środa, 21 czerwca 2017

Legal Cakes baton Żurawina + jagody goji

Po wstępnym zapoznaniu się z zakupionymi w maju batonami Legal Cakes, doszłam do wniosku, że za pierwszym razem trafiłam na najsmaczniejsze (Chiacho, Brownie) i najgorszy (L'Oreo), a teraz miałam do czynienia z wywołującymi o wiele mniej emocji. Na koniec zostawiłam sobie chyba najprostszy, z owocami, które bardzo lubię, bez dodatkowych słodzideł. Trochę żałowałam, że nie załapałam się na dawną wersję, a już bezglutenową (jestem sceptyczna do większości rzeczy "bez..."), ale mówi się: "trudno".

Legal Cakes Żurawina + Jagody Goji to bezglutenowy baton na bazie bananów, żurawiny oraz płatków (gryczane, jaglane) z jagodami goji.
Podoba mi się, że nie zawiera dodatkowych słodzideł oraz cieszy wysoka zawartość owoców, ale ich proporcje o wiele mniej.

Po otwarciu poczułam zapach głównie bardzo słodkich bananów w wydaniu zarówno świeżym, jak i bardziej "chlebkowym", ale i pewną zbożowość oraz suszone owoce. 

Baton okazał się konkretny, zwarty, wręcz zbity, ale nie twardy. Płatki zostały tu w większości przemielone, co przełożyło się na konsystencję chleba z dodatkiem kaszy lub płatków. Jednak dzięki ilości bananów, nie było sucho, a mokro (nieprzesadnie), soczyście i trochę lepiąco. Taki prawie bananowy chlebek. Znalazło się w nim mnóstwo soczystych, jędrnych owoców, które wydały mi się nie tylko naturalnie soczyste, ale i namoczone, przy czym wcale nie były rozlazłe. Żurawina w takiej formie wyszła niewiarygodnie świeżo i cudownie, a goji... utraciły swoją suchą specyfikę (i charakterek).

Smak w dużej mierze był odzwierciedleniem konsystencji. 
Baza smakowała przede wszystkim bananowo i zbożowo chlebowo. Nie mam tu na myśli chlebka bananowego, bo banany wydały mi się wręcz świeże, a także dojrzałe i słodkie. Baton był więc bardzo słodki, ale jedynie w owocowy sposób. Do przesłodzenia nie doszło, bo płatki - gryczane i jaglane - skutecznie to neutralizowały i wprowadzały właśnie chlebowość (to pewnie też sprawka odżywki białkowej), taki "zbożowy konkret". Kojarzyło mi się to też trochę z jaglanką (niestety ugotowaną na wodzie; ja swoją robię na mleku) z ogromną ilością owoców. 

Tych było tu mnóstwo - głównie owoców żurawiny. Zdecydowanie dominowały nad goji swoim słodkim i wyrazistym smakiem, w którym znalazła się jedynie odrobinka kwasku. Były przepyszne.

Jagody goji zaś... pozostawały strasznie bierne, wydały mi się złagodzone i takie jakieś "mało gojiowate". Utraciły swój charakterystyczny cierpko-gorzko-słodki smak, za który właśnie tak bardzo je lubię, dlatego też w tym batonie bardzo mnie rozczarowały.

Całość była bardzo owocowa, słodka, ale właśnie jedynie w owocowy sposób. Zbożowość płatków mogłaby być mniej "chlebowa", nie podobało mi się to niemal zupełne przemielenie, bo to sprawiło, że baton był za ciężki do swojej słodkiej owocowości - płatki gryczane jakoś mi tu nie pasują. I właśnie... słodycz. Odebrałam ją jako bardzo silną, ale w sumie w pozytywnym tego słowa znaczeniu (lubię słodycz bananów i dojrzałej żurawiny). Niestety, zawiodły mnie goji. Powinno być ich więcej - i to takich charakternych, a nie niewyraźnych, rozmoczonych. Myślę, że ich pełny smak genialnie wpasowałby się w tę słodycz i zmienił jej wyraz na bardziej wytrawny. Czuję, że z takim przełamaniem smaku (i np. z płatkami owsianymi zamiast gryczanymi) miałby co najmniej 8, a tak... niestety. Smaczny, ale rozczarowujący (jeśli ktoś, tak jak ja, napalił się na tytułowe goji).


 ocena: 7/10
kupiłam: kawiarnia Legal Cakes w Krakowie
cena: 7,50 zł (za 140 g)
kaloryczność: 226 kcal / 100 g; sztuka 140 g - 316 kcal
czy znów kupię: nie wiem

Skład: banany, żurawina (15%), płatki gryczane, płatki jaglane, jagody goji (4,5%), odżywka białkowa

18 komentarzy:

  1. Nie jadłam go ani w starej, ani w nowej wersji. Na pewno dla mnie na plus jest brak dominacji goji, bo za nimi nie przepadam, ale rzeczywiście - skoro są umieszczone w nazwie batona, to jednak powinno być je czuć. Ciekawa jestem tej struktury gryczano-jaglanej (tak jak Ty, chyba wolałabym płatki owsiane). Wilgotność i obecność bananów poczytuję za plus. Ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zmienią tę strukturę, bo taka zbitka jest... no, tak jak napisałam. Nie rozumiem, skoro owsiane dawali całe, to dlaczego tych nie mogą?
      O tak, tu jednak ta wilgotność owoców zbawienna wyszła.

      Usuń
  2. Nie jadłam go i nie czuje się zachęcona. To zdecydowanie nie są moje smaki :P I tutaj mamy kolejny przykład, kiedy mamy coś wymienione w nazwie i na tym się kończy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Chociaż tu nawet jeszcze gorzej, bo "na oko" ewidentnie te goji widać, więc to chyba jeszcze bardziej irytuje, bo wiem, że są, ale nie czuję, bo rozmoczyli (w Sneaky'm to samo było z fistaszkami).

      Usuń
    2. Coś mi się wydaje, że te batony są z serii "przerost formy nad treścią", chociaż być może to też zależy od sztuki batona

      Usuń
    3. Wątpię, że od sztuki, bo z tymi fistaszkami i goji u Olgi sprawa wyglądała tak samo.
      Za to w pełni zgadzam się, że to przerost formy. Tak się reklamują, jacy to są zdrowi, jak to można u nich zjeść zdrowo bez wyrzutów sumienia... i sprzedają np. kawałeczek ciasta za prawie 20 zł, albo batony, których rzeczywista gramatura jest prawie o połowę mniejsza od deklarowanej. "Bo ręcznie robione"... Yhym. "Modne miejsce dla hipsterów" tak bym to nazwała, ale rzeczywiście dwa czy trzy batony mają przepyszne, więc dalej można iść w powiedzonka i stwierdzić, że "trafiło się ślepej kurze ziarnko".

      Usuń
    4. Nie chodze po tego typu lokalach bo nie mam takiej możliwości, ale czytam różne recenzje/opinie. Nie orientuje się w cenach i jak się to ma do wielkości porcji, ale na podstawie opinii innych zauważyłam, ze w Legal Cakes dość wysoko się cenią i to nie tylko jeśli chodzi o ceny (widziałam opinie na ich temat na ich fanpage).
      Chyba kazde miejsce ma lepsze i gorsze dania/desery, ale właściciele powinni czytać opinie innych i brać je pod uwagę - zastanowić się, czy nie trzeba coś zmienić (jeśli te opinie sie powtarzają)

      Usuń
    5. Byłam tylko raz na ich ciasta (też nie mam za bardzo takiej możliwości, a po takich cenach, traktowaniu i smaku - nie zamierzam bywać częściej).
      Właśnie. I przynajmniej nie atakować słownie, że ktoś grzecznie zgłasza, co mu nie pasuje w momencie, gdy pada pytanie: "i jak, smakowało?" (a na talerzyku pół kawałka zostawione).

      Usuń
  3. Nie jadłyśmy go ale w ogóle zauważyłyśmy, że jagody goji mają smak tylko w daniach, do których doda się je na świeżo. Inaczej tracą swój smak i są rozmiękłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ostatnio robiłam eksperyment i dodałam je do curry. Rzeczywiście, w daniu zrobiły się prawie bez smaku. Noo, ale w przypadku curry to jeszcze sobie potem je dosypałam na wierzch, jak te rozmokłe mnie nie usatysfakcjonowały. :> Ciekawe, jakby smakowały niesuszone.

      Usuń
    2. Mamy krzaczek jagód goji od dwóch lat, ale kiedy będą już owoce to nie wiemy xD

      Usuń
    3. Naprawdę? Wow, nigdy nawet sobie takiego krzaczka nie wyobrażałam. Podsunę pomysł Tacie, może on w swoim ogródku dla takiego miejsce znajdzie, bo ja niestety mieszczuch jestem.

      Usuń
  4. Dla mnie niebo ;) Ale chyba każdy mi smakuje prócz karmelowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to pozazdrościć, że Ci tak smakowały.

      Usuń
  5. totalnie nie moje klimaty ja jagód goi nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niska - a nawet brak - gojiowatość goji przyczyniła się do tego, że baton bardzo mi smakował. Czyli jak zwykle: co jest minusem dla Ciebie, uradowało mnie ;) Batona z chęcią zjadłabym ponownie.

    OdpowiedzUsuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)