poniedziałek, 3 lipca 2017

La Naya Vietnam Ben Tre 70 % ciemna z Wietnamu

Po pozytywnych doświadczeniach z czekoladami litewskiej marki Naive, zwróciłam uwagę na inną markę z tego kraju, która wcześniej specjalnie mnie nie ciekawiła. Co prawda, dzisiaj opisywaną czekoladę kupiłam raczej ze względu na pochodzenie kakao, bo po Erithaj rozsmakowałam się w czekoladach z ziaren z Wietnamu oraz dlatego, że to limitowana edycja, ale co tam. Prawdopodobnie na jej podstawie rozstrzygnę, czy, a jeśli tak to kiedy, zajmę się innymi propozycjami marki La Naya.

La Naya Vietnam Ben Tre 70 % to ciemna czekolada o zawartości 70 % kakao pochodzącego z Wietnamu z prowincji Ben Tre.

Po otwarciu zobaczyłam tabliczkę o ciepłym kolorze, która miała czerwono-ametystowe przebłyski.
Barwy te świetnie pasowały do zapachu, bo z owoców czułam tu czarne porzeczki i truskawki (możliwe, że i inne czerwone owoce). Zaintrygowały mnie jednak inne nuty rysujące się wyraźnie. Był to ciemny, wilgotny chleb na zakwasie, pewna leśna roślinność oraz lekka paloność zmieszana z przyprawami, podchodząca pod pestki (dyni?).

Twarda czekolada w ustach rozpływała się leniwie, ale bezproblemowo, leciutko zalepiając i pozostawiając minimalnie kredowy efekt.

W pierwszej chwili poczułam prażone pestki, ich neutralnawość oraz (nieco słabiej) orzechy. Za nimi stała lekka słodycz, którą początkowo nazwałam miodową, ale z czasem klimat tej czekolady sugerował mi raczej rodzynki, choć wciąż z delikatną miodowością.

Wspomniany klimat tworzony był przez soczysty kwasek, który pojawiał się jakiś czas po tych pierwszych, statecznych nutach. Od razu piszę, że nie miał w sobie nic a nic z cytrusów, był za to mocno czarnoporzeczkowy (wbrew temu, co piszą w internecie i na opakowaniu czekolady o czerwonych porzeczkach, ja czułam ogromną przewagę czarnych).
W połączeniu ze słodyczą kwasek dał efekt rodzynek z niedojrzałych winogron, a więc takich ewidentnie kwaskowatych. Same jasne winogrona także czułam, ale nieco słabiej.

Raz po raz pojawiał się posmak dobrze wypieczonego, wilgotnego ciemnego chleba, będący wyraźnie nutą naturalnej goryczki nieprzesadnie prażonego kakao.

Z "chlebowej" nuty wychodziły przyprawy - odrobinę rozgrzewające, kojarzące się ni to z pieprzem, ni to z czymś lżejszym, które po scaleniu z owocami, stały się ich integralną częścią. To było jak wyraziste dżemy: truskawkowy, może malinowy i porzeczkowy z charakternymi przyprawami.
Pojawiała się przy tym pewna rześkość... taka już nie tyle soczysta, co po prostu orzeźwiająca. Mogło się to chwilami kojarzyć z efektem mięty lub anyżu / lukrecji, choć nie były one wyczuwalne jako smaki. Nadało to też słodyczy zamglonego wyrazu, co bardzo mi się podobało.

Ciekawie ten efekt lekkości wychodził na końcu, kiedy to nasilał się palono-pieczony smak i robił się bardzo kawowy. Na samej końcówce pojawiała się maślana nuta, ale już posmak znów nabierał wyrazistości kawy.

Pozostawał na bardzo długo i, oprócz kawy, był mocno miodowo-rodzynkowy, choć wciąż soczyście-kwaskowaty, a nie taki słodki, z pewnym rozgrzaniem - mimo tych orzeźwiających nut przypraw - które kojarzyło się z poczuciem po skończeniu picia kawy właśnie.

Oj ciekawie to wszystko wyszło! Nuty ciemnego chleba na zakwasie i czerwono-czarnych owoców w połączeniu z przyprawami i kawą... no, mnie to kupiło, zwłaszcza, że słodycz była taka trochę stłumiona, wycofana. Truskawki i porzeczki to niby dość zwyczajne nuty, ale już w połączeniu z miodowymi "rodzynkowatymi winogronami" lub "winogronowymi rodzynkami" wyszły niecodziennie.

Bardzo smakowała mi ta czekolada, nie mam jej nic do zarzucenia. Niewątpliwie jej ogromną zaletą jest to, że posiada wiele nut, choć wydają się trzymać określonego nurtu.
Mnie jednak to wyrazistość i jednoznaczność czekolad Erithaj urzekła - według mnie ten przedział (ok. 70 % kakao) lepiej wyszedł właśnie tamtej marce, ale La Nayę na pewno wciągam na listę "koniecznie przyjrzeć się bliżej".

Po zjedzeniu tej czekolady doszłam do wniosku, że twórcą czekolad z dodatkami La Naya musi być geniusz - przecież ich czekolady mają dodatki, które są m.in. w tej czekoladzie (o dwóch pozostałych wypowiedzieć się nie mogę, bo nie próbowałam) wyczuwalne jako nuty (chleb i miód, a także konkretne owoce) - czyżby w poszczególnej tabliczce chciano położyć nacisk na konkretną nutę? Będę musiała je popróbować, żeby się przekonać!


ocena: 9/10
kupiłam:  Sekrety Czekolady
cena: 24,99 zł (za 60 g)
kaloryczność:  555 kcal / 100 g
czy kupię znów: nie

Skład: ziarno kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa

10 komentarzy:

  1. charlottemadness3 lipca 2017 07:26

    Dziś planuję złożyć zamówienie i jakąś tabliczkę La Naya zamówię,bo nuty smakowe ma kuszące :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląd opakowania tej czekolady bardzo nam przypomina album lub książkę :) W środku sama tabliczka też się pięknie prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też, w rodzinnym domu mieliśmy "Quo vadis" wyglądające niemal identycznie.
      W końcu liczy się wnętrze. ;D

      Usuń
  3. Szkoda, że z zamówieniami trzeba czekać do jesieni. Jeszcze nie wiem jak smakuje, ale na pewno ich tabliczki są piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie wiem, czy do jesieni... np. u mnie jutro ma być 16 stopni, dziś było niewiele więcej, więc może to lato (niestety) takie ciepłe wcale nie będzie.

      Usuń
  4. Mam u siebie, jeszcze nie ruszona, w recenzję się nie wczytuję póki co ;). Co do ostatniego akapitu - moim zdaniem te dodatki raczej zaburzają percepcję nut smakowych płynących z czekolady, niźli je uwypuklają. Ale i tak warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak popróbujesz czystych, to dojdziesz do wniosku, że jednak uwypuklały, albo przynajmniej się w nie nieźle wpisywały. Po tej i widząc, z jakimi dodatkami zrobili, sądzę, że właśnie chcieli dopasować, ale wiadomo - tylko gdybam, bo to jedyna, jaką jadłam.

      Usuń
  5. Mam tańszą alternatywę: ciemny chleb z pieprzem i czarnymi porzeczkami. Psiknąć aromatem kakao i voila!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciemny chleb z porzeczkową konfiturą posypaną pieprzem w sumie też nie byłby taki zły. :P

      Usuń

Moderacja włączona, żeby nie było problemów z weryfikacją obrazkową. ;)