czwartek, 22 czerwca 2017

Pacari Passion Fruit ciemna 60 % z Ekwadoru z marakują

Z całej mojej kolekcji czekolad trudno jest mi wybrać szczególne, wyjątkowe, bo poniekąd wszystkie takie są, ale... dzisiaj opisywana niewątpliwie ma u mnie specjalne miejsce. Otwierałam ją z ogromnym podekscytowaniem, gdyż wiedziałam, że po niej czeka mnie jej dawna wersja, której od dawna już nie robią. Która okaże się lepsza? Czym się różnią? Obie są z marakują - jedna zwykła, z nieco niższą zawartością kakao, ale wyższą owocu, a druga... z kakao surowego. Taki egzotyk! Najpierw postanowiłam zjeść zwyklejszą (choć w przypadku Pacari nie można mówić o zwyczajności), choć nie wiedziałam, czego się po obu spodziewać.

Pacari Passion Fruit to ciemna czekolada o zawartości 60 % kakao z Ekwadoru (miazga + tłuszcz) z marakują, która stanowi aż 6 %.

Po otwarciu poczułam wyrazisty zapach, który był mieszanką lekko palonego, nieco winnie-ziemistego i mocno orzechowego kakao oraz miodowo-egzotycznej, słodko-kwaśnej soczystości.

Czekolada miała głęboko brązowy, ale raczej jasnawy kolor, a przy łamaniu wydała mi się bardzo twarda.
W ustach rozpływała się cudownie, bo w tempie umiarkowanym, gładko kremowo, a przy tym nietłusto, odkrywając mnóstwo drobinek nadających pewnej szorstkości. Wydała mi się niezwykle soczysta, co rozwinę przy opisie smaku.

Przy pierwszym kęsie poczułam wykwintną słodkawość splatającą się z przyjemną gorzkawością kakao, która jednoznacznie kojarzyła mi się z orzechami (laskowymi i włoskimi). Palona nutka to podkreślała, nadawała powagi, mimo że nie była zbyt silna. W pierwszej chwili mignęło mi skojarzenie z karmelowo-orzechowym kremem, ale trwało tylko sekundę, bo to, co poczułam dosłownie chwilę potem...

To było jak jedzenie najwyższej jakości orzechowo-czekoladowego biszkoptu, solidnie wypieczonego, ale i mocno nasączonego sokiem z owoców egzotycznych.Te bowiem wystrzelały przed inne smaki niezwykle szybko.
Tak jakby z kęsa wspomnianego biszkoptu nagle zaczął wypływać sok z marakui. Mimo że jadłam ten owoc może dwa-trzy razy w życiu, ten smak był nie do pomylenia. Nieprawdopodobnie świeży i naturalny, jakby tylko co wyciśnięty z owocu. Zdominował czekoladę, choć pozostawił smakowitemu, statecznemu kakao tworzenie tła.

Czekolada nawet rozpływała się, jakby wypuszczała marakujowy sok. Tak jakbym piła gęste smoothie. A w nim... jakby jeszcze jakieś cytrusy, zielone jabłka... Nie byłam pewna. Na pewno nie sama marakuja, ale też jakieś nuty z samego kakao, choć bez wątpienia z soczystą marakują na czele.

Wiem, że brzmi to na bardzo kwaśny kąsek, jednak czekolada była także przyjemnie słodkawa, z tym że słodycz nie wychodziła przed szereg. Ona jedynie lekko tonowała kwasek, nadając nieprzesadzonej, karmelowej nutki (genialnie pasującej do tych lekko palono orzechowo-biszkoptowych nut). Całość była cudownie rześka, orzeźwiająca dzięki soczystości, a choć było to słodkawe orzeźwienie, nie ma tu mowy o za silnej słodyczy.

Na końcu, przez chwilę, czułam sam sok z marakui. Nagle, skądś wyskoczyła palona nutka kakao kojarząca się z lekkim, egzotycznym do potęgi winem, łącząca się z marakują i pozostająca jako posmak słodkawej i lekko palonej ciemnej czekolady oraz marakui.

Czekolada skradła mi serce od pierwszego kęsa. Trafiła do czołówki moich ulubionych czekolad - i nie mówię tu tylko o tych z dodatkami, ale w ogóle o wszystkich.

Byłam niezwykle ciekawa, jak wyjdzie w porównaniu z surową, której recenzję będziecie mogli przeczytać już jutro...


ocena: 10/10
kupiłam: pralineria Neuhaus (nieosobiście)
cena: 19 zł (za 50 g)
kaloryczność: 598 kcal / 100 g
czy kupię znów: tak

Skład: miazga kakaowa 48,84%, cukier trzcinowy 40%, marakuja 6%, tłuszcz kakaowy 4,96%, lecytyna słonecznikowa 0,2%

30 komentarzy:

  1. Widzę, ze cena odzwierciedla smak i jakość czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jak zawsze (prawie). :P

      Usuń
    2. Cena była promocyjna, teraz już niestety drożej.

      Usuń
    3. Drożej, ale też nie aż tak drogo, by nie wydać tyle na taki smak, prawda? ;)
      PS Warszawa już w czwartek, więc ciekawe, czy się wyrobię. Studio do 18:00, ale może nie będą mnie cały dzień kłuć. Jak zdążę, to chyba wykupię wszystkie marakuje.

      Usuń
    4. Masz szczęście, że nie w tym tygodniu, bo było zamknięte. Marakui już może nie być do czwartku, ja w środę wyjeżdżam do Krakowa, to pewnie z jedną jeszcze kupię przed wyjazdem. Koniecznie spróbuj lodów z pistacji, sorbet z mango też niezły, no i te praliny, niektóre bardzo fajne. Krem orzechowo-czekolady od Aemedei też ciekawy, ale bardzo drogi.

      Usuń
    5. Zobacz, to się śmiesznie miniemy akurat. :>
      Nie no... mam nadzieję, że uda mi się tam zajść i kupić to, co chcę. Za sorbetami ogółem nie przepadam, ale... no nic, na razie nie będę rozmyślać, bo w ogóle nie wiem, czy dotrę przed zamknięciem. Trzymaj kciuki, żeby się udało!

      Usuń
  2. Piękny opis, ta tabliczka wciąż mnie zachwyca. Chyba muszę ją uznać za moją ulubioną czekoladę. Tajemnicą Pacari pozostaje, jak udało im się zakląć sok z owocu marakui w tej tabliczke, ale żaden inny twórca czekolady nie potrafił zrobić tego w taki sposób - przynajmniej w tym czekoladach, które próbowałem. Nawet Zotter musi tu ustąpić, jest wspaniale orzeźwiająca, genialna na upał. Cudowna i rewelacyjna, ja jej daję 11/10 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Piękny, bo smak piękny.
      Ja jestem konserwatywna w kwestii ocen i nie przyznam nic a nic wyższego niż 10, ale ta czekolada zdecydowanie zalicza się do trójki, które wstrząsnęły mną tak, jak nigdy żadne inne czekolady tego nie zrobiły.

      Usuń
  3. charlottemadness22 czerwca 2017 12:00

    W sam raz na lato ;)
    Oj wypiłabym sobie takie smoothie z marakui :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekolada z marakują? Intrygujące. Ilośc kakao jest w sam raz, a Twoja opinia zdecydowanie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tym bardziej, że zupełnie inna forma niż wszelkie marakujowe np. Zottera.

      Usuń
    2. Ogólnie te marakujowe czekolady słabo wypadają, bo tą marakuję kiepsko czuć.

      Usuń
    3. W Ekwadorze marakui pod dostatkiem, więc mogli jej porządnie dowalić ;)

      Usuń
    4. Natalie, właśnie marakujowe Zottery, a przynajmniej jeden próbowany przeze mnie, był wyraźnie marakujowy, ale to była cała kompozycja, w końcu nadziewaniec... A tu po prostu marakuja, kakao i koniec. Mniam.

      Basiu, ale Pacari chyba nie są produkowane w Ekwadorze. Kakao jest z Ekwadoru, ale produkują chyba już na miejscu...?

      Usuń
    5. Produkują na miejscu , w Ekwadorze :) Pacari to firma z Ekwadoru, konkretnie z Quito.

      Usuń
    6. Dzisiaj aż przepatrzyłam kilka tabliczek, żeby znaleźć, co za marka mnie tak zmyliła... miałam w pamięci malutki dopisek na opakowaniu Rococo. Ajć, tak się pomylić! :P

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. A wiedziałaś, że z jagodami też jest i surowa, i zwykła? Tej z kolei zwykłej nigdzie dorwać nie mogę.

      Usuń
    2. Już nie ma surowej marakui, ostatnia tabliczka na świecie zjedzona, ha!

      Usuń
    3. O, to prawda. Chyba, że jest jeszcze na świecie jakiś psychol trzymający ją przeterminowaną i np. chcący sprzedać za ileś lat jako skamielinę. xD

      Usuń
    4. Przeterminowana się nie liczy :)

      Usuń
  6. Mając do wyboru obie tabliczki to byśmy ostatecznie wybrały właśnie tą z bardziej wyraźnym smakiem samej marakui :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, chyba że miałabym po kilka tabliczek każdej, to dopuszczam, że znalazły by się dni, w których miałabym ochotę jednak na coś bardziej po prostu kakaowego.

      Usuń
  7. Apetyczny opis,kosteczkę bym zjadła:),ale ja to chyba ostanio schodzę na psy jakoś mało czekolad jem:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś innego odkryłaś?
      Ta czekolada jest tak pyszna, że nie wyobrażam sobie, żeby miało się na kosteczce skończyć!

      Usuń
    2. Nic innego dni odkryłam :( i nawet jak ciasteczko biorę do kawy to jedno góra dwa,cukierki też ehh

      Usuń
    3. Ja to z kolei ogólnie ostatnio mam niechęć do słodyczy w sensie jako do smaku. Czekolady to cieszą mnie ostatnio tylko te mało słodkie.

      Usuń
  8. "To było jak jedzenie najwyższej jakości orzechowo-czekoladowego biszkoptu, solidnie wypieczonego, ale i mocno nasączonego sokiem z owoców egzotycznych", słodycz przepleciona z kwaskiem owoców, które lubię, a do tego karmelowość. TAK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie komentarz, jaki chciałabym widzieć pod większością zacnych czekolad, a nie kręcenie nosem!

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)