czwartek, 8 czerwca 2017

Zotter Labooko Peru "Quinacho" 75 % ciemna z Peru

Z peruwiańskich 75%-owych czekolad Zottera próbowałam już Labooko Peru Barranquita 75% i Labooko Peru "Oro Verde" 75 %, więc oczywiście przyszła pora na kolejną. Tym razem czekolada zrobiona jest z wysokiej jakości ziaren "Quinacho" (ponoć mocno kwaśne i owocowe) od kooperatywy El Quinacho istniejącej od 1970 roku i zrzeszającej rolników kawy i kakao działających według zasad sprawiedliwego handlu. Ich kakaowce rosną w południowym Peru, dokładniej w dolinie Apurimac. Z tego regionu pochodzi kakao używane przez Domori, czego efekt miałam okazję spróbować jako Domori Apurimac Peru 70 %, w której to czekoladzie się zakochałam.
Zotter zastosował pewien trik: pod sam koniec produkcji dodał trochę surowego ziarna.

Zotter Labooko Peru "Quinacho" 75 % to ciemna czekolada o zawartości 75 % kakao (miazga + tłuszcz) z Peru z doliny Apurimac, której czas konszowania wynosi 22 godziny.

Po rozchyleniu papierka ze zdziwieniem odkryłam, że po raz kolejny ewidentnie czuję zapach ananasa i zaskakująco wyraźny zapach różany - normalnie, jakby była tam dodana esencja! Kompozycji tej konkretnego charakteru nadawało dość mocne palenie, w którym skrył się motyw skóry i jakby... roślinny,  raz i drugi kojarzący się z algami i mokrym drewnem leżącym na plaży.

Tabliczka była ciemna (ciemniejsza od swoich peruwiańskich koleżanek) i twarda. W ustach rozpływała się jednak cudownie kremowo z leciutko suchawym zatarciem, dzięki czemu nie wydała mi się nawet minimalnie tłusta.

Już przy pierwszym kęsie poczułam smak dojrzałych, cierpkich wiśni i jakiś innych czerwonych owoców w wyraźnie palonym otoczeniu kakao, którego smak nie czekał długo, by pójść w kierunku orzechowo-kawowym.

W tym samym czasie na to wszystko spłynęła słodycz - niby taka lekko karmelowa, niby trochę jak w kandyzowanych owocach, ale również palona i taka... jakby z gorzkawą nutą.
W słodyczy też wychwyciłam trochę soczystości, a ta z kolei stała się zaraz bardziej kwaśna.
Przez moment pomyślałam, że zrobi się siarkowo-octowo, bo czekolada rzeczywiście taki smaczek wypuściła, ale jednak złagodniała, a ja i tak nie mogłam od siebie odegnać poczucia "octowego ananasa". Wyraźnie czułam ten owoc, choć kwasek nie był czysto owocowy.

Możliwe, że pochodził także od palonej nuty, chociaż ta wydała mi się głównie gorzka. Początkowo orzechowo-kawowa, zaczęła przybierać na wyrazistości. Doszukałam się w niej orzechów włoskich - nawet z ich gorzkawymi skórkami.
Kawa cały czas gdzieś przy nich obstawała, ale nie wydała mi się czystą kawą. Miała w sobie sporo takich... roślinno-herbacianych nut? Były mocno opalane, ale jednak takie... nie wiem, tu zaczęłam myśleć o tych algach i drewnie z zapachu, ale... czy ja wiem?
Wydaje mi się, że dzięki tej nucie z kwasku owoców z czasem wychwyciłam maliny - trochę chowały się przy ananasie i jakby "coś z różami kombinowały". Maliny, jakieś inne owoce leśne taak, ale czy to był ich kwasek? Nie, on był jednak mniej owocowy. Może coś jak śmietana? Nie za mocna, ale coś tam trochę... Ulegle wtapiająca się w paloność.

I to właśnie ten palony, orzechowo-kawowy posmak pozostawał w ustach na bardzo długo, z pewnym poczuciem egzotycznego, owocowego orzeźwienia.

Ta czekolada była po prostu przepyszna i o zupełnie innym klimacie niż poprzednio jedzona Labooko Peru "Oro Verde" 75 %. Nie mówię, że lepsza - po prostu bardziej wpisała się w mój gust. Miała prawie te same nuty, co Domori, ale była bardziej palona (i zarazem mniej owocowa), kwasowatość w Zotterze była o wiele łagodniejsza. Mam wrażenie, że Domori była bardziej charakterna i głębsza mimo odrobinkę silniejszej słodyczy (w końcu jest mała różnica w zawartości kakao). Domori kupiło mnie tym bardziej octowym charakterem, ale obie są genialne. Czuję jednak, że po prostu muszę jakoś to (ten element wbijający mnie w fotel, rozkładający na łopatki) na ocenę przełożyć.


ocena: 9,5/10
kupiłam: foodieshop24
cena: 16 zł
kaloryczność: 596 kcal / 100 g
czy znów kupię: możliwe

Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy

11 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa, wygląda na złożoną, moja czeka sobie na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, złożona na pewno, choć nie aż tak "wielowymiarowo", bo jednak to palenie dość silne było, a całość taka... no, jakby niedopowiedziana. Bardzo mi się to podobało.

      Usuń
  2. Tak, ta zaskakująca róża! Cieszę się, że sobie nie ubzdurałam :P Chyba moja faworytka z tego trio :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z tych trzech nie umiem wybrać. :P
      Ta miała małe utrudnienie, bo przypominała ciut gorszą wspomnianą Domori, ale w porównaniu do Huallaga Nativo... hm, to która mi bardziej smakowała, chyba nie umiem powiedzieć i po prostu w zależności od dnia i humoru, miałabym ochotę na jedną, albo na drugą.

      Usuń
  3. charlottemadness8 czerwca 2017 20:25

    Oj to była pyszna czekolada! Iście orzeźwiająca! Ogólnie tą "seryjkę" Labooko Peru uważam za bardzo udaną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Chcę więcej takich serii z regionów różnych.

      Usuń
  4. Fajnie, że ten ananas się tutaj przewija, bo bardzo lubimy ten owoc :D Pod warunkiem, że my też byśmy go wyczuły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno byście wyczuły. W Peru musi rosnąć tego mnóstwo, że te nuty są aż tak czytelne. :P

      Usuń
  5. Ja zdecydowanie wolę więcej słodyczy niż kwasku. Owoce obojętne. Ziół żadnych, podobnie jak ostrości (np. chilli, imbir). Kwestia 'paloności' pozostaje dla mnie niejasna, musiałabyś mnie przeszkolić. Tak czy inaczej, na czekoladę sama się nie skuszę. Może jak zmieni mi się gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to mam tak, że zależy jaki kwasek i zależy jaka słodycz. Jak bananowa słodycz (jak w podlinkowanym Mornie), a np. kwach czerwonych porzeczek (wydaje mi się nudny), to wiadomo, że banan górą.

      A z palonością to jest tak, że im mocniejsza, tym zazwyczaj mocniejszy kwasek i gorzkość, ale nie te głębokie. Jak jest zbyt mocna, to właśnie zabija nuty. Dobrze trafiona często ma smaczek kawy albo jakiś orzechów. Z taką trafioną palonością byś się polubiła.

      Usuń
    2. "Im mocniejsza, tym zazwyczaj mocniejszy kwasek i gorzkość" - tyle zapamiętam :D

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)