodzi coś nowego i też pojawiają się nowi producenci. ;)

      Usuń
    18. W takim wypadku, to prędzej życia zabraknie by to wszystko (lub większości) spróbować :P

      Usuń
  2. charlottemadness1 maja 2017 07:36

    Taka imitacja chałwy mi się podoba.Skusiłabym się na zakup ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja polecam zmienić "skusiłabym się" na "kiedyś na pewno się skuszę". :D To jest genialne!

      Usuń
  3. Absolutnie zgadzam się z każdym słowem. Jadłam niedawno i byłam po prostu zachwycona. To absolutnie uzależniający słodycz nawet pomimo tej tłustości a zarazem pewnej piaskowej konsystencji. Idealny poziom słodyczy i dobrze, że nie ma dużo czekolady, bo ta mi w LC średnio smakuje (ach to zamiłowanie do plebejskiej mlecznej milki).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuurde, że ja go nie jadłam! Muszę poszukać w Łodzi, bo u siebie nie dostanę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie największy problem z ich, w sensie ogólnie batonów od L.C., dostępnością i datami. :/ Szukaj, bo naprawdę warto!

      Usuń
  5. Jej!!! Super, że się zgadzamy :D Też jesteśmy nim zachwycone :D Co więcej, na pewno kupowałybyśmy go zawsze przy każdych odwiedzinach Legal Cakes :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar zachodzić do Legal Cakes po Chiacho podczas każdego wyjazdu do Krakowa. O tyle, o ile do ich ciast mam uraz, tak batonów chcę spróbować wszystkich.

      Usuń
  6. Nie skojarzyło mi się z chałwą (nie wychwyciłam goryczy), ale z Białymi Michałkami już tak i gdyby nie ta słodycz, to nie wiem, jak wiele bym zjadła :D Wykupiłabym wszystkie sztuki! Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się czasem lubię tak w dobrym stylu zasłodzić. :D

      Usuń
  7. Nie czułam tu ani gorzkości ciemnej czekolady (czekolada od L.C. to sama słodycz), ani masła orzechowego (w jakiejkolwiek formie). Zasłodził mnie okrutnie, nigdy nie zjadłam całego (zawsze na dwa razy). Znów posiadał te frapujące kryształki nie-cukru. Pomimo innego odbioru, i dla mnie baton jest rewelacyjny. Mam w zamrażarce jeszcze jedną sztukę :)

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)